Rodzina ważniejsza niż sukces?

09.07.09, 20:40
Ponizej zamieszczam linki do dwoch fimikow. Dla nieznajacych angielskiego,
wyjasniam: Po pierwszym wystepie tej rodziny:

www.youtube.com/watch?v=xjm2i37xSM8

jurzorzy stwierdzili, ze cała piatka przechodzi do drugiego etapu glownie ze
wzgledu na chlopca, ktory jest tu prawdziwa gwiazda i jednocześnie zalecili
rodzicom aby swoją role w tym przedsięwzięciu odgrywali poza scena.
Dziewczynki mogłyby towarzyszyć bratu w tle, bo sa slodkie.

W kolejnym odcinku polfinalowym, rodzina zdecydowala sie wystapic jednak
razem. Nie wygrali - chopiec prawdopodobnie mialby wieksze szanse sam. Do tego
piosenka nie byla dopasowana do jego głosu:

www.youtube.com/watch?v=_b2N1_7egB4

Czy Waszym zdaniem, rodzice podjeli słuszną decyzję zostając z dziećmi na scenie?
    • murzynier Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 20:42
      sueellen napisała:

      > Czy Waszym zdaniem, rodzice podjeli słuszną decyzję zostając z dziećmi na sceni
      > e?

      nie masz nic lepszego do roboty niż emocjonowanie się programami dla kucharek?
      • sueellen Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 20:44
        Nie, bo właśnie gotuję kolację? Głodnyś?
        • murzynier Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 20:47
          sueellen napisała:

          > Nie, bo właśnie gotuję kolację? Głodnyś?

          dzięki, nie jadam po 19tej, jak gotując masz jeszcze czas na oglądanie filmików
          i bzdurzenie na forum?
          • sueellen Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 20:52
            Oczywiście. Laptop to moja książka kucharska. Powinien być wmontowany na stałe w
            zewnętrzne drzwi lodówki. I co mam niby robić między jednym mieszaniem łychą a
            drugim? Czytać Nabokowa?

            A w temacie masz coś do powiedzenia?
            • murzynier Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 20:57
              sueellen napisała:

              > I co mam niby robić między jednym mieszaniem łychą a
              > drugim? Czytać Nabokowa?

              zjesz o 22? twój tyłek ci tego nie wybaczy

              co do meritum: to tylko filmik, nic więcej
              • sueellen Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 21:03
                Dlaczego zakładasz z góry, że mój czas jest taki sam jak Twój?
                • murzynier Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 21:05
                  sueellen napisała:

                  > Dlaczego zakładasz z góry, że mój czas jest taki sam jak Twój?

                  zanim ugotujesz to i u ciebie będzie 22 (bo o ile dobrze pamiętam to tylko
                  godzina różnicy)
                  • sueellen Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 21:10
                    No i co z tego? Skoro właśnie wstałam i Twoja kolacja jest moim lunchem? Jeszcze
                    nie doszukałeś się, że pracuję w systemie zmianowym i odsypiałam wczorajsze 13
                    godzin :)
                    • murzynier Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 21:18
                      sueellen napisała:

                      > No i co z tego? Skoro właśnie wstałam i Twoja kolacja jest moim lunchem? Jeszcz
                      > e
                      > nie doszukałeś się, że pracuję w systemie zmianowym i odsypiałam wczorajsze 13
                      > godzin :)

                      nie doszukałem się, nie należę do osób, które przed napisaniem postu najpierw
                      sprawdzają poprzednie wypowiedzi interlokutora, współczuję, praca w nocy to masakra
                      • sueellen Re: Rodzina ważniejsza niż sukces? 09.07.09, 21:25
                        E tam, sama tak wybrałam, jest znacznie spokojniej. Nie ma szumu w biurze i
                        tysięcy telefonów. Teraz mam 4 dni wolnego i mogę pisać więcej bzdur!
    • niebieski_lisek murzynier=nudziarz 09.07.09, 20:52
      Jak babki tak jęczą to się mówi że brak im faceta albo że mają okres, w każdym
      wątku coś ci nie pasuje.

      A jeśli chodzi o temat przewodni, to może im nie chodziło o zwycięstwo?
      • niebieski_lisek Re: murzynier=nudziarz 09.07.09, 20:55
        > A jeśli chodzi o temat przewodni, to może im nie chodziło o zwycięstwo?

        Przemyślawszy sprawę po raz drugi, i wziąwszy pod uwagę ile można było wygrać
        doszłam do wniosku, że chyba nie mogło im chodzić tylko o wspólne spędzenie
        czasu i że dobrowolnie się nie podłożyli :)
        • sootball Re: murzynier=nudziarz 09.07.09, 21:25
          Murzynier, Kapłanie Ładu, nie masz nic lepszego do roboty niż siedzenie na forum
          i przyczepianie się do czego-tylko-się-da?
          • sueellen Hellloooooooo 09.07.09, 21:27
            A może ktoś dla odmiany odpowie na pytanie z wątku przewodniego????
            • sootball Re: Hellloooooooo 09.07.09, 21:34
              Moim zdaniem nie chodzi o poczucie rodzinnej wspólnoty, a przynajmniej nie tylko.
              Chęci zwycięstwa po jednej stronie, ale po drugiej chęć pokazania wszystkiego
              tak jak sobie zaplanowali, żeby nikt nie musiał rezygnować (wtedy dla osoby
              która by zrezygnowała cały wysiłek włożony w przygotowania poszedłby na marne,
              do tego ambicja). Może tez nie chcieli robić z synka jedynej gwiazdy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja