007lenka
01.08.09, 13:37
Przepraszam, że temat taki trochę nie w klimacie tego forum, ale
piszę również tutaj,bo podczytuję Was od dawna i interesuje mnie
opinia tak (w większości)składnie myślących ludzi:-)
Mam 28 lat, wyższe wykształcenie w tzw. niedochodowej branży
(studiowałam "hobbystycznie", z nadzieją że "jakoś to będzie" -
byłam zdolną studentką, ale byłam zbyt młoda, głupia i leniwa,by
myśleć poważnie o przyszłości, o sytuacji rynkowej, o kryzysie
etc.).Długo też nie wiedziałam, co naprawdę chcę w życiu robić.
Efekt - ogłupiająca praca w kompletnie nie intersującej mnie branży,
praca której nie znoszę, ale którą wykonuję rzetelnie i która daje
jakieś tam poczucie bezpieczeństwa - mała stabilizacja. Jestem
sfrustrowana, czuję,że chcę czegoś więcej i szczerze mówiąc dopiero
teraz dojrzewam do pewnych wniosków i trzeźwego oglądu
rzeczywistości.Chciałabym wrócić na studia, zdobyć nowy zawód,zająć
się tym co lubię i zacząć wszystko od nowa.Problem w tym,że
studiowanie wymarzonego kierunku w systemie zaocznym jest
przedsięwzięciem raczej karkołomnym,zwłaszcza że chciałabym solidnie
przyłożyć się do nauki.Tymczasem praca wyciąga ze mnie masę
energii,po powrocie do domu mam czas tylko na zjedzenie obiadu i po
prostu zasypiam na stojąco,nie wyobrażam sobie,że poradziłabym sobie
z taką ilością materiału,jaki trzeba opanować samodzielnie.Poza tym
zajęcia są też w piątki,ze względu na pracę musiałabym je
opuszczać...W każdym razie,wydaje mi się,że najlepszą opcją byłyby
studia dzienne.Finansowo mogę sobie na to pozwolić-rodzice oferują
solidną pomoc(nazywają to "pożyczką-stypendium",którą spłacę w
przyszłości,gdy zdobędę dobrą pracę-te studia dają na to duże
szanse)do czasu ukończenia studiów,narzeczony też nieźle sobie
radzi.Zastanawiam się jednak,czy w moim wieku "wypada"iść na studia
dzienne?czy to nie jest jakieś kuriozum?znacie takie przypadki? i -
co bardziej mnie martwi - czy taka trzyletnia "dziura" w życiorysie
nie będzie "podejrzana"dla przyszłego pracodawcy? jak coś takiego
wygląda w CV? czy to w ogóle jest rozsądne - teraz, w
kryzysie,rzucać "bezpieczną"posadę,rezygnować ze zdobywania
doświadczenia zawodowego,bo jednak,nawet w nielubianej pracy,czegoś
tam człowiek się uczy...a co z ubezpieczeniem?no i - czy świadomość
"wiszenia" na rodzicach w tym wieku nie będzie frustrująca i,hmm,
trochę zawstydzająca?Mam dużą potrzebę niezależności, boję się tej
sytuacji.A może dać sobie spokój z mrzonkami,grzecznie klepać dalej
fakturki i ewentualnie szukać ciekawszej pracy? Przepraszam za
rozwlekłość i chaotyczność mojego postu.Jestem ciekawa, co o tym
myślicie.Pozdrawiam!