Gość: fruwający pisuar
IP: *.chello.pl
20.12.03, 18:17
Właściwie nie samo robienie zakupów, bo to nie jest jeszcze takie złe, ale
wizyty w tych wszystkich hypermarkietach i galeriach. Mimo że tak ogólnie to
spokojny ze mnie ludzik to wizyty w tych miejscach wzbudzją we mnie
niepohamowaną agresję. Ci snujący się ludzie, jedni włażą na drugich,
rozdziwione w zachwycie mordy, szał zakupów, pogoń za kefirem tańszym o 3
grosze itp itd. No normalnie bym wyjął dubeltówę zza pazuchy i połowę
powystrzelał. Zawsze po wyjściu zaczyna mnie napierniczać łeb, nie wiem jak
dla niektórych może stanowić to przyjemność, a z tego co widzę wizyty w tych
przybytkach stały się swoistą formą rozrywki i to dla całych! rodzin od
wnuczka do dziadka.
też tak macie, a może powinienem się leczyć? :)