aurelia_aux
19.07.09, 16:48
Miałyście kiedyś coś takiego drogie Panie "za wysokie progi jak na moje nogi" ?
Chodzi mi o sam tok myślenia,
facet, przystojny, cały czas uśmiechnięty, wykształcony, z dobrą pracą,
ciekawa osobowość, prze uroczy,
poznaliśmy się na imprezie, bawiliśmy się całą noc razem, spotkaliśmy się
później na trzeźwo, rozmawialiśmy, miło było, kolejna impreza, znów
spotkaliśmy się przypadkowo, bawiliśmy się razem, na "do widzenia" buziak w
policzek, jeden jego sms wczoraj..
A ja dalej uważam, że to są za wysokie progi..
Ja- studentka, pracująca na pół etatu, żaden cud, zwykła dziewczyna, jak wiele
innych, jedynym moim atutem są moje oczy "nie rób takich wielkich oczu, bo
mnie rozczulasz" , "Mój drogi ja taki mam wzrok" ;-)
Jednak gdzie, on-błyszczy z tym swoim uśmiechem, ja przemykam obok..
szukam ideału którym on mógłby być, zawsze potrzeba czasu, nie lubię czasu,
lubię jasne sytuację które jedynie miałam ze swoim byłym..
He..
Przepraszam za "walenie smutów" ale jakiś taki humor mam,
siedzę sama w domu i nie mam się komu wyżalić w tym momencie,
zresztą, stwierdziłam, że nie chcę plątać moich znajomych w moje sprawy, niech
moje niepowodzenia będą tylko moimi, a o moich wzlotach niech się dowiadują
kiedy już będę na szczycie.. ;-)
Chyba mam kiepski dzień.