nie moge sobie poradzic...(dot.faceta)

19.07.09, 19:30
mam faceta ktory jest kochany,troskliwy,zaradny,pracowity,wierny
(wiem ze nei ma nic na 100%ale jest taki)ale boli mnie 1 rzecz i nie
moge sobie z nia poradzic.
Mianowicie mimo ze mowi oczywiscie ze mnie kocha i prawi mi
komplementy to boli mnie gdy oceni jakas inna dziewczyne(ot,tak)..
np.gdy pokazuje mu moje kolezanki to ocenia je.tzn krotko ocenia,ale
ocenia.rozumiem ze pokazuje mu wiec moze to naturalny odruch cos
powiedziec.wiem ze jest szczery bo raz mowi ze brzydka,a raz"o ale
ladna"..od razu podkreslam ze ocenia po wygladzie bo czesc tych
kolezanek zna tylko ze zdjecia i stad charakteru wtedy sie nie
ocenia a raczej wyglad,ale boli mnie to tak czy inaczej.ostatnio u
jego rodziny byl na rodzinnym spotkaniu gdzie nie moglam byc to tez
jak go pytalam jak tam to np.mi mowi ze jakie ladne dzieci ma jego
mamy kolezanka(bo tez tam byla)..ona ma dzieci w wieku 2,7 i 12 ale
od razu podkreslil ze jego mama mowi(i on tez tak uwaza)ze ta corka
najstarsza co ma 12 bedzie modelka,bo taka ladna,zgrabna itd itp...
nie wiem czemu ale przykro mi wtedy jak i wtedy kiedy ocenia
kolezanki..co Wy na to?bo on docenia mnie ale tu chodzi o to ze
takie komentarze mnie bola..wiecie moze dlaczego?bo sama nie umiem
tego wytlumaczyc..ale chyba to porownywanie:(
albo ze zachwyca sie ta malolata co niby ma byc modelka a ja nie
jestem wiec jakby czuje sie wtedy gorsza,nie wiem;(
wasi mezczyzni tez tak czasami sie zachowuja?
    • alpepe Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 19:42
      dosrośnij wreszcie. Nie, nie jesteś pępkiem świata dla swojego faceta, nie ma on
      klapek na oczach, a mimo to jest z tobą, więc jak brak ci problemów, to
      posprzątaj klatkę schodową, przynajmniej zrobisz coś pożytecznego.
      • daria83.3 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 19:48
        alpepe napisała:

        > dosrośnij wreszcie. Nie, nie jesteś pępkiem świata dla swojego
        faceta, nie ma o
        > n
        > klapek na oczach, a mimo to jest z tobą, więc jak brak ci
        problemów, to
        > posprzątaj klatkę schodową, przynajmniej zrobisz coś pożytecznego.

        wiem,wiem moze nie doroslam..nie wiem ..bo jestem taka delikatna i
        wrazliwa bo zawsze chcialam romantycznej milosci i kazdy taki
        szczegol mogacy byc zagrozeniem dla mnei czy sygbalem ze nie jestem
        ta jedyna,ze sa jakies inne lepsze mnie boli
        • alpepe Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 19:52
          nie jesteś delikatna i wrażliwa. Jesteś narcyzem. Tylko tyle. Przykro, w sumie,
          ale ponoć osobom skoncentrowanym na sobie lepiej się żyje.
        • hermina25 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 19:53
          daria83.3 napisała:

          > wiem,wiem moze nie doroslam..nie wiem ..bo jestem taka delikatna i
          > wrazliwa bo zawsze chcialam romantycznej milosci i kazdy taki
          > szczegol mogacy byc zagrozeniem dla mnei czy sygbalem ze nie jestem
          > ta jedyna,ze sa jakies inne lepsze mnie boli

          ile Ty masz lat -15?
        • yannika Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 11:22
          > wiem,wiem moze nie doroslam..nie wiem ..bo jestem taka delikatna i
          > wrazliwa bo zawsze chcialam romantycznej milosci i kazdy taki
          > szczegol mogacy byc zagrozeniem dla mnei czy sygbalem ze nie jestem
          > ta jedyna,ze sa jakies inne lepsze mnie boli

          Histeryczne reagowanie na stwierdzenie, że dziewczyna ma ładne nogi to nie
          "delikatność i wrażliwość" tylko histeryczne reagowanie.
          Jak już kiedyś pisałam do Claudii Shieffer mi daleko a jakoś nie mam takich
          problemów, ba, potrafię się z moim jeszcze posprzeczać, że się nie zna i
          dziewczyna miała naprawdę świetne włosy/nogi/figurę i nie wiem czemu stwierdził
          że nijaka. I co? Niby mam się zacząć bać, że zaraz poleci podrywać pannę, o
          której stwierdził, że ładna? No litości...
        • julyana Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 21:13
          Nie jesteś delikatna i wrażliwa (chociaż widzę, że lubisz tak o sobie myśleć)
          tylko niedojrzała.
      • aurelia_aux Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 19:48
        A co w tym strasznego?
        Nie rozumiem po prostu, ale jeśli Ci to nie pasuje powiedz mu o tym.
        Jak będzie wiedział, że Cię to boli, to pewnie przestanie i będzie po problemie.

        Ja na przykład nie lubiłam jak mój były nie oceniał kobiet, wiedziałam, że jakaś
        jest ładniejsza ode mnie i mówiłam np "ale ta dziewczyna ma zgrabne nogi, ta to
        sobie może pozwolić na mini" -nigdy nie przyznał mi racji co wskazywało bardziej
        na jego obłudę niż na cokolwiek innego ;-)
        • daria83.3 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 19:55
          aurelia_aux napisała:

          > A co w tym strasznego?
          > Nie rozumiem po prostu, ale jeśli Ci to nie pasuje powiedz mu o
          tym.
          > Jak będzie wiedział, że Cię to boli, to pewnie przestanie i będzie
          po problemie


          juz mu mowilam,tzn reagowalam bardzeij fochem niz wurzeniem i sie
          np.nie odzywalam smutna..mowilam o co chodzi,wiedzial i on mi tylko
          na to ze ale co z tego jak on chce mnie i ja jestem dla niego
          najlepsza.
          ale to glupie tliumaczenie bo skoro zwraca na cos uwage tzn ze cos w
          tym jest...


          > Ja na przykład nie lubiłam jak mój były nie oceniał kobiet,
          wiedziałam, że jaka
          > ś
          > jest ładniejsza ode mnie i mówiłam np "ale ta dziewczyna ma
          zgrabne nogi, ta to
          > sobie może pozwolić na mini" -nigdy nie przyznał mi racji co
          wskazywało bardzie
          > j
          > na jego obłudę niż na cokolwiek innego ;-)

          nie wiem co lepsze..chyba moj i Twoj przypadek.
          Idealnie,co ja bym oczekiwala jets to zeby facet nie musial nawet
          porownywac ani mowic o innych bo by swiata poza mna/Toba nei
          widzial.moim zdaniem to jest bezgraniczna milosc i zaangazowanie.tak
          bym chciala.ja tez jak jestem zakochana nei spojrze na faceta.bo moj-
          dla mnie jest naj, naj,mimo ze sa przystojni tez ale wtedy ja tego
          nie widze wiec tym samym nie komentuje,a onm widzi..i wtym problem
          chyba to mnie boli..
          • erillzw Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 22:35
            daria83.3 napisała:
            > juz mu mowilam,tzn reagowalam bardzeij fochem niz wurzeniem i sie
            > np.nie odzywalam smutna..mowilam o co chodzi,wiedzial i on mi
            tylko
            > na to ze ale co z tego jak on chce mnie i ja jestem dla niego
            > najlepsza.
            > ale to glupie tliumaczenie bo skoro zwraca na cos uwage tzn ze cos
            w
            > tym jest...

            O maj gad..
            dziewczyno.. wylecz sie ze swoich komplesków, dojrzej i naucz sie ze
            po to dano nam oczy zebysmy patrzyli i jezyki bysmy mogli wyrazic
            zdanie..
            O to, ze powie, ze laska na portrecie jest piekna tez bedziesz miała
            focha..
            Czizas xD

            > nie wiem co lepsze..chyba moj i Twoj przypadek.

            Najlepsze to sie dołączyc. Bedzie to swiadczyło o dystansie twoim do
            siebie. Poki co go nie ma.

            > Idealnie,co ja bym oczekiwala jets to zeby facet nie musial nawet
            > porownywac ani mowic o innych bo by swiata poza mna/Toba nei
            > widzial.moim zdaniem to jest bezgraniczna milosc i zaangazowanie.

            naczytałas sie za wielu harlequinów.
            jak chcesz miec faceta tylko skupionego na sobie to zabierz go na
            bezludna wyspe.


            >ja tez jak jestem zakochana nei spojrze na faceta.bo moj-
            > dla mnie jest naj, naj,mimo ze sa przystojni tez ale wtedy ja tego
            > nie widze wiec tym samym nie komentuje,a onm widzi..i wtym problem
            > chyba to mnie boli..

            Boże, ile Ty masz lat? 13??
            Masakra jakas.
            Nie jestem w stanie pojąc ze nakręcasz sie takimi rzeczami.
            Musisz miec strasznie niska samoocene, ze wyczuwasz zagrozenie w
            fakcie, ze facet zauwaza inne..
          • yannika Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 11:29
            > Idealnie,co ja bym oczekiwala jets to zeby facet nie musial nawet
            > porownywac ani mowic o innych bo by swiata poza mna/Toba nei
            > widzial.

            Tia... wiesz, że drastyczne ograniczanie wolności wyzwala odruch ucieczki?
            Przemyśl to sobie...
    • qw994 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 19:50
      Jesteś zazdrosna o 12-latkę? O matko boska.
    • nothing.at.all Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 20:01
      Wkręcasz sobie, szukasz problemów! Przestań, bo on tego nie zmieni. Nie jesteś
      jedyną na świecie i faceci często oceniają inne kobiety. Mojemu również zdarza
      się powiedzieć, że ładna kobieta siedzi tam czy tam, albo pokaże mi na ulicy i
      mówi, że ciekawą ma urodę. Ale to ze mną jest i mnie kocha:).
      • daria83.3 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 20:03
        nothing.at.all napisała:

        > Wkręcasz sobie, szukasz problemów! Przestań, bo on tego nie
        zmieni. Nie jesteś
        > jedyną na świecie i faceci często oceniają inne kobiety. Mojemu
        również zdarza
        > się powiedzieć, że ładna kobieta siedzi tam czy tam, albo pokaże
        mi na ulicy i
        > mówi, że ciekawą ma urodę. Ale to ze mną jest i mnie kocha:).

        no wlasnie mimo ze jest ze mna to nioe jest dla mnie mocnym
        argumentem bo jesli na kogso zwraca uwage tzn ze jesli blizej
        takiego kogos pozna to wtedy a noz bedzie ryzyko zdrady???lub zawsze
        sie zakocha i wtedy i tak zostawi,mimo ze jest ze mna teraz..
        • aurelia_aux Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 20:09
          Reagując gniewem czy fochem nic nie zyskasz,
          POROZMAWIAJ powiedz, "kochanie, proszę nie komentuj przy mnie innych kobiet, bo
          mnie to boli" lub w żartach po prostu w formie żartu jak jakaś skomentuje
          powiedz "ej, ej, kotku a gdzie ty się tam rozglądasz, tu masz swoją księżniczkę"
          jak ma poczucie humoru, a ty to dobrze rozegrasz, to zrozumie i się uśmiechnie.

          Jak będziesz żyła w wiecznym strachu, że on Cię zostawi, to nigdy nie będziesz
          szczęśliwa, a to chyba nie o to chodzi w związku
    • kag73 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 22:18
      Nie, nie, Daria83 Ty zrob inaczej.
      Niepokazuj emocji na jego komentarze tego typu, albo powiedz, oj
      rzeczywiscie ladna kobieta, jezeli tez jestes takiego zadania. Ale
      co wazniejsze:jak zdarzy Ci sie w jego towarzystwie zobaczyc
      jakiegos atrakcyjnego faceta, mimochodem skomentuj "oj, jaki
      przystojny facet", albo widzac plakat, zdjecie, film z
      przystojniakiem, powiedz "Mmmm, ten to ma miesnie" np.
      Ciekawe jak Twoj chlpak zareaguje, moze nic nie powie, ale bedzie
      zdziwiony a moze tez zrobi mu sie przykro, moze oduczy sie
      komentarzy pod adresami kobiet.
      Jakby co, macie spraweidliwie, bedzie Cie mniej bolalo, to tak jak
      czlowiek zachwyci sie czasem ladnym kwiatkiem albo obrazem w muzeum.
      Moze nawet podejdziesz do tego spokojniej i wlasnie widzac
      atrakcyjna kobiete sama mu ja pokazes i powiesz "oj, ale ma ladne
      nogi"np., ale koniecznie komentuj od czasu do czas przystojnych
      mezczyzn. Mowie Ci zadziala, albo Ty sie w ten sposob wyluzujesz,
      albo jemu nie beda pasowaly Twoje komentarze o facetach i sie
      przymknie.
      A poza tym wiecej pewnosci siebie. Jest z Toba, bo mu sie podobasz i
      badz o sobie przekonana.
      Wyprubuj, komentuj facetow, nie ciagle ale jak jakis te wart..!
    • jane-bond007 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 22:27
      Daria ale Ty bierzesz pod uwage fakt ze sa na swiecie dziewczyny 100
      i 200x ladniejsze od Ciebie i jesli nawet Twoj facet ich nie
      skomentuje to i tak bedzie uwazal je za ladne/zgrabne itd?

      czy tego nie wiesz?

      • daria83.3 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 18:30
        jane-bond007 napisała:

        > Daria ale Ty bierzesz pod uwage fakt ze sa na swiecie dziewczyny
        100
        > i 200x ladniejsze od Ciebie i jesli nawet Twoj facet ich nie
        > skomentuje to i tak bedzie uwazal je za ladne/zgrabne itd?
        >
        > czy tego nie wiesz?

        wiem ale 100razy powtarzam-jesli jest sie zakochanym w sojej polowce
        RACZEJ nie dostrzega sie takich rzeczy. I o tym wlasnie mowie.
        Ja tez wiem ze sa przystojni inni faceci ALE moj jest dla mnie
        najprzystojeniszy wiec po co mam zwracac uwage na innych?
        a jak widocznie nie jest sie szalencz,bezgranicznie zakochanym to
        mozna sie rozgladac ciagle na boki i oceniac inne/innych.
        Dla mnei to jest wlasnei wyznacznik zakochania,zaangazowania.
        • erillzw Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 21:06
          daria83.3 napisała:
          > wiem ale 100razy powtarzam-jesli jest sie zakochanym w sojej
          polowce
          > RACZEJ nie dostrzega sie takich rzeczy.

          Mhmmm..
          W takim razie RACZEJ na pewno odmawiasz mnie i mojemu narzeczonemu
          ze nie jestesmy w sobie zakochani skoro dostrzegamy takie rzeczy...
          fascynujace..

          > Ja tez wiem ze sa przystojni inni faceci ALE moj jest dla mnie
          > najprzystojeniszy wiec po co mam zwracac uwage na innych?

          Chocby dlatego, ze masz dobry gust? Albo jestes estetką? Cokowliek..
          Albo najbanalniej mowiac dlatego, ze nie jestes ograniczona umyslowo
          tylko do ogladania swojego faceta bo wybacz ale to chore...
          Zauwazanie piekna jak dla mnie jest zaleta a nie wada.. Ale jak sie
          ma problem ze swoja samoocena to i to moze byc problemem na skale
          zdrady..

          > a jak widocznie nie jest sie szalencz,bezgranicznie zakochanym to
          > mozna sie rozgladac ciagle na boki i oceniac inne/innych.

          genialne kryterium. Naprawdę.
          Rozumiem, ze zwiedzanie swiata w tym ludzi swiadczy o braku
          zakochania, zauwaznie innych ludzi swiadczy o braku zakochania a
          komentowanie to juz w oogole brak milosci..
          Zatem powiedz mi dziecko.. Co robisz z facetem, ktory wedle Twoich
          kryteriow ani nie jest w Tobie bezghranicznie zakochany ani
          najprawodopodobniej Cie nie kocha skoro zauwaza inne poza Toba
          kobiety..
          Znajdz takiego ktory bedzie jak w zlotej klatce. Widzial Ciebie,
          komentowal Ciebie.. a Ty jego.. A potem wyslijcie sie oboje na
          bezludna wyspe zeby przypadkiem nie przyszło mu do glowy zauwazyc
          inna kobiete... Chociaz.. co bedzie jak powie, ze jakis widok jest
          piekn?? OMG! To z pewnoscia bedzie znak, ze juz Cie nie kocha..
          Przestał zauwazac TYLKO Ciebie..
          (specialnie przejaskrawiam)

          > Dla mnei to jest wlasnei wyznacznik zakochania,zaangazowania.

          Wspólczuje organiczenia.
        • julyana Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 21:17
          Oj Daria, ciężki przypadek z Ciebie.
        • jane-bond007 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 21:31
          wiem ale 100razy powtarzam-jesli jest sie zakochanym w sojej
          polowce RACZEJ nie dostrzega sie takich rzeczy



          jak sie kogos KOCHA to nie ma problemu z dostrzeganiem/postrzeganiem
          czy tez wystrzeganiem :P wierz mi

          jestes baaardzo zazdrosna, chorobliwie

          no chyba ze wciaz jestes na etapie zakochania i wymagasz tez tego od
          swojego partnera...
    • erillzw Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 22:30
      Moj partner sie tak zachowuje.. i ja tez. generalnie razem zdarza
      nam sie skomentowac czyisc wyglad czy tez go zwartosciowac.
      Nie mam z tym problemu.. ale pewne dlatego, ze wiem, ze mezczyzni
      tak maja a poza tym samej zdarza mi sie ocenic facetów...
      Rozmawialas z Nim o tym?
    • pajda-chleba Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 19.07.09, 23:26
      a ja sie czasem spieram z moim o to,ktora ladniejsza.To zupelnie naturalne,ze
      jest cale mnoestwo kobiet piekniejszych ode mnie.Ale to ja jestem ta
      jedyna,ktora pokochal,ktorej sie oswiadczyl.Nie zadreczaj sie takimi
      pie...mi.zamiast tego ciesz sie,ze jestes z normalnym,fajnym facetem.
      • fisiel Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 20.07.09, 12:46
        dawno czegoś tak głupiego i denerwującego zarazem nie przeczytałam.
    • 10iwonka10 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 20.07.09, 13:17
      Wszyscy cie tak zaatakowali a dla mnie szczerze mowiac smiesznie
      brzmia uwagi w stylu:

      >>>ale od razu podkreslil ze jego mama mowi(i on tez tak uwaza)ze ta
      corka najstarsza co ma 12 bedzie modelka,bo taka ladna,zgrabna itd
      itp...>>>

      Nie wystarczylo powiedziec ma bardzo ladne dzieci..... juz on i jego
      mama wie ze ona modelka bedzie???

      Czy to nie takie nasze polskie w stylu a 'moje dziecko takie
      madre....'
    • twojabogini Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 20.07.09, 15:08
      Wszyscy bardzo na Darię naskoczyliście, a ja ją rozumiem.
      Nie każda kobieta musi mieć mocne ego i twardą du.ę. Każdy ma inny
      rodzaj wrażliwości, ją akurat boli komentowanie urody innych kobiet.
      Nie oznacza to ani, że jest niedojrzała, ani że jest narcyzem.
      Umówmy się - jednym kobietom potrzeba, aby mężczyzna był męski i
      dobrze zarabiał, inna chce czułego ojca i męża itd. Dlaczego
      kobieta, która chce być dla swojego mężczyzny tą jedyną
      najpiękniejszą jest gorsza, albo naiwna?
      Poza tym: dlaczego to kobieta ma w tej sytuacji uznać, że "mężczyźni
      już tacy są"? Dlaczego to nie mężczyzna ma uznać "moja kobieta jest
      wrażliwa i ją to boli i niepokoi, będę tego unikał"?
      • 83kimi Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 20.07.09, 16:22
        Gratuluję braku problemów!!!

        P.S. Nigdy nie spojrzałaś z uśmiechem na ładne dziecko, kobietę, mężczyznę,
        obraz, różę?
        • 10iwonka10 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 20.07.09, 16:37
          A mnie sie wydaje ze to troche zalezy od kontekstu wypowiedzi- ja
          mam taka kolezanke i ona np lubi mowic ze jej znajomi maja dobra
          prace, wieksze domy.....Niby nie mowi twego wprost ale jest to
          troche jak porownywanie do mnie.Wszystko maja lepsze. I nie jestem
          jakas nadwrazliwa ale ona jest jedyna moja znajoma ktorej wypowiedzi
          tak wlasnie odbieram. Niby nie mowi tego wprost ale tak to brzmi.

          Wiec moze byc podobnie z tym chlopakiem. To jest dosc toksyczne.
          Zwlaszcza ze on juz wie ze corka kolezanki to na pewno bedzie
          modelka bo taka doskonala?????.

          Mozna ladne rzeczy wokolo komentowac z cieply pzytywny a mozna
          rowniez w sposob ktory pomniejsza osobe do ktorej to sie mowi.


      • daria83.3 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 10:17
        dokladnie rozumiesz mnie w 100%o co mi chodzi:)
    • cala_w_kwiatkach Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 20.07.09, 16:31
      spokojnie, wyrosniesz z tego;) moze masz kompleksy? pewnie tez
      przejmujesz sie tym, co mowia o tobie inni ludzie? z tego sie
      najczesciej wyrasta
      widocznie nie masz problemow w zwiazku (no i dobrze!) i dlatego
      wyszukujesz je sobie
      powiedz facetowi, zeby przestal komentowac inne kobiety a nie sama
      podkladasz mu fotki kolezanek do oceny - to wydaje mi sie lekko
      chore;)

      i srednio mozliwe jest to, ze twoj mezczyzna nie bedzie zwracal
      uwagi na inne kobiety
      uwazaj, abys przez swoje zachowanie z czasem nie stala sie zaborcza,
      bo on tego nie wytrzyma
      i takie male pocieszenie ;) - faceci robia gorsze rzeczy niz
      komentowanie 12letnich dziewczynek tekstem tyu:'jest ładna, pewnie
      zostanie modelka!';)


      WYLUZUj!
    • skarpetka_szara Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 20.07.09, 16:32
      Ja w takiej sytuacji bym sugerowala abys nastepnym razem jak udacie
      sie do piaskownicy to przy takiej sytuacji puknij go szpadelka w
      czolo i wysyp mu wiaderkiem piasek na glowe.
      • julyana Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 21:19
        :)))
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 20.07.09, 17:12
      o jestem taka delikatna i
      wrazliwa bo zawsze chcialam romantycznej milosci i kazdy taki
      szczegol mogacy byc zagrozeniem dla mnei czy sygbalem ze nie jestem
      ta jedyna,ze sa jakies inne lepsze mnie boli


      Ty nie jesteś delikatna, ty jesteś pier****** :)
      Zrozum że facet poświęci dla Ciebie sporo swoich zachowań, aby nie wysyłać
      sygnałów "będących zagrożeniem i mówiący że są jakieś lepsze" ale tylko do
      pewnego momentu. Mogę nie komentować kobiet na ulicy(osobiście nie komentuję,
      ale to szczegół), mogę przestać kupować playboya(nie kupuję, ale to szczegół)
      itp. Ale kiedy byś mnie poprosiła abym nie mówił że 12 latka jest zgrabna i
      nadaję się na modelkę bo te słowa Cię bolą, to bym cię spuścił na drzewo, jako
      że lubię się otaczać ludźmi zrównoważonymi psychicznie i stabilnymi emocjonalnie.

      A tak przy okazji - Tak, teraz jesteś JEDYNA, ale nie musisz taka być. Ale to
      nie zależy od obcych kobiet, ale głównie od Ciebie. I tak, są lepsze od Ciebie,
      znacznie znacznie lepsze - po prostu módl się żeby Twój facet takiej nie spotkał.
      • daria83.3 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 10:21
        jestem godna podziwiu jacy tu wszyscy sa madrzy i dojrzali!o matko!
        takie stare malutke..dojrzali i najmadrzejsi..tym wiec madrym zycze
        zeby facet ocenial inne przy was i nie tak jak moj ale jeszcze
        mocniej-z pewnoscia bedzie wam milo;)mysle ze z czasem wam
        przestanie byc tak milo.
        a poza tym jakos jedyna tu inteligentna osoba okazala sie
        twojaboginia bo wlasnie jak widac ona mogla zrozumiec mnei w 100%.
        • erillzw Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 20:57
          daria83.3 napisała:

          > takie stare malutke..

          Tak sie składa, ze spora liczba ludzi sie tu wypowiadajacych jest
          starsza od Ciebie.. szacunek by nie zaszkodził..

          >dojrzali i najmadrzejsi..tym wiec madrym zycze
          > zeby facet ocenial inne przy was i nie tak jak moj ale jeszcze
          > mocniej-z pewnoscia bedzie wam milo;)

          Widzisz tak sie składa, ze wiekszosc powiedziała o tym, ze ich
          partnerzy tak robia. Co wiecej spora grupa - w tym ja - dołacza sie
          do takich komentarzy. I - zaskocze Cie - nie ma z tym problemu
          egzystencjonalnego i nie rujnuje sie ich pojmowanie milosci. I
          pewnosc partnera.


          >mysle ze z czasem wam
          > przestanie byc tak milo.

          Mysle, ze sie mylisz.

          > a poza tym jakos jedyna tu inteligentna osoba okazala sie
          > twojaboginia bo wlasnie jak widac ona mogla zrozumiec mnei w 100%.

          Nie ujmujac nic twojejboginii ale o inteligencji czlowieka nie
          świadczy fakt, ze rozumie czyisc poglad bo ma ten sam.
        • julyana Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 21:21
          Dziewczyno, błagam, napisz, że nie masz więcej niż 16 lat, bo stracę wiarę w
          ludzka inteligencję.
      • daria83.3 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 10:27
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > o jestem taka delikatna i
        > wrazliwa bo zawsze chcialam romantycznej milosci i kazdy taki
        > szczegol mogacy byc zagrozeniem dla mnei czy sygbalem ze nie jestem
        > ta jedyna,ze sa jakies inne lepsze mnie boli

        >
        > Ty nie jesteś delikatna, ty jesteś pier****** :)
        > Zrozum że facet poświęci dla Ciebie sporo swoich zachowań, aby nie
        wysyłać
        > sygnałów "będących zagrożeniem i mówiący że są jakieś lepsze" ale
        tylko do
        > pewnego momentu. Mogę nie komentować kobiet na ulicy(osobiście nie
        komentuję,
        > ale to szczegół), mogę przestać kupować playboya(nie kupuję, ale
        to szczegół)
        > itp. Ale kiedy byś mnie poprosiła abym nie mówił że 12 latka jest
        zgrabna i
        > nadaję się na modelkę bo te słowa Cię bolą, to bym cię spuścił na
        drzewo, jako
        > że lubię się otaczać ludźmi zrównoważonymi psychicznie i
        stabilnymi emocjonalni
        > e.
        >
        > A tak przy okazji - Tak, teraz jesteś JEDYNA, ale nie musisz taka
        być. Ale to
        > nie zależy od obcych kobiet, ale głównie od Ciebie. I tak, są
        lepsze od Ciebie,
        > znacznie znacznie lepsze - po prostu módl się żeby Twój facet
        takiej nie spotka
        > ł.
        (jezeli masz w ogole jakas dziewczyne)zycze ci zeby twoja bedac z
        toba na kawie lub beadac z jakas na randce,ogladala sie za jakims
        cholernym przystojniaczkiem kilka stolikow dalej i powiedziala ci ze
        tak ze jaki przystojniak tak super siedzi,z tak wlasnie powinienes
        wygladac ..pewnei bys szalal z radosci po jej tekscie i wtedy
        zobaczysz czy jestes taki stabilny emocjonalnie i zrownowazony ze to
        potraktujesz normalnie i z usmiechem jeszcze:)
      • twojabogini Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 10:28
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > I tak, są lepsze od Ciebie,
        > znacznie znacznie lepsze - po prostu módl się żeby Twój facet
        >takiej nie spotkał.

        Jasne, może jeszcze powinna mu dziękować za to, że choć istnieje
        tyle lepszych, on łaskawie zgodził się być z nią.
        • kag73 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 10:42
          No wlasnie, co za duzo to nie zdrowo, moze byc to przykre.
          Dlatego mowie, Daria, zacznij od czasu do czasu komentowac
          przystojniakow. Zobaczysz co bedzie. Jak niektorzy nie potrafia
          zrozumiec tlumaczenia, MUSZA POCZUC to na wlasnej skorze. Wyprobuj!
          • daria83.3 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 18:25
            kag73 napisała:

            > No wlasnie, co za duzo to nie zdrowo, moze byc to przykre.
            > Dlatego mowie, Daria, zacznij od czasu do czasu komentowac
            > przystojniakow. Zobaczysz co bedzie. Jak niektorzy nie potrafia
            > zrozumiec tlumaczenia, MUSZA POCZUC to na wlasnej skorze. Wyprobuj!

            ok dzieki:)
            juz zaczelam tak robic tzn np.w reklamie w tv skomentowalam kolesia-
            "hmmm ale tamten byl niezly"...a ze byl ciemnoskory,moj facet wie ze
            lubie ciemnoskórych wiec widział że na prawde sie
            zachwycilam,uwierzyl<no bo serio to tez byla prawda;)>..i..nic nie
            powiedzial,po porstu zamilkl.
            taka byla jego reakcja.moze wtedy sobie przemyslal wlasnei jak to
            milo,jak go dotknelo.
            on juz mi wczesniej mowil ze on nie ukazuje uczuc-moze cos w sobie
            dusic a wybuchnie dopiero po ktoryms tam razie jak cos sie powtorzy
            i go wkurzy.wiec nie powiedzial nic,ale moze pomyslal.
            Tak samo-zazdrosc-jest "Zdrowo"zazdrosny...nie reaguje,nie wkurza
            sie-kilka razy po cichu obserwuje ale czasami jak sie zbierze
            wybucha jak wulkan,wiec ma skrajnosci.
    • paco_lopez Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 10:45
      a teraz wyobraź sobiue że jest rok 2023. twój chłopak jest twoim
      chłopem, a po ulicach śmiga nowe pokolenie w lipcu prwie na golasa.
      przeciez jak tak dalej będziesz uważająca , to w tworkach wylądujesz
      ze strachu o twą cześć.
    • 10iwonka10 Re: nie moge sobie poradzic...(dot.faceta) 21.07.09, 11:27
      Ja na twoim miejscu powiedzialabym mu ostro ze nie zycze sobie
      takich uwag.

    • butterflymk ciesz się ze nie masz większych problemów.. 21.07.09, 11:42
      • daria83.3 Re: ciesz się ze nie masz większych problemów.. 21.07.09, 18:27
        tez w sumie tak pomyslalam..ze moze rzeczywiscie masz racje:)
        • agaoki dario 21.07.09, 22:21
          wszystkie na Ciebie najechały (nawiasem mówiąc nie wierzę, że one wszystkie mają
          takie lajtowe podejście), a ja Cię rozumiem, bo mam podobnie. z wiekiem
          oczywiście jest to coraz słabsze, ale jednak są takie sytuacje...
          na przykład kiedy na rodzinnym spotkaniu mój mąż co chwilę robi zdjęcia swojej
          kuzynce. każe jej się ustawiać, uśmiechać. mnie o to nie prosi. po wywołaniu
          zdjęć ja jestem na kilku, ona na kilkudziesięciu. gdyby to jeszcze była jakaś
          piękność, prawie jak modelka, to ok. ale ona jest chuda, zgarbiona, ma malutkie
          "świńskie" oczka. uważam się za ładniejszą od niej, szczerze mówiąc. chociaż ona
          jest bardziej zadbana, "zrobiona", bo ma kasę i to widać po niej.
          jak facet tylko zauważa ładne dziewczyny i komentuje, to pół biedy. gorzej,
          kiedy w towarzystwie ładnej (albo co gorsza niezbyt ładnej) kobiety wyraźnie się
          ożywia, śmieje się głośno z jej dowcipów, zachwyca się jej wiedzą itp. takich
          sytuacji po prostu nie znoszę. ale przyjmuję to z godnością:)) dopóki mój mąż
          jest ze mną, okazuje mi miłość, mówi że kocha, dba o mnie i nie daje powodów do
          podejrzeń o zdradę, to nic nie mówię.
          zauważyłam, że nie jestem zazdrosna o naprawdę piękne kobiety. najbardziej
          wkurza mnie, kiedy on wyraźnie interesuje się kobietami w moich oczach co
          najmniej przeciętnymi. a najgorsze jest dla mnie w ogóle, kiedy wyraźnie
          interesuje się nie wyglądem, lecz intelektem, wiedzą, umiejętnościami jakiejś
          babki, zwłaszcza, jeśli jest ona w tym czymś zdecydowanie lepsza ode mnie (np.
          super jeździ na rolkach albo zna piosenki "depeszów", których ja nie cierpię)

          ale przyznać się muszę, że i ja nie jestem niewiniątkiem;) jak najbardziej
          zwracam uwagę na innych facetów, czasami zdarza mi się być jakimś zauroczoną.
          nie jestem zapatrzona w męża jak w święty obrazek. zajęło mi trochę czasu, nim
          zdałam sobie z tego sprawę.

          wrzuć na luz, dario!



          • erillzw Re: dario 21.07.09, 22:30
            agaoki napisała:

            > wszystkie na Ciebie najechały (nawiasem mówiąc nie wierzę, że one
            wszystkie maj
            > ą
            > takie lajtowe podejście),

            To sie nazywa swiadomosc swojej wartosci tak własciwie :)
            I nie musisz wierzyc. Nikt Ci nie kaze przeciez :)
            Ale to nie sprawi ze my - kobiety ktore nie maja z tym problemu -
            przestaniemy istniec ;)
            • misiu.stefan Re: dario 22.07.09, 10:18
              Dario,

              rozumiem, ze może Ci być przykro, ale nie mozesz pozwolić, zeby
              komentarz Twojego faceta na temat innej kobiety (lub dziecka, OMG!)
              sprawiał, ze będziesz snuć wizje, ze skoro zwrócił uwagę na inną
              kobietę to moze kiedyś z taką porozmawia, zaprzyjaźni się , pozna
              blizej i zdradzi, zakocha się .... Za daleko wybiegasz.

              Nie masz najmniejszego wpływu na to czy kogoś pozna i Cię zostawi,
              czy będzie Ci wierny aż po grób. Nie ma sensu martwić sie na zapas.

              Kochaj go, dbaj o siebie (nie dla niego, dla samej siebie żebyś
              zawsze czuła się atrakcyją kobietą), uśmiechaj się i nie bądź
              zołzą :) Jak Twój luby zrobi coś głupiego to wtedy będziesz się
              martwić.

              Jeśli nie chcesz słuchac jego komentarzy to mu o tym powiedz - że
              jest Ci przykro jak tak mówi, bo wydaje Ci się że inne są dla niego
              atrakcyjniejsze od Ciebie.
              Ale pamiętaj, że nie zmienia to faktu że oceniać kobiety będzie
              nadal - tylko nie bedziesz tego słyszeć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja