antyfeminizm rodzaju żeńskiego

IP: *.pl 29.12.03, 15:36
Co sadzicie o kobietach antyfeministkach, np. takich jak autorka tego
artykułu?

kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1145095&KAT=239
Jak myślicie dlaczego, po co piszą takie rzeczy?
Czy faktycznie są kobiety, które chcą być dyskryminowane?
Czy nie wydaje się Wam dziwne, że kobiety antyfeministki w ogóle udzielają
się na polu zawodowym, społecznym? Najlepsze swiadectwo swoich poglądów
dałyby zajmując się domem.
    • a-ndrzej Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 15:37
      Widziales tytul tej gazety? Naprawde chcesz z tym dyskutowac?
      • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 15:42
        Nie rozumiesz. Nie chce dyskutować z tym artykułem, moge znaleźć jeszcze całe
        mnóstwo podobnych, poblikowanych na bardziej prestiżowych łamach, np. GW i
        Milska - Wrzosińska. Artykuł to tylko przykład, chodzi mi o zjawisko kobiecego
        antyfeminizmu. Jestem facetem i nie rozumiem tego, wydaje się iż każdy normalny
        człowiek, będący przy zdrowych zmysłach będzie bronił swoich interesów i
        interesów grupy społecznej do której należy. Ja moge być antyfeministą, bo to
        leży w moim interesie, ale kobiety antyfeministki....nie rozumiem ich.
        Reasumując nie widziałbym nic dziwnego w takim artykule, gdyby podpisał go
        facet, ale nie kapuje dlaczego kobiety piszą takie rzczy.
        • Gość: a-ndrzej Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 16:12
          Sluchaj wg. mnie feminizm to nie jest nic dobrego. Feministki maja racje bytu,
          pod warunkiem ze prawda jest, iz faceci "zwalczaja" kobiety. To bzdura, ja nie
          mam nic przeciwko temu zeby kobieta byla gornikiem albo zolnierzem. To wojujace
          feministki stworzyly front antyfeministyczny wsrod facetow. Normalny mezczyzna
          nie widzi w kobiecie czegos nie daj Boze gorszego od siebie, tak myslec moze
          idiota. Czy zatem warto glosic teorie o spaleniu biustonoszy ,po to zeby
          walczyc z idiotami? Feminizm to rodzaj fanatyzmu plciowego, a ja trzymam sie z
          dala od fanatykow. Obojetnie czy to fanatyzm religijny czy dotyczacy plci.
          • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:27
            stary, ja rozumiem że Tobie nie przeszkadza np. pożaławania godna sytuacja
            kobiet na rynku pracy o.k. mnie też nie. Tylko wyobraź sobie, że to Ciebie
            dyskryminują, nie postawiłbyś się?
            Chyba że Ty nie dostrzegasz ich ewidentnie niższej pozycji w społeczeństwie.
            Nie wyobrażam sobie jak te baby żyją zarabiając połowe tego, co facet, 2 razy
            wiecej wydając na kosmetyki, ciuchy, antykoncepcje. Jak sobie radzą z
            prowadzeniem domu, wychowaniem dziecka i pracą jednocześnie. Ich życie musi być
            gehenną, a one jeszcze twierdzą że wszystko jest cool.
          • bubster Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 30.12.03, 09:27
            To bzdura, ja nie
            > mam nic przeciwko temu zeby kobieta byla gornikiem albo zolnierzem.

            Ty nie masz nic przeciwko, ale zostaje jeszcze całe mnóstwo innych mężczyzn

            > Normalny mezczyzna
            > nie widzi w kobiecie czegos nie daj Boze gorszego od siebie,

            zdziwiłbyś sie jak wielu tak jednak uważa.....


            Bubster rulez!
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15384
    • Gość: Klara Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 15:40
      Ale mylisz trochę racje. Kobieta, która jest orzeciwna feminizmowi, nie bedzie odrzucac dorobku tego co już kobiety uzyskały w drodze walki o równouprwnienie. One odrzucają to co współczesne feministki czasem wyprawiają i moz enie chcą się pod tym podpisywać w imię tego, ż eniby każda kobieta to z urzędu feministka.
      • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 15:49
        No właśnie Klara i to jest powód dla którego nie macie i pewnie długo nie
        bedziecie miały tych samych praw, co mężczyźni - powodem jest brak waszej
        solidarnosci. Mnie to bez różnicy, czy jesteście dyskryminowane czy nie. Jednak
        trzeba być idiotą by nie widzieć, że "meżczyźni urządzili ten świat po swojemu
        i zyje im się na nim wygodniej", cytuje tutaj pewnego profesora socjologii,
        nazwiska nie moge zdradzić, ale bynajmniej nie jest on feministą.
        • Gość: Klara Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.crowley.pl 29.12.03, 15:52
          No tak. Mam się uważać za feministkę tylko doatego, zę jestem kobietą////??? Bzdura!!! To siękłóci z moim światopoglądem i przekonaniami. A koformizn czy polityczna poprawność nie wchodzi w grę...To, ze myslę tak a nie inaczej nie oznacza, ze godzę się na dyskryminację, poniżanie czy ocenieanie mnie ze względu na moją płeć. Jednak to, jak cudują współczesne feministki jest dla mnie śmieszne i żenujące, i tyle.
          • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 15:57
            Nie chodzi o to by zapisywać się do partii feministycznej, nie kazdy chce być
            działaczem... Pisałem, że nie kumam jak to jest możliwe, że są kobiety, które
            aktywnie dzialają przeciwko innym kobietom - to jest meritum.
            Rozglądam się dookoła i nie widzę by faceci robili podobne rzeczy.
            • Gość: Klara Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.crowley.pl 29.12.03, 16:00
              Faceci?? A polityka???
              Moz ete kobiety rozmieją coś , czego feministki nie rozumieja??? Jeśli ktoś widzii coś, co mu przeszkadza i jawi się to mu jako niesprawiedliwość to działa. Każdy człowiek jest inny.
              • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:17
                Mnie tam ta niesprawidliwość nie przeszkadza, nie mam nic przeciwko temu że w
                mojej firmie jeśli juz zatrudia się kobiety to musza one mieć wyższe
                kompetencje niż kandydat płci męskiej, odpowiadać na upokarzające pytania dot.
                prokreacji, rzadko otrzymują umowy na czas nieokreślony, zeby łatwiej było się
                ich pozbyć kiedy zaciążą, a oprócz tego wszystkiego zarabiają circa about
                połowę tego, co meżczyźni, mimo ze czasem pracuja bardziej sumiennie i
                wydajnie. Firmy sporo oszczędzają dzięki zatrudnianiu takńszych pracowników,
                jakimi są kobiety, pracodawca bdb wie, że z takiej babki wyciśnie więcej niż z
                faceta i to z mniejsze pieniądze, ona sie zwyczajnie bardziej boi, ze jeśli
                starci robote trudno jej bedzie znaleźć coś innego. Pracodawcy wykorzystują do
                maksymalnie, zyłując świetne pracownice, na których im zależy, w stopniu w
                jakim nigdy nie odważyliby się przycisnąć faceta. Sam tak robię kierujac swoim
                zespołem, bo dlaczego nie jeśli mi wolno? Babki odwalają czarną robotę, a
                faceci zbierają śmietankę, na odwrót by sie nie udało - chłop zaraz by sie
                postawił, a baba nie. Kobiety to woły robocze dzisiejszej cywilizacji -
                zapierdzielają na 2 etatach z uśmiechem na tarzy -1 etat za marne grosze, drugi
                (domowy) za darmo. Jeśli Wam to nie przeszkadz, to mi tym bardziej, nie kapuje
                jednak jak to możliwe, ze sie na to zgadzacie, faceci nigdy by sie nie zgodzili
                na takie układy.
                • nglka Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 16:22
                  nie kapuje
                  > jednak jak to możliwe, ze sie na to zgadzacie, faceci nigdy by sie nie zgodzili
                  >
                  > na takie układy.


                  Jakbyś będąc kobietą miał serce i na wychowaniu troje dzieci, mąż zachowałby się
                  tak jak Ty sam teraz to byś "skapował| od razu. I nie zwalaj tu kolego na
                  kobiety - skoro to wykorzystujesz, jesteś nieuczciwy - sam pchasz tą maszynę i
                  nie usprawiedliwiaj się, że "tylko z tego korzystasz". Uczyciwy pracodawca by z
                  tego nie skorzystał.
                  • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:31
                    A gdzie ja pisze, że jestem uczciwy?
                    Nie jestem uczciwy - postepuje racjonalnie tzn. dbam o swoje interesy.
                    Dziwię się, ze kobietom nie zależy na ochronie swoich inntersów. Mozecie być
                    pewne, że faceci na waszym miejscu WSZELKIMI ŚRODKAMI walczyliby o swoje prawa.

                    • nglka Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 16:39
                      Gość portalu: Jazon napisał(a):

                      > Nie jestem uczciwy - postepuje racjonalnie tzn. dbam o swoje interesy.

                      - Ładnie to tłumaczysz... jakby nie patrzeć... złodziej i morderca też dbają o
                      własne interesy i zrozumiałbyś takiego, który powiedział, że zgwałcił Twoją
                      córkę czy żonę, bo dbał o swoje interesy? Wątpię...

                      > Dziwię się, ze kobietom nie zależy na ochronie swoich inntersów.

                      - Kobiecie zależy na tym, by ich dzieci miały co do garnka włożyć a tym
                      bezdzietnym zależy na jakiejkolwiek pracy skoro wszyscy tacy jak Ty traktują je
                      właśnie w ten sposób co i Ty

                      > Mozecie być
                      > pewne, że faceci na waszym miejscu WSZELKIMI ŚRODKAMI walczyliby o swoje prawa.

                      - Nie masz zielonego pojęcia co robilibyście jako faceci z możliwością zajścia w
                      ciążę - na naszym miejscu
                      • Gość: Zuza Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.gdynia.mm.pl 29.12.03, 16:42
                        brawo-popieram!!!
                    • Gość: Klara Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:42
                      Naparwdę ludzki takiego pokroku są żałosne. Pod batem prawa, to szanowałbyś kobiece prawa, ale sam z siebie to nie umiesz wykrzesać odrobiny człwieczeństwa?
                      Żałosne. Współczuję Tobie.
                      • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:52
                        kobity, ale Wy (z całym szacunkiem durnowate jesteści). Bussines to bussines tu
                        nie ma miejsca na sentymenty, kto tego nie rozumie nie przetrwa.
                        Szanuje feministki właśnie za to, ze rozumieją jak ten świat się kreci i walcza
                        o swoje. Nikt Ci niczego sam z siebie nie da dziewczyno, na tym świecie o
                        wszystko trzeba zawalczyć.
                        Mnie by nie ubyło, gdyby Wam było lepiej, ale los kobiet mnie bezpośrednio nie
                        dotyczy i jako taki jest mi obojetny. Tylko prosze nie wyjeżdżać z żonami i
                        córkami, bo SWOJĄ rodznę, każdy rozsądny człowiek zabezpieczy. W nosie ma los
                        obcych bab.
                        • nglka Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 16:58
                          Gość portalu: Jazon napisał(a):

                          > kobity, ale Wy (z całym szacunkiem durnowate jesteści). Bussines to bussines tu
                          >
                          > nie ma miejsca na sentymenty, kto tego nie rozumie nie przetrwa.
                          > Szanuje feministki właśnie za to, ze rozumieją jak ten świat się kreci i walcza
                          >
                          > o swoje. Nikt Ci niczego sam z siebie nie da dziewczyno, na tym świecie o
                          > wszystko trzeba zawalczyć.
                          > Mnie by nie ubyło, gdyby Wam było lepiej, ale los kobiet mnie bezpośrednio nie
                          > dotyczy i jako taki jest mi obojetny. Tylko prosze nie wyjeżdżać z żonami i
                          > córkami, bo SWOJĄ rodznę, każdy rozsądny człowiek zabezpieczy. W nosie ma los
                          > obcych bab.


                          Przykre jest jedynie to, że w tak egoistyczny sposób myślisz. Nie tłumacz się bo
                          to się mija z celem - bezsensowne usprawiedliwianie, "że taki już ten świat" czy
                          "buisness is buisness" albo "nikt Ci nic nie da za darmo". Jest takie
                          powiedzenie - ciągnie swój do swego. Jeśli tak postępujesz to nie ma się co
                          dziwić, że nic za darmo nie dostajesz, nie lubię ludzi interesownych, którzy
                          zamiast wyciągnąć rękę jeszcze przydepczą, bo najłatwiej kopać leżącego.
                          Bezpieczniej.
                          A co do rodziny - jeśli ktoś będzie chciał zrobić krzywdę Twojej rodzinie to tak
                          na moje oko - nawet stanie na rzęsach Ci nie pomoże (czego oczywiście rodzinie
                          nie życzę, niczyjej)...
                          I przy okazji - będziesz kiedyś w potrzebie a pieniędzmi wszystkiego w życiu nie
                          załatwisz (bez urazy) ale dziwi mnie, że taki stary a niczego się w życiu nie
                          nauczył. Jak dla mnie eot.
                          • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 17:04
                            Kobieto, ja nie tłumacze SIE, gdyż Twoje zdanie na mój temat jest mi głęboko
                            obojetne. Ja tłumacze TOBIE, że racjonalnie myślące kobiety walczą o swoje
                            prawa, bo samo nic nie przyjdzie. Taki jest świat, a Ty sie możesz oszukiwać
                            ile chcesz i zamiast na problemie koncentrować na mojej skromnej osobie.
                            • nglka Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 17:11
                              Gość portalu: Jazon napisał(a):

                              > Kobieto, ja nie tłumacze SIE, gdyż Twoje zdanie na mój temat jest mi głęboko
                              > obojetne. Ja tłumacze TOBIE, że racjonalnie myślące kobiety walczą o swoje
                              > prawa, bo samo nic nie przyjdzie. Taki jest świat, a Ty sie możesz oszukiwać
                              > ile chcesz i zamiast na problemie koncentrować na mojej skromnej osobie.

                              Ty nie masz mi czego tłumaczyć bo nie jesteś odpowiednią osobą, by być do tego
                              zdolnym. Żeby mi coś wytłumaczyć należy się kierować prawidłowym działaniem
                              (czytaj - zgodnym z człowieczeństwem a nie prawem dżungli). Jak na razie dzięki
                              takim ludziom jak Ty nie mogę walczyć o swoje prawa bo blokujecie nam prawo do
                              godnych zarobków i co ja mam zrobić, mam Cię podać do sądu za nierówne
                              traktowanie? Za co, skoro płacisz nam tak mało? Kółko się zamyka, jesteś ślepy i
                              żerujesz na nieszczęściu innych. Nikt Ci nie karze walczyć o niczyje prawa - nie
                              mówię, byś wysyłał do rządu propozycje zmiany ustaw czy pikietował na mostach -
                              ale zgadzając się na takie traktowanie nas, kobiet jesteś współwinnym -
                              dołączaśz do tych wszystkich, którzy robią co w ich mocy, bo kobiety dalej były
                              tak traktowane. Jesteś jednym z tych, którzy biorą nic od siebie nie dając. To
                              nie jest życie - to są tacy jak ty - wyzyskiwacze, egoiści, nieuczciwi ludzie -
                              nazywaj to jak chcesz, może być "walka o przetrwanie" może być "dbanie o swoje"
                              a złodziejstwo i nieuczciwość pozostanie czym jest i żadne inne piękne
                              zastępstwa spod Twoich palców nie zastąpią prwdy. To Ty jesteś ślepy nie ja ale
                              jak mówiłam - kiedyś będziesz w potrzebie i będziesz płakał bo okaże się, że
                              miłości i opieki których tak bardzo będziesz potrzebował nikt Ci nie da - teraz
                              się ciesz z tego co masz, później będziesz płakał a cieszyć się będę ja z tego,
                              co zdobyłam dzięki współpracy z innymi a nie dzięki wyzyskowi.
                            • owera Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 30.12.03, 10:02
                              Gość portalu: Jazon napisał(a):

                              > Kobieto, ja nie tłumacze SIE, gdyż Twoje zdanie na mój temat jest mi głęboko
                              > obojetne. Ja tłumacze TOBIE, że racjonalnie myślące kobiety walczą o swoje
                              > prawa, bo samo nic nie przyjdzie. Taki jest świat, a Ty sie możesz oszukiwać
                              > ile chcesz i zamiast na problemie koncentrować na mojej skromnej osobie.


                              No nie wytrzymam i sie wtrącę. Jazon nie wiem skąd ci przyszło do głowy , ze
                              kobiety i mężczyźni to dwie zwalczajace się grupy społeczne? Skad ci przyszło
                              do głowy , że nie ma równouprawnienia? I dlaczego uważasz że mam z racji płci
                              walczyć o prawa innych kobiet? A ty walczysz o prawa innych mężczyzn, czy tylko
                              o swój wąsko pojety interes? Zdaję sobie sprawę ze swiat nie jest idealny i
                              zdarzają się w przejawy dyskryminacji ze wzgledu na płeć. Ale kazdy ma
                              mozliwość walczyć o swoje prawa jesli czuje się dyskryminowany. Nie masz się
                              tez czym chwalić że tak sprytnie sobie radzisz w swojej firmie i wykorzystujesz
                              kobiety. U mnie masz dwóję z zarządzania. Sam skazujesz się firmę na gorszych
                              pracowników. W mojej firmie stawiam na wiedzę i profesjonalizm a nie na płeć.
                              I jeszcze kilka słow o feminizmie. Po pierwsze kobieta jestem a feminizm nie
                              jest w moim interesie i doskonale rozumiem autorkę artykułu. Nie uważam ze
                              meżczyźni maja jakieś tajemne prawa czy przywileje o które muszę walczyć. I
                              nawet nie przeszkadza mi męskie przekonaie niektórych o swoistym uposledzeniu
                              kobiet do tego stopnia ze wymagają jakiejs specjalnej troski. Nie przeszkadza
                              mi to, bo potrafię to wykorzystać. Pewnie każda kobieta wie o czym mówię:-)
                              Pozdrawiam
                              • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 30.12.03, 12:53
                                po pierwsze: nie mam firmy
                                po drugie: "nie przeszkadza mi męskie przekonaie niektórych o swoistym
                                uposledzeniu
                                > kobiet do tego stopnia ze wymagają jakiejs specjalnej troski. Nie przeszkadza
                                > mi to, bo potrafię to wykorzystać. Pewnie każda kobieta wie o czym mówię:-)"

                                no widzisz, Tobie akurat dyskryminacja jest na rękę - umiesz wykorzystać
                                sytuację, mnie też nie przeszkadza i też wykorzystuję sytuacje. Jak to możliwe,
                                ze Ty jesteś O.K., a ja nie jestem O.K., co?
                                • Gość: owera Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.bartoszyce.sdi.tpnet.pl 31.12.03, 13:19
                                  Nigdzie nie napisałam że ja jestem OK a ty nie. Nie o wartosciowanie mi
                                  chodziło. Odpowiedziałam na twoje zdziwienie faktem ze nie wszystkie kobiety są
                                  feministkami. Twoim zdaniem jest to gol samobójczy. Wychodzisz z załozenia , że
                                  kobiety potrzebują organizacji feministycznych do walki z dyskryminacją
                                  płciową. A ja uwazam, ze każdy bez wzgledu na płeć powinien walczyć o swoje
                                  prawa. Równouprawnienie wobec prawa jest faktem i nie mam o co drzeć kotów. A
                                  to ze prawo jest często łamane to inna para kaloszy.
                        • Gość: Klara Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:59
                          A kiś się we własnym metnym sosie!!Prosze bardzo. Mam nadzieję, że nei spotkamy się w życiu...A poza tym jesteś zbyt pewny siebie, i kiedyś zrozumiesz pewne sprawy kiedy juz bedzie za późno.I ciekawe jak zabezpieczsz swoja córkę, którą zakocha się w takim bubku jak Ty...
                • Gość: Klara Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.crowley.pl 29.12.03, 16:38
                  Ale z Ciebie kretyn! Jak widzisz niesprawiedliwość to z nią walcz. Właśnie to jest wkurzające w tym całym feminiźmie i szowniźmie. A dlaczego nei wlaczyć o prawa ludzkie, a nie jakiś płci!!!! Wykorzystujesz to, że Ci wolno??? No to malutki z Ciebie człowieczek, bo wykorzystujesz innyc ludzi. NAparwde nei ma się czy chwailc.
                  • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:43
                    wszyscyśmy malutcy Panie moralizatorki...
                    • nglka Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 16:45
                      Gość portalu: Jazon napisał(a):

                      > wszyscyśmy malutcy Panie moralizatorki...

                      - My przynajmniej jesteśmy uczciwe i nie wykorzystujemy tak bezwzględnie
                      podbramkowej sytuacji innych... ty się z tego cieszysz ale sam chciałbyś być
                      traktowany na równi no ale cóż... są ludzie i "ludzie"... tacy, którzy biorą i
                      dają a są i tacy jak Ty, którzy by tylko brali i naciągali. Szkoda, że ludzie
                      się "aż" tak różnią.
                      • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:59
                        > - My przynajmniej jesteśmy uczciwe i nie wykorzystujemy tak bezwzględnie
                        > podbramkowej sytuacji innych...
                        tego nie wiemy
                        >ty się z tego cieszysz
                        z niczego sie nie ciesze - jest mi obojetne, że zgadzacie sie na dyskryminacje
                        >ale sam chciałbyś być
                        > traktowany na równi
                        tego już kompletnie nie rozumiem... na jakiej równi? jestem w lepszej od was
                        sytuacji, więc po co mi równia. Ja bym tę równię tzn. zrównanie was w prawach
                        zaakceptował, ale walczyć za was nie bede, bez przesady.
                        >no ale cóż... są ludzie i "ludzie"... tacy, którzy biorą i
                        > dają a są i tacy jak Ty, którzy by tylko brali i naciągali. Szkoda, że ludzie
                        > się "aż" tak różnią.
                        napawanie sie altruizmem może przynosi chwilowe pocieszenie, ale nie zmienia
                        sytuacji.
                    • Gość: Klara Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 16:46
                      Mów za siebie, i nie mierz wszystkich swoją mierną miarą....
    • Gość: Zuza do Klary IP: *.gdynia.mm.pl 29.12.03, 16:13
      Klaro napisalas: "To, ze myslę tak a nie inaczej nie oznacza, ze
      godzę się na dyskryminację, poniżanie czy ocenieanie mnie ze względu na moją
      płeć".
      To jest wlasnie feminizm, o to walcza feministki, przynajmniej te mniej
      radykalne. Bo feminizm jak kazdy ruch ma wiele odlamow, a to co uwazasz za
      feminizm jest feministycznym fundamentalizmem. Wiekszość feministek to
      kobiety, ktore tak samo jak Ty nie godza sie na dyskryminację, poniżanie czy
      ocenieanie ich ze względu na ich płeć, wiec moze jednak jestes feministka ale
      nieswiadoma ;-)
      • nglka Re: do Klary 29.12.03, 16:23
        Problem polega na tym, że feminizm jest znaczeniem ruchomym i przypisać można mu
        wszystko, co komu wygodnie. Dobrze byłoby, gdyby Klara ustaliła i napisała
        dokładnie co rozumie poprzez feminizm.
        • Gość: Klara Re: do Klary IP: *.crowley.pl 29.12.03, 16:35
          Tak właśnie jest, że feministek się na tworzyło, ale każda ma inne pojęcie o tym. Ja nie lubię tcyh feministek, które starają sie zacierać różnice miedzy płciami, tych ktore usparweidliwiają aborcję stwierdzeniami, że dziecko to zlepek komórek, tych, ktore burzą się na widok plakatów z gołymi piersoiami, lub zamalowują Naomi Campbell sprayem....etc etc
      • Gość: Klara Re: do Klary IP: *.pl 29.12.03, 16:30
        No i właśnie o to mi chodzi. Nie, nie jestem feministką. Jestem człwoiekiem, i chcę być traktowana jako człwoiek.
        • Gość: Zuza Re: do Klary IP: *.gdynia.mm.pl 29.12.03, 16:39
          oj Klaro feministki tez sa ludzmi. Ja sie uwazam za feministke i za czlowieka.
          Ale np w jez ang czy franc czlowiek=mezczyzna. U nas jednak jest pod tym
          wzgledem lepiej!!!!
          • Gość: Klara Re: do Klary IP: *.pl 29.12.03, 16:44
            Nie interesująmnie względy lingwistyczne, to tylko słowa, nie tzreba się nimi tak przejmować.
            Feministka, to też człowiek, nie da się ukryć, ale ja wolę walczyć o prawa LUDZI, a nie kobiet.
    • triss_merigold6 Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 17:14
      Artykuł jest źle napisany, ma fatalną kompozyję, zawiera błędy merytoryczne i
      nierówny styl. Z jednej strony tezy podbudowywane są powoływaniem się na
      literaturę (z różnych okresów i wybiórczo) z drugiej na dowcip z internetu. Już
      samo to dyskwalifikuje tekst nawet jako publicystykę. Z autorki byłoby wiecej
      pożytku gdyby zajęła się garami i urodziła sześcioro dzieci ku chwale ojczyzny.
      A teraz odpowiedź na pytanie Jazona:
      Kobiety antyfeministki rywalizują z innymi kobietami ponieważ mężczyzna na polu
      zawodowym i prywatnym jest dla nich za trudnym partnerem. Dysponuje przewagą
      wynikającą z tradycji, norm obyczajowych, najczęściej też przewagą finansową a
      w domu - fizyczną.
      Drugi powód - kobiety antyfeministki nie chcąc uświadamiać sobie dyskryminacji
      (myślenie boli) tkwią w przekonaniu, że posiadają wysoką pozycję w domu, że są
      filarem rodziny, ową przysłowiową "szyją która kręci głową - tj. mężczyzną".
      Feministki żądając równouprawnienia chcą im tę rzekomo uprzywilejowaną pozycję
      zabrać i zmusić do innej aktywności oraz rywalizacji także z panami.
      Brak solidarności wobec kobiet: osobiście mogę być solidarna wyłącznie z tymi
      kobietami z którymi mam jakąś płaszczyznę porozumienia (dot. w ogóle ludzi), z
      paniami z LPR na przykład solidarności żadnej nie odczuwam.
      • Gość: Jazon do triss_merigold6 IP: *.pl 29.12.03, 17:25
        Ja miło spotkać mądrą kobietę. Serio lubie i szanuje mądre i silne kobiety,
        które potrafią postawić na swoim, zawsze traktuje je po partnersku. Zahukane
        bibulki traktuje tak jak na to zasługują, podobnie jak zahukanych facetów,
        tylko ze takich babek jest znacznie więcej - na tym wątku znalazły sie dwie.
        • Gość: j76 Re: do triss_merigold6 IP: *.acn.pl 29.12.03, 17:29
          > Ja miło spotkać mądrą kobietę.

          Mądra, bo się z tobą zgadza?

          > Serio lubie i szanuje mądre i silne kobiety,

          A dlaczego ktoś miałby w to wątpić?
          • triss_merigold6 Re: do triss_merigold6 29.12.03, 17:35
            W którym miejscu zgadzam się z Jazonem? Odpowiadam na pytania będące początkiem
            wątku. Najpierw musiałam przeczytać tekst żeby się wypowiadać.
            • Gość: j76 Re: do triss_merigold6 IP: *.acn.pl 29.12.03, 17:41
              > kobiety antyfeministki nie chcąc uświadamiać sobie dyskryminacji
              (myślenie boli) <---

              po raz pierwszy

              > tkwią w przekonaniu, że posiadają wysoką pozycję w domu, <---

              po raz drugi

              > Feministki żądając równouprawnienia chcą im tę rzekomo uprzywilejowaną pozycję
              > zabrać <---

              po raz trzeci. sprzedane.
        • Gość: Klara Re: do triss_merigold6 IP: *.crowley.pl 29.12.03, 17:30
          Uważasz, ze jestem zahukaną bidulka??? hahahaha....zimno..
          Mam nadzieję, że takie samo IP nie przesądza, że mieszkamy w tej samej miejscowości........
          • Gość: Jazon Re: do triss_merigold6 IP: *.pl 29.12.03, 17:45
            Mieszkam w Wawie.
            Nie zwróciłem uwagi na Twoje IP, ale na moim nie widać żadnych znaków, tylo
            *pl, tak sie dzieje gdy serwer proxy jest przezroczysty.
            • Gość: Klara Re: do triss_merigold6 IP: *.pl 29.12.03, 17:47
              A to faktycznie IP o niczym nie świadczy.
      • Gość: Zuza Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.gdynia.mm.pl 29.12.03, 17:28
        Jezeli chodzi o ten tekst to faktycznie zawiera bledy. Jezeli zas chodzi o
        zacytowane w nim badania socjologiczne to ich nie znam, a musze powiedziec, ze
        od paru lat siedze w tym temacie i sie nawet w niego z powodow zawodowo-
        naukowych pozadnie wgryzlam.
        • nglka Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 17:34
          Gość portalu: Zuza napisał(a):

          > Jezeli chodzi o ten tekst to faktycznie zawiera bledy. Jezeli zas chodzi o
          > zacytowane w nim badania socjologiczne to ich nie znam, a musze powiedziec, ze
          > od paru lat siedze w tym temacie i sie nawet w niego z powodow zawodowo-
          > naukowych pozadnie wgryzlam.

          A tam Zuza, daruj sobie... Jak się głupi urodził to nie zmądrzeje w 5 minut...
          jesli uważa jak uważa to świadczy jedynie o jego "poziomie" i na nic dyskusja z
          takim wyzyskiwaczem się nie przyda
        • Gość: Jazon Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego IP: *.pl 29.12.03, 17:39
          Właśnie! paniusia cytuaje jakieś tam badanka z sufitu, z których wynika coś
          zupełnie innego, niż to co widzimy dookoła, innego niż widzą inni socjologowie
          zajmujący sie uprzedzeniami płciowymi i taki tekst oraz wiele podobnych idzie
          do druku. Mało tego, jest to tekst pisany przez kobiete przeciw kobietom
          (sic!). Nigdy nie widziałem aby faceci tak dokopywali sobie nawzajem.
          Studiowałem socjologie i nie pamiętam, aby którykolwiek wykładowca zaprzeczał
          istnieniu stereotypów płciowych krzywdzących kobiety, co nie znaczy że stawali
          się feministami. Wręcz przeciwnie wielu z nich wiodło życie prywatne
          klasycznych skurwysynów, zmieniających żony jak rękawiczki, na coraz to
          młodsze. Z socjologicznego punktu widzenia interesujące jest to, że kobiety są
          jedyną grupą społeczną, która nie dba o swoje interesy. Mężczyźni o swoje dbają
          bardzo dobrze, mniejszości narodowe też, nawet niepełnosprawni, a kobiety
          opluwaja się wzajemnie.
    • miriammiriam Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 18:20
      ciekawy wątek;
      facetma racje, że baby są głupie (chociaz nie wyraża się tak dosadnie), głupie
      ponieważ nie rozumieją, ze nikt im nic nie da ot tak po prostu, jeżeli o to nie
      zawalczą. gościu nie jest feministą, woli pilnować swoich interesów, niż
      pracować w czynie społecznym - jego prawo. ja nie jestem feministką, ponieważ
      nie opłaca mi sie użerać ze skłoconymi babami, lepiej wychodze na pilnowaniu
      swoich spraw. feministką moge być deklaratywnie, ale walcze tylko o siebie i
      nie zniżam sie do poziomu autorki cytowanego artykuliku, ani merytorycznie, ani
      intencjami dokopywania innym kobietom, tzn. dokopywania kobietom, które
      egzekwują swoje prawa w tym postpatriarchalnym świecie, bo kobietom "domowym"
      właśnie dokopałam. tak to jest, że w obrebie jednej grupy mogą istnieć
      sprzeczne interesy.

      • nglka Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 18:22
        Jest pewna różnica między byciem neutralnym a żerowaniem na cudzym nieszczęściu
        (wyziskiwaniem)
        • miriammiriam Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 18:29
          nglka napisała:

          > Jest pewna różnica między byciem neutralnym a żerowaniem na cudzym
          nieszczęściu
          > (wyziskiwaniem)

          wrrrrrr wyzyskiwacze wstrentne!
          kto ci powiedział, ze świat jest sprawiedliwy?
          • nglka Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 18:33
            Nikt mi nie mówił, że świat jest sprawiedliwy ale świat tworzą ludzie i niestety
            o ich zachowaniu świadczy to, co w tej chwili się dzieje (dyskryminacja płciowa,
            rasowa itp itd). Nie wymagam sprawiedliwości od świata, gdzieś mam to czy mój
            szwagier zarabia na niższym stanowisku więcej czy mniej od mojej matki, gdzieś
            mam to, że krzyczą naookoło iż pokazywanie na plakatach obnażonych piersi jest
            antkobiece i poniżające. Zależy mi na tym, żeby ludzie szanowali się nawzajem,
            szanowali swoją i cudzą pracę. Nikogo nie zmienię, to jak walka z wiatrakami co
            nie odbiera mi prawa do wygłoszenia opinii na temat człowieka, który
            wykorzystuje sytuację podbramkową innych. Nie ma co winy zwalać na świat - winni
            są Ci, kjtórzy działają przeciw innym.
            • miriammiriam Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 18:45
              prace szanuje sie relatywnie do kontekstu społeczno-polityczno-kulturowego w
              którym sie pracuje. w Chinach ludzie pracuja po 12h/dobe razem z weekendami za
              pensje, która w przliczeniu na złotówki wynosi 200zł, do tego pakiet socjalny -
              łóżko na zapleczu. Japończycy pracują znacznie więcej, niż Amerylanie, a
              Amerylanie więcej, niż Włosi, bo tak to jest kulturowo uwarunkowane.
              wielkie koncerny stosują inną politykę personalną w krajach skandynawskich,
              gdzie dzialają związki zawodowe i inne lobby egzekwujące respektowanie swoich
              praw, inną w USA gdzie prawo zabrania m.in. molestowania, inną w Polsce gdzie
              jest dzicz i inną w Kambodży, gdziej jest jeszcze większa dzicz. w USA tanią
              siłą robocza oprócz kobiet są czarni, a w Kambodży najtańsze są dzieci.
              jesteśmy posrodku tego bajzlu.
    • owca Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 29.12.03, 18:46

      Nie mam żadnych złudzeń co do nierówności traktowania obu płci, chociaż sama
      może mniej to odczuwam, ponieważ w sferze zawodowej sama jestem dla siebie panem.
      Jazon trafnie wymienił najważniejsze punkty tej zachwianej równowagi:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=9888198&a=9888902
      ale przyznam szczerze, że nie dziwię się że coraz częściej pojawiają się głosy
      kobiet (akurat przytaczany artykuł jest mierny), które tak definitywnie próbują
      się odciąć od nurtu feministycznego. I bynajmniej nie dlatego, że łatwiej im
      pozostać w cieniu i w pozycji podległej, lecz dlatego, że feminizm w większości
      przypadków trąci na odległość radykalizmem.
      Czytając artykuły feministek na temat bojkotu noszenia spódnic i szpilek, na
      temat kwestionowania różnic psychicznych i fizycznych między obydwoma płciami
      zastanawiam się czy aby na pewno chodzi już o walkę o równouprawnienie, czy może
      raczej o udowodnienie, że kobieta to to samo co mężczyzna tylko że z innym
      chromosomem.

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
      • e_wok Może... 29.12.03, 19:13
        więcej kobiet uważa za bardziej opłacalne przyczepienie się do jakiegoś
        ustawionego faceta, którego, przynajmniej w Polsce trzeba skokietować
        wyszeptanym przy trzepotaniu rzęs "ja - feministką...? Ach, ależ skądże..." -
        to od razu facet będzie wiedział, że nie trafił najgorzej (bo mógł przecież na
        feministkę, a ta by mu natychmiast odgryzła głowę- feministki są z tego znane,
        acha i mają zarost na łydkach) niż mozolnie powiększać swoje wpływy, użerając
        się z facetami, z innymi kobietami, z teściową, która ma konkretne poglądy na
        miejsce kobiety na świecie, z posłem Giertychem, który ewidentnie czuje, co
        kobiecie w duszy gra (pewnie był nią w poprzednim życiu i pamięta), z polskim
        katolicyzmem ludycznym który po co będzie słuchał, co Papież ma do powiedzenia
        o femnizmie, skoro lepiej nie słuchać no i z chórem greckim płci mieszanej,
        który zawodzi, że feminizm odziera kobiety z kobiecooooości (myślenie jest
        takie niekobiece), że wyświadcza im niedźwiedzią przysługę (bo nakłania do
        rozsądnego dokonywania wyborów życiowych i, o zgrozo, ponoszenia ich
        konsekwencji). A to feler - westchnął seler.
        • Gość: Klara Re: Może... IP: *.pl 29.12.03, 19:18
          A dlaczego nie może być tak, że kobieta nie chce być feministką, ale jednocześnie zna swoją wartośc, nie marzy o karierze kury domowej, i wcale nie jest nieświadoma,zależna i uległa, tylko nie chce sie podpisywać pod działaniami nawiedzonych fanatyczek..?
          • miriammiriam Re: Może... 29.12.03, 19:24
            chyba dlatego, ze dzięki tym fanatyczkom w ogóle mozesz sie pod czymkolwiek
            podpisywać....

            mnie sie w feminiźmie nie podoba zacięcie socjalistyczne; jestem za zrównaiem
            wieku emerytalnego, przeciw płatnym urlopom macierzyńskim jeszcze to i owo by
            sie znalazło, mimo wielu mankamentów wole feminizm od antyfeminizmu, jeśli nie
            ma innej alternatywy.





            • Gość: Klara Re: Może... IP: *.crowley.pl 29.12.03, 19:28
              Nie dzięki tym fanatyczkom, tylko dzieki kobietom, które chciały równouprawnienia, czyli tego, aby kobiety miały ludzkie prawa, takie jakie przysługują człowiekowi. Obecnie wiele feministek już chyba nie ma o co walczyć i wymyślają sobie jakieś paranoiczne problemy..Pod tym się nie będę podpisywac, tylko dlatego, że jestem kobietą.
              • e_wok Re: Może... 29.12.03, 19:34
                To nie chciałabyś dostawać takiego samego wynagrodzenia jak facet z takimi
                samymi kwalifikacjami i na takim samym stanowisku. Nie chciałabyś mieć w domu,
                ustawionego w sposób naturalny, bez awantur i cichych dni, partnerstwa w
                obowiązkach, zamiast obecnego modelu, że wszystko na głowie kobiety, a facet
                czasami "pomaga"? Nie chciałabyś sobie chodzić wieczorem po ulicy w spódnicy
                dowolnej długości? Nie chciałabyś czasem w telewizyjnej reklamie zobaczyć
                faceta przy garach, a kobietę w jaguarze?
                • Gość: Klara Re: Może... IP: *.pl 29.12.03, 19:39
                  Tylko, że ja patrzę na to z innego poziomu. To oczym mówisz już dzieje..to są zmiany, które zostały zapoczątkowane dawno temu i już ich się nie da powstrzymać...A współczesne feministki chyba już się nudzą i wymyślają takie problemy, że aż mi ich żal...
                  I nie mam potrzeby oglądać faceta przy garach, a babki w samochodach, to co się bedzie działo w moim domu zależy ode mnie a nie od tego co zamierzają jeszcze wywalczać feministki.
                • owca Re: Może... 29.12.03, 19:44

                  e_wok napisała:

                  > To nie chciałabyś dostawać takiego samego wynagrodzenia jak facet z takimi
                  > samymi kwalifikacjami i na takim samym stanowisku.

                  dostaję takie same pieniądze jak facet na takim samym stanowisku i z takimi
                  samymi kwalifikacjami

                  > Nie chciałabyś mieć w domu,
                  > ustawionego w sposób naturalny, bez awantur i cichych dni, partnerstwa w
                  > obowiązkach, zamiast obecnego modelu, że wszystko na głowie kobiety, a facet
                  > czasami "pomaga"?

                  Mam taki dom, bez awantur i cichych dni, na dodatek to facet gotuje, aj czasem
                  mu pomagam ;-)

                  > Nie chciałabyś sobie chodzić wieczorem po ulicy w spódnicy
                  > dowolnej długości?

                  chodze sobie wieczorem w spódnicy o dowolnej długości, jak się to komu nie
                  podoba to potrafię też dowalić prosto w nos i nie oczekuję męskiej obrony

                  > Nie chciałabyś czasem w telewizyjnej reklamie zobaczyć
                  > faceta przy garach, a kobietę w jaguarze?

                  nie mam TV więc nie mój to problem

                  i nie zawdzięczam tego feministkom, a tylko i wyłącznie sobie...

                  pozdrawiam
                  owca

                  _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                  • e_wok Re: Może... 29.12.03, 19:50
                    O.K. Gratulacje. Tyle, że 100 lat wcześniej nie tylko nie mogłabyś marzyć o
                    zbliżonych do męskich kwalifikacjach, podobna pensja to byłby zupełnie
                    kosmiczny pomysł to jeszcze na Twoją pracę musiałby wyrazić pisemną zgodę mąż.
                    I w każdej chwili, bez Twojej wiedzy, zdecydować, że już nie będziesz pracować
                    (niemiecki kodeks mieszczański, obowiązujący także na terenie zaboru) Ale w
                    porządku - Ty akurat feministkom nic nie zawdzięczasz. Skoro tak piszesz, to
                    pewnie wiesz.
                    • owca Re: Może... 29.12.03, 19:56

                      oki
                      jeśli chodzi o dotychczasowe dokonania ruchu feministycznego jestem im dalece
                      wdzięczna, z tym że współczesne feministki zajmują się bardziej 'pierdutami' w
                      stylu 'przedmiotowego traktowania kobiecego ciała w reklamach' czy 'bojkotem
                      butów na wysokim obcasie' niż faktyczną i merytoryczną walką o równouprawnie

                      pozdrawiam
                      owca

                      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                      • owca kilka linków 29.12.03, 20:06

                        ze strony o tematyce feministycznej:
                        kobiety-kobietom.com/feminizm/art.php?art=204
                        kobiety-kobietom.com/feminizm/art.php?art=224
                        kobiety-kobietom.com/feminizm/art.php?art=352
                        jeśli to jest prawdziwe oblicze feminizmu to nie, nie jestem, nie byłam i nie
                        będę mieć z nim nic wspólnego...

                        pozdrawiam
                        owca

                        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                • owera Re: Może... 30.12.03, 10:39
                  A jeśli finansowo radze sobię lepiej niż niejeden facet w analogicznych
                  warunkach (trudno w moim przypadku mówić o stanowisku:), a jeśli mam normalny
                  dom i własciwie nawet mój męzczyzna więcej zajmuje się domem bo ma na to wiecej
                  czasu. Ubieram się tak jak mi się podoba w spódnice dowolnej długości , )staram
                  się tylko dostosować strój do okoliczności)? to o co jescze mam walczyc?
                  • e_wok Re: Może... 30.12.03, 14:38
                    owera napisała:

                    > A jeśli finansowo radze sobię lepiej niż niejeden facet w analogicznych
                    > warunkach (trudno w moim przypadku mówić o stanowisku:), a jeśli mam normalny
                    > dom i własciwie nawet mój męzczyzna więcej zajmuje się domem bo ma na to
                    wiecej
                    >
                    > czasu. Ubieram się tak jak mi się podoba w spódnice dowolnej długości , )
                    staram
                    >
                    > się tylko dostosować strój do okoliczności)? to o co jescze mam walczyc?

                    O nic. Możesz sobie spokojnie spocząć na laurach i z politowaniem patrzeć jak
                    inne są dyskryminowane, bo same sobie są najwidoczniej winne.
            • Gość: Klara Re: Może... IP: *.crowley.pl 29.12.03, 19:29
              I nie czuję się ani feministką, ani antyfeministką...
              • miriammiriam Re: Może... 29.12.03, 19:38
                Gość portalu: Klara napisał(a):

                > I nie czuję się ani feministką, ani antyfeministką...

                mało istotne jak sie czujesz, z tego co piszesz "współczesne feministki nie
                mają o co walczyć" wynika, że jesteś antyfeministką, ponieważ opowiadasz sie za
                ststus quo, czyli dyskryminacją kobiet
                • Gość: Klara Re: Może... IP: *.wmid.amu.edu.pl 29.12.03, 19:44
                  Dyskryminacją kobiet??? Ja się za nią opowiadam??? Chyba nie wiesz o czym mówisz, albo nie czytasz tego co piszę ze zrozumieniem. Właśnie o to się rozchodzi, że niektóre feministki szukają dziury w całym i szukają dyskryminacji, tam gdzie jej nie ma. I nie wydaje mi się, że antyfeministki też opowadają się za dysktyminacją kobiet.
          • bubster Re: Może... 30.12.03, 12:40
            bo to właśnie jest feminizm :-)
            kura domowa też jest feeministką jeżeli została kurą domową z własnego, niczym
            nie wymuszonego wyboru i ta decyzja czyni ją szczęśliwą

            feminizm oznacza dążenie do równouprawnienia - do szacunku dla kobiet, takiej
            samej płacy za taką samą pracę, do wolności wyboru, do tego by gdy poskarżą
            się, że mąż ich zgwałcił, nie usłyszały "pani nie akceptuje seksualności męża",
            do tego by gwałt był zbrodnią a nie wykroczeniem, itd...

            radykałowie znajdą się wszędzie (Np. Inkwizycja.... i jak to się ma do miłości
            bliźniego głoszonej przez Jezusa?)
            niestety, tacy są najgłośniejsi....
            • Gość: Jazon Re: Może... IP: *.pl 30.12.03, 12:58
              > feminizm oznacza dążenie do równouprawnienia - do szacunku dla kobiet, takiej
              > samej płacy za taką samą pracę, do wolności wyboru, do tego by gdy poskarżą
              > się, że mąż ich zgwałcił, nie usłyszały "pani nie akceptuje seksualności
              >męża",

              "dążenie"? no widzisz, nie jest tak piknie, jak pisałaś w poście wyżej, jeśli
              uważasz, że do takich oczywistości trzeba dążyć. Mnie zastanawia, dlaczego tak
              wiele kobiet aktywnie sprzeciwa się takim dążeniom.
              • bubster Re: Może... 30.12.03, 13:28
                Gość portalu: Jazon napisał(a):
                >
                > "dążenie"? no widzisz, nie jest tak piknie, jak pisałaś w poście wyżej, jeśli
                > uważasz, że do takich oczywistości trzeba dążyć. Mnie zastanawia, dlaczego
                tak
                > wiele kobiet aktywnie sprzeciwa się takim dążeniom.

                boją się braku społecznej akceptacji albo/i zostały wychowane w kulcie
                mężczyzny lub/i w przekonaniu że tak musi być
        • owca A może... 29.12.03, 19:23

          nie wszyscy lubią popadać w skrajności?

          pozdrawiam
          owca

          _,,,٢ة إ ة٦,,,_
          • e_wok No to się pogubiłam 29.12.03, 19:38
            Bo rozmowa toczy się teraz tak, jakby kobieta miała dwa wyjścia : albo być
            radykalną femnistką (nie wiem, jak radykalną - jak Kinga Dunin, jak M.Środa,
            jak A. Graff? Przestopniujmy ten fanatyzm) albo zapisać się do Rodziny Radia
            Maryja. A tymczasem jest całkiem sporo kobiet, które dostrzegają nierówności
            społeczne na swoją niekorzyść, a jednocześnie nie czują potrzeby maszerowania
            Nowym Światem w tiszercie z deklaratywnym nadrukiem. Co z nimi?
            • miriammiriam Re: No to się pogubiłam 29.12.03, 19:42
              e_wok napisała:
              >jest całkiem sporo kobiet, które dostrzegają nierówności
              > społeczne na swoją niekorzyść,
              o dostrzeganie problemu i potrzeby zmian, właśnie chodzi tak mie sie wydaje...
              jeśli ktos to widzi to w jakims stopniu jest famistka/feminista czy mu sie to
              podoba, czy nie
            • owca Re: No to się pogubiłam 29.12.03, 19:50

              właśnie przedstawienia w kategoriach czarno-białych chciałam uniknąć w swoim
              poście pokazując, że problem dyskryminacji dostrzegam ale nie popieram
              radykalizmu wojujących feministek...

              pozdrawiam
              owca

              _,,,٢ة إ ة٦,,,_
              • miriammiriam w czarono-białą kratke i szare kropki 29.12.03, 20:41
                nie czytam literatury feministycznej, nie publikuje, nie mam legitymacji
                partyjnej, nie działam, staram sie by nie kojarzono mnie z feminizmem z
                czystego wtrachowania, w trosce o swoją reputacje. w środowisku, w którym sie
                obracam wszyscy zgadzają się na political correctness, ale o feminiźmie wypada
                milczeć. rozmawia się o stereotypach na poziomie ogólnym, ale o feminiźnie nie
                wspomnina. to jest takie typowo polskie podejscie do "śmierdzacego" problemu
                dyskryminacji kobiet. rozumiem Owce, ze chce sie od tego odciąć, rozumiem nawet
                Klare. w naszym pięknym kraju za wyjątkiem pewnych enklaw zajmujących się
                gender studies nie wypada mieć nic wspólnego z feminizmem, taki obyczaj.
                być może, że kobiety piszące szmatławe artykuły przeciwko innym kobietom robią
                to aby pokazać, że są takie "swojskie" - kariera owszem tak, ale dom, dzieci,
                mąż na pierwszym miejscu i jak najdalej od feminizmu, może jest im to potrzebne
                w karierze...?
                • e_wok Re: w czarono-białą kratke i szare kropki 29.12.03, 22:34
                  Tak, masz racje. Przypomina mi sie Barbara Lundberg (byla prezez Elektrimu),
                  kokietujaca pracownikow ciastem wlasnego wypieku. Ciekawe, czy prezesi innych
                  instytucji tez w podobny sposob prezentuja "swojskosc". Moze prezes Bielecki
                  by cos upiekl? Albo, skoro to facet, zorganizowal pokaz swojej kolekcji
                  resorakow...? No ale to przeciez kobieta musi byc ciepla, serdeczna, taka
                  mamusia po prostu, a na stanowisku to juz w ogole obowiazkowe :-) A pani
                  Gronkiewicz Waltz zwierzajaca sie Vivie ze swojego przepisu na pomidorowa...
            • nadszyszkownik.kilkujadek Byłaś zagubiona... 30.12.03, 03:20
              .. lecz ja Cię znalazłem! Cieszysz się?

              > albo być
              > radykalną femnistką (nie wiem, jak radykalną - jak Kinga Dunin, jak M.Środa,
              > jak A. Graff? Przestopniujmy ten fanatyzm) albo zapisać się do Rodziny Radia
              > Maryja.
              Można jeszcze, jak Jazon, pisać na forum andorny. O kobiecym antyfeminizmie na
              przykład. Jak wiesz Ewok, 'silnej grupie pod wezwaniem' forum 'Feminizm' do
              dziś nie udało się stwierdzić, czym jest feminizm. Ani też, czym jest
              antyfeminizm. Pomijając tę głupawą definicję o 'niechęci wobec kobiet',
              wyszukaną w jakiejś tam encyklopedii.

              Zatem: dlaczego 'niektóre kobiety' (czyli ich zdecydowana większość) nie
              zapisuje się do Słusznej Partii Wszystkich Kobiet?

              Po pierwsze: feministki publiczne - a to te właśnie definiują f. na użytek
              publiki - chcą widzieć kobiety jako 'grupę społeczną' (o czym wspomina Jazon -
              to zresztą jedyna interesująca rzecz, którą gość od sierści tutaj napisał; na
              dodatek przypadkiem). To dla większości jest nie do przyjęcia.

              Po drugie, feminizm jest lewicowy. Nie wiem dlaczego kobiety w ogólności
              miałyby przyzawać się do lewicy? Z uwagi na hasło 'równe prawa'? Z równych praw
              się korzysta, a nie 'odczuwa wdzięczność za'. Zresztą, komu tu być wdzięcznym?

              To dotyczy tych, które uważają za stosowne swój stosunek do feminizmu
              zdefiniować. Wszak nie dla każdego ruch skupiający się na krzywdach
              wyrządzanych przez mężczyzn kobietom z klasy średniej w krajach zachodnich, w
              latach pięćdziesiątych XX w. jest rzeczą wartą szczególnej uwagi.

              Swoją drogą: czy ktoś z Was się domyśla, dlaczego Milska-Wrzosińska też?

              (-) Kilkujadek

              -
              Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
              • e_wok Re: Byłaś zagubiona... 30.12.03, 11:41
                Moim zdaniem feminizm da się zdefiniować w opozycji do antyfemnizmu - na więcej
                na razie mnie nie stać. Otóż wszyscy, załóżmy, oglądamy ten sam film, rzecz
                dzieje się w XVIII wieku, slachetny młodzian z czcią całuje rąbek sukni
                ukochanej, a w następnej chwili używa wobec niej przemocy. Antyfeminista
                podniesie kwestię "całuje rąbek sukni", a feministka sprawę użycia przemocy.
                I tak się kształtują postawy. Niemniej jednak - czy to jako kobieta, czy jako
                mężczyzna, nie chciałabym być zaliczana do grupy społecznej, z którą łączyc
                mnie mają jedynie zewnętrzne atrybuty płci - to jest dopiero dyskryminujące.
                Tak się tworzy getta. Nie istnieje poza tym wyłącznie feminizm lewicowy -
                powinieneś to wiedzieć choćby z wypowiedzi na naszym Feminizmie - wiele z nas
                doskonale łączy własne przekonania (feministyczne) z liberalizmem. A w moim
                przypadku, również z katolicyzmem. Bardziej zdumiewające jest dla mnie, że
                można antyfeminizm łączyć z liberalizmem, i z katolicyzmem, o zgrozo, też.
                • owca Re: Byłaś zagubiona... 30.12.03, 11:52
                  e_wok napisała:

                  > Moim zdaniem feminizm da się zdefiniować w opozycji do antyfemnizmu

                  problem w tym, że należałoby wręcz odwrotnie ;-)
                  najpierw powstał feminizm, a dopiero później antyfeminizm w opozycji od niego
                  należałoby więc najpierw stworzyć definicję feminizmu a dopiero później
                  zastanawiać się o co chodzi jego przeciwnikom(-czkom)

                  > Nie istnieje poza tym wyłącznie feminizm lewicowy -
                  > powinieneś to wiedzieć choćby z wypowiedzi na naszym Feminizmie - wiele z nas
                  > doskonale łączy własne przekonania (feministyczne) z liberalizmem. A w moim
                  > przypadku, również z katolicyzmem. Bardziej zdumiewające jest dla mnie, że
                  > można antyfeminizm łączyć z liberalizmem, i z katolicyzmem, o zgrozo, też.

                  jak się okazuje wszystko można łączyć ze wszystkim
                  to są tylko pojęcia, pod którymi każdy z nas rozumie coś zupełnie innego
                  czasami mnie dziwi, że ludzie wogóle ze sobą się dogadują...

                  pozdrawiam
                  owca

                  _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Byłaś zagubiona... 30.12.03, 19:18
                  e_wok napisała:

                  > Tak się tworzy getta. Nie istnieje poza tym wyłącznie feminizm lewicowy -
                  > powinieneś to wiedzieć choćby z wypowiedzi na naszym Feminizmie - wiele z nas
                  > doskonale łączy własne przekonania (feministyczne) z liberalizmem. A w moim
                  > przypadku, również z katolicyzmem. Bardziej zdumiewające jest dla mnie, że
                  > można antyfeminizm łączyć z liberalizmem, i z katolicyzmem, o zgrozo, też.

                  Jesteś przywiązana do definicji pt. 'feminizm to wszystko, co popiera
                  równouprawnienie kobiet i nie ma penisa'. Osobiście przypuszczam, że dla
                  prawdziwie 'walczących feministek' kwalifikujesz się jako katolstwo, ale co
                  tam - ważniejsze są Twoje własne odczucia.

                  Wydaje mi się bowiem, że tak naprawdę przez 'feminizm' rozumiesz po prostu
                  pewną postawę życiową. Same fajne rzeczy: samodzielność, niezależność poglądów
                  i portfela, odpowiednia doza stanowczości, wyrażanie własnej opinii,
                  wykształcenie. Innymi słowy 'klub kobiet wartych uwagi'. Jako szowninistyczna
                  świnia dodałbym chętnie odpowiednią prezencję...

                  Pozostaje jednak feminizm jako ruch społeczny i polityczny. Ja widzę feminizm
                  właśnie tak - i jestem przekonany, że całkiem sporo ludzi widzi to w podobny
                  sposób. Ba! - większość. Feministyczne *organizacje* mają odcień zdecydowanie
                  lewicowy (państwo jako wyrównywacz, rozwiązania instytucjonalne) i jest dla
                  mnie zupełnie zrozumiałe, że nie wszystkim taka wizja 'równości' odpowiada. To
                  samo dotyczy zmian obyczajowych.

                  (-) Kilkujadek

                  -
                  Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
              • Gość: Jazon Re: Byłaś zagubiona... IP: *.pl 30.12.03, 12:16
                Sam pleciesz androny Nadszyszkowniku, nie zrozumiałeś czego dotyczy wątek - on
                dotyczy popierania przez kobiety dyskryminacji kobiet.
                Czy mężczyźni popierają dyskryminację meżczyzn?
                Czy Żydzi popierają dyskryminację Żydów?
                wymieniać dalej....
                Moze ci sie nie podobać, że z racji pochodzenia, wykształcenia, płci i innych
                czynników należymy do różnych grup społecznych, każdy człowiek przynależy co
                najmniej do kilku grup (Polacy, kominiarze, Kowalscy, gospodynie wiejskie
                itp.), racjonalne jest dazenie do obrony interesów grupy/grup do któreych sie
                nalezy, a kobiety są JDYNĄ grupą społeczną aktywnie działającą na własną
                szkode. To jest zastanawiające.
                • nglka Re: Byłaś zagubiona... 30.12.03, 12:19
                  Zastanawiające to jest jedynie to, jak ty sobie radzisz z własnym sobą?
                  Bo ja na Twoim miejscu conajmniej 2 razy zastanowiłabym się nad stanowiskiem,
                  którego bronisz adekwatnie "kobiety kobietom zgotowały ten los" - skoro tyle
                  osób jest zupełnie innego niż Ty zdania. No chyba, że jak w firmie tak w życiu
                  ale tu akurat nie jesteś szefem, na szczęście i nikt nie musi kłamać Ci w twarz,
                  że masz rację.
                  • Gość: Jazon Re: Byłaś zagubiona... IP: *.pl 30.12.03, 12:48
                    Z pzrzyrością stwierdzam, że nie jesteś zbyt rozgarniętą osóbką, nogdzie nie
                    twierdze, że "kobiety kobietom zgotowały ten los", nie bede jednak po raz
                    kolejny wyłuszczać swojego zdania specjalnie dla kogoś, kto nic nie rozumie.
                    Pozwolę sobie zauwazyć, iż kilka Pań z tego forum doskonale pojęło w czym
                    rzecz, ale to chyba dla Ciebie zbyt trudne.
                    mimo wszystko pozdrawiam i zyczę powodzenia w ćwiczeniu umiejętności
                    koncentrowania się na meritum, a nie na osobie i swoich własnych problemach
                    • nglka Re: Byłaś zagubiona... 30.12.03, 12:55
                      Gość portalu: Jazon napisał(a):

                      > Z pzrzyrością stwierdzam, że nie jesteś zbyt rozgarniętą osóbką, nogdzie nie
                      > twierdze, że "kobiety kobietom zgotowały ten los", nie bede jednak po raz
                      > kolejny wyłuszczać swojego zdania specjalnie dla kogoś, kto nic nie rozumie.
                      > Pozwolę sobie zauwazyć, iż kilka Pań z tego forum doskonale pojęło w czym
                      > rzecz, ale to chyba dla Ciebie zbyt trudne.
                      > mimo wszystko pozdrawiam i zyczę powodzenia w ćwiczeniu umiejętności
                      > koncentrowania się na meritum, a nie na osobie i swoich własnych problemach


                      - Twierdzenia to pozostaw ludziom, którzy się do tego nadają bo niestety nie
                      masz pojęcia o tym jaka jestem więc tak pochopne osądzania wpływa tylko na
                      niekorzyść Twojej nieskazitelnej opinii... I problem nie leży w tym, że nie
                      rozumiem nic - wyjątek stanowisz Ty, Ciebie nie rozumiałam i nie zrozumiem jak
                      większość osób a te kilka pań (aż dwie) to jak dobrze napisałeś "kilka" z
                      kilkudziesięciu się tu wypowiadających osób a zapewne byłoby w życiu codziennym
                      kilkadziesiąt z kilku(nastu) tysięcy. Tak to jest dla mnie zbyt trudne - tu masz
                      rację... bo ograniczenie ciężko pojąć.

                      Jak na razie koncentruję się tu na problemie wykorzystywania przez Ciebie
                      kobiet, które znajdują się w sytuacji podmbramkowej. Na szczęście do tej pory
                      nie stykałam się zbyt "osobiście" w życiu z takimi jak Ty i życzę, by jak
                      najmniej kobiet spotkało akurat Ciebie. Co do prywatnych problemów...
                      pozwoliłabym sobie wejść na temat Twoich układów w małżeństwie ale nie zejdę do
                      twojego poziomu i nie będę Ci wmawiać tego co akurat dla mnie wygodne jak robisz
                      to Ty.
                      • Gość: Jazon Re: Byłaś zagubiona... IP: *.pl 30.12.03, 13:04
                        aleś sie uczepiła... masz jakiś problem chyba
                        Nie wykorzystuje kobiet w syt. podbramkowej, realizuje politykę firmy, w której
                        jestem zatrudniony i nic ponadto.
                        Naucz sie oddzielać realia od powinności to może coś zrozumiesz.
                        • nglka Re: Byłaś zagubiona... 30.12.03, 13:16
                          A co Ty ciągle piszesz o jakichś problemach? Zrozum chłopie, że nie wszyscy mają
                          takie problemy jak Ty z własnym sobą (bo widać masz wielkie, skoro wszystkich
                          przeciwnych Tobie posądasz o problemy) a jakieś problemy ma każde mniejsze lub
                          większe.
                          Politykę firmy można realizować na kilka różnych sposobów a Tobie po prostu
                          wygodniej, po najprotszej linii oporu i ok, nie byłoby w tym nic złego gdyby nie
                          było to prefidnym kosztem innych.
                          Nie będę niczego oddzielać bo takie SĄ realia.
                          • Gość: Jazon Re: Byłaś zagubiona... IP: *.pl 30.12.03, 13:18
                            masz chyba ze 12 lat, albo żyjesz pod kloszem
                            • nglka Re: Byłaś zagubiona... 30.12.03, 13:20
                              Gość portalu: Jazon napisał(a):

                              > masz chyba ze 12 lat, albo żyjesz pod kloszem

                              - Pod kloszem, pewnie tak, piękny żyrandol dostałam niedawno :) A tak poważnie
                              to hm... 12 lat mam na pewno jak zapewne każdy tutaj kwestia - ile jeszcze
                              więcej ale to mało istotne, nie szukaj haka bo to trochę nietaktowne ;) Mało ma
                              wiek do poglądów, zostałam wychowana w rodzinie, w której ceni się ludzi a nie
                              wykoryzstuje wszystkie upadki innych.
                • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Byłaś zagubiona... 30.12.03, 18:46
                  > Sam pleciesz androny Nadszyszkowniku,
                  Po tej wymianie wstępnych grzeczności możemy przejść do tematu, czyli...
                  > popierania przez kobiety dyskryminacji kobiet.
                  Rzecz w tym, że na razie nie przytoczyłeś nic, co pozwoliłoby Ci pisać
                  o 'popieraniu dyskryminacji'. Spróbuj może wyłożyć klarownie o co chodzi, to
                  porozmawiamy. Tu zaznaczę, że poklepywanie się wzajem po ramieniu - "kilka Pań
                  z tego forum doskonale pojęło w czym rzecz" - nie robi na mnie wrażenia. Gdybyś
                  napisał "wszystkim problemom winni są Żydzi", też pewnie kilka pań by się z
                  Tobą zgodziło.

                  Zdarzały się, i owszem, wybitne kobiety, które uważały np. powszechne prawo
                  wyborcze dla kobiet za dziwaczny wymysł. Gertrude Bell przychodzi mi na myśl.
                  Ale w żaden sposób nie potrafię dostrzec, w jaki sposób to, co pisze
                  publicystka GP pozwala Ci stwierdzić, że owe popiera 'dyskryminację'
                  (pozostawiając sensowność tzw. linii GP na boku). Ditto pani Milska-Wrzesińska.
                  Mógłbyś mi to wyjaśnić?

                  Dla ułatwienia dodam, że feminizm i równouprawnienie to nie to samo.

                  (-) Kilkujadek

                  -
                  Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
    • lolyta Do Owcy, Klary, A-ndrzeja... 30.12.03, 19:15
      ... i innych, ktore twierdza ze kobiety wywalczyly juz kliedys tam, w
      zamierzchlej przeszlosci, co bylo do wywalczenia, a teraz zjadaja wlasny ogon i
      pierdoly wymyslaja.
      Wczoraj zdarzylo mi sie ogladac fragment jakiegos programu informacyjnego -
      rzecz byla o tym, o co w tej chwili walcza amerykanskie kobiety. Zakladaja one
      mianowicie stowarzyszenia i robia raban wokol wiekszego wplywu kobiet na decyzje
      podejmowane przez amerykanski rzad. Nic nowego na pozor, kazdy tu powie - o,
      znowu baby chca udowodnic ze maja wieksze jaja niz faceci i dorwac sie do koryta
      zamiast rodzic dzieci, tfu, feministki jedne... a w tym ruchu, zapoczatkowanym
      przez pewna matke czworga dzieci, ktorych ojciec od roku jest w Iraku, kobietom
      chodzi o to, zeby rzad jednak poswiecal kobietom przynajmniej tyle uwagi, co
      irackiej ropie... Rzecz nie w tym, ze kobiety tak strasznie chca rzadzic. Rzecz
      w tym, ze ci, co rzadza, wciaz jeszcze reprezentuja interesy mezczyzn. Nikt nie
      pyta kobiet - ani tych, ktorych mezowie ida walczyc, ani tych, ktorych kraj jest
      napadniety, jakie jest ich zdanie w tej sprawie i czy aby na pewno Bog, honor,
      ojczyzna, ropa i demokracja jest dla nich i ich dzieci wazniejsza od swietego
      spokoju.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Słowem... 30.12.03, 19:23
        ...amerykańskie kobiety sprzeciwiają się wojnie w Iraku. Rosjanie też mają
        dzieci... Podobno jednak ponad sześćdziesiąt procent amerykanów popierało
        inwazję. Jak to wytłumaczysz?

        Dlaczego 'kobiece stowarzyszenia' miałyby mieć większy wpływ na decyzje rządu?
        Kogo reprezentują te stowarzyszenia?

        (-) Kilkujadek

        -
        Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
        • lolyta Re: Słowem... 30.12.03, 19:36
          Nie odwazylabym sie tego podsumowac "slowem", bo to zbyt trudny i zlozony temat.
          Ruch przeze mnie wspomniany nie zrzesza (jeszcze?) wszystkich amerykanskich
          kobiet - to jesli chodzi o te procenty.
          Co do poparcia wojny, tutejsze media zrobily wszystko co mozna, zeby Amerykanie
          (obu plci) przypadkiem nie mieli mozliwosci wyrobic sobie wlasnego zdania.
          A rzeczone panie to nie tyle bojowki pacyfistyczne, ile kobiety, ktore nagle sie
          ostaly same z dziecmi, zdane na siebie, a ich mezowie pojechali gdzies w pizdu
          zamiast sie rodzina opiekowac, bo ropa dla Busha wazniejsza... i chodzi im o to,
          zeby demoratycznie wybrany rzad ciut poprzestawial swoje priorytety, czyli bral
          w rownym stopniu pod uwage interesy wszystkich obywateli.
          • nadszyszkownik.kilkujadek Tak oto... 30.12.03, 19:49
            ...wojna w Iraku stała się 'problemem amerykańskich kobiet'. Nie sądzisz, że to
            nadużycie? Mąż pojechał na kraj świata, bo mu za to płacą i rwanie nad tym szat
            (ropa! ropa ważniejsza niż kobiety!) nie wzbudza we mnie należytego
            współczucia.

            Generalnie zawodowi żołnierze to nie jest szczególnie przemyślna część
            społeczeństwa. Podpisują oni kontrakt, który można streścić mniej więcej tak:
            wyślijcie mnie gdzie chcecie , dam się się zabić, okaleczyć, rozerwać na
            kawałki - jeśli tylko przypuszacie, że to pomoże interesom USA.

            > zeby demoratycznie wybrany rzad ciut poprzestawial swoje priorytety, czyli
            bral
            > w rownym stopniu pod uwage interesy wszystkich obywateli.
            Dlaczego miałby brać interesy wszystkich w równym stopniu?

            (-) Kilkujadek

            -
            Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
            • lolyta Re: Tak oto... 30.12.03, 20:04
              Nie, nie sadze, ze to naduzycie. To znaczy, z meskiego punktu widzenia,
              nafaszerowanego - chcecie czy nie chcecie - testosteronem, ktory sprawia, ze jak
              tylko jest za spokojnie, to sie czujecie nieswojo, pewnie jest to naduzycie, no
              bo wojna to takie naturalne i takie ludzkie, prawda?
              Ale imaginuj sobie, ze polowa mieszkancow Ziemi, nie tylko w USA, ma przewage
              estrogenow i wojna - z kontraktami czy bez - jest ostatnia rzecza, o jakiej
              marza. I w dupie maja szeroko pojete interesy mocarstw, mniej dla nich wazne
              jest ile krajow trzesie przed nimi portkami, wazniejszy jest dla nich spokojny
              dom, w ktorym moga wychowywac dzieci. Ale podatki na prowadzenie tejze wojny
              placa po rowno, wiec domagaja sie zeby ta kase wydawac biorac pod uwage rowniez
              ich interesy, to takie dziwne?
              A dlaczego akurat amerykanskie kobiety sie wziely za walke o pokoj? Bo maja juz
              za soba odwalony dobry kawal roboty w innych dziedzinach. Zilustruje to takim
              przykladem: bedac w 9 miesiacu ciazy mialam 4 (cztery) oferty pracy (na 2 -
              -slownie: dwa - wyslane CV). W Polsce w ciazy moglabym tych CV wyslac 300 i w
              najlepszym przypadku stalabym sie ofiara akcji "brzuszki".
              • nadszyszkownik.kilkujadek Damski szownizm... 30.12.03, 20:16
                ...to takie ludzkie. Masz się za lepszą z uwagi na estrogeny? Gratuluję.
                Mój pogląd na wojny i ich zasadność nie ma tu nic do rzeczy i starałem się go w
                żaden sposób nie wyrażać. Jedyne o czym piszę to bezzasadność
                stwierdzenia 'połowa ludzkości', 'ich interesy'.
                Organizacje 'rozczarowanych żon walczących o pokój w imieniu mężów, którzy
                biorą pieniądze za gotowość do wojny' mówią w imieniu swoich członkiń, a nie
                50% obywateli.

                Interesy mocarstw, jak przypuszczam, w dupie ma wogóle większość populacji. I
                co z tego?

                (-) Kilkujadek

                -
                Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
                • lolyta Re: Damski szownizm... 30.12.03, 21:29
                  Nie uwazam sie za lepsza wiec gratulacje mozesz sobie podarowac. Uwazam jedynie,
                  ze rzad na ktory place podatki nie reprezentuje MOICH interesow. Nie chodzi tu o
                  to ze ktos tam bierze kase za gotowosc do wojny - jak lubi to niech bierze.
                  Chodzi tu o priorytety rzadu amerykanskiego - 40 milionow obywateli tego kraju
                  nie stac na ubezpieczenie zdrowotne, nauka kosztuje koszmarne pieniadze, zeby
                  kupic dom trzeba najpierw przez kilka lat budowac tzw. kredyt (czyli wydawac
                  mozliwie duzo kasy zeby pokazac bankowi ze ja masz) ale jesli ktos sie zdecyduje
                  na kariere wojskowa, to rzad mu placi ubezpieczenie, studia, emeryture, porecza
                  kredyty itd. Bardzo wielu mlodych ludzi wlasnie dlatego idzie do wojska - jest
                  to subtelna manipulacja, wspomagana dyskretnie mediami ktore jednoczesnie
                  staraja sie wzbudzic w ludziach strach (jak nie bedziemy supermocarzami to mamy
                  wpier***) i lansuja super-bohaterow... ale to juz jest zupelnie inny i bardzo
                  duzy temat, a ja w nastroju sylwestrowym i nie chce mi sie myslec o wojnie czego
                  i Panstwu zycze.
                  • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Damski szownizm... 30.12.03, 23:37
                    > rzad na ktory place podatki nie reprezentuje MOICH interesow.
                    Oczywiście, z tym nie sposób się nie zgodzić. Przyznasz jednak, że to już
                    zupełnie inne postawienie sprawy niż: amerykańskie kobiety walczą o pokój i
                    powinny mieć większy wpływ.

                    Manipulacja, o której piszeszm nie jest wcale taka subtelna, a media wcale nie
                    dyskretne. Widać rzecz jak na dłoni. Cały ten mechanizm służy do robienia tzw.
                    obywateli w bambuko. Ale to, jak piszesz, zupełnie inna historia.

                    (-) Kilkujadek

                    -
                    Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
      • owca Do Lolyty 30.12.03, 19:31

        proszę podaj mi chociaż jeden link do polskiego feministycznego felietonu,
        odezwy czy wystąpienia po którym będę mogła zmienić zdanie co do 'wojujacych
        feministek'
        że to o co walczą ma sens
        że robią to inteligentnie i umiejętnie
        i że przyłączenie się do nich leży w moim interesie
        jeden jedyny
        proszę...

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • lolyta Re: Do Lolyty 30.12.03, 19:46
          Wiesz, nie mam czasu w tej chwili lazic po internecie i szukac, ale na przyklad
          kiedy Amina Lawal byla skazana na ukamienowanie, to wchodzac na link
          "organizacje kobiece" ze stwony GW/Kobieta mozna bylo dolaczyc sie do e-mailowej
          interwencji w jej sprawie.
          Kiedy polscy lekarze postanowili w imie czegos tam zlikwidowac badania
          prenatalne, podobnie, za posrednictwem organizacji kobiecych - czy tez
          feministycznych, jak kto woli, mozna bylo wziac udzial w protescie.
          Te sprawy byly aktualne jakis czas temu, wiec linkow juz nie ma.
          Czy przylaczenie sie do "nich" lezy w Twoim interesie?
          Pewnie nie, ani Cie nikt nie ukamienuje za nieslubne dziecko, ani - skoro dobrze
          zarabiasz - nie bedziesz miec w razie czego problemow z dostepem do pomocy
          lekarskiej jesli zajdziesz w ciaze.

          Pozdrawiam
          lolyta
        • bubster Re: Do Lolyty 31.12.03, 09:51
          Owco,
          nie znam Cię i nie wiem, gdzie pracujesz, ile zarabiasz, jakie masz otoczenie
          możliwe że nigdy nie spotkałaś się z dysktryminacją, zw względu na płeć
          ale są jeszcze inne kobiety
          feministki są różne - od radykalnych po spokojne
          "walczą" o pierdoły (spodnie czy spódnice)
          jak i o poważne rzeczy jak np. uznaie że gwałt może zdażyć się też w małżeństwie

          btw. jeżeli uważasz, że jesteś równa mężczyźnie i że masz prawo sama decydować
          o swoim losie, o tym co chcesz robić w życiu i jak je przeżyc, to de facto
          jesteś feministką, bo na tym polega feminizm w pierwotnym jego założeniu
          niestety jest wiele radykałów, którym zależy tylko na rozgłosie, ale tacy
          zdażają się wszędzie
          • owca Re: Do Lolyty 31.12.03, 10:25

            ja nie uważam, ze feminizm jest zły
            zdaję sobie sprawę z historycznych jego dokonań, jak również z tego, że
            działania zmierzające do równouprawnienia są nadal konieczne
            niestety większość publikacji (odezw i manifestów) tego nurtu to bełkot, z
            którym absolutnie się nie utożsamiam
            wiem, że jestem feministką (w pierwotnym jego założeniu) ale jestem też kobietą
            a nie babo chłopem, którego za wszelką cenę chcą ze mnie zrobić
            problem w tym, że polski feminizm skupia się bardziej na pierdutach nie mających
            żadnego znaczenia (albo nawet skutek odnoszą zupełnie odmienny) a nie na
            faktycznym dążeniu poprawy sytuacji kobiet

            szukając materiałów feministycznych w sieci znalazłam tysiące rozpraw na temat
            uwłaczającego godności wizerunku kobiety w reklamie, manifestów przeciwko
            spódnicom i szpilkom, raportów na temat ile tematyka kobieca (sic!!!)zajmuje
            miejsca na pierwszych stronach gazet - czy na tym polega współczesny feminizm?
            jeśli tak, to nie, ja feministką z pewnością nie jestem...

            pozdrawiam
            owca

            _,,,٢ة إ ة٦,,,_
            • e_wok Re: Do Lolyty 31.12.03, 13:09
              Tematyka, którą zajmują się organizacje femnistyczne nie wzięły się z
              powietrza. Od zawsze moralność była "trenowana" na kobietach. Nagi mężczyzna na
              obrazie czy innym fresku nikogo nie interesował, nagość kobieca stawała się
              powodem do piętnowania upadku moralności. Strój kobiecy także był kwestią
              rozpatrywaną poza modą - średniowieczni kaznodzieje wręcz zachęcali do
              obrzucania kamieniami kobiet w modnych wysokich nakryciach głowy, a kwestia
              długości kobiecych włosów żywo interesowała św. Piotra, a o kobiecie, która
              przypadkiem pokazała kostkę u nogi i została poddana ostracyzmowi towarzyskiemu
              można przeczytać w "Marii i Magdalenie" Samozwaniec. To, jak wygląda kobieta
              nigdy nie było jej prywatną sprawą tylko sprawą Moralności -właśnie przez duże
              M. Nie twierdzę, że kwestia rozprawienia się ze stereotypami dot. wizerunku
              kobiety jest najważniejsza ze wszystkich, ale nie dziwię się, że jest
              podnoszona. Ja też nie dążę do bycia babochłopem, ale jeśli bycie piękną i
              seksowną ma świadczyć o mojej wartości jako człowieka, tylko dlatego, że jestem
              kobietą, to ja się na to nie piszę. Bo kiedy uroda mi się skończy to co mi
              pozostanie? Na innym forum przeczytałam opowieść o pewnej kobiecie, którą mąż
              nakłonił do operacji powiększenia piersi. Czy to aby nie ma żadnego związku z
              obecnym w reklamach obowiązkiem bycia atrakcyjną?
              • owca zmieniam tytuł, bo nieadekwatny ;-) 31.12.03, 13:44

                ja to wszystko rozumiem...

                rozumiem że po jednej stronie są bardzo ciężkie ,,tradycje'' i w dodatku waga ma
                zardzewiałe łożyska; i że trzeba rzucić na drugą szalę ciężkie argumenty a i tak
                bardzo trudno jest uzyskać równowagę
                denerwuje mnie tylko że feminizm jest taki karykaturalny...

                cały czas szukam argumentów
                nie mówię feminizmowi do końca 'nie'
                ale jak dotąd nie znalazłam w nim wiele, pod czym mogłabym się baz wahania podpisać

                pozdrawiam
                owca

                _,,,٢ة إ ة٦,,,_
          • Gość: Ewwa kobiety a feminizm IP: 213.25.31.* 31.12.03, 12:43
            Uwazam, ze kobietom brak solidarnosci i przez to maja gorsza pozycje niz
            mogłyby miec. Ktos wyzej napiszal, ze procesy "mezczyzna tez pracuje w domu"
            czy "kobieta tez pracuje w firmie" sie zaczely - OK, tylko nie zaczel sie same
            i same sie nie skoncza. W miare wzrostu stopy bezrobocia coraz wiceij kobet -
            kobit wlasnie, mimo ze lepiej wyksztalconych - ma problemy ze znalezieniem
            pracy, o awansie nie wspominajac.
            Owcy grautuluje dobrego samopoczucia i pewnosci, ze zarabia tyle co jejj
            koledzy.Nie wiem skad to wie, bo listy plac sa - przynajniej w mojej firmie -
            tajne. Ja akurat pracuje w dziela personalnym i dobrze widze, ze panie
            zarabiaja mniej na takich samych stanowiskach.
            I ostatnie: mi barzo sie ostatnia feministyczna inicjatywa "odzyskac ulice dla
            kobiet" podobala. Cchialabym moc wychodzic zz domy poznym wiecorem bez obawy,
            ze zostane napadnieta, a przynajmniej - ze jak wyjde w spodnicy dowolnej
            dlugodszi i "fanga w nos" na anapsatnika nie zadziaal, nie uslysze w
            komisariacie ze sama sie prosilam o gwalt .i jest to moja wina. na razie tej
            pewnosci nie mam.
            Co do wygladU: jako feministka deklaruje sie C. Zeta-Jones. Z przyjemnoscia
            wygladalabym tak jak ona
            Pozdrawiam
      • Gość: Klara Re: Do Owcy, Klary, A-ndrzeja... IP: *.crowley.pl 31.12.03, 14:10
        Gdybyś przeczytała uważnie co napisałam, dowiedziałabyś się, ze chodzi mi o niektóre feministki. Ja nie czuję się feministką, i ldatego nie lubię kiedy ktoś stwierdza, że każda kobieta jest nią, albo jak ów Jazon stwierdza, że tak winno być.
    • chooligan Re: antyfeminizm rodzaju żeńskiego 31.12.03, 13:43
      Gość portalu: Jazon napisał(a):
      > Co sadzicie o kobietach antyfeministkach,

      A co sądzisz o robotnikach którzy obalili ustrój proletariacki w np. Polsce?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja