izolda201
05.07.09, 18:22
Mam problem. Moj chłopak wyjechał na wakacje beze mnie.Ustalil sobie wyjazd w
sumie za moimi plecami wiedząc,ze ja nie pojadę, ponieważ nie stac mnie na
taki drogi wyjazd.Okazalo się jednak,ze możnaby zmniejszyc koszty nie
korzystając ze wszystkich atrakcji-dowiedzialam się w dzien przed wyjazdem.
Nie spytał się w sumie mnie nawet czy chce jechac. Ja mam duży żal w sumie, bo
myslalam, że spędzimy czas razem.Dodam że nie mam 15 lat i myslalam,że to w
miarę poważny związek,spotykamy sie juz 2 lata. W miedzy czasie jakies 2 tyg
temu okazalo się, że moj facet jedzie gdzies na koncert z kumplami po
wyjezdzie.Dla tego tygodnia po jego przyjezdzie zeby spedzic z nim czas
zrezygnowalam z praktyk na oddziale w szpitalu, w ktorym chcialam(studiuje
medycyne).Teraz nie wiem czy mogę miec żal do niego.Nigdy nie bylam dla niego
ciężarem, nie uskarżałam się jak chodzil na koncerty,ze znajmomymi, jak
realizowal swoje pasje.Teraz jest mi zle, czuje, że zle postąpil organizując
sobie wakacje beze mnie. Myslalam,że jesli jest się w związku to 2 osobie
zalezy, żeby spedzac czas z 2 osoba.Gdyby powiedział,że ten wyjazd jest tanszy
to pojechalabym. Zastanawiam się czy on mnie traktuje poważnie, czy ja
powinnam się smucic, czy isc na impreze bez niego i zachowac się tak
samolubnie jak on.