kleopatraa
20.07.09, 16:26
Pisalam o tym na zdrowiu ale tu jest ruch a wygadac sie musze... Juz
od jakiegos czasu probuje zapisac sie do pewnej pani proktolog w
Wawie, do nikogo innego nie chce isc, cieszy sie bardzo dobra
opinia. Panstwowo to graniczy z cudem - po prostu nie da sie!! To
jeszcze szlo by zrozumiec, ale na szczescie pani przyjmuje tez
prywatnie i o to wlasnie sie rozchodzi... zadzwonilam i okazalo
sie, ze rowniez lipa - do konca sierpnia brak miejsc, no to
poczekalabym, ale sektretarka informuje mnie ze nie ma jeszcze
zapisow na wrzesien (?!) i ze narazie nie wie, kiedy beda (!!). Wiec
ja sie pytam - co to ma byc?? Przeciez chcialam teraz isc prywatnie
skoro panstwowo sie nie da i okazuje sie, ze prywatnie, placac 180zl
za wizyte to tez jest niemozliwe! Zamiast zapisywac ludzi jak
dzwonia na kolejne terminy, to urzadzaja jakies zapisy raz w
miesiacu nie wiadomo kiedy!! Mam dzwonic najlepiej codziennie i sie
pytac kiedy zapisy, a jak sie zapomne to przepadnie i znowu miesiac
w plecy. Zalezy mi isc do tej kobiety ale te zapisy to zalosc i
smiech na sali :/ Zamiast zapisac mnie na pierwszy wolny termin, to
nie, beda zapisy w jakis jeden dzien nie wiadomo kiedy. Czy tak w
ogole mozna??