alleksia
06.07.09, 14:49
Sytuacja wygląda tak:
Wprowadziłam się z dniem 1lipca do nowego mieszkania. Mieszkanie wynajmuję wraz z dwiema dodatkowymi osobami, z czego chłopak mieszka w nim już od 4lat. Na dzien dobry dowiedziałam się ze sąsiadka z dołu ma wyczulony słuch i robi non stop awantury o hałasowanie (normalne użytkowanie mieszkania). Wstępnie mam tzw dobrą sytuacje bo do mnie jest sąsiadka nastawiona dosc serdecznie.
Mieszkanie jest na 4pietrze, w 4pietrowym bloku. Sąsiadów mam dwóch. Pana, z rodziną który ponoc pomaga zawsze w mieszkaniu i młode małżenstwo, którego wiecznie nie ma. Do okoła raczej stare budownictwo. Na dole domofon, sąsiedzi się znaja i pilnuja żeby nikt obcy się nie pojawial.
W związku z przeprowadzką, ustawiłam rower na półpietrze, które jest bardzo szeroke. Docelowo miał stac w mieszkaniu. Zanim zdążyłam go przeniesc, ktos poprzebijał mi dętki. Zorientowalismy sie w niedziele. Sąsiad z naprzeciwka nie udawal zdziwienia i stwierdził, że jak "wracali z kosciola to to widzieli" po czym uznali, że musieli byc to ulotkarze, "bo ktos ich non stop wpuszcza". Byli zaskoczeni ze to moj rower. Mysleli, że to rower kolegi. Sąsiadka z dołu wyeliminowała mozliwosc kogos z zewnątrz, z niższych pięter również, całkiem logicznie: bo po co?
Jak reagowac na sąsiada?