empi-ria
08.07.09, 09:44
Kochane, opowiem Wam moją historię po to by usłyszeć Waszę opinię i umieć zrozumieć całą sytuację.
Mojego R poznałam w styczniu 2008. Na początku nie była to miłość. Ja byłam związana z kimś innym i nie interesował mnie kolejny poznany kolega. Czas mijał, zmieniało się życie i od marca ponoć na dobre i na złe – zostaliśmy parą. Oczywiście pokochaliśmy się bardzo, bardzo i zaczęliśmy razem żyć. Wcale nie było prosto – bardzo szybko okazało się, że musimy porządnie się dotrzeć, po to by potem spokojnie iść przez świat razem. Dość szybko zaszłam w ciążę, którą poroniłam we wrześniu. Życie toczyło się dalej. Pomiędzy kłótniami, radościami, trzymaniem się za ręce i ciągłym parciem do przodu. Mimo wszystko ciągle była miłość, a jak wiadomo miłość dużo wybacza. Ja po stracie dziecka stałam się wyjątkowo agresywna i nerwowa. W grudniu ponownie zaszłam w ciąże, którą ponownie poroniłam. Sytuacja się powtarzała. Moja agresja, żal do świata powodowała kłótnie, wypominanie a za tym brak zrozumienia. On ciągle stał obok. Ciągle mówił, że mocno wierzy w to, że nam się uda, że kocha i, że wygramy z życiem. Ja ciągle krzyczałam żalem, nie umiejąc się oponować z żalu po stracie dzieci… Z czasem trafiłam na psychoterapie. Poczułam, że chcę spróbować trzeci raz. Okazało się, że dwa poronienia nie zostawiły bez szwanku moje ciało… Na jednej z wizyt lekarka powiedziała mi, że mogę mieć problem z tym by kiedykolwiek mieć dziecko, że mam walczyć o nie, teraz, natychmiast, od razu… Wtedy wszystko umarło – mój R stanowczo powiedział, że nie chce mieć ze mną dziecka… że nie będziemy dobrymi rodzicami, że lepiej jakbyśmy żyli bez niego… Że może kiedyś wrócimy do tego tematu, ale to kiedyś… Nie trafiały argumenty lekarza, nie trafiały rozmowy. I nie trafiają ciągle… a ja nie wiem co zrobić. Z jednej strony Kocham go i wiem, że on kocha mnie. Z drugiej zaś nie rozumiem… jak można kogoś kochać i nie walczyć z nim o to by być normalką rodziną. Zaznaczę tu, że mam 31 lat, a on 33. Oboje już dawno skończyliśmy studia, pracujemy….
Powiedzcie proszę co Wy o tym sądzicie. Może to faktycznie ja za bardzo chce mieć rodzinę.. Nie rozumiem. Pomóżcie mi zrozumieć. Proszę.