krem przy mężu na noc

29.12.03, 14:05
CZEŚĆ! chodzi mi o to czy macie jakieś obiekcje wychodząc wieczorem w
łazienki i mając krem na twarzy. Tzn nie jest to uśmiechnięta twarzyczka ,
umalowana lecz twarz kobiety po wyjściu wieczornym z łazienki, błyszczaca od
kremu (nie tak strasznie wygląda jak brzmi). Tato mi kiedyś powiedział, że
zniesie kobietę w wałkach (nawet nie jest źle ) ale kremu to w żadnym
wypadku.
Podrowionka
ps. A jeszcze coś! czy zakładacie dla swojego faceta, wieczorem, po drinku-
pończochy, gorsety, fryz afro i takie tam. Mój mąż to uwielbia ja natomiast
tego nie znoszę i robię to tylko dla niego.
    • wasza_bogini Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 14:08
      ja bym zakladala gdyby moj facet mi kupowal takie gorsety. poniewaz nie kupuje
      ja nie bede sie wysilac. poprzedni czul wewnetrzne zobligowanie do kupowania mi
      bielizny wiec w sumie no problem. to byl jego problem. zreszt auwazam, ze
      kupowanie nbielizny i prezerwatyw to meska rzexcz.
    • nglka Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 14:13
      Hehehe ja mam obiekcje wyjścia z łazienki z kremem na twarzy... tak samo nie
      lubię przy nim chodzić w szlafroku i papuciach mo kojarzy mi się to ze starym
      znudzonym małżenństwem a jeśli wiem, że wielu osobom to przeszkadza - jemu może
      również - wolę jednak nie pytać ;)

      Co do drugiej części tematu - nie... jakoś nigdy nie ma na to czasu :D

      Pozdrawiam
    • loginka1 Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 14:20
      Dziwny ten twój tata... Wałków bym nie zdzierżyła, a z kremem na twarzy się
      kładę bez oporów, tak jak bez oporów wstaję rano bez makijażu, bo nie chce mi
      się nastawiać budzika wcześniej, żeby broń boże mój mąż nie zauważył jak
      wyglądam niepomalowana.
      • charade Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 14:26
        Ekhm... to znaczy co ? Mamy nie używać w ogóle kremu na noc, bo faceci tego nie
        lubią ? Może w ogóle robić sobie specjalny "nocny" makijaż, zrobiony
        kosmetykami, których nie ruszy nawet przewalanie się po poduszce, bo biedni
        faceci przeżywają szok estetyczny ?

        A może wogóle się kryć z tym, że siadamy na kiblu ? No bo to przecież też takie
        niestetyczne ...
    • Gość: bacha76 Re: krem przy mężu na noc IP: *.krakow.pl / 62.233.214.* 29.12.03, 14:23
      Kiedyś za żadne skarby nie pokazałabym mu sie z kremem na twarzy. Ale w tym
      momencie nie mam żadnych obiekcji. Zresztą on jakoś nie specjalnie przejmuje
      sie, tym, że mam na twarzy krem. A pozatym kiedyś musze nakremowac twarz, czy
      zrobić sobie maseczke-i jak miałabym to zrobic skoro mieszkamy razem, a on
      nigdzie nie wychodzi beze mnie?
    • pajdeczka Wolę widok świecącej się twarzy... 29.12.03, 14:25
      ..niż namiotu w rozporku rano. To jest dopiero dziwactwo natury.
      • kopov Re: Wolę widok świecącej się twarzy... 29.12.03, 14:28
        Pod warunkiem, że świeci się od kremu plemnikobujczego
    • czerwiec2 Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 14:25
      o bosz!
      kolejny problem z cyklu "żeby tylko facet nie zauważył mnie w gorszym
      stanie"....
      choć spać w makijażu :-PPPPP
      jak facet akceptuje Cię tylko w makijąży i ciuchach "spod nitki" to zmień faceta
    • Gość: anni Re: krem przy mężu na noc IP: 217.11.141.* 29.12.03, 14:26
      telenowel sie naogladalyscie ze w makijazu sie do lozka kladziecie?? jeszcze
      moze ktoras powie ze w szpilkach po domu chodzi od rana do nocy !
      co wy w glowie macie jesli poza tymi przebierankami nic mezom nie umiecie
      zaprezentowac zeby was kochali i szanowali nie tylko za wyglad
      • nglka Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 14:36
        Adekwatnie osób kilku, z ostatnich wypowiadających się:

        Pewnych rzeczy się nie robi i tyle, tu nie chodzi o wygląd tylko o dbanie o
        siebie. To co, może mam ptrzyjść do domu, ubrać stare dresowe spodnie, pomalować
        powieki na bniebiesko, wałki na głowę, papieros do ust, jednego dzieciaka
        płaczącego do ręki i drugiego do piersi? I kto tu pisał o położeniu się do łóżka
        w makijażu bo ja czegoś takiego nie czytałam? Chodzi o to, by o siebie dbać, a
        to, że ktoś czegoś nie lubi jest naturalne. Ja nie znoszę, kiedy facet ma
        dziurawe skarpetki i dbam o to, by takowe wywalał. Po prostu tego nie lubię i
        tyle, każdy ma prawdo do małych dziwactw. Nie będę rezygnowała ze smarowania
        twarzy kremem ale równie dobrze nie muszę mu się z tym pokazywać i smarować w
        łazience, zawsze można ze sobą wszystko pogodzić. I nie ma po co krzyczeć, że
        wygląd, że nic w głowie -> to się nazywa spłycanie. Zresztą dośc popularne na
        tym forum...Adekwatnie osób kilku, z ostatnich wypowiadających się:
        • Gość: Klara Re: krem przy mężu na noc IP: *.pl 29.12.03, 14:42
          Po pierwsze: nie ma to jak wpadanie ze skrajności w skrajność - tylko baby to potrafią tak świetnie!
          Po drugie:po co się ukrywać z kremowaniem buzi do łazienki????
          • nglka Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 14:53
            Gość portalu: Klara napisał(a):

            > Po pierwsze: nie ma to jak wpadanie ze skrajności w skrajność - tylko baby to p
            > otrafią tak świetnie!

            - Oj... kłóciłabym się z tą drugą częścią o płci ;)

            > Po drugie:po co się ukrywać z kremowaniem buzi do łazienki????

            - Tu nie chodzi o ukrywanie - w łazience mam dobre światło i lustro... w pokoju
            ani jednego ani drugiego porządnego. I dlaczego zaraz ukrywać? Jeśli nie chcę,
            żeby mój facet widział mnie w maseczce to mój własny wybór... tak mi wygodnie,
            chyba nie jest to grzechem? Źle się czuję, gdy ktokolwiek widzi mnie z
            kremem/maseczką na twarzy, tu nie chodzi konkretnie o drugą połowę...
            • Gość: Klara Re: krem przy mężu na noc IP: *.pl 29.12.03, 15:03
              > - Oj... kłóciłabym się z tą drugą częścią o płci ;)

              No w sumie nie można generalizować;)))

              A co do drugiej części to rozumiem, ale nie do końca. Nie odbierz tego jako atak czy coś, ja po prostyu zastanawiam się co w tym jest "takiego", że nie chcesz się ludziom pokazywać..Czy jakiś niesmak, neielegancja czy sama nie lubisz ludzi w takich chwilach oglądać.......?
              • nglka Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:15
                Hehehe hm... ciężko określić, tak samo jak nie umiem wytłumaczyć, dlatczego
                podoba mi się kolor niebieski a nie różowy. Być może ma to coś wspólnego z
                estetyką wewnętrzną. Przypuszczam, że ma to związek z "innością" co bardzoej
                można przypisać do instynktu niż cechy nabytej. Nie pokazałabym się w
                towarzystwie w bieliźnie nie dlatego, że się krępuję, tylko dlatego, że inni
                tak nie chodzą ubrani. Założę się, że gdyby dalej panowała moda strój "Adama i
                Ewy" czymś nienaturalnym i strasznie dziwnym byłoby pokazywanie się w ubraniu,
                unikałoby się tego. Swoją drogą od razu wytłumaczę, że u mnie nagość ma niewiele
                wspólnego ze wstydem, żeby nie wyszło, że nie wyjdę goła bo się wstydzę, tylko
                pewne normy są.

                Co nie znaczy, że nie wyjdę z łazienki, póki się nie nasmaruję a każdą próbę
                "wtargnięcia" w trakcie, kiedy ja się smaruję kremem wykańczać będę wysokim i
                dźwięcznym "Aaaaaaaaaaaaa!!!!". Nie, ja zapraszam, ale pewniej czuję się kiedy
                nikt nie patrzy mi na ręce (bo jeszcze sobie palec w oko włożę) ;)
            • czerwiec2 Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:18
              przeczytaj UWAŻNIE pierwszy post
              autorce chodzilo o to że jak już dokona stosownych zabiegów w łazience i musi
              wyjść z kremem na twarzy (krem na noc) to ma przed tym opory
              nikt nie mówił o rozkładaniu się z maseczkami, peelingiem, depilacją itd przed
              facetem
              • nglka Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:23
                Nie chodzi o to co autorka posta miała na myśli tylko co ja miałam na myśli
                pisząc to co napisałam. A jeśli mowa o depilacji mój mężczyzna z przyjemnością
                się temu przygląda (prawdopodobnie chętnie sam by popróbował na mnie - nie na
                sobie) ;)
                • czerwiec2 Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:27
                  ale ja cały czas odnosze się to tego, o czym chciałą porozmawiac autorka
        • czerwiec2 Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:15
          a kto Ci każe od razu wałki :-PPP
          żadna skrajność nie jest dobra
          i wałki + stary dres
          i strach "o rany co się stanie jak on zobaczy że mam krem na twarzy"
          zawsze mamy być tylko takimi laleczkami?
          a co jak kobieta zachoruje?
          twarz świecąca, tłuste włosy, nieświeży zapach, cienie pod oczami itd
          to co rzuci? bo nie dba o siebie?
          bez sensu...
          • nglka Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:21
            czerwiec2 napisał:

            > a kto Ci każe od razu wałki :-PPP
            > żadna skrajność nie jest dobra
            > i wałki + stary dres

            - No właśnie... żadna skrajność nie jest dobra

            > i strach "o rany co się stanie jak on zobaczy że mam krem na twarzy"

            - a kto pisał o jakimkolwiek strachu?

            > zawsze mamy być tylko takimi laleczkami?

            - nie uważam się za laleczkę, makijażu nie stosuję wcale bo alergia skórna mi na
            to nie pozwala przez co wcale nie czuję się inna czy w jakiś sposób okaleczona :))

            > a co jak kobieta zachoruje?

            - No to chyba oczywiste, że mężczyzna, gdy kocha, zrobi wszystko by jego
            ukochanej było dobrze i by szybko wróciła do zdrowia... wygląd tu ma niewiele do
            gadania, ja nie pisałam że się krępuję (przeczytaj post czy kilka wyżej jako
            rozwinięcie wcześniejszego wątku).

            > twarz świecąca, tłuste włosy, nieświeży zapach, cienie pod oczami itd
            > to co rzuci? bo nie dba o siebie?
            > bez sensu...

            - Chyba jednak nie do końca zrozumiałeś/aś o co mi chodziło
            • czerwiec2 Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:30
              > > i wałki + stary dres
              >
              > - No właśnie... żadna skrajność nie jest dobra
              skrajność - zobaczy mnie w kremie, to źle, też nie jest dobra (to by oznaczało -
              nie używaj kremów...ew. śpij osobno)


              > > i strach "o rany co się stanie jak on zobaczy że mam krem na twarzy"
              >
              > - a kto pisał o jakimkolwiek strachu?
              autorka wątku uważa, że nie powinna pokazywać się nakremowana (niektóre
              dziewczyny się pod tym podpisały)

              > - nie uważam się za laleczkę, makijażu nie stosuję wcale bo alergia skórna mi
              n
              > a
              > to nie pozwala przez co wcale nie czuję się inna czy w jakiś sposób
              okaleczona
              > :))
              tu chodzi o odpowiednie wyważenie proporcji - nie chodzę w starym szlafroku ale
              za to nie robię tragedii jak musze przy nim posmarować się kremem

              • nglka Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:34
                Nie smaruję się przy nim kremem ale dzielimy się bólem w trakcie depilacji moich
                nóg ;)
                Nie noszę wałków na głowie ale za to godzinami sie przebieram (wybieram, przebieram)
                Wystarczy> No mogę jeszcze dorzucić, że od czasu do czasu ggonię go po domu
                garnkiem z chińszczyzną, którą obiecał wyrzucić pare dni temu a ona tymczasem
                sama zaczyna z garnka uciekać ;)
        • beemka1 Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:19
          Nie wiem, w co chcesz ubrac stare dresowe spodnie. Moze w bombki i łańcuchy???

          A tak na powaznie, to jak wyjdziesz za maz (badz zamieszkasz z facetem) i
          doczekacie sie potomkow, to zobaczysz, jak to latwo nie powitac meza w progu
          mieszkania z dzieckiem na reku, a drugim uczepionym do nogawki spodni. A maz
          po przyjsciu z pracy, jak nie bedzie chcial miec garnituru w zupce z marachwia
          i kurczaczkiem, to przebierze sie w domowe ciuchy. Nie znaczy to, ze maja byc
          w dziury czy plamy...
          A jak zachorujesz, to juz widze Cie w pelnym rynsztunku (tapeta, ulozone
          wlosy, wieczorowa suknia) z goraczka 39, zakichana i zasmarkana... Troche
          realizmu nie zaszkodzi, bo inaczej srodze sie rozczarujesz po slubie. Wyglad
          ma byc odpowiedni do okazji... Krem na buzi - wielkie mi mecyje...
          • nglka Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:29
            beemka1 napisała:

            > Nie wiem, w co chcesz ubrac stare dresowe spodnie. Moze w bombki i łańcuchy???
            >
            > A tak na powaznie, to jak wyjdziesz za maz (badz zamieszkasz z facetem) i
            > doczekacie sie potomkow, to zobaczysz, jak to latwo nie powitac meza w progu
            > mieszkania z dzieckiem na reku, a drugim uczepionym do nogawki spodni.

            To był sarkazm a swoją drogą wspólne mieszkanie trwa już koło 4 lat

            > A maz
            > po przyjsciu z pracy, jak nie bedzie chcial miec garnituru w zupce z marachwia
            > i kurczaczkiem, to przebierze sie w domowe ciuchy. Nie znaczy to, ze maja byc
            > w dziury czy plamy...

            - A niech się przebiera w domowe ciuchy - chodzi o to, by o siebie dbać a
            maleńkimi kroczkami można się zatracić w tym, co być powinno a czego nie powinno
            się robić, oczywiście każdy mierzy własną miarą

            > A jak zachorujesz, to juz widze Cie w pelnym rynsztunku (tapeta, ulozone
            > wlosy, wieczorowa suknia) z goraczka 39, zakichana i zasmarkana... Troche
            > realizmu nie zaszkodzi, bo inaczej srodze sie rozczarujesz po slubie. Wyglad
            > ma byc odpowiedni do okazji... Krem na buzi - wielkie mi mecyje...

            - tapety jak już wcześniej pisałam nie stosuję, jedynie tusz do rzęs jesli oczy
            nie łzawią (alergie) sukien ni spódnic nie nosiłam i nie noszę... a no tak...
            gorączka, to się czasem zdarza czy chcę czy nie ;) Wygląd ma być odpowiedni do
            okazji? Ludzie... zaczynam na poważnie myśleć, że zbyt pochopnie oceniacie kogoś
            po źle zinterpretowanych literkach. Nigdzie nie pisałam nic o wyglądzie
            odpowiednim do okazji, nie wymagam, by mąż ubierał się w garnitur... mój
            uwielbia stare sztruksy, chodzi w podartych koszulach, ma kilka kolczyków w
            uchu, goli się raz na tydzień i dobrze mi z tym... a to, że nie znoszę podartych
            skarpetek to już moje małe zboczenie i nie świadczy o niczym!
    • malagao Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 14:52
      Jeśli kocha to i w wieczorowym makijażu i w wałkach na głowie. Tak jak my ich w
      garniturze i w grypie z tłustymi włosami i zasmarkanym nosem, umierającego pod
      kołdrą przy temperaturze 37,2 ;))))
      • pom Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:01
        Dokładnie! Jak kocha to może nawet kobiecie nogi wydepilować.:) A nam nie
        przeszkadza, jak w pośpiechu i miłosnym szale nie zdaży ściągnąć skarpetek.:)
    • fitit Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:32
      Krem na twarzy nie przeszkadza, ale brak mózgu i owszem.
    • Gość: Aga Re: krem przy mężu na noc IP: *.acn.pl 29.12.03, 15:38
      To pytanie to chyba żart... Ja się nie depiluję przy mężu, ani nie załatwiam,
      poplamione okresem majtki piorę ręcznie i dopiero dorzucam do ogólnego prania,
      nie obcinam przy nim paznokci u nóg, ani nie wyciskam pryszczy - bo te
      zachowania są wybitnie intymne i lepiej je wykonywać bez świadków. Każdego by
      zniechęciły, a co dopiero ukochaną osobę. Ale krem na noc stoi na moim stoliku
      nocnym i czasem dla zabawy mój mąż sam mi go wklepuje! Bo lubi dotykać palcami
      moje policzki i czoło. Tak jak ja czasem po kapieli wklepuję mu cytrusowy krem
      w stopy robiąc przy okazji odprężający masaż.
    • lola211 Re: krem przy mężu na noc 29.12.03, 15:51
      Obiekcji nie mam zadnych, moze dlatego ze kremy których uzywam nie powodują
      efektu swiecenia na twarzy.Za to pozwalam sobie na pokazywanie sie domownikom
      z maseczka na twarzy, a nawet o zgrozo z pieknie uciapanym na zielono
      pryszczem, który miał kaprys sie pojawic.
      Pewnie ze trzeba o siebie dbac i nie wygladac w domu jak kocmołuch, ale bez
      przesady, w domu chce czuc sie swobodnie,gdzie w koncu mam te maseczki sobie
      robic?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja