jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady

02.08.09, 11:03
witam, na forum jestem nowa, ale widze, ze mozna znależć to i porade i pocieszenie, a co najwazniejsze - obiektywne spojrzenie innych.
Wiec co myslicie o mojej historii?
Pochodze z malej miejscowosci, ale wiele lat mieszkalam w duzym miescie. tam poznalam męża, znalazlam prace, niedjena, ale ostatnią chyba najlepszą.
mam rodzenstwo i starych rodzicow, szczególnie ojca, ktory jest ciezko chory, ktorymi nikt nie chce sie zaopiekowac, po wielu rozmowach rodzice poprosili mnie i meza, zebysmy z nimi zamieszkali, dom jest olbrzymi, na zasadach partnerskich, my nimi sie zaopiekujemy, oni pomoga przy dziecku (ja bylam wtedy w ciąży). Wspomne, ze moi rodzice to luzie starzy, cieżcy czasem w pozyciu, szczególnie matka, ale za to ojciec nadrabiał za nia rozsadkiem. Ona wiecznie z dzieci niezadowolona, ale tylko mnie stac bylo na asertywnosc. decyzja była trudna, ale razem z mezem znależlismy w niej dobre strony i tak tez sie stało.
Wszystko złozylo sie na raz - i przeprowadzka, w sumie końcowka, i porod i zmiana pracy mojego męża. I nagle buuum, urodzilam chore dziecko, bardzo chore, zaczał sie koszmar. Szpitale, diagnozy, jazdy do dziecka, naszego pierwszego, dłuuugo wyczekiwanego. I zacely sie tez sprzeczki w domu. My remontowalismy nasza czesc, wiec najpierw o to, potem o pozne wstawanie (godz. 8 rano) a po jakims czasie usłyszałam od matki, ze jestesmy durniami, bo jezdzimy jak opetani do dziecka( co drugi dzien 100 km.w 1 str. samochodem) a ono i tak nie dosc, ze małe i g...o z tego wie, to bedzie uposledzone. I szlag mnie trafil. Pozarlam sie z nia strasznie! na to przyjechal mój mąz, powiedział ze sobie nie zyczy wyzywania siebie i mnie i zabrał mnie na pare godz. z domu. No i zaczeła sie jazda. On wrocil jeszcze do pacy do innego miasta, a ja zostałam. powiedzałam, ze nie popuszcze, wiec nie rozmawiałam z nimi. Oni na to powiedziel mi, ze mąż nie ma prawa bytu w tym domu, tylko ja i dziecko, jezeli juz. I zebym tak nie pyskowała, bo jestem na ich lasce. A gdzie tu łaska, jak obydwoje mamy prace, w zyciu mi złamanego szelaga nie dali, szczególnie po narodzinach syna.
Matka kazała nam sie wynosic, gdzie juz po przeprowadzce, po remoncie, kasa utopiona, dziecko wraca ze szpitala z aparatura.... Powiedziałam nie i zostalismy, wiec zatrula nam zycie. Nie mołam korzystac z kuchni, wydarła kable od internetu, nie mogłam wyjsc z małym na spacer ani przed dom, w ogole schiza. Syn w koncu wrocil do domu po szpitalnych przygodach, a oni do mnie, ze mi pomoga pod warnkiem, ze meza w domu nie bedzie. wiec podziekowałam za ta pomoc. Przyjechał mąż, kazalam mu natychmiast szukac mieszkania w pobliskim miescie, wyprowadziliśmy sie w dwa dni. zwyzywali nas na koniec od baranow pierd..... i takich tam. jak poszlam do nich pozegnac sie, to usłyszałam: w koncu. Matka sie nawet nie odwrócila do mnie, ojcu zamknela usta reką. zabrałam dziecko i wyszlam.
Moj mąż przerazony tym wszystkim, to bardzo ugodowy cżlowiek, wielokrotnie ich tłumaczyl, gdzie ja juz nie dawalam im szansy. I teraz zostalam z długami - pieniadze wsadzilam w szpitale i remont, przeprowadzki. wyladowałam w wynajetym mieszkaniu z kosztami ok 1000 zł. z chorym dzieckiem, w obcym miescie, znikąd pomocy, zeby nawet wyjsc do sklepu. Mąz nadal jest w trakcie zmiany pracy i jeszcze dojezdza.
a moja matka opowiada wszystkim, jaka to ona sama i biedna, ze my poszlismy ze wzgledu na lepsze warunki dla chorego dziecka w miescie (oczywiscie ja prostuje, ile moge) na domiar zlego ona CHCE miec teraz kontakt z wnukiem, nie z nami, bo powiedziała, ze z nami nie musi rozmawac, ale z dzieckiem!!! rece opadły mi do podłogi.
D tego ja zostawilam dobra prace, znajomych, wszytsko, nad czym pracowałam 15 lat i wylądowałam tu.
załamałam sie. z jednej strony dopiero teraz zaczynam zyc własna rodzina a nie toksycznymi rodzicami. z drugiej strony ciezko mi strasznie z tym wszystkim.
Rodzenstwo uwaza, ze powinnam kontaktowac sie z nimi ze względu na dobro dziecka, na jakie dobro pytam sie???
A CO WY O TYM MYSLICIE???
    • horpyna4 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:24
      Moim zdaniem powinnaś ich skreślić. A jeżeli masz jakieś rachunki
      związane z remontem, to zażądaj zwrotu pieniędzy.

      Dziecko trzymaj z daleka od takiej babci. Wiesz, co ona może wnukowi
      naopowiadać o jego rodzicach?

      No i po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że jak się ma miękkie
      serce, to trzeba mieć twardą doopę.
      • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:30
        ale radzisz tak w ogóle? całkiem? no chyba tak, bo czesciowo to nawet sobie nie
        wyobrazam... czyli nawet telefonu na swieta i takie duperele? Tak bym zrobiła
        najchetniej, tylko nie wiem, czy bede umiec. jedyny kontakt, jaki przewiduje, to
        podział majatku i spłacenie mnie (wszystko jest na brata) bo nie zamierzam
        wiecznie unosic sie honorem i zostawac jak ten golodupiec za przeproszeniem. czy
        tez nie wypada? i zostawic to wszystko w czorta?
    • rosa_de_vratislavia Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:29
      Może odczekaj, aż emocje odrobinkę opadną i za jakiś czas daj szansę
      dziecku na kontakt z dziadkami. Choćby dlatego, by nie czuło się
      gorsze przez brak dziadków (bo potem trąbi się od niu dziadka.babci
      w TV, temat wyziera zewsząd, łącznie z reklmą czekoladek Merci).

      Jedna rzecz w tej historii jest optymistyczna - masz rozsądnego,
      ugodowego męża, który jednocześnie stoiza Tobą murem w krytycznych
      sytuacjach.
      Powodzenia!
      • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:32
        Synek ma dziadków, ktorzy go kochaja, takim, jaki jest. To tesciowie. a jak ja
        mam im dac szanse, jezeli moja wlasna matka zwyzywala moje dziecko od
        uposledzonych debili i ze dla takiego dziecka nie warto??? Nie wiem, czy to sie
        zapomina. ja nie zapomne.
        • rosa_de_vratislavia Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:55
          jemejska napisała:

          > ja
          > mam im dac szanse, jezeli moja wlasna matka zwyzywala moje dziecko
          od
          > uposledzonych debili i ze dla takiego dziecka nie warto??? Nie
          wiem, czy to sie zapomina. ja nie zapomne.

          Masz rację, tego się nie zapomina. Nie musisz udawać,że nic się nie
          stało. Ale za jakiś rok, dwa, jeśli rodzice będą chcieć, nalegac i
          przeproszą za swoje słowa - możesz zezwolić na odwiedziny i jakiś
          formalny kontakt.
      • vandikia Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 22:24
        Moim zdaniem to zły pomysl, jesli dziadkowie są złymi ludzmi, to
        kontakt wnuka z nimi tylko moze mu zaszkodzic. Lepszy brak dziadkow
        niz posiadanie dziadkow debili i reklama czekoladek merci nie robi w
        takich przypadkach wrazenia.
    • qw994 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:32
      Myślę, że dopóki matka nie chce utrzymywać kontaktów z tobą, tylko z wnukiem,
      powinnaś nie utrzymywać z nią żadnych kontaktów. Jeśli zmieni front, próbuj, ale
      bądź bardzo ostrożna. I nie miej żadnych wyrzutów sumienia.
    • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:35
      jeszcze jedna sprawa zwiazana z tym. Synek został ochrzczony w szpitalu, ale
      chciałam zrobic takie przyjecie, obiad w restauracji, czy cos. Swoich rodzicow
      nie zapsze, to oczywista, wiec i tesciowie powiedzieli, ze sobie odpuszcza, tym
      bardzie, ze to daleko, a i dziecko z aparaturą.
      Wiec jak? samych chrzestnych na obiadek do restauracji? i czy samych, czy z
      rodzinami - zona, dzieci?
      • eressea Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:46
        Bardzo smutne to co napisałaś. Ale teraz to już wszystko powinno być lepiej. Ja bym urwała kontakt z takimi osobami. Żyj swoim życiem i ciesz się nim, a toksyczną rodzinę zostaw. Rozumiem telefon na święta, dwa razy w roku - to wystarczy.

        O majątek jak najbardziej upomnij się w odpowiednim momencie. Tym bardziej, że włożyłaś trochę pieniędzy w ten dom.

        Zaproś chrzesnych z rodzinami.
        • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 11:50
          dzieki za pomoc, dzieki za dobre słowa. upewnilas mniei ty i inni, ze dorze uwazam.
          dziekuje za rade. jestescie nieocenione!
          • sootball Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 12:15
            Powinnaś ich kopnąć w zad tak mocno, jak tylko Ci się uda.

            Podlicz średnie koszty wynajmu porównywalnego do Waszego u rodziców mieszkania w
            Waszej miejscowości. Z drugiej strony podsumuj kasę, którą włożyliście w to
            mieszkanie, rzuć im to w twarz i powiedz, że jeśli mają jakikolwiek honor,
            powinni Ci zwrócić różnicę, a jeśli nie, pozostają sądy.
            Jej wrzaski zawsze możesz sobie nagrać, a potem odtworzyć... jej (z komentarzem
            że czegoś takiego chcesz oszczędzić swojemu dziecku) sąsiadom, przed którymi gra
            pokrzywdzoną, każdemu.
            Twoje rodzeństwo nie ma racji.
            • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 12:31
              Zwrot pieniędzy niestety nie wchodzi w gre. ja zrobilam co mogłam. to co musiało
              zostac, zostało, ale co mogłam zabrac, zabrałam. Tak sie wkurzylam na nich, ze
              nwet karnisze nowe i kostki z lam sufitowych zabrałam. Bo dlaczego mam im fundowac.
              A zwrot dlaczego nie wchodzi w gre? Bo za mieszkanie z rodzicami PŁACIŁAM,
              niedużo, ale płacilam 300 zł co miesiąc na rachunki i 300 na jedzenie, do
              którego pozniej nie mialam dostepu. w momencie gdy nie mogłam juz korzystac z
              kuchni, co przy chorym dziecku był koszmar, to mąz przywiozl czajnik i jak go
              nie było jechalam na gorących kubkach albo zupkach chińskich... A jak szukal
              mieszkania, to przywozil mi cos gotowego... wiec ja naiwna powiedziałam im, ze
              to, co wlozyłam, to za to, ze nie zaplaciłam za ostatni miesiąc, oczywiscie
              remont rzewyzszal te kwote kilka razy, myslałam, ze ich to ruszy, ale nie. Po
              czym matka kupiła juz nowy telefon (poprzedni kupilismy my - 2 lata temu)
              czajnik (tez my - 3 lata temu) i komputer (bo tamten dostała ode mnie)
              jakikolwiek byl nasz wklad w domu, sprzet, czy pólka nawet, zostało odkercone i
              odłozone, tylko po co??? zuzyte rzeczy i jakies duperele... Paranoja dla mnie.
        • cloclo80 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 20:08
          Dokładnie. Zbierać rachunki lub chociaż spisać co było w domu zrobione. Bo
          generalnie to ogromny błąd pakować kasę w coś do czego nie ma się prawa
          własności. Realnego a nie obiecanego. I nie należy ulegać szantażom, bo
          zdecydowanie ktoś chce skorzystać z twojej słabości i wykorzystywać do oporu
          mimo nieszczęścia jakie cie spotkało.
    • gazetowy.mail Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 12:37
      Niejeden podobny wątek tu bywał. Relacja małżeństwo - rodzice. A jak
      wygląda sprawa domu Rodziców? Teraz tam mieszkacie, remontujecie ale
      czy macie akt notarialny? Rodzeństwo teraz siedzi cicho ale jak
      rodzice umrą to sie odezwą i okaże się, że dom ma większą wartość bo
      go wyremontowaliście i będziecie rodzeństwo spłacać od większej
      wartości, od czegoś co sami zrobiliście.
      Niestety starzy i chorzy rodzice potrafia być wredni i ranić i to te
      najbliższe dzieci które z nimi mieszkają, opiekują, karmią, myją.
      Dzieci które przyjadą raz na rok na święta są wtedy tymi
      najukochańszymi bo pamiętali o starych rodzicach. Ty jesteś wredna
      bo źle coś robisz albo ciągle się pytasz czy zjedli tabletki itp.

      Co można poradzić? Ciężko i trudno. Zamieszkać z mężem i dzieckiem
      na swoim. Razem przyjeżdzać do rodziców z kwiatkiem na Dzień Babci i
      Dziadka, imieniny, urodziny czy inne święta. Jeśli mama otworzy
      drzwi i powie, że mąż nie ma prawa wejść powiedzieć, że jesteście
      rodziną i jeśli nie możecie razem wejść to odwrócic się i wrócić do
      domu. Ale na kolejnę imprezę znowu przyjechać choćby sytuacja
      miałaby się powtórzyć.
      • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 12:51
        sprawa prawna wygląda dosyc nieciekawie, wszystko zostalo przepisane na brata,
        ze względu na "mniejsze wydatki zwiazane z podziałem na wszystkie dzieci" Wiec
        ja nie mam nic, tylko zameldowanie, a oni mieszkaja na zasadzie dozywotniego
        użytkowania. Moj brat ma wszytsko i ich na dożywociu, chcial sie tego pozbyc,
        ale sie nie zgodzilam prze przeprowadzka. zreszta nie za bardzo wiem, jak w
        ogóle ugryzc ten temat.
        • cloclo80 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 20:15
          Czyli ewidentnie nie masz prawa do niczego.
          Dziękuje za takich rodziców, ewidentnie widać że nie uważają cię za swoje
          dziecko a tłumaczenie o kosztach jest debilne. Oczywiście nie zgadzaj się na
          żadne manewry z dożywociem, bo w tym momencie brat ma obowiązek ich utrzymywać.
          A mało prawdopodobne, że ktoś kupi dom z obciążeniem dożywociem (które można
          odwołać w razie czego). W ogóle wygląda na to że zamierza to sprzedać jeśli
          tylko rodziców przykryje ziemia a to znaczy, że to kupa chama bez serca i trzeba
          się od niego trzymać z daleka.
        • cccykoria Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 03.08.09, 10:13
          jemejska napisała:

          > sprawa prawna wygląda dosyc nieciekawie, wszystko zostalo
          przepisane na brata,
          > ze względu na "mniejsze wydatki zwiazane z podziałem na wszystkie
          dzieci" Wiec
          > ja nie mam nic, tylko zameldowanie, a oni mieszkaja na zasadzie
          dozywotniego
          > użytkowania. Moj brat ma wszytsko i ich na dożywociu, chcial sie
          tego pozbyc,
          > ale sie nie zgodzilam prze przeprowadzka. zreszta nie za bardzo
          wiem, jak w
          > ogóle ugryzc ten temat.

          Na jakiej zasadzie brat ma wszystko? Darowizne ze sluzebnoscia?

          Co brat na to?
          Mnie sie wydaje ze w tym wypadku Twoja matka i tato nie
          ma nic do powiedzenia ,o wszystkim decyduje brat.

          Druga sprawa ,nie mozna robic wyroznien ,ja wszystkim
          dzieciom dalabym po rowno nigdy w zyciu nie zrobilabym jak
          Twoja matka.

          Trzecia sprawa ,Twoj ojciec moze zachowywac sie
          tak ,poniewaz jest uzalezionu od osob trzecich i z tym
          problemem nie moze dac sobie rady.Tak jest w zyciu ,ze to
          wlasnie na osobach ,ktorych najbardziej kochaja wyzywa sie
          itp


      • kag73 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 12:52
        Nie wiem jakie msz stosunki z rodzenstwem. Ale warto byloby
        wspomniec juz teraz, ze przy podziale majatku/domu nalezalaby by Ci
        sie wieksza czesc, bo wlozylas w remont.

        Na imieniny bym do nich nie chodzila. Warto odczekac i ewentualnie
        pozwolic dziadkom na kontaky z dzieckiem.
        • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 12:56
          rodzenstwo jest niezadowolone, bo mieliby starych z glowy, a ja sie
          wyprowadzilam i problem jak był, tak jest, tye ze chetnych mniej... Wiec oni
          namwiaja mnie do kontaków, zrozumienia, pogodzenia i w ogóle, a mnie sie to w
          glowie narazie i długo nie zmiesci
          • cloclo80 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 20:10
            Wrabiają cię w opiekę nad rodzicami. Standard.
          • bombalska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 22:01
            Ty masz niepelnosprawne dziecko do opieki 24h. Jestes zwolniona z opieki nad
            rodzicami. Rodzenstwo niech sie tym zajmie. To jest rowniez ich zasrany obowiazek.
      • eressea Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 12:58
        >Razem przyjeżdzać do rodziców z kwiatkiem na Dzień Babci i
        > Dziadka, imieniny, urodziny czy inne święta.

        Z kwiatkiem do babci która nazwała wnuka debilem?

        Zostali teściowie, to ich można odwiedzać w święta. Toksycznej matce wystarczy telefon.
        • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 13:05
          Nie yobrazam sobie w ogole jazdy z dzieckiem do nich, tego oceniania, ze mały
          "wygląda jakby był normalny, ale cos mu oczka lataja i taki dziwny w sumie"
          Moj mąż, który jest dla mnie wsarciem niesamowitym i dobrym człowiekiem, (bo
          zlego slowa na mnie nie powiedział w stylu, ale masz rodzicow i w ogole...) nie
          zamierza tak sie pojawiac do konca swoich dni. tym bardziej, ze jemu najbardziej
          sie oberwalo, łacznie z niewpuszczaniem do domu i staniem pod drzwiami, nie
          wspomne o niewybrednych komentarzach i awanturach...
          A mnie cięzko strasznie, bo poświecilam dla nich tak duzo, a teraz tak naprawde
          nie mam rodziny. A naleze do rodzinnych i tradycyjnie wychowanych osób. I pustka
          straszna jest, bo przylgnelam do rodziny męza. A nie mam juz wlasnej i nie mam
          domu rodzinnego.
          • cccykoria Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 13:41
            Jemeska ,masz kochanego meza i dziecko ,ktore bardzo
            kochacie,zyjcie SWOIM ZYCIEM ,a bywa tak w zyciu ,ze Twoja
            mama kiedys zrozumie ,jak znajdzie sie w "
            biedzie" ,oczywiscie nikt tego jej nie zyczy.Zrozumie ,lub
            nie , to zalezy jaki ma charakter ....
            Nie psuj sobie nerwow i nie zadreczaj sie , masz dla kogo
            zyc i to jest najwazniejsze...Wiem ze to bardzo boli ,ale
            na to nic nie poradzisz.
          • bombalska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 22:08
            Dbaj o swoje zdrowie psychiczne, zrobcie sobie za jakis czas jeszcze ze dwojke
            dzieci i sami stworzcie taki dom, do ktorego i Wy i Wasze dzieci i tesciowie z
            miloscia bedziecie wracac. Gdzie nikt nikogo nie wyzywa od debili, baranow, nie
            kaze sie wynosic, ani stac pod drzwiami.
            Ty swoj dom rodzinny juz utracilas. Bo dom rodzinny to nie ten budynek, w ktorym
            mieszkalas, tylko ludzie i atmosfera, ktorzy Cie bardzo skrzywdzili.
        • cccykoria Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 13:08
          Napisze tylko TO SIE W GLOWIE NIE MIESCI,zeby babcia(Twoja
          matka) tak powiedziala o Twoim dziecku.

          Bedac babcia kocham wnukow jeszcze bardziej i wszystko bym
          dla nich zrobila.Zakladajac ,ze ktoras z corek miala by
          dziecko niepelnosprawne itp ,nigdy bym tak nie powiedziala
          i kochalabym i nigdy bym nie pozwolila zrobic krzywdy...

          Tak zostalam wychowana...
          • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 13:21
            Zazdroszczę pani dzieciom matki, a wnukom babci. Swego czasu myslalam, ze każda
            matka zrobiłaby to samo. teraz już wiem, ze nie każda i nie moja.
            • tetika Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 14:49
              Kochana teraz masz swoja rodzine , masz cudownego meza i masz dzieciatko i tylko oni sie licza.Przy zgodzie w domu wszystko wam sie pouklada bo maz Cie wspiera i na to stawiaj.Dom rodzinny jakos sie pouklada , narazie zajmij sie soba i swoimi problemami.Pieniadze oczywiscie sa bardzo wazne i przykro ze "przepadly" w taki sposob bo mialabys je teraz na co wydac , ale jak zgoda w malzenstwie to zawsze najwazniejsze i pieniadze z czasem mozna odrobic.Los cie wystawil na probe ale to tylko cementuje wasza rodzine (mowie tylko o mezu i dziecku).Tworzycie fantastyczne fundamenty trwalego zwiazku i dobrej rodziny , przeczekaj kryzys a wszystko sie pouklada.Trzymam kciuki i zycze wszystkiego dobrego.
    • putea Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 14:40
      strasznie przykre, to co napisalas. niestety nie wybieramy sobie rodzicow.
      mozemy byc im wdzieczni za udane dziecinstwo, ale na pewno nie za zycie, ktore
      nam dali, bo to byla ich decyzja, na ktora my nie mamy wplywu. z tego powodu tez
      uwazam, ze rodzicom nie nalezy sie szacunek odgornie, tylko za fakt powolania
      nas na ten swiat. na szacunek sie pracuje, nawet od wlasnych dzieci. Twoi
      rodzice swoja postawa na niego nie zasluguja, Ty natomiast masz prawo tego wymagac.
      uwazam, ze masz prawo chronic siebie i swoja godnosc, jak rowniez godnosc Twojej
      rodziny. przykre, ze po drugiej stronie frontu stoja osoby, ktore powinny byc
      sobie bliskie. Skoro jednak nie sa, ja na Twoim miejscu, dla dobra psychicznego
      mojej rodziny, ucielabym kontakt z takimi toksycznymi osobami. Zyczenia
      swiateczne..no coz...caly rok obelgi a na swieta wszystkiego dobrego? dobro
      pokazuje sie nie tylko od swieta, a takie zyczenia podszyte sa falszem. z tego
      wzgledu darowalabym sobie nawet kontakt od swieta, bo i po co? nic nie wniesie
      on w Twoje zycie, a ryzyko, ze znow uslyszysz cos przykrego lub zostaniesz
      brzydko potraktowana, nie jest warte zachodu.
      tak naprawde nic nie tracisz, a zyskujesz swiety, cenny spokoj, odsuwajac sie od
      osob,ktore przez przypadek przekazaly Ci material genetyczny i nic poza tym.
      • musam Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 14:53
        Nie znam polskich przepisow prawnych, ale czy to mozliwe bez zgody
        na pismie rodzenstwa przepisac wszystko na jedno dziecko?
        U nas (CH)to nie mozliwe, dzieci nie mozna wydziedziczyc.Jezeli
        jedno dostaje dom, to splaca rodzenstwo, i to po cenach rynkowych a
        nie "rodzinnych".
        Powinnas chocby wlasnie ze wzgledu na twoje chore dziecko , walczyc
        o twoje prawa, nie darowac ani grosza.
        Kto wie, ile bedziesz musiala inwestowac w therpie twojego malucha
        itp. Nie badz "glupia" i nie unos sie "honorem" ,pieniadze napewno
        wam sie przydadza.
        • tytoniowy_dym Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 15:15
          Nie rozumiem jak matka mogła ci choćby odmawiać dostępu do kuchni, o wyzwiskach
          już nie wspomnę. Rodzice jeszcze tego pożałują, zwłaszcza starzy i schorowani.
          Będzie im coraz gorzej, bo raczej nie odmłodnieją, a pozbyli się osoby, która
          mogła im pomóc. Możesz się tylko cieszyć w tej sytuacji, że masz problem opieki
          nad nimi z głowy, bo podejrzewam, że przy chorym dziecku nie narzekasz na brak
          zajęć:(
    • stara-a-naiwna Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 15:00
      toksyczne związki (i toksyczni rodizce) mają to do sienie żeby
      popraiwć relacje trzeba widzieć to ze one są chore (twoja mama tego
      nie widzi) i nie chce nic poprawiać.

      założyłąś swoja rodiznę z mężem, z nim Ci się ukłąda, z nim masz
      dziecko i z nim będziesz jak rodzice umrą (a nie dowrotnie)
      To twoi rodzice dokonali "wyboru" zabraniajac mu wstępu do domu a
      nie twój maż się do nich odwrócił.

      To twoja matka uważałą że nei ma sensu odwiedzanie i jeżdzenie do
      chorego dziecka do szpitala - sytuacja identyczna ale odwrotna
      której ona nie zorzumie - jaki sens jeżdzenie i odiwedzanie chorych
      rodziców?

      Oburzyłam się czytając twój wątek.
      Przeraziło mnie poczucie winy które masz, a którego mieć nie
      powinnaś!

      CHyba trochę za stara jesteś na to, zeby przejmować się tym co
      ludzie gadają i co sobie pomyślą? NIgdy nie da się zorbić tak, zeby
      wszyscy byli zadowoleni - bądź "egoistką" i zajmij się "sobą" =
      swoja rodziną; swoim dzieckiem, swoim mężem i swoim domem.
      I zasada jest taka, ze jeśli się coś komuś daje - ty w tym wypadku
      dajesz swoją pomoc rodzicom, to osoba która bierze jets tą stroną
      która mówi dziękuje i się godiz na warunki jakie pornuje ten kto
      daje.

      Pieniędzy "utopionych" w remont domu pewnie nie odzyskacie, ale...
      za 5 - 10 lat nikt z was nie będzie o tym pamiętał.

      NIc gorszego niż żyć w dobijajacej atmosferze i mieć poczucie, ze
      jest się uduszonym.

      Twoja mama pewnie będzie zbulwersowana i oburzona, no i oczywiscie
      bedzie miałą poczucie niesprawiedliwosci i krzywdy jaką im
      wyrządziłaś.
      To pewnie taki typ... któremu się będzie żyło dobrze z tym kto mu
      się całkowicie podporzadkuje.
      NIe każdy chce i potrafi żyć z takimi toksycznymi osobami.

      AAA... żeby było jasne. Nie mówię o odcięciu się od rodziny, ale o
      życiu własnym życiem i nie pozwalaniem sobie na ingerencje. Każdy ma
      swoją rodzinę i swoje problemy, i am prawo się nimi zając.


      Takie jest moje zdanie na ten temat.
      • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 15:11
        Wszyscy macie racje, ty rowniez. Nie godze sie na to i obiecalam, ze nie
        przemilcze, dlatego jak tam zajezdzam np. po poczte, lub sie kontaktuje z
        kimkolwiek ze wspolnych krewnych czy znajomych, to mowie wprost: rodzice nas
        wyrzucili. Nie usprawiediwiam sie potem godzinnym tłumaczeniem. Ja wlasnie
        ciekawa jestem własnie: co ludzie powiedza i dlatego niczego nie ukrywam.
        Oni sa rzeczywiscie oburzeni ze jak ja smialam w ich domu otworzyc usta, ja, a
        co dopiero mój mąż!
        nie jest mi łatwo z tym bagażem, ale mam dla kogo sie usmiechac i zyc. I nikt do
        mnie nie dzwoni z pretensjami.
        A spadku nie odpuszcze. Nie chce byc kolejną wydmuchana na cacy z honorem.
        chociaz pewnie rodzenstwo zje mnie za to zywcem, ale trudno.
        • kag73 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 15:38
          Mozna byc skloconym z rodzicami, ale nie trzeba z rodzenstwem.
          Rodzice niedlugo umra.
          Rodzenstwo jest dziwne, skoro nie potrafi wczuc sie w Twoja sytuacje
          i zrozumiec pobudek Twojego dzialania.
          • lesialesia Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 18:11
            to może trochę przykre co napiszę, ale im bardziej Twoim rodzicom będzie
            zaglądać śmierć w okna tym bardziej będą żałować zła jakie Ci wyrządzili. szkoda
            tylko ze z rodzeństwem nie masz dobrego kontaktu- gdyby byli z Tobą solidarni
            byłoby Ci znacznie łatwiej.
            mam nadzieje, że wszystko Ci się ułoży jakoś- pamiętaj, że masz wspaniałego męża
            no i synka
        • cloclo80 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 20:18
          Jeśli wszystko jest zapisane na brata będzie ciężko, choć można domagać się
          zachówku.
    • ind-ja Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 18:11
      mysle,ze twoja matka jest hardkorem...
    • sygitka21 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 19:14
      Popełniłaś błąd, którego już więcej nie powtórzysz. Musisz się
      natychmiast, i całkowicie odciąć od tych ludzi. Po prostu nagle
      straciłaś rodzinę. Odkładaj słuchawkę, nie kontaktuj się z
      rodzicami. Zasięgnij porady prawnika, co do utraconych pieniędzy.
      Udaj się do psychologa, by mieć profesjonalne wsparcie. Absolutnie
      nie wdawaj się w żadne rozmowy z tą panią, która Cię urodziła.
      Skoncentruj się na zdrowiu dziecka. Walcz o małego. Nie prostuj
      niczego, ani też nikomu nie wyjaśniaj. To nic nie da. Miej oparcie w
      osobach, które Cię kochają, a także w profesjonalistach. Sytuacja
      wymaga, by tylko takie osoby były wokół Ciebie. Co do Ojca, to jest
      człowiek dorosły i odpowiadający za siebie. Musi być bardzo
      stłamszony, skoro pozwala na takie zachowania w stosunku do swojej
      osoby (zatyka mu żona usta dłonią?? Żenada! Zaraz łapa znalazłaby
      się na ścianie). Nie jest to Twoja sprawa. Chorym człowiekiem zajmą
      się pielęgniarki środowiskowe, Twoja matka na pewno pomyśli o ZOLu.
      Jaki Ty mogłabyś mieć udział w opiece, skoro nie masz przygotowania
      w podstawowej opiece medycznej?? Wykończyłabyś się. Ciężko chorzy,
      wymagający dużej uwagi w samoopiece, ludzie to nie zabawa dla osób
      niedoświadczonych. Być może oszczęziłaś sobie tego. Bo Ojcem już się
      nie zajmujesz. To nie są osoby warte Twoich wysiłków. Może uda się
      wrócić do dawnego środowiska?? Nie koniecznie do tej samej pracy.
      Znajome środowisko mogłoby Ci zapewnić jakieś poczucie
      bezpieczeństwa. A tej kobiecie uniemożliwiaj kontakt z Twoim Synem.
      Jesteś dorosła. Nikomu nie musisz się nikomu tłumaczyć ze swoich
      decyzji. Jedno wiem, wyrządzono Wam niewyobrażalną krzywdę. Matkę
      masz podłą. Ojciec popychadło. Wszystko do nich wróci. Tak czy
      inaczej. Na razie walcz o dziecko. Na tym powinniście się skupić.
      Pozdrawiam, serdecznie współczuję... :(
      • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 21:23
        Dokladnie tak. ale wiem jedno. nie robiąc tego błedu w zyciu nie wyleczyłabym
        sie z tej toksycznej miłości. Nie uwierzylabym nikomu, gdyby ktos mnie wczesniej
        uprzedzał. Zamierzam robic dokladnie tak, jak piszesz.
        W koncu mam czas tylko dla mojego synka, który czuje miłosc dookoła siebie i
        zaczyna robic spore postepy.

        Dziękuje wam wszystkim za wsparcie. nie wiedziałam, ze tylu dobrych ludzi jest
        wokól mnie.
        • haalszka Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 22:07
          zawsze uwazalam ze nie mozna za blisko byc rodzicow i zaraz po liceum
          wyprowadzilam sie z domu. Moje relacje z rodzicami poprawily sie gdy urodzilo
          sie dziecko i gdy mi zaczelo sie platac w zyciu.
          tez do latwych nie naleza, ale sa ok bo szanuja moje decyzje.

          co moge ci doradzic, to abys jak najmniej komentowala swoje sprawy rodzinne z
          innymi, obcymi ludzmi. dla obcych, nawet krewnych to pozywka do plotek, zaraz
          szybkim kolkiem wroci to do twoich rodzicow i masz znowu bigos. nie musisz sie
          nikomu tlumaczyc dlaczego nie mieszkasz z rodzicami, nawet nie prostowac tego co
          oni mowia, nich sobie mowia co chca... unies glowe wysoko i olej, wycisz
          sytuacje wokol siebie. nie ma co podgrzewac atmosfery juz i tak napietej....

          co do reszty to nie wiem jak bym postapila, z jednej strony to rodzice z drugiej
          slowa bola, czasami bardziej niz uderzenie fozyczne.. daj sobie czas, wycisz
          sie, zyj swoim zyciem.
          Powodzenia
    • bombalska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 21:55
      Po pierwsze masz wspanialego meza. We wszystkich trudnych sytuacjach zachowal
      sie tak, jak kazdy normalny szanujacy sie czlowiek na poziomie by sie zachowal.
      Zycie ciezko Was doswadczylo i nie pozostaje nic innego jak Wam wspolczuc i
      pomagac. Potrzeby rodzicow, nawet jeszcze przed konfliktem, powinny zejsc na
      drugi plan w obliczu choroby dziecka.
      Miejmy nadzieje, ze dziecko z czasem dojdzie do siebie i bedzie calkowicie zdrowe.
      Mysle, ze relacje z rodzicami spokojnie mozesz sobie odpuscic. Biblia mowi
      "szanuj matke i ojca" i chyba bedzie najlepiej, jesli nie bedziecie sie
      kontaktowac. Jezeli macie sobie sprawiac tylko przykrosc, to lepiej milczec.
      Niewatpliwie to Twoja mama zachowala sie makabrycznie i powinna przeprosic za
      swoje slowa i postawe. Dopoki tego nie zrobi, nie wyciagaj reki. Postarajcie sie
      ulozyc sobie zycie do takiego stopnia, jak to bylo przed przeprowadzka do
      rodzicow. Mozliwe, ze wasze poprzednie miejsca pracy jeszcze sa wolne.
      Wyslij do rodzicow list z wyliczeniem kosztow remontu i podaj nr konta. Jak nie
      beda chcieli oddac, to moze popros brata, zeby ich przekonal.
      Nie rozumiem tez, czemu dom zostal przepisany tylko na brata? Dzieci powinno sie
      traktowac rowno. Znam podobna sytuacje, gdzie 4 rodzenstwa zrzeklo sie domu
      rodzinnego na wsi na rzecz jednej z siostr (samotna 40-latka slabo zarabiajaca).
      Znalazla sobie niedawno meza i teraz wszyscy na niej psy wieszaja, bo boja sie
      ze sprzeda ten dom zeby kupic mieszkanie w miescie. W koncu to jej...
    • posh_emka Pięknym za nadobne... 02.08.09, 22:19
      ...im odpłacić i tyle. Ja bym powiedziała,że dziecko jest małe i gó... z tego
      będzie wiedziało,że je dziadki odwiedzają, a w dodatku upośledzone. No i
      dodatkowo nie ma możliwości odwiedzania nas bo przecież mieszkasz razem z mężem
      i on tam będzie więc nie chcesz i narażać na stres związany z przebywaniem z
      kimś kogo znieść nie mogą- i tyle w temacie.
      Kontakty zerwać i tyle- mimo,że rodzice, ale za to jacy !- mało jazd przez nich
      miałaś? więc kolejne ci chyba nie potrzebne. Rodzeństwo jak takie mądre i uważa
      inaczej to niech sobie rodziców do siebie weźmie i się socjalizuje z nimi- bo
      jakoś nie kwapili się wcześniej żeby się nimi zaopiekować- to dla dobra
      rodziców- tak bym im powiedziała bo jak na razie sama jesteś rodzicem i dobro
      twojego dziecka masz przede wszystkim na względzie i na tym się skup- a nie uda
      ci się z taką "rodziną" na karku.
    • vandikia Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 22:22
      co o tym mysle?
      hm.. ze Twoi rodzice to zdemoralizowane, bezduszne jednostki jesli
      nie ma innych watkow, oprocz tych, ktore przedstawilas
      zerwalabym kontakt natychmiast, obcy ludzie sie tak nie zachowuja w
      stosunku do Ciebie, z jakiej racji masz tolerowac ich obecnosc...?
      wg tej sytuacji, to Ty prawdziwych rodzicow nie masz i raczej sie
      nie zmienią, wiec warto sie z tym pogodzic i zyc wlasnym zyciem
      teraz pracujesz na wlasne konto, glowa do gory :)
    • pajda-chleba Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 23:03
      troche szkoda mi Twojego ojca.Na twoim miejscu chyba bym kontaktow z nim nie
      zerwala.Wydaje mi sie,ze on jest bezsilny i nie potrafi sobie poradzic ze swoja
      wlasna zona.Na pewno nie chcialby stracic wlasnej corki i wnuka.Jestes w
      cholernie ciezkiej sytuacji i powinnas zerwac kontakt z matka.Ale pomysl,czy
      ojciec rzeczywiscie zasluzyl sobie na takie upokorzenia na stare
      lata?Wystarczy,ze go twoja matka upokarzala przez cale zycie.To jest tylko moje
      zdanie.
      • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 23:33
        wiesz, mnie tez wiecznie było szkoda ojca, bo z nia mial cięzko, a do tego
        utrzymywal cala rodzine, byl jedynym wsparciem. do momentu. nie wiem, co ona mu
        poiwedziała, ja slyszalam tylko, ze jak bedzie przeciwko niej, to nie bedzie sie
        nim opiekowac (a to osoba nie w pełni sprawna, wymagajaca opieki) i nagle
        wszystko sie zmieniło. Zrobil sie gorszy od niej, bo nie przebierał w słowach, a
        to, ze na nim sie zawiodłam i ze wiele z najgorszych rzeczy usłyszłam własnie od
        niego, mnie dobiło. A miał okazje przyjsc do mnie, jak byłam sama i powiedzic,
        corko, nie moge inaczej, zrozum. zrozumiałabym. ale przyjał jej front. To on
        mnie wyzwal od baranów pierd.... jak powiedzialam im, ze sie wyprowadzamy. a po
        tych słowach nie odezwal sie juz w ogole. Na nim zawiodłam sie najbardziej w
        zyciu.
        • pajda-chleba Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 23:56
          to moze ty sprobuj porozmawiac z ojcem,wyciagnij reke.Powiedz,ze rozumiesz jego
          sytuacje i zaznacz,ze absolutnie nie probujesz go przeciagnac na swoja
          strone.Chyba nie wszystko jeszcze stracone.Twoj ojciec bardzo sie
          pogubil,przyjal strone matki,bo ta go zastraszala.A w glebi serca chcialby cie
          przytulic i powiedziec,ze wszystko bedzie dobrze.Twoja rodzina jest teraz
          najwaniejsz,synek i ochajacy maz.Ale daj jeszcze szanse ojcu.On cie potrzebuje
          choc nie potrafi o tym mowic.Starszym mezczyznom jest trudniej wyrzucic z siebie
          wszyskie bolaczki w rozmowie z corka.Ten czlowiek zasluguje na milosc.Nie dostal
          milosci od zony to dlaczego corka musi mu skapic milosci i zrozumienia.On jest w
          jakiej samej,tragicznej sytuacji jak i ty.Sprobuj,moge sie zalozyc,ze kocha was
          tylko nie moze o tym mowic.Wyobraz sobie co twoj ojciec ma glowie?metlik zadko
          spotykany.Chron swoja rodzine i uratuj ojca przed calkowitym znieszczeniem
          wszelkich wiezi was laczacych
    • anahella Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 02.08.09, 23:22
      jemejska napisała:

      >
      > Rodzenstwo uwaza, ze powinnam kontaktowac sie z nimi ze względu
      > na dobro dziecka

      Niech się sami nimi zaopiekują.

      > na jakie dobro pytam sie???

      Rób to, co uważasz za stosowne. Twoje dziecko, Twój spokój, Twoje życie.
    • jendza1 Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 03.08.09, 08:27
      Jeju, ale bol:(((...

      Grunt, ze jasno widzisz sytuacje!

      Mysle, ze najtrudniejszy musi byc dla Ciebie emocjonalny aspekt sytuacji.
      Najgorzej jest prze-bolec, pozwolic sie prze-zyc emocjom. Wielu ludzi w Twojej
      sytuacji staraloby SIE pocieszac, ze mama nie jest wcale zla, tylko nerwowa, a
      tate trzeba zrozumiec... Zreszta taka postawe wielu i w tym watku prezentuje...

      A tak naprawde - masz przede wszystkim obowiazek BRONIC swojej rodziny. PRzy tym
      - Twoja rodzina to Twoj maz i Twoj synek. WIelokrotnie pisalam: jest juz w
      Ksiedze Rodzaju: i opusci czlowiek ojca swego i matke swoja i zlaczy sie ze
      swoja zona.
      KOniec i kropka.
      Rodzicow mamy 'czcic'. ALe to wszystko.
      NIe wolno dac sie zmanipulowac, wbic w poczucie winy (jeden z fundamentalnych
      mechanizmow rzeczonej manipulacji), a juz na pewno - nie wolno pozwolic na
      ingerencje w zycie malzenskie.
      To, o czym piszesz, jest uragajace ludzkiej godnosci. Twojej godnosci. Mama
      probuje Cie wszelkimi sposobami ubezwlasnowolnic, zniszczyc CI zycie, a co za
      tym idzie - Twoim najblizszym. BO egoistycznie pozada Ciebie dla siebie.
      Pan Bog jest milosierny. ALe tez jest SPrawiedliwoscia.
      Mama za to odpowie przed NIM.

      Nie warto jej zatem 'odplacac pieknym za nadobne', jak ktos tu napisal. Szkoda
      Ciebie, szkoda WAs - nie warto dawac sie wplatywac w siec negatywnych zaleznosci.
      Co trzeba zrobic?
      Mysle - odciac sie kompletnie. NIe dzwonic, nie zapraszac, nie spotykac sie, nie
      kontaktowac. W ogole.
      Zajac sie swoim zyciem, mezem, maluszkiem, jego rozwojem w gronie ludzi
      kochajacych, pozytywnych. TO wcale nie musi byc 'rodzina' w sensie wiezow krwi.
      WYkorzystywac kazdy dzien, stale kierujac sie ku dobru.

      Mamy nie naprawisz. Taty tym bardziej. TO dorosli, swiadomi wszystkiego ludzie,
      ktorzy WYBRALI. Pan Bog dal ludziom wolna wole i dlatego musial cierpiec na
      krzyzu. Twoi rodzice to tez wolni ludzie. I tym aktem wolnej woli wlasnie chca
      CIE skrzywdzic. I Twoich.
      Uciekaj, jak najdalej uciekaj.
      A kontakt dziecka z nimi moze tylko Twojemu dziecku zaszkodzic.

      Jak chodzi o sprawy finansowe - ludzie CI tu dobrze doradzaja, jak powalczyc.
      Mysle, ze moze warto odzyskac wlozone w dom pieniadze. KOniecznie jednak -
      trzeba zachowac rachunki i wszelkie rozliczenia. Zeby Was potem 'rodzina' nie
      wrobila' w placenie na potencjalna opieke nad starymi chorymi rodzicami. WY juz
      swoje zaplaciliscie. I to z duza nawiazka.

      Trzymaj sie mocno, trzymaj, bo od tego zalezy takze los meza i synka.

      pzdr
      j
      • jemejska Re: jak z tym zyć? długie ale potrzebuje rady 11.08.09, 23:20
        dzieki wielkie wam wszystkim!!! jednym słowem upewniłam sie w tym, co mysle i czuje, bo wiekszosc jednak wypoiwedziała sie tak samo.
        dziekuje, bo dzieki wam wszytskim mam pewność i wiem, ze głupia i chora nie jestem.

        A tak a'propos...
        poza toksycznym domem jestem juz miesiąc i jstem szczęśliwa. dziwnie to brzmi w ustach kobiety, której dziecko własnie dzis dostało legitymacje niepełnosprawnego, a mąz w rozjazdach... ale taka prawda...
        Jestem szczesliwa i dziekuje za to, co mam

        Pozdrawiam Was. dziekuje!
Pełna wersja