profesor...

26.07.09, 20:28
banalna historia: ja-studentka, on-mój wykładowca,bóg,wszystko.Z mojej
strony-patologiczna fascynacja,zauroczenie,z jego:intencjonalne podkręcanie
moich emocji.prawie 3,5-letni romans uczelniany, o którym wszyscy
wiedzieli.ostentacja,afiszowanie się,wspólne wyjazdy i nie tylko.to-"po
godzinach",na co dzień:żona i 8-letnia córka,ustawiony,kilka
domów,mieszkań,spore konta.
od 4 tygodni jestem z nim w ciąży, która nie jest wpadką kontrolowaną.gdy
dowiedział się o tym,zaproponował wyjazd do holandii.nie moge sobie pozwolić
na to dziecko,i on dobrze o tym wie-nie mam mieszkania, pracy, rodziny.koszt
aborcji-2000 euro.zapłaci, jestem tego pewna, aby pozbyć się problemu.tylko
nie jestem pewna,czy to dziecko byłoby dla mnie aż takim
problemem.wystarczyłoby,że przez 2-3 lata pomógłby mi finansowo,potem
stanęłabym na własne nogi, nie żądałabym nawet alimentów.ale on jest
patologicznie skąpy i nigdy na coś takiego nie poszedłby.myślę,że główną
przyczyną tego, że chce się pozbyć tego dziecka jest fakt, iż dziedziczyłoby w
przyszłości,po śmierci jego i jego żony 1/2 majątku.
nie oceniajcie mnie-proszę,napiszcie,co o nim i jego decyzji sądzicie. czy
jest ostatnim sqrwielem,czy po prostu chroni swoją rodzinę?
    • murzynier Re: profesor... 26.07.09, 20:31
      seastrom napisała:

      >czy
      > jest ostatnim sqrwielem,czy po prostu chroni swoją rodzinę?

      najgorsze jest to, że ty jesteś ostatnią frajerką
      • alpepe Re: profesor... 26.07.09, 20:33
        ciekawe, co ona studiuje? Seksuologię jakąś?
        • ritsuko Re: profesor... 27.07.09, 13:09
          A Ty zawsze musisz takie posty niekoniecznie na temat pisać? Jak
          lubisz gnoić ludzi to spróbuj z kimś, kto jest w lepszym stanie
          psychicznym niż autorka wątku i może się odgryźć zapatrzonej w
          siebie mamuśce...
          • alpepe Re: profesor... 27.07.09, 13:31
            a ty nie masz nic innego do roboty, tylko za mną łazić musisz? Boli cię, że cię
            zignorowałam parę razy?
            • ritsuko Re: profesor... 27.07.09, 13:44
              O co Ci chodzi? Te swoje nic nie wnoszące posty wrzucasz wszędzie, a
              że są tak wybitne, że ciężko nie zwrócić uwagi to już inna sprawa.
              Nie trzeba za "Tobą łazić" niestety aby poczytać te wypociny...
              • alpepe Re: profesor... 27.07.09, 13:47
                zanim przestanę na ciebie zwracać uwagę, polecam netykietę do podusi i opcję
                wyszarzania nieprzyjaciół. Ile nerwów zaoszczędzisz dzięki temu.
                • ritsuko Re: profesor... 27.07.09, 14:12
                  Ja się nie denerwuję, po prostu widzę, że hobbistycznie najeżdzasz
                  na ludzi, a tego z zasady nie lubię. Podejrzewam, że i tak jesteś
                  jednym wielkim przerostem formy nad treścią, ale nie każdy ma tyle
                  czasu, chęci i możliwości by Ci to uświadomić. Forum jest od tego,
                  abo wyrażać swoje zdanie, najczęściej na temat i oszczędzając sobie
                  wpisów w stylu "ja jeste taka fajna, mądra i szcześliwa, a Wy podła
                  reprezentacjo plebsu możecie mi skoczyć". Bo do tego w większości
                  Twoje posty można sprowadzić :)
                  Netykiety mnie nie musisz uczyć, a osobiście mam ciekawsze lektury
                  do podusi.
      • szczesliwamezatka O Matko Bosko!!! 26.07.09, 20:36
        Jak Ty mogłaś się w to wplątać?!?!?!?!
        • seastrom Re: O Matko Bosko!!! 26.07.09, 20:43
          byłam potwornie głupia.a on jest ch.jem do sześcianu-jest ode mnie dużo
          starszy,mądrzejszy życiowo,intencjonalnie wkręcał mnie w ten układ,podsycał tę
          chorą fascynację,zamiast spuścić mnie na drzewo.rżnąl się ze mną systematycznie
          bez zabezpieczeń-tak zachowuje się odpowiedzialny czlowiek,mąż,ojciec?
          • kunegunda123 Re: O Matko Bosko!!! 26.07.09, 22:27
            no rozumiem, że on ch.jem jest, ale czy on ciebie zmuszał do seksu bez
            zabezpieczeń??? ty nie mogłaś o to zadbać???
    • fuks0 Re: profesor... 26.07.09, 20:33
      Oboje jesteście siebie warci.
    • vandikia Re: profesor... 26.07.09, 20:36
      tak, jest fiutem
      • real.becwal Re: profesor... 26.07.09, 23:47
        vandikia napisała:

        > tak, jest fiutem
        >
        a ona p.czką
    • niebieski_lisek Re: profesor... 26.07.09, 20:37
      Po śmierci jego żony twoje dziecko nie odziedziczy ani złotówki. Po jego
      śmierci, odziedziczą po nim po 1/3 jego żona i 2 dzieci oczywiście ta sytuacja
      może zmienić, on może mieć więcej dzieci, albo po prostu spisać testament, ale
      to chyba nie pora na takie rozważania.

      > nie oceniajcie mnie-proszę,napiszcie,co o nim i jego decyzji
      > sądzicie. czy jest ostatnim sqrwielem,czy po prostu chroni swoją
      > rodzinę?

      Zastanawia mnie po co ci nasza opinia o jego postępowaniu? Chyba masz teraz
      większe zmartwienia na głowie? No chyba że jesteś trollem, cała sytuacja jest
      wymyślona i nie masz większych problemów...
      • kasiaczek181987 Re: profesor... 26.07.09, 20:42
        eh.. nie rozumiem jak kobieta może się wplątać w mężatym i dzieciatym facetem
        ale cóż stało się. Na twoim miejscu nie usunęłabym ciąży ponieważ dziecko jest
        tez także częścią siebie. NIE CHCESZ BY PŁACIŁ ALIMENTÓW- co ty głupia jesteś ?
        sorry że tak mówię ale ja jakbym zyła w takim układzie jak to to pierwsze co bym
        zrobiła to wystąpiła do sądu o alimenty.To także jego dziecko- nie zapominaj o
        tym.Dobrze wiedział że jak uprawia seks to mogą pojawić się dzieci,ty też o tym
        wiedziałaś.Nie macie 10 lat. Płacenie alimentów to jego obowiązek !!!!!!!!!Sama
        napisałaś,że sobie poradzisz tylko z jego pomocą. Ta pomocą będą właśnie
        alimenty na dziecko,potem staniesz na nogi :)
      • seastrom Re: profesor... 26.07.09, 20:47
        masz rację-to jest w tej chwili bez znaczenia,ale ja próbuję tylko zrozumiec
        motywy jego postępowania,i motyw dziedziczenia jest według mnie kluczowy.on
        wie,że nigdy nie poinformowałabym jego żony o niczym-więc nie
        ryzykuje.zresztą-jego żona z nim niejedno już przeżyła,ale rozwieść się z nim
        nie zamierza,ma za dużo do stracenia(pozycję,kasę,szacunek itd.)
        Mylisz się-dziecko,nawet nieslubne,jako zstępny po śmierci jego i jego żony
        dziedziczyłoby dokładnie połowę.chyba że szanowny tatuś wydziedziczyłby moje
        dziecko-wtedy przysługiwałby mu zachowek w postaci 1/4 majątku.ale wydziedziczyc
        nie jest tak łatwo,trzeba spełnić 3 warunki.
        • coyotegirl2 Re: profesor... 26.07.09, 20:55
          a dlaczego po śmierci jego żony JEGO dziecko ma dziedziczyć coś po niej? Ja wiem, ze wspólnota majątkowa i jeśli nie ma intercyzy to wszystko wspólne, ale on, zwłaszcza w takiej sytuacji, że wie o Waszym dziecku zapewne spisze testament nie uwzględniając w nim Twojego dziecka i pozostanie Ci tylko się sądzić....
          No lisek ma rację z podziałem spadku - połowy nie może dziedziczyć, bo spadek dzieli się na ilość zstępnych czyli - jedno z małżonków + dwoje dzieci, to skąd Ci się wzięła ta POŁOWA majątku?....
          • kasiaczek181987 Re: profesor... 26.07.09, 20:57
            dla mnie kluczowe jest to żeby on wziął odpowiedzialność za dziecko.Niech płaci
            alimenty.Moja ciotka też była taka,że uniosła się honorem ze nie chce alimentów
            i żałuje.
            • coyotegirl2 Re: profesor... 26.07.09, 21:05
              a moja kuzynka też się uniosła honorem i nie wzięła od cudzoziemca, chociaż chciał uznać jej dziecko..... szkoda tylko że po 8 latach, jak sobie już życie ułożyła.

              Ja w ogóle nie rozumiem Twojego pytania, a co myślałaś idąc z nim do łóżka? Że dziecka z tego nie będzie bo.. nie wiem, jestem istotą humanoidalną i nie zachodzisz w ciąże?
              Bo teraz to mi wyglada na chęć zysku, po prostu urodzisz dziecko, żeby ON was utrzymywał?
              A pomyślałaś, że nim dojdziesz do tego, żeby on na nie płacił to ono sie może już urodzić i z czego wtedy będziesz je utrzymywać? Bo to nie jest na razie oczywiste, że on się ucieszył z dziecka i że będzie na nie płacił, zycie pisze różne scenariusze, Ty masz myslec najpierw o tym, jakie warunki możesz dziecku zapewnić i czym karmić. To jest TWÓJ obowiązek na początek bo jesteś matką. Jeśli byłas na tyle rozsądna pozwalając żonatemu robić sobie dziecko - wykaż się teraz odpowiedzialnością za to.
              • seastrom Re: profesor... 26.07.09, 21:08
                a co on,żonaty,myślał,gdy rżnął się ze mną bez zabezpieczeń,gdyż "nie lubi"?
                chęć zysku? a z jego strony-unikanie
                odpowiedzialności,tchórzostwo,szczeniactwo,skrajna niedojrzalość?
                • coyotegirl2 Re: profesor... 26.07.09, 21:12
                  a który kodeks moralny lub jakies zasady etyki mówią, że się sypia z zonatymi?
                  Oboje jesteście siebie warci, na serio..
                  i juz mi szkoda tego dziecka....
                  • seastrom Re: profesor... 26.07.09, 21:17
                    nie istnieje moralność obiektywna.
                    wtręt o "niesypaniu z żonatym"to dość niedojrzała konstatacja.
                    • coyotegirl2 Re: profesor... 26.07.09, 21:34
                      ale jednak konstatacja... jaka by nie była to fakt.
                      szkoda że taka elokwentna nie byłaś jak przed nim nogi rozkładałaś.
                      Ciekawe, czy gdybyś to Ty była tą żoną to też by Ci odpowiadało, że jedna z jego
                      kochanek knuje przy uzyciu dziecka jak wycyckać Twoja rodzinę z pieniędzy.
                      Moralnośc obiektywna? A co to jest obiektywizm? Czy ja moge powiedzieć, że
                      obiektywnie rzecz biorąc sypianie z zonatymi jest brzydkie i niewłasciwe to
                      będzie obiektywizm czy subiektywizm?
                      Widać że zamiast słuchac profesora wolałaś mu się podkładać, żeby sobie użył...
                      Niedojrzała konstatacja :) Niedojrzałe to było Twoje spółkowanie z osobnikiem
                      pozbawionym zasad uczciwości.
                      Posługiwanie się takimi słówkami nie zmieni faktu, że jesteś moralnie zepsutą
                      kobietą, którą powinni pozbawić narządów rozrodczych, żeby się nie rozmnażała i
                      swoich poglądów i zasad nie przekazywała dalszym pokoleniom :))))
                • horpyna4 Re: profesor... 26.07.09, 21:26
                  Co myślał? To, co zaproponował - tak trudno to zrozumieć? Uważał, że
                  jesteś już dostatecznie zmanipulowana i klinika w Holandii załatwi
                  sprawę.

                  Nie wiem, na co liczyłaś pakując się w taki związek.

                  A co teraz powinnaś zrobić? Badania pod kątem chorób wenerycznych,
                  łącznie z testem na HIV. Skoro profesor lubi bez zabezpieczenia, to
                  mogłaś dostać jeszcze inny (poza dzieckiem) prezent od niego.

                  Wytoczyć sprawę o uznanie ojcostwa (badania DNA załatwią sprawę,
                  chyba że nie był jedynym) i alimenty. Dziecko po nim dziedziczy,
                  chyba, że za życia wesoły profesorek zdąży przepisać cały majątek
                  na żonę. Wtedy nie dostanie po tatusiu złamanego grosza.

                  I spraw sobie dyktafon, żeby od zaraz nagrywać wszystkie rozmowy
                  z kochasiem. O ile jeszcze będą, ale może będzie próbował cię
                  zastraszać, nawet telefonicznie.

                  Fakt, postąpiłaś skrajnie głupio, ale teraz przynajmniej zadbaj o
                  dziecko. Alimenty koniecznie, bo może to być jedyny pieniądz od
                  tatusia; wcześniej wyjaśniłam już, dlaczego.
                  • seastrom Re: profesor... 26.07.09, 21:36
                    wiem,cholera,dopiero teraz,gdy cały afekt pozytywny do niego został
                    zniwelowany,widzę,jak mną manipulował przez te wszystkie lata... to przykre
                    stwierdzenie...
                    boże,nie strasz mnie z tym hivem...
                    ja jeszcze nie wiem,czy chcę urodzić.nie wiem,czy nieświadomie nie kieruje mną
                    motyw "urodzę i zniszczę jego poukładane życie"...
                    • annjen Re: profesor... 27.07.09, 11:20
                      "afekt pozytywny" mnie rozwalił!!!! groteska w najczystszej postaci!
                    • twojabogini Re: profesor... 27.07.09, 14:36
                      eastrom napisała:

                      > boże,nie strasz mnie z tym hivem...

                      Zrób dziewczyno te badania. To jedna z sensowniejszych porad jakie tu
                      dostałaś...na WR również.
                    • nonoa Re: profesor... 27.07.09, 15:44
                      Co Cię interesuje jego poukładane zycie? Zajmij się sobą!
                      Każda decyzja poniesie ze sobą konsekwencje, no cóż na tym polega dorosłe życie.
                      Oby decyzja była trafna i nie musiała byś jej żałować do końca życia. Teraz
                      najważniejsza jesteś Ty. A on chyba wiedział czym grozi seks bez zabezpieczeń?

          • seastrom Re: profesor... 26.07.09, 21:05
            nawet jeśli nie uwzględniłby w testamencie swojego nieślubnego dziecka,dziecko
            to miałoby prawo do zachowku,który wynosi 1/2 tego, co dziedziczyłoby
            ustawowo,czyli:jeśli jedynym spadkobierca po śmierci obojga rodziców byłaby jego
            córka,musiałaby pozbyć się 1/4 majątku,a na dzień dzisiejszy jest to ok.2 mln
            zł.a szanowny profesor jeszcze ze 20 lat pożyje,zarabiając na kilku etatach
            kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie.
            • coyotegirl2 Re: profesor... 26.07.09, 21:09
              seastrom napisała:

              > córka,musiałaby pozbyć się 1/4 majątku,a na dzień dzisiejszy jest to ok.2 mln
              > zł.a szanowny profesor jeszcze ze 20 lat pożyje,zarabiając na kilku etatach
              > kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie.

              widzę dokładnie przeliczyłaś sobie jego majątek, dochody, pewnie masz wgląd w
              RMUA, PITy i na pewno wiesz co do kogo nalezy? A może wszystko jest jego żony??
              Może wszystko zapisał od razu na nią?
              I gdzie on tyle zarobił, na uczelni sie dorobił takiego bogactwa?
              Moja droga za dużo o nim wiesz jak na takie "zwykłe zauroczenie", długotrwały
              związek z żonatym (co za poświęcenie) i teraz to dziecko.....
              To było czyste wyrachowanie, prawda? ......
              • riki_i Re: profesor... 27.07.09, 16:00
                coyotegirl2 napisała:

                > widzę dokładnie przeliczyłaś sobie jego majątek, dochody, pewnie
                > masz wgląd w RMUA, PITy i na pewno wiesz co do kogo nalezy?
                > I gdzie on tyle zarobił, na uczelni sie dorobił takiego bogactwa?

                Czepiasz się... przecie pisze, że z paru etatów i innych chałtur.
            • skarpetka_szara Re: profesor... 27.07.09, 18:08
              A teraz widze dlaczego zaszlas w ciaze. brrr.... straszne
          • real.becwal Re: profesor... 26.07.09, 23:49
            poza tym skąd wiadomo, ile on ma/będzie miał dzieci?
        • niebieski_lisek Re: profesor... 26.07.09, 21:06
          > Mylisz się-dziecko,nawet nieslubne,jako zstępny po śmierci jego i
          > jego żony dziedziczyłoby dokładnie połowę.

          No nie wiem, nie jestem prawnikiem, ale na logikę. Jego żona umiera pierwsza -
          1/2 majątku jest jego, 1/2 po żonie dziedziczy dziedziczy on i ich dziecko
          (czyli on ma 3/4), wasze z jakiej paki? Później on umiera i jego dzieci
          dziedziczą po połowie, czyli po 3/8 - to nie jest połowa. Sytuacja 2 - on
          umiera pierwszy - do podziału jest 1/2 majątku (bo 1/2 należy do jego żony).
          Twoje dziecko odziedziczy 1/6 ich majątku. Sytuacja; umierają obydwoje - tak jak
          w przypadku gdy żona umiera pierwsza. Myślę tylko że takie rozważania są
          niepoważne na tym etapie, wiele się może wydarzyć. Jesteś w 1 trymestrze ciąży,
          tak wiele się jeszcze może wydarzyć? Naprawdę myślisz że to na czym najbardziej
          mu zależy to co się stanie z jego majątkiem po jego śmierci? To naprawdę jedyne
          co ma do stracenia?
          Poza tym, uważam że trollujesz. W jednym momencie piszesz, że cała uczelnia
          wiedziała i cię wyszydzali, a w drugim, że jego żona nie wie o tak głośnym
          romansie.
          • coyotegirl2 o i zgadzam się z liskiem 26.07.09, 21:11
            chociaż troll to może nie jest ale jest tak słodko żałosna....
            wątek powienien sie nazywać "Jak mam zarobic na nim połowe jego majątku? Czy
            urodzenie dziecka mi w tym pomoże?"
            Ona ewidentnie poluje na jego kasę i to jeszcze w kategoriach spadku, kroi się
            grubsza afera :D
          • seastrom Re: profesor... 26.07.09, 21:12
            zostawmy sprawy majątkowe.
            ależ jego żona "nie jest głupia",jak to on często mawiał.nie jest durna,gdyż:wie
            od lat o jego licznych romansach,i "nie chce o niczym wiedzieć".nigdy sie z nim
            nie rozwiedzie przez takie głupsto,jak skoki w bok.
            • coyotegirl2 Re: profesor... 26.07.09, 21:13
              seastrom napisała:

              >
              > od lat o jego licznych romansach,

              a Tobie one nie przeszkadzały?
              Zaraz takich jak Ty z brzuchami sie znajdzie jeszcze 5 i wtedy nici ze spadku :)
            • twojabogini Re: profesor... 27.07.09, 14:38
              seastrom napisała:

              > zostawmy sprawy majątkowe.
              > ależ jego żona "nie jest głupia",jak to on często mawiał.nie jest
              durna,gdyż:wie od lat o jego licznych romansach,

              Zrób te testy...
      • marta.uparta Re: profesor... 28.07.09, 18:12
        nawet jak wykluczyłby to pozamałżeńskie dziecko z testamentu to jest
        chyba jeszcze coś takiego jak zachówek.
        • horpyna4 Re: profesor... 28.07.09, 19:19
          Może zrobić przed śmiercią darowiznę (np. na rzecz żony) całego
          swojego majątku. Wtedy nie będzie żadnego zachowku, bo nie będzie w
          ogóle spadku.

          Jedyne pieniądze, na jakie można liczyć, to alimenty.
    • szczesliwamezatka Posłuchaj mnie uważnie, a nie będziesz żałować!!!! 26.07.09, 21:29
      Po pierwsze, dziewczyno, jesteś w trudnej sytuacji i
      1. musisz WALCZYĆ O SIEBIE i o dobre życie dla swego dziecka!!!
      2. POZBĄDŹ SIĘ JAKICHKOLWIEK UCZUĆ I SENTYMENTÓW WOBEC NIEGO
      3. Zapomnij o jakichkolwiek układach z nim, rozmowach i ugodach!
      4. Idź do sądu z tym problemem!
      5. Zrób mu test na ojcostwo!
      6. Bądź okrutna i walcz o swoje pazurami, zębami i czym się tylko da.
      7. Wydrzyj mu połowę majątku, bo CI SIĘ NALEŻY!!!
      8. Nie zwracaj (olej) uwagi na dobro jego rodziny!
      9. Nie daj się zastraszyć, przestraszyć, zrobić w konia!
      10. Pamiętaj: Prawo jest po Twojej stronie!
      • alpepe Re: Posłuchaj mnie uważnie, a nie będziesz żałowa 26.07.09, 21:32
        co jej się niby należy???

        Alimenty na dziecko, póki co.
        • annjen Re: Posłuchaj mnie uważnie, a nie będziesz żałowa 27.07.09, 11:23
          otóż to!
      • seastrom Re: Posłuchaj mnie uważnie, a nie będziesz żałowa 26.07.09, 21:47
        sentymenty wszelkie prysły jak bańka mydlana. dobro jego rodziny to nie mój
        problem-podobnie jak moje sprawy nie sa jego problemem,jak to czesto mawiał.nie
        wiem,czy bede miała wystarczajaco dużo sił,aby nie dac sie
        zastraszyć.niemniej-dziekuje za wsparcie,szczesliwa mezatko.
        • szczesliwamezatka Matka dla swojego dziecka walczy jak lwica! 27.07.09, 11:03
          seastrom napisała:

          > sentymenty wszelkie prysły jak bańka mydlana. dobro jego rodziny
          to nie mój
          > problem-podobnie jak moje sprawy nie sa jego problemem,jak to
          czesto mawiał.nie

          Dasz radę, dziecko da Ci siłę! Wykorzystaj fakt, że on jest bogaty i
          pamiętaj, że większość facetów to DRANIE!

          > wiem,czy bede miała wystarczajaco dużo sił,aby nie dac sie
          > zastraszyć.niemniej-dziekuje za wsparcie,szczesliwa mezatko.
      • bcde Jakie to kobiece. 30.07.09, 02:23
    • kadfael Re: profesor... 26.07.09, 21:29
      Z rozwoju wątku widać, żeś uwiedziona dziewica a on ten zły i
      okropny pan....
      Br... nienawidze takiego wyrachowania.
      Tymczasem prawda jest taka, że jesteście siebie warci a ucierpi na
      tym jak zwykle niewinny, czyli dziecko...
    • coyotegirl2 Re: profesor... 26.07.09, 21:37
      seastrom napisała:

      nie mam mieszkania, pracy, rodziny.

      tylko
      > nie jestem pewna,czy to dziecko byłoby dla mnie aż takim
      > problemem

      czy Ty sama siebie czytasz?????
      Dziecko w kategoriach "problemu" rozpatrujesz??
      Jedyne co sie tobie należny to szafot z zapadnią.
      :>
      • seastrom Re: profesor... 26.07.09, 21:43
        po raz ostatni ci odpisuję-wyczuwam w tobie wrogość.
        zacytowałaś zdania wyrwane z kontekstu-dziecko nie byłoby dla mnie "problemem"
        tak wielkim,jak dla niego,dlatego,ze z uwagi na to,co mi sie prawnie nalezy,sąd
        przyznałby mi alimenty w wysokości co najmniej kilku tysięcy-dlaczego moje
        dziecko miałoby byc pozbawione takich mozliwości rozwoju,jakie ma jego
        córka,która jest traktowana niczym księżniczka i ma wszystko to,, o czym jeszcze
        nie zdazy zamarzyc?
        • alpepe Re: profesor... 26.07.09, 21:47
          fantazji trolicy ciąg dalszych. Sąd nie przyzna ci bajońskich alimentów na
          dziecko, ale tyle, ile mniej więcej kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka.
          Musiałabyś mieć naprawdę b. dobrego adwokata, by dostawać alimenty jak Rusin na
          Lisówny.
    • princess_yoyo Re: profesor... 26.07.09, 21:47
      smierdzi mi tu trollem ale co tam:) jesli zdecudujesz sie urodzic to
      jedynym rozsadnym wyjsciem bedzie upomnienie sie o alimenty -
      unoszenie sie honorem w takiej sytuacji to glupota. potencjalny
      spadek to chyba najmniej istotna kwestia tutaj?

      i zastanow sie dobrze czy rzeczywiscie chcesz miec dziecko z tym
      panem - osobiscie uwazam ze dziecko powinno znac ojca nawer jesli
      ten sie nim nie interesuje i analogicznie ojciec ma obowiazki wobec
      dziecka nawet jesli mu to nie pasuje. w tej sytuacji z powyzszym
      moze i bedzie trudno, tymbardziej podjecie swiadomej decyzji i
      liczenie sie z jej konsekwencjami byloby wskazane.
    • ultraviolet6 Re: profesor... 26.07.09, 22:11
      >czy
      > jest ostatnim sqrwielem,czy po prostu chroni swoją rodzinę?

      Tak, jest skoorwielem. A chroni przede wszystkim własny tyłek. To
      Wasze dziecko dość konkretnie zachwiałoby jego pozycję rodzinno-
      materialną.

      Ale najgorsze jest to, że ty jesteś mega nieodpowiedzialną,
      niedojrzałą i chyba niedoedukowaną kobietą.

      Nie mam pojęcia co zrobiłabym na twoim miejscu. Ale pewnie
      urodziłabym to dziecko. A jeśli bym urodziła to na 100% facet nie
      wymigałby się od płacenia alimentów, bo niby dlaczego ???

      Najbardziej z tego wszystkiego współczuję jego żonie i córce.
    • lansiara Re: profesor... 26.07.09, 22:15
      bylas workiem na sperme a teraz sie dziwsz a niby taka wyedukowana jestes
    • varna771 Re: profesor... 26.07.09, 22:23
      jesteś obrzydliwą panną do 'rżnięcia' skoro dawałaś mu zamoczyć to
      teraz masz... profesor tez niezbyt rozgarnięty myślał, że dzieciaki
      bocian przynosi? żenada!!
    • piekna.i.wyrafinowana Re: profesor... 26.07.09, 22:38
      nie pomyslalabym nawet o usunieciu ciazy, choc jeszcze nie chce dzieci, a w
      zyciu robilam wiele glupstw, łącznie z romansowaniem z wykładowcą...
      chyba wiesz skąd biorą się dzieci? i chyba wiedziałaś to jak rozkładałaś przed
      nim nogi? chyba przez cały ten czas Cie nie wykorzystywał???
      wiec teraz trzeba stawic czola przewidywalnym nastepstwom i przyjac
      ODPOWIEDZIALNOSC za czyny WLASNE!!!
    • jane-bond007 Re: profesor... 26.07.09, 22:39
      watpie aby to byla prawda :)
      • kokosowo3 Suka daje, pies bierze... 26.07.09, 23:01
    • niebieski_lisek Re: profesor... 26.07.09, 23:04
      Heh, ten profesor, który zarabia miliony i gotów jest ciebie uśmiercić... Może
      moja wyobraźnia jest zbyt mała, ale nie ogarniam tego :)
    • 0ffka Re: profesor... 26.07.09, 23:43
      Jesteś żałosną szmatka, dno mentalne.
      • czarna_chmurka Corka profesora :] 27.07.09, 00:49
        Jestem corka profesora. Studiowalam na tym samym uniwerku, co moj
        ojciec pracowal. Widzialam takie ,,zwiazki'' jak Twoj i smieszy mnie
        to, a zarazem rzygac mi sie chce... Jesli myslisz, ze mieliscie na
        to ,,przyzwolenie'' to sie grubo mylisz. Jego koledzy smieli sie z
        tego, nie pierwsza i nie ostatnia studentka, ktora jest z profesorem
        lub magistrem. Tak bylo i bedzie i nic tego nie zmieni... Jak swiat
        swiatem, niektorzy faceci lubia miec kogos na boku i tyle. Tytul
        naukowy pomaga w nawiazywaniu nowych znajomosci. Jest mnostwo
        dziewczyn, ktore az piszcza zachwytu, ze jakis podstarzaly
        ustatkowany profesor sie nimi zainteresuje. Mysla, ze zostawi zone i
        dzieci, aby bzykac sie z malolata. Te bardziej sprytne mysla, ze
        poprzez dupe ustawia sie i zrobia kariere.

        Posluchaj mojej rady, jak daje pieniadze jedz i zrob skrobanke. Po
        co dla dziecka wychowywac sie bez ojca? Sama dziecka nie wychowasz i
        moge sie domyslac, ze pan profesor nie przyzna sie do dziecka. Nie
        mysl, o zadnych dziedziczeniach i podobnych sprawach. Skad takie
        dziewczyny sie biora? I nie pisz, ze on byl starszy i Ciebie
        oszukal. W wieku dwudziestuj kilku lat kobieta powinna myslec glowa,
        a nie...
        • lacido Re: Corka profesora :] 27.07.09, 14:40
          czarna_chmurka napisała:

          > Jestem corka profesora.
          (...)
          > moge sie domyslac, ze pan profesor nie przyzna sie do dziecka.

          oceniasz na podstawie zasad moralnych Twojego ojca?

          I teraz najlepsze: istnieje coś takiego jak sąd, badanie DNA

          ciekawe czy taki "profesor", który nie chce przyznać się do ojcostwa i jeszcze
          do skrobanki namawiał będzie cieszył się poszanowaniem w środowisku
          • czarna_chmurka Re: Corka profesora :] 27.07.09, 16:01
            Ja nie pisze, ze pochwalam zachowanie pana profesora od siedmiu
            bolesci. Jestem pewna, ze cala kadra pedagogiczna ma wyrobiony
            poglad o nim. Jezeli wyszloby, ze proponuje on skrobanke to moze i
            stracilby ciepla posadke, ale wtedy dziewczyna mialaby problem z
            dostaniem wiekszej kasy od niego. Z braku pracy jego plynnosc
            finansowa bylaby mniejsza.

            Jestem zdania, ze ta naiwna kobietka myslala, ze jak
            zajdzie 'przypadkowo' w ciaze to pan profesor zostawi swoja rodzine
            i zwiaze sie z nia, a caly jego majatek bedzie jej i beda zyc dlugo
            i szczesliwie. Laska myslala, ze sie ustawi dupa.

            Napisalam o skrobance, bo wspolczuje dla jej przyszlego dziecka. Nie
            chcialabym sie nigdy dowiedziec, ze mamusia zaszla w ciaze, bo
            myslala, ze dostanie co miesiac 2000 euro alimentow za mnie(ktore
            tak naprawde nie sa nawet takie realne, bo autorka chyba nie jest
            swiadoma, ile polscy profesorowie zarabiaja na uniwerkach, no chyba,
            ze pan profesor oprocz tego, ze dziwkarz to jeszcze lapowkarz).

            A poza tym mysle, ze autorka watku to trol, bo nie chce mi sie
            wierzyc, ze ktos jest az tak glupi :)

            P.S. Moj ojciec nigdy nie wdal sie w zaden zwiazek ze studentka,
            choc uwierz mi, bylo wiele pieknych i mlodych panien, ktore mialy
            chetke na niego. Po prostu znam to srodowisko i nie jedno widzialam.
            • 0ffka Re: Corka profesora :] 27.07.09, 16:28
              czarna_chmurka napisała:

              > Jestem zdania, ze ta naiwna kobietka myslala, ze jak
              > zajdzie 'przypadkowo' w ciaze to pan profesor zostawi swoja rodzine
              > i zwiaze sie z nia, a caly jego majatek bedzie jej i beda zyc dlugo
              > i szczesliwie. Laska myslala, ze sie ustawi dupa.

              Podobnie uważam.
              • lacido Re: Corka profesora :] 27.07.09, 19:27
                no same jasnowidzki na forum :)

                nie wiem po co jej taki piernik potrzebny na dłużej :)
            • varna771 Re: Corka profesora :] 27.07.09, 19:25

              >P.S. Moj ojciec nigdy nie wdal sie w zaden zwiazek ze studentka,
              >choc uwierz mi, bylo wiele pieknych i mlodych panien, ktore mialy
              >chetke na niego. Po prostu znam to srodowisko i nie jedno widzialam

              tak!! nie należy nigdy sr... w swoje gniazdo!! myślisz, że gdyby
              posuwał, skromnie tylko jedną studentkę to przyznałby się przed
              dziećmi, rodziną ?

              "Nikt mi jeszcze zwolnienia nie proponował. Nie musiał. Sama się
              zwalniam, ludzie (tj. debile) mnie wku...ają. Zwykle po kilku
              tygodniach patrzenia dzień w dzień na te same nieskażone myślą mordy
              mam definitywnie DOŚĆ" by Xsenia
            • seastrom Re: Corka profesora :] 27.07.09, 19:35
              "jestem pewna" - gratuluję pochopnego wydawania zdecydowanych sądów na podstawie
              żadnych przesłanek
              "cała kadra ma wyrobiony pogląd"-patrz wyżej
              po ujawnieniu,że proponował usunięcie prośby "straciłby posadkę"
              (sic!)-doprawdy...? interesujące...
              "myślałam,że profesor zostawi rodzinę a cały majątek będzie mój"-patrz punkt 1.
              "myślała,że dostanie co miesiąc 2000 euro"-czytanie ze zrozumieniem nie
              boli,2000 euro kosztuje zabieg w holandii
              "ile polscy profesorowie zarabiają na uniwerkach"-patrz wyżej
              "autorka to trol"-zaburzenia paranoidalne się leczy
              "mój ojciec nigdy nie wdał się w żaden związek ze studentką"-tutaj padłam ze
              śmiechu,leżę i kwiczę
              • 0ffka wioska leży i kwiczy 27.07.09, 20:06
                seastrom napisała:

                > leżę i kwiczę

                Kwicz wiejska świnko, kwicz :)
            • bumcykcyk2 Re: Corka profesora :] 27.07.09, 22:14
              czarna_chmurka napisała:

              > Ja nie pisze, ze pochwalam zachowanie pana profesora od siedmiu
              > bolesci. Jestem pewna, ze cala kadra pedagogiczna ma wyrobiony
              > poglad o nim.


              No i co z tego?

              > Jezeli wyszloby, ze proponuje on skrobanke to moze i
              > stracilby ciepla posadke,


              Że co? W cuda wierzysz?!

              > ale wtedy dziewczyna mialaby problem z dostaniem wiekszej kasy
              od > niego. Z braku pracy jego plynnosc finansowa bylaby mniejsza.


              Że niby z wszystkich chałtur na mieście by go jednocześnie wylali?
              Coś słabo znasz te realia...

              > Jestem zdania, ze ta naiwna kobietka myslala, ze jak
              > zajdzie 'przypadkowo' w ciaze to pan profesor zostawi swoja
              > rodzine i zwiaze sie z nia, a caly jego majatek bedzie jej i beda
              > zyc dlugo i szczesliwie. Laska myslala, ze sie ustawi dupa.


              No jak przez ponad 3 lata nie zostawił rodziny, toż było wiadomo, że
              NIE ZOSTAWI. W romansach z żonatymi czas na poważne decyzje to jeden
              rok kalendarzowy - jak przez ten czas Pan się z domu nie wyniesie,
              to już raczej kapota.

              > Napisalam o skrobance, bo wspolczuje dla jej przyszlego
              dziecka.
              > Nie chcialabym sie nigdy dowiedziec, ze mamusia zaszla w ciaze, bo
              > myslala, ze dostanie co miesiac 2000 euro alimentow za mnie(


              Autorka nic takiego nie pisała, nie umiesz nawet czytać ze
              zrozumieniem

              > ktore tak naprawde nie sa nawet takie realne, bo autorka chyba
              nie > jest swiadoma, ile polscy profesorowie zarabiaja na
              uniwerkach, no > chyba, ze pan profesor oprocz tego, ze dziwkarz to
              jeszcze
              > lapowkarz).


              Głupia c.i.p.k.o, wiele dyscyplin ma możliwość dorabiania na boku.
              Karniści na przykład traktują etat na uniwerku jako drobne na
              benzynę i papierosy.

              > A poza tym mysle, ze autorka watku to trol, bo nie chce mi sie
              > wierzyc, ze ktos jest az tak glupi :)


              Trol może i być, ale takie sytuacje się zdarzają.

              > P.S. Moj ojciec nigdy nie wdal sie w zaden zwiazek ze
              studentka,
              > choc uwierz mi, bylo wiele pieknych i mlodych panien, ktore mialy
              > chetke na niego.


              ROTFL:-) Z jakiej choinki Ty się urwałaś?

              > Po prostu znam to srodowisko i nie jedno widzialam.

              Wcześniejsze wypowiedzi przeczą temu stwierdzeniu.

            • kag73 Re: Corka profesora :] 28.07.09, 18:48
              Czarna_chmurko, ciekawe skad ta pewnosc, nawet jezeli Twoj tato mial
              kogos na boku, na pewno nie opowiadalby o tym akurat Tobie.
              Po drugie, kazdy chce zyc. Ona jest w ciazy, to jej decyzja ona musi
              potem poradzic sobie ze soba i swoja psychika. Moze znalezc nowego
              partnera, ktory bedzie ojcem dla dziecka, tym prawdziwym, bo je
              bedzie wychowywal a nie tym biologicznym, ktory tylko splodzil.
              I wcale to dziecko nie musi sie dowiedziec "ze mamusia zaszla w
              ciaze, bo myslala, ze dostanie co miesiac 2000 euro alimentow".
        • twojabogini Re: Corka profesora :] 27.07.09, 15:50
          czarna_chmurka napisała:

          > Te bardziej sprytne mysla, ze poprzez dupe ustawia sie i zrobia >kariere.

          To raczej te mniej sprytne..

          > Posluchaj mojej rady, jak daje pieniadze jedz i zrob skrobanke.

          Jak daje pieniądze, to weź i kup wyprawkę dla dziecka.

          >Po co dla dziecka wychowywac sie bez ojca? Sama dziecka nie >wychowasz

          Żadne wyzwanie. Da się zrobić. Poza tym kto powiedział, ze nie masz znaleźć
          sobie kogoś z kim będziesz szczęśliwa i kto zostanie tatą dla maleństwa?

          > moge sie domyslac, ze pan profesor nie przyzna sie do dziecka.

          W dobie testów DNA to akurat zaden problem.

          >Nie mysl, o zadnych dziedziczeniach i podobnych sprawach.

          Dzieci pozamałzeńskie zrównano w prawach juz dawno temu, tym się nie przejmuj.

          >W wieku dwudziestuj kilku lat kobieta powinna myslec glowa,
          > a nie...

          Z tym się zgodzę...
        • ritsuko Re: Corka profesora :] 27.07.09, 16:22
          Wiesz, to co piszesz to oczywiście w pewnym stopniu racja, ale też
          nie generalizowałabym. Zawsze, ale to zawsze profesor, doktor czy
          nawet magister- wykładowca będzie na część studentek działał.
          Dlaczego? Bo to autorytet, a my cenimy wiedzę, pozycję społeczną u
          mężczyzn. Ot taki atawizm ;). Natomiast wystarczy się rozejrzeć,
          żeby zorientować się, że nierzadko z tego wychodzą małżeństwa czy
          poważne związki (i nie mam tu na myśli podrywania żonatego
          wykładowcy, na początku kariery bywa, że są jeszcze samotni). Jeden
          z moich wykładówców sam stwierdził, że większość związków z jego
          otoczenia powstało z relacji studentka-wykładowca.

          P.S. Znam również przypadek, że profesor się z żoną rozstał i ma się
          dobrze z byłą już studentką. Hmmm własciwie to znam takich
          przypadków parę z różnych uczelni :)




    • mamba8 Re: profesor... 27.07.09, 00:43
      No tak, skoro zrobił Ci dziecko musi też ponieść odpowiedzialność.
      On nie chroni własnej rodziny, on chroni swój tyłek przed
      odpowiedzialnością za swoje dziecko. On musi płacić alimenty na
      dziecko, a nie na Ciebie. Biorąc pod uwagę to, że zrobił Ci dziecko
      i nie masz jak się utrzymać przez 2-3 lata, do tego jesteś zdana
      sama na siebie dobrze by było żeby chociaż tak to wynagrodził. Z
      zemsty to możesz wziąźć od niego te 2000 euro i odłożyć sobie na
      początek.

      Myślę, że nie masz co na niego liczyć powinnaś póki masz czas i siłę
      wziąźć się ostro za zarabianie pieniędzy.

      Co więcej nie zgadzam się z tym, że byłaś "workiem na spermę", bo
      tak samo czerpałaś z tego przyjemność, prawda? Mam nadzieję, że
      wszystko się ułoży i spotkasz kiedyś mężczyznę, na którego
      zasługujesz.
    • dziewczyna.szefa Re: profesor... 27.07.09, 01:00
      nie czytalam jeszcze co pisza inni, wole napisac bez sugestii.
      nie usuwaj dziecka, bedzie Ci ciezko, ale ciezej bedzie gdy
      podejmiesz taka decyzje. on nie ma wyjscia, bedzie MUSIAL pomoc.
      dziecko nie jest wynikiem myslenia, tylko stosunku plciowegoo do
      ktorego raczej podchodzilas mocno dobrowolnie, jest wiec
      konsekwencja Twoich wyborow. To Twoje dziecko, masz prawo je wydac
      na swiat, skoro je powolalas do zycia, nie daj sobie wmowic ze
      szczescie i spokoj ( o skapstwie nie wspomne) pana profesora
      wycenione na 2000euro wiecej znacza niz Twoje macierzynstwo i zycie
      Twojego dziecka. ZYcze dobrego wyboru i sily na jego realizacje.
      Pozdrawiam
      • lesialesia Re: profesor... 27.07.09, 10:22
        hah to musi byc wielka milosc skoro większosć wątku jest poświęcona
        zastanawianiu się ile kasy dziecko dostanie jak już profesor odwali kitę. moja
        droga Ty- głupia, on niewierny pies, jego żona- ślepa. tylko dziecko nikomu
        niewinne
    • annjen Re: profesor... 27.07.09, 11:13
      jest sq.....lem. nie liczy się z Tobą, nie bierze pod uwagę Twoich planów, tylko
      w najlatwiejszy sposób chce się pozbyć problemu. aborcja to zbyt poważna sprawa,
      by decydować się na nią pod czyimś wpływem, nawet "boga", mistrza itp. on zdaje
      sobie sprawę z tego, jak liczysz się z jego zdaniem, wiec chce Tobą manipulować.
      ale to Ty będziesz potem musiała żyć z myślą, że dokonałaś aborcji. jeśli
      bierzesz pod uwagę urodzenie dziecka, to nie przejmuj się jego racjami, myśl o
      sobie i dziecku. skoro spłodził - niech płaci.
    • pan_i_wladca_mx albo trolica albo 27.07.09, 11:39
      debilka, co z tego ze pan sie "nie lubil" zabezpieczac? skoro romans trwal 3,5
      roku to chyba pigulki lykac moglas?

      i to stwierdzenie: to nie byla wpadka kontrolowana

      jasne.. i od razu rozliczanie jego majatku..
      nie rodz tego dziecka, masz siano w glowie
      • kag73 Re: albo trolica albo 27.07.09, 13:15
        Wszystkie moraly tutaj zbyteczne, znowu kopanie lezacego. Cokolwiek
        bylo, nic sie nie da zmienic. Dziewczyna napisla, bo chce rady a nie
        kazan umoralniajacych.

        Zastanow sie czy chcesz tego dziecka. To tylko i wylacznie Twoja
        decyzja czy chcesz usunac ciaze czy nie. Jezeli zdecydujesz sie na
        dziecko, facet musi placic, jest dorosly i powinnien znac
        konsekwencje, jak sie z kims sypia, zwlaszcza bez zabezpieczenia,
        moga z tego powstac dzieci. A o majatku i dziedziczeniu mogl
        pomyslec zanim zaczal zdradzac zone.
        Jezeli chcesz urodzic to dziecko, masz do tego prawo.Dobrze sie
        zastanow i rozsadnie podejmij decyzje.
        • zawszezabulinka kurde ale sie ustawilas :D 27.07.09, 13:34
          profesorek, kasiorka, oj glupi ten facet glupi.

          zgodze sie z szczesliwa mezatka.

          nie moze sie wyprzec alimentow, szczegolnie zasadzonych.jaka bedzie mial
          reputacje jak sie wszyscy dowiedza ze ma w nosie dziecko i nie placi?
          nie zgadzaj sie na aborcje, opcjonalnie powyzywa cie, rzuci w kat, pokaze fige

    • martask83 Re: profesor... 27.07.09, 13:59
      ciężko doradzić, długo się zastanawiałam...
      mam dwie córki więc ciężko coś napisać, mnie Ciebie nie szkoda, sama sobie na to
      zapracowałaś... pytasz o radę ? moim zdaniem powinnaś urodzić dziecko i zacząć
      nowe życie... a pan profesor niech płaci alimenty czy tego chce czy nie.. mógł
      sobie kokardkę zawiązać..
      zerwałabym jakikolwiek kontakt i poszukała kandydata na ojca dla maluszka... ale
      już na normalnych układach...

      Szczerze powiedziawszy nie chciałabym być na miejscu żony tego gościa... ja bym
      zabiła wtedy jego i ciebie...

      powodzenia!




      .............
      martask83
      • bugmenot2008_2 Re: profesor... 27.07.09, 14:18
        tylko kto bedzie chcial wychowowyac cudzego bekarta ?? profesorowie to maja
        klawe zycie zawsze moga rznac jakas glupia suke :D
        • lacido Re: profesor... 27.07.09, 14:41
          jasne, nalepiaj im wychodzi jak rżną głupa ;/
    • twojabogini Re: profesor... 27.07.09, 14:57
      seastrom napisała:

      Jeśli twoja historia jest prawdziwa, to:

      1. Przestań gadać głupoty o skrobance. Skup się na tym, jak ułożyć życie sobie i
      dziecku. Zabieg to nie jest hop-siup i z głowy. Wiele kobiet ma później uraz
      psychiczny, trudności w nawiązywaniu relacji, wyżywają się na swoich kolejnych
      dzieciach, o ile nie staną się bezpłodne itp. Na koniec dewocieją i zaczynają
      chodzić w marszach pro-life.
      2. Na skrobankę nie trzeba jechać do Holandii. Do trzech tysięcy złotych można
      wykonać bezpiecznie zabieg próżniowy w Polsce. Tylko jak już napisałam, to nie
      rozwiąże twoich problemów, tylko wygeneruje nowe. Jeśli jednak zdecydujesz się
      na zabieg to postaraj się to zrobić jak najszybciej, płód dojrzewa i z dnia na
      więcej odczuwa coraz więcej, włącznie z tym, że jest zdolny do odczuwania emocji.
      3. Dziecko to nie tragedia i nie rób z siebie ofiary, która sobie nie da rady w
      życiu itp. Jak kobieta ma dziecko, to sobie radzi.
      4.Zrób testy na różne choroby jak najszybciej. W ten sposób możesz zapobiec
      poważnym chorobom u twojego dziecka.
      5. Przestań liczyć majątek, spadki itp. i zajmij się bieżącymi kosztami. Masz
      prawo do zwrotu połowy kosztów związanych z ciążą oraz do alimentów na siebie i
      na dziecko w pierwszym okresie życia dziecka. Dziecko ma prawo do równej stopy
      życiowej z rodzicami, więc jeśli jego zarobki są takie jak piszesz, alimenty nie
      będą małe.
      6. Nie pisz głupot, że ty taka biedna manipulowana, a on taki straszny i
      okropny. Mogłaś być manipulowana, ale chyba nie wmówił ci, że dzieci absolutnie
      nie biorą się z seksu bez zabezpieczenia.

    • umfana badanie, jak ciemnogród katolicki łapie chłopa 27.07.09, 15:08
      Dziewucha przez 3,5 sypiała z facetem żonatym i ma niby żal, że on nie używał
      gumek? <lol>
      Ona stosował antykoncepcje do momentu, gdy okazało się, że nici z rozbicia rodziny!
      W tym celu wcześniej próbowała obnosić się publicznie z tym związkiem na uczelni
      przez parę lat bezskutecznie... buahahaha
      Żona olała wiadomości, że mężuś posuwa głupią dziewoję zamiast płacić
      prostytutkom w agencji.
      Dziadóweczka więc wmyśliła sobie, że jak będzie dzidziuś to będzie i chłop, a
      tutaj propozycja skrobanki :)))
      Teraz więc oblicza, jak to połowę majątku jej "poczęte dziecię" dostanie po
      tatusiu i jego żonie! <rotfl>
      Co za stek bredni!
      Powalają też porady kucharek i pań z magla, jak to ma walczyć z panem burżujem o
      alimenty, robić badania na HIV, etc.
      Najlepiej będzie (o ile to nie trolling), że tatusiem okaże się ktoś inny a nie
      pan profesor, jak w przypadku sex-afery w Samoobronie :)
      To facet powinien zrobić badanie na AIDS a nie ten zużyty materac.
      Tylko parę głosów rozsądnych, takich osób, jak Alpepe, Czarna Chmurka, czy Pan i
      Władca MX.
      Internet to ulica ;]
      • alpepe Re: badanie, jak ciemnogród katolicki łapie chłop 27.07.09, 15:17
        to, to nic. Nożyce wycięły post wątkodawczyni, w którym ona próbowała mi dopiec,
        pokazując, że jest mądrą, wykształconą i inteligentną osobą i że to tylko
        podpucha. Ja w odpowiedzi napisałam: berek, by była pewność, że wiem, że to
        tylko trolowanie i niech nie myśli, że wszystkich wodzi za nos, potem jakaś laka
        się do mnie doczepiła, a teraz widzę, że nożyce wysłały parę postów w kosmos.
        Spiskowa teoria wątków podpuchowych na potrzeby reklamy portalu zaczyna się
        urealniać.
        • umfana Re: badanie, jak ciemnogród katolicki łapie chłop 27.07.09, 15:25
          Alpepe, czasami mam schiza, że panie redaktorki np: z WO robią taki rzut na
          forum, czy temat chwyci i jaka jest opinia publiczna :)
          Ten wątek to chyba ku przestrodze takich głupich dziewoj, np: opisanych przez
          Czarną Chmurkę.
          Pzdr
          • alpepe Re: badanie, jak ciemnogród katolicki łapie chłop 27.07.09, 15:33
            Możliwe. Czasem czytam WO i "gdzieś to już czytałam" :-)
    • mala_mee Re: profesor... 27.07.09, 15:33
      Po przeczytaniu tego kawałka o dziedziczeniu miałabym ochotę od razu
      powiedzieć pajacowi profesorowi żeby od razu wszystko na żonę albo
      dziecko przepisał.
    • riki_i Re: profesor... 27.07.09, 15:53
      seastrom napisała:

      > zaproponował wyjazd do holandii.nie moge sobie pozwolić
      > na to dziecko,i on dobrze o tym wie-nie mam mieszkania, pracy,
      > rodziny.koszt aborcji-2000 euro.


      Do Holandii??? Wystarczy autobahną do Berlina Wschodniego. I jaka aborcja???
      Krótki wywiad, niewielka opłata i dwie tabletki do popicia wodą. I po sprawie...
      coś mało oblatany ten profesur
      • zawszezabulinka Re: profesor... 27.07.09, 19:04
        ja nie rozumiem dlaczego polowa z forumowiczow albo jakas czesc z nich wyzywa
        autorke od idiotek i od materacy. i tez odrazu zarzuca ze zaciagnie faceta na
        dziecko, do slubu. autorka nam tego nie powiedziala i za pewne nie powie i po
        ch*j takie gdybanie - czy ona to zrobila tak a moze siak?
        i po ch*j obrazanie i wymyslanie historyjek ze wyobrazala sobie to i owo.

        zrobila to co chciala i na co miala ochote.koniec i kropka.

        ja jak wpadlam w romans z zajetym facetem to nie myslalam zeby sie z nim
        zwiazac, tylko chcialam zabawy - napatoczyl sie to cos bylo z tego, a polowa
        ludzi z forum sie rzucila ze pewnie chcialam go odbic tamtej.

        niektorzy powinni sie puknac porzadnie mlotkiem, albo jak moj facet mowi :
        naogladaly sie brazylisjkich zabijako-czasu i teraz rozsiewaja belkot, ktory nie
        wiadomo czy mial w ogole miejsce.





        kur.. co za narod
Inne wątki na temat:
Pełna wersja