Problem z siostra

12.08.09, 22:16
Witam,
Mam nastepujacy problem, z ktorym sama nie wiem, jak mam sobie
poradzic, moze ktos przypadkiem rzuci jakas konstruktywna uwage.
Moja mlodsza siostra ma obecnie 25 lat, ale niestety jej dojrzalosc,
sadzac po zachowaniu, niestety mozna ocenic na najwyzej 17. Byc moze
jest to wynikiem trudnych przejsc we wczesnym dziecinstwie, nie
wiem, w kazdym razie nie jest to tylko moja ocena, wiec mozna uznac
ja za obiektywna. Do rzeczy:
Jakis czas temu poznala faceta - wg. mnie jest chyba lekko
uposledzony, w kazdym razie porozumiewa sie monosylabami, jakby
troche nie kontaktuje, ogolnie wyglada na takiego wysiadywacza w
parku z piwkiem. Na dodatek ze slyszenia wiem, ze jego rodzina nie
nalezy do takich, o ktorych mowi sie szanowane- z tego co wiem,
pija, zdarzaja sie drobne kradzieze itp, ogolnie- patologia. Facet
ma okolo 30stki, jak dotad mial zajecia wylacznie dorywcze, obecnie
pracuje ponoc w jakiejs knajpie, wole nie pytac w jakiej...
Problem polega na tym, ze moja siostra twiedzi, ze go kocha, planuje
z nim slub i wspolne zamieszkanie, twierdzi ze to ze gosc prawie nie
zarabia i jest lekko uposledzony , jej nie przeszkadza, i byloby
moze ok, ale - ona sama tez wlasciwie nie ma konkretnego
wyksztalcenia, pracuje raz tu raz tam, jak sie trafi, wiecznie
pozycza kase, gdzie sie da, najchetniej spedza czas przed TV. Na
pytania o realna przyszlosc odpowiada infantylnie - pieniadze? Mowi
ze najwazniejsza jest milosc a nie kasa i jakos to bedzie. Ze facet
zulowaty? Tak, moze pil, ale dzieki niej z tego wyszedl, jak
twierdzi. Ze rodzina to element? Tak, to prawda, ale on jest
wyjatkiem. I tak dalej. Zadne racjonalne argumenty nie przemawiaja
do niej, jesli widzi, ze w rozmowie ewidentnie nie ma racji, wpada
we wscieklosc, albo wogole odmawia rozmow na ten temat.
Tymczasem my sie powaznie martwimy, boje sie, ze to faktycznie jakis
nienormalny alkoholik ktory ja unieszczesliwi, bedzie bil, przepijal
kase, wciagnie w dlugi albo w jakis zlodziejski proceder, a ona jest
tak naiwna, ze da sie we wszystko wrobic, a odpowiadac za to bedzie
jak dorosla. Ogolnie martwie sie, ze skonczy sie to kolejnym
patologicznym zwiazkiem. Na prawde nie wyobrazam sobie, zeby nasza
dalsza, ze srednio/wyzszej polki rodzina zaakceptowala takiego
osobnika, wiec siostra zostanie sila rzeczy poza nawiasem. Boje sie,
ze ten czlowiek zniszczy jej szanse na w miare normalne zycie. I nie
umiem sobie wyobrazic, co ja wogole sklania do zwiazku z taka osoba,
nikt w naszej rodzinie nigdy nie mial nic wspolnego z takim
srodowiskiem, czy ona nie widzi, ze ten czlowiek jest kompletnie z
innego poziomu? Nie wiem, czy w razie czego liczy, ze po raz kolejny
wyciagniemy ja z biedy i klopotow, jako najblizsza rodzina?
Moze komus z Was przyjdzie do glowy, gdzie powinnam si zwrocic o
porade. Przepraszam za dluzyzne. Pozdrawiam
    • kadfael Re: Problem z siostra 12.08.09, 22:21
      No cóz. Na takie osoby jest tylko jeden sposób-dać im ponosić
      konsekwencje swoich czynów. Siostra jest pełnoletnia od jakiegoś
      czasu, więc niech sama podejmuje decyzje. A rodzina niech jej
      zapowie, że sama za siebie odpowiada i jakby co nie ma co liczyć na
      parasol ochronny. I tego sie konsekwentnie trzymac. To brutalne, ale
      skuteczne. Pomyśl co będzie jak rodzina wymrze, kto się nią wtedy
      zajmie?
      • laureion Re: Problem z siostra 12.08.09, 22:39
        Masz oczywiscie racje, totez, jesli wszelkie sposoby zawioda,
        skonczy sie pewnie tak, jak mowisz. Tyle tylko, ze podobnych
        argumentow mozna uzywac wobec osoby w pelni swiadomej swoich
        zamiarow oraz konsekwencji, a w tym wypadku nie do konca tak jest.
        Nieraz zdarzalo sie nam wyciagac siostre z klopotow, w ktore popadla
        przez swoja naiwnosc i latwowiernosc, lacznie z rozprawa w sadzie,
        na ktora zalatwialismy adwokata. No coz, alternatywa bylo kazac jej
        poniesc konsekwencje, czyli pozwolic zamknac do ciupy na 3 miesiace,
        tylko ze szkody, jakie by poniosla, ludzie, z jakimi by sie
        zetknela, pogorszylyby znacznie szanse na w miare normalne dalsze
        zycie, wiec coz bylo robic, musielismy ja wyciagnac. No i w
        sumie,nie zauwazylam, zeby wyciagnela jakies konstruktywne wnioski,
        niestety, wiec nie ma co na to za bardzo liczyc. Z reszta jesli
        dostanie nauczke i faktycznie zle sie sprawa skonczy, to niby
        wyjdzie, ze mielismy racje, ale niektorych szkod nie da sie
        odwrocic. Boje sie pomyslec, co, jesli pojawia sie jakies dzieci,
        czy one tez maja dostac nauczke? Sama juz nie wiem...
        • tygrysio_misio Re: Problem z siostra 12.08.09, 23:59
          alez wyciagnela wnioski.. tyle, ze nie takie jakie sobie wymarzylas

          dostala jasno przekazane, ze zawsze moze liczyc na pomoc, ze rodzina zrobi
          wszytsko zeby jej pomoc, ze coby nie zrobila to i tak niewiele konsekwencji
          bedzie z tego miala, bo czeasc przejma na siebie inni...

          a moze bylo trzeba zostawic ja w areszcie, zeby spotkala sie z innymi ludzmi
          (nie martw sie: nie sam margines i patologia tam przebywa - sa tez tacy jak
          Twoja siostra)... moze to by ja przestarszylo i zaczelaby normalnie zyc

          nie wszytskim areszt wychodzi na zle... nie wszyscy sie staczaja.. znam ludzi,
          ktorym pomoglo
    • marzeka1 Re: Problem z siostra 12.08.09, 22:27
      "Problem polega na tym, ze moja siostra twiedzi, ze go kocha, planuje
      z nim slub i wspolne zamieszkanie, twierdzi ze to ze gosc prawie nie
      zarabia i jest lekko uposledzony , jej nie przeszkadza, "- cóż, masz siostrę z
      lekka niemądrą, ale tak naprawdę jak się uprze nic nie poradzicie. Na własną
      prośbę spieprzy sobie życie, niech poniesie konsekwencje wyboru faceta, chyba że
      nie pozwolicie jej dorosnąć i będziecie ich utrzymywać. Jeśli zostanie sama z
      problemami życia codziennego i mężem nierobem, miłość szybko przejdzie.
      • laureion Re: Problem z siostra 12.08.09, 22:52
        Klopot tylko z tym, ze siostra tez jest, moze uposledzona toza duzo
        powiedziane, ale nie w pelni moze odpowiadac za swoje postepowanie.
        Nie na tyle, zeby to bylo widac przy pobieznej znajomosci,nie na
        tyle, zeby uznac to za chorobe,i niestety nie na tyle, zeby dawalo
        jej to prawo do szczegolnego traktowania spoleczno/prawnego, ale
        jednak jest troszke opozniona, co wlasnie tak sie objawia -
        mentalnosc troche jakby nastolatki, brak wyobrazni i nieumiejetnosc
        przewidywania skutkow. Ona mysli tylko tu i teraz, wiec wiadomo, jak
        sie to zazwyczaj konczy. A jednoczesnie wyglada na dojrzala kobiete.
        "Jeśli zostanie sama z problemami życia codziennego i mężem
        nierobem, miłość szybko przejdzie." - jezeli tak sie stanie, nie
        bedzie umiala sama wyplatac sie z tego, a jesli ja ktos wyplacze,
        nie bedzie umiala uniknac podobnej sytuacji na przyszlosc. Mialam
        cicha nadzieje, ze moze pozna jakiegos fajnego, prostego ale
        uczciwego chlopaka, ktory nia pokieruje, ale w obecnej sytuacji
        raczej sie na to nie zanosi...
        • maitresse.d.un.francais Re: Problem z siostra 12.08.09, 22:57
          jak
          >
          > bedzie umiala sama wyplatac sie z tego, a jesli ja ktos wyplacze

          A forma pośrednia? Wspierać siostrę w wyplątywaniu, ale tak, żeby miała
          poczucie, że ona decyduje i działa.
    • jan_hus_na_stosie Re: Problem z siostra 12.08.09, 22:53
      bo to nie tak się robi

      powinniście jej powiedzieć, że ją kochacie i martwicie się o nią, że z waszego
      punktu widzenia źle to wygląda. Że zdajecie sobie sprawę, że jest dorosłym
      człowiekiem i że jak zechce to i tak was nie posłucha i zrobi swoje. Dlatego nie
      będziecie jej robić problemów jak podejmie ostateczną decyzję, że chce być z tym
      człowiekiem.

      Niemniej chcecie aby wiedziała, że w razie czego, gdy będzie jej źle to może na
      was liczyć.

      laureion napisała:

      > Nie wiem, czy w razie czego liczy, ze po raz kolejny
      > wyciagniemy ja z biedy i klopotow, jako najblizsza rodzina?

      od tego jest najbliższa rodzina :/
      • maitresse.d.un.francais Re: Problem z siostra 12.08.09, 22:55
        Może "tylkami"? "Wiesz, wspaniały ten twój chłopak, ale on troszeczkę dziwnie
        się wysławia".

        Jeszcze jest wersja "zaprosić i dać mu się ośmieszyć". Instrukcja u Samozwaniec.
        • maitresse.d.un.francais Re: Problem z siostra 12.08.09, 23:05
          Pisałam, zanim napisałaś, że jest troszeczkę opóźniona, więc olej ten post.
      • laureion Re: Problem z siostra 12.08.09, 22:59
        No tak, owszem, to wlasnie powiedzielismy, moze tylko - bez tej
        ostatniej linijki, bo:
        - jesli wezmie spory kredyt, ktorego nie bedzie mogla splacic, to
        kto go splaci? Nie sadze, zeby nas bylo stac.
        - jesli bedzie muslala uciekac, bo maz ja leje, to czy ma zamieszkac
        ze mna w garsonierze? I na jak dlugo? Nie stac mnie, zeby zapewnic
        jej osobne mieszkanie.
        - jesli bedzie miala z nim trojke uposledzonych dzieci, zanim zdazy
        uciec, to kto sie nimi zajmie?

        I tak dalej. To nie sa konsekwencje takie, jak po zjedzeniu
        niedojrzalych jablek, bol brzucha i po krzyku.
        Wiec sam rozumiesz, ze nie moge jej obiecac, ze moze na mnie liczyc
        • laureion Re: Problem z siostra 12.08.09, 23:04
          Do maitresse:
          Osmieszyc to mozna kogos o nizszym poziomie, przy kims rownym sobie.
          My juz probowalismy i osmieszyc i obrzydzic, niestety, bez skutku.
          Tylko powoduje to awantury i ataki wscieklosci, moja siostra
          twierdzi, ze jestesmy podli i nikt jej nie rozumie. Z takim
          czlowiekiem nie da sie powaznie rozmawiac.
          • maitresse.d.un.francais Re: Problem z siostra 12.08.09, 23:07


            > moja siostra
            > twierdzi, ze jestesmy podli i nikt jej nie rozumie. Z takim
            > czlowiekiem nie da sie powaznie rozmawiac.

            fakt że ręce mi opadły, poważna sprawa

            siłą rozdzielić? zabrać siostrze komórkę, pana nie wpuszczać do domu?

            oczywiście awantur siostra będzie robiła wam do wypęku, no ale to i tak lepsze
            niż komornik i trójeczka dzieci upośledzonych.
            • laureion Re: Problem z siostra 12.08.09, 23:21
              Pana nie wpuszczamy do domu, z reszta on sam sie jakos nie kwapi,
              ale nie mozemy przeciez zamknac kobiety 25 letniej na klucz.
              Jak zabierzemy komorke, pojdzie i kupi sobie nastepna, to teraz nie
              problem, juz tak bylo, i jeszcze potem mowila, ze nie stac jej na
              drugi abonament, wiec niech ojciec placi, bo to jego wina, bo
              telefon zabral - jest w tym nawet jakas pokretna logika. A jak
              ojciec nie zaplaci, to co? Komornik?
              • plastelinka.czerwona Re: Problem z siostra 12.08.09, 23:39
                Pokrętna logika? Kradniecie kobiecie telefon i macie jeszcze jakieś wątpliwości
                co do tego kto powinien zapłacić za kolejny? Jeżeli siostra nie jest
                ubezwłasnowolniona, to musicie pogodzić się z jej wyborami. Nie pomyśleliście,
                że u tego gościa szuka tego czego nie dostaje w rodzinie: akceptacji,
                docenienia, miłości. Nie szuka nikogo lepszego bo wmówiliście jej, że na nic
                lepszego nie zasługuje - w końcu jest upośledzona.
                • laureion Re: Problem z siostra 12.08.09, 23:53
                  Ahaha, dobre.
                  Ok, jestem winna male sprostowanie z ta historia z telefonem - moze
                  nie do konca tak bylo, ja tylko probuje sobie wyobrazic zakonczenie
                  sytuacji, ktora podpowiedziala maitresse.
                  Co do reszty - doprawdy nie wiem, co cie sklania do takiego osadu -
                  nie ma w domu akceptacji? Milosci? Do licha, cale zycie kochamy,
                  podsuwamy mozliwosci i staramy sie dopingowac do dobrego, doceniamy
                  i chwalimy za to nawet, co dla innych jest normalne, jak pozmywanie
                  po sobie garow i zascielenie lozka. Czy uwazasz, ze gdybym jej nie
                  kochala, to przejmowalabym sie tym, ze chce zmarnowac sobie kawal
                  zycia? Pokazujemy, ze sa inne srodowiska, zabieram ja nieraz do
                  moich znajomych, jesli miewa fajnych kolegow, sa zapraszani i
                  akceptowani i PODKRESLAMY, ze jest warta wiecej.
                  Jasne, pogodze sie z jej wyborem, jak sie wplacze w dlugi z mafia to
                  wszystko splace, zebym zyly miala sobie wypruc i jeszcze powiem, ze
                  nie szkodzi, nic sie nie stalo, wspaniale.
                  Chyba nie zastanowilas sie zbytnio nad tym, co piszesz
                  • plastelinka.czerwona Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:02
                    Oczywiście, że się zastanowiłam. Nigdy nie pisałabym o kimś kogo kocham w taki
                    sposób w jaki ty piszesz o siostrze.
                    Jak traktujecie ją i mówicie o niej jak o upośledzonej, to się nie dziwie, że
                    się tak zachowuje.
                    Jeśli naprawdę ma problemy, to zabierzcie ją do lekarza, postarajcie o rentę,
                    jeśli nie, to pozwólcie jej żyć.
                    • tygrysio_misio Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:05
                      mnie tez powala to w jaki sposob dokonywany jest opis siostry

                      moze siostra nie tyle jest zle uposledzona.. ile zostala na taka wychowana? moze
                      nikt nie daje jej szansy nie byc uposledzona?
                    • laureion Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:10
                      Masz na mysli to, ze pisze, ze jest opozniona w rozwoju? Ale to jest
                      prawda. Czy jesli bym powiedziala, ze moja siostra ma np. luszczyce,
                      to by znaczylo, ze jej nie kocham? Czy ja napisalam gdzies, ze nie
                      bylismy u lekarza? Bylismy i to nie raz, ta diagnoza zostala
                      potwierdzona. Niestety, tak samo jak np. luszczyca nie ogranicza
                      zdolnosci do samodzielnosci i nie uprawnia do zadnych rent ani ulg,
                      tak samo tak niewielki stopien uposledzenia takze do nich nie
                      uprawnia. Tak wiec siostra jest i pozostanie mocno niezaradna
                      zyciowo, a ja zastanawiam sie, jak jej pomoc.
                      Nie glupio Ci teraz?
                      • plastelinka.czerwona Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:22
                        Nie, bo to nie zmienia, tego jak o niej piszesz. Jeżeli jej nie upoważnia, to
                        znaczy, że nie upoważnia także was do traktowania jej jak dwunastolatki.
                        • laureion Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:25
                          No jasne, to my potraktujemy ja jak dorosla, i niech sie dziewczyna
                          stoczy. My bedziemy tylko patrzec.
                          • foxi-em Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:40
                            W takim razie zamknijcie ją w łazience na klucz i na zmianę donoście
                            jedzenie. Nie rozumiem o co Ci chodzi? Może już masz jakies
                            rozwiązanie, tylko na forum szukasz potwierdzenia. Ludzi nawet lekko
                            upśledzonych uczy sie treningu umiejetności społecznych, a co za tym
                            idzie ponoszenia odpowiedzialności. Jeszcze nic skuteczniejszego nie
                            wymyślono, no ale jak wolisz mieć w domu wieczną 17-stolatkę to Twój
                            wybór.
                            • foxi-em Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:42
                              Juz się zakręciłam kto komu na który post odpowiada. Chyba coś xle
                              zrozumiałam.
                            • laureion Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:43
                              Napisalam juz ponizej. Uczymy caly czas, i podnosimy, i daje to
                              efekty, mysle, ze za 10-15 lat moze nawet wyrownaloby sie
                              calkowicie, ale jesli teraz wyjdzie za tego goscia i z nim
                              zamieszka, to raczej marne szanse. Dlatego martwie sie i chce temu
                              zapobiec, tylko tyle.
                              • foxi-em Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:51
                                No więc problem stary jak świat, ale nie jestem pewna czy możecie
                                coś zrobić oprócz takich standardowych rzeczy o których pisałaś.
                                Rozmawiać, pytać gdzie bedą mieszkali po ślubie, za co kupią TV i
                                takie tam. Mówić jej że jest jeszcze młoda i ma czas (może się
                                odkocha)
                                Pomyśl tylko o zabezpieczeniu siostry przed ciążą, bo rozwód zawsze
                                będzie mogła wziąć, ale dzieci jej zostaną.
                                Pozdrawiam i życzę powodzenia
                                • laureion Re: Problem z siostra 13.08.09, 01:15
                                  Wlasnie odpowiedzi jej na te pytania sa najbardziej niepokojace.
                                  -Gdzie beda mieszkac? W meszkanku (1 pokoj) ktore rodzice z wielkim
                                  wysilkiem jej zapewnili, jako kolejny etap "prob dojrzewania i
                                  doroslosci", zanim jeszcze cala sytuacja sie wydarzyla (kiedy ojciec
                                  mowi, ze wobec okolicznosci to nie takie pewne, czy mloda mieszkanie
                                  dostanie, jest awantura, ze tata ne dotrzymuje slowa)
                                  -Za co TV i inne? Mozna kredyt wziac przeciez
                                  -Zabezpieczenie przed ciaza? Ale oni chca miec dzieci (z reszta, juz
                                  widze jak przyjmuja to rodzice, oboje raczej konserwatywni w tej
                                  kwestii, jak rowniez slubu, ale to inna historia)
                                  Jedyna szansa chyba to jakos probowac to odwlec w czasie, moze tak
                                  jak mowisz, "sie odkocha" :)
                                  • foxi-em Re: Problem z siostra 13.08.09, 01:59
                                    co do mieszkania niech się młoda awanturuje ile chce, dopóki nie
                                    jest jej, nic nie ma do gadania. Najlepiej żeby to mieszkanie było
                                    na rodziców, a co miesiąc wymagać by dawała na czynsz, i nie
                                    odpuszczać. Spróbujcie być trochę twardsi i tyle. A młodej
                                    pozwólcie "niespłacić" jakiegoś drobnego kredytu to ją wpiszą do
                                    rejestru dłużników i nic poważniejszego nie zaciągnie. No i w razie
                                    ślubu zmusić ich do intercyzy, nie będzie odpowiadała za jego długi.
                                    Możecie również nie angażować się w załatwianie spraw ślubnych. Jak
                                    się okaże że sami mają zapłacić za wszystko to może zaczną zbierać
                                    kasę co odwlecze ten "szczęśliwy dzień"
                      • laureion Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:24
                        O, to widze, ze juz dwoje madralinskich sie znalazlo. Wiecie co?
                        Powiem tak: siostra od dziecinstwa miala problemy, rok pozniej niz
                        inni poszla do szkoly, jej zaburzenia sa potwierdzone "medycznie".
                        Ale my zawsze traktowalismy ja jak normalna, staralismy sie
                        podciagac niedobory, rozwijac w tym, w czym byla dobra. Mysle ze
                        dzieki temu jest dzisiaj prawie ok, nie liczac tego, co opisalam juz
                        wczesniej. Mysle, ze postepowalismy slusznie, ale... Gdyby poszla do
                        szkoly specjalnej, a mogla, bo bylo skierowanie, to dzis pewnie
                        bylaby mocno uposledzona, ale mialaby rente, mozna byloby ja uznac
                        za niepoczytalna itd. To uwazacie, ze powinnismy byli olac? Ze to by
                        swiadczylo, ze kochamy?
                        I z reszta, nie to jest tematem dyskusji, czy uposledzenie jest
                        nabyte, czy wrodzone. Przyjmijmy, ze po prostu jest. Pytam, jak jej
                        pomoc TERAZ, a nie, co zrobilismy zle kiedys. Jak jestescie tacy
                        madrzy, to porada nie powinna stanowic dla Was problemu.
                        • tygrysio_misio Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:26
                          ło jeju.. Ty chyba tez masz problemy...
                          • laureion Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:39
                            No jakies tam kazdy ma, wiadomo. Ja jestem hazardzistka, ojciec
                            przemytnikiem, a mama moherowym beretem ... :D
                • foxi-em Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:25
                  No cóż, wynika z tego że "swój ciągnie do swojego".
                  Nie gniewaj się ale jeśli siostra jest nieco opóźniona w rozwoju
                  raczej trudno było się spodziewać że zwiąże się ze zwykłym facetem.
                  Piszesz że on nie ma stałej pracy, Twoja siostra też nie. On jest
                  upośledzony, ona też, u niego w grę wchodzą kradzieże, ona o mało
                  nie wylądowała w więzieniu. Pewnie przy nim czuje się swobodnie i
                  zwyczajnie się dogadują.
                  Moim zdaniem nie możesz liczyć że siostra zacznie brać
                  odpowiedzialność za swoje czyny, jeśli wyciągacie ją z każdej
                  opresji. Zacznijcie nad nią pracować w myśl zasady "nie pracujesz-
                  nie jesz" (tzn. nie masz komórki, nowych ciuchów itp.) Zmuszajcie ją
                  do podejmowania pracy a co za tym idzie do partycypowania w kosztach
                  utrzymania domu. Niech połowę pensji oddaje rodzicom na utrzymanie.
                  Piszesz że zachowuje się jak 17-stolatka, w sumie tak ją
                  traktujecie.
                  Co do jej faceta...jak nie ten to znajdzie innego. Jedno możesz
                  zrobić- postaraj się namówić ją na założenie wkładki dopochwowej, bo
                  to jedyna metoda dla mało odpowiedzialnych osób. O tabletkach będzie
                  zapominać, metody naturalne- naturalnie przyczynią się do spłodzenia
                  kilku Twoich siostrzeńców.
                  • laureion Re: Problem z siostra 13.08.09, 00:37
                    Niestety, wyglada na to, ze masz racje, ja tez nie mysle wcale, ze
                    zakocha sie w niej profesor :). Ale kurcze, poprzednio miala
                    chlopaka ze wsi, moze nie byl wyksztalcony i elokwentny, ale uczciwy
                    i pracowity. Ze tez nie mogla za tamtego wyjsc, a teraz znlazla tego
                    delikwenta. Ale szanse byly, wiec i sa nadal.
                    "Zacznijcie nad nią pracować w myśl zasady "nie pracujesz-
                    > nie jesz" (tzn. nie masz komórki, nowych ciuchów itp.) Zmuszajcie

                    > do podejmowania pracy a co za tym idzie do partycypowania w
                    kosztach
                    > utrzymania domu. Niech połowę pensji oddaje rodzicom na
                    utrzymanie. " - robimy dokladnie tak, jak mowisz i nawet na razie
                    funkcjonuje, raz lepiej, raz gorzej, ale dziala, wiec wiem, ze jak
                    mloda chce, to potrafi. Dlatego ja ciagle szukam sposobu, zeby
                    jednak ja z tego zwiazku wyciagnac, bo wiem, ze stac ja na wiecej,
                    jak zechce, byle tylko chciala, a nie szla na latwizne. No i w
                    sumie, tyle pracowala nad soba, a teraz ma to wszystko przepasc? Co
                    tu robic...
    • uleczka_k Re: Problem z siostra 13.08.09, 08:00
      No to może zasugerować po prostu, żeby na razie wstrzymali się ze ślubem? Niech
      sobie nawet i pomieszkają, ale "na próbę" i tak, żeby w razie kłopotów łatwo
      było ją wyratować. A na własnej skórze przekona się o nietrafności swojego wyboru.
    • inesita78 Zapłać ... 13.08.09, 08:11
      Zapłać facetowi, żeby się od niej odczepił. Jeśli rzeczywiście to taki element, jak piszesz, pójdzie na to bez problemu. Tylko nagraj go, żeby się później nie wyparł :)
      Co prawda istnieje ryzyko, że siostra się dowie i Cie serdecznie znienawidzi, ale łatwo ja przekonasz, bo (z całym szacunkiem) nie jest chyba wyjątkowo lotnego umysłu. Poza tym sama powinna go rzucić, jak się dowie, że ją sprzedał.
      Tak czy owak, powinna dać sobie z nim spokój.
    • sueellen Re: Problem z siostra 13.08.09, 08:59
      Juz Ci ktos madrze doradzil. Nie blokuj siostry bo tylko jeszcze bardziej sie
      zbuntuje. Raczej starajcie sie podpierac bezdusznym prawem i zalatwieac sprawy
      na drodze oficjalnej. Slub - ok. Sistra finansuje sobie sama. Mieszkanie. - ok,
      czynsz musi placic. Koniecznie nalezy dopilnowc by spisana zostala intercyza.
      Dopilnowac by trafila do rejestru dluznikow juz za pierwszym razem gdy czegos
      nie splaci. Dzieki temu bedziecie mieli nad nia kontrole, ale do Was pretensji
      nie bedzie mogla miec. Wszystko zwalicie na system i prawo.
      • inesita78 Re: Problem z siostra 13.08.09, 09:37
        E tam, jaką kontrolę ? Jak nie będzie regulować finansowych zobowiązań, to trafi
        do więzienia, albo rodzina za nią zapłaci. Facet jest nieciekawy, a ona naiwna i
        nieodpowiedzialna - rodzina spłaci zaciągnięte przez małżonków kredyty? Spłaci,
        bo nie pozwoli zamknąć córki - to jasne. Co z tego, że nie będzie mogła mieć do
        nich pretensji, jeżeli skończy marnie ? I kto się nią będzie zajmował?

        Może pójdzie po rozum do głowy i wróci na łono rodziny, ale z możliwym wyrokiem
        i gromadką dzieci, a na dodatek kredytem do spłacania. Może mnie tu zjedzą za to
        co mówię (w szczególności zwolenniczki romantycznej miłości bez perspektyw), ale
        tu potrzeba trochę taktu i jeszcze więcej sprytu. Załatw, żeby sama go rzuciła,
        albo on ją. Popłacze trochę i znajdzie innego. A gorszy na pewno nie będzie,
        więc jej też to wyjdzie na dobre.

        Pomyśl też dziewczyno o sobie i o tym, co będzie, jak twoich rodziców zabraknie...
    • nonoa Re: Problem z siostra 13.08.09, 10:05
      podsuń kolesiowi laskę a niech siostra to zobaczy:)

      czasem trzeba sobie pomóc:) w końcu cel uświęca środki....
    • kiecha3 Re: Problem z siostra 13.08.09, 11:07
      DOSTAŁAŚ TYLE RAD I CIĄGLE NIE TAKA JAKIEJ OCZEKIWAŁAŚ.... ups.. przepraszam za CapsLock

      Roztoczyliście nad dziewczyną nie tyle parasol ochronny co szklana taflę - zrobiliście jej z azylu więzienie...
      wyjście jest jedno - dać jej szansę żyć tak jak chce.. Ale obserwować z bezpiecznej odległości i nie reagować za szybko.. nauczyliście ją, że każdy jej krok jest asekurowany z co najmniej 2 stron... niech się choć raz przewróci.. niech poczuje jak smakuje życie dorosłego...
      niech idzie pomieszkać sama.. na początek niech wam udowodni, że da radę sama sprzątać, gotować, prać, żyć samopas... Opłacić wszystkie rachunki.. jeśli jej się uda.. pogratulować...
      jeśli nie.. macie argument w ręku...
      dobrze ktoś pisał o rejestrze długów... pozwólcie jej zadłużyć się... nie dość, że będzie miała do czynienia z prawem, długami, komornikiem to kolejny argument dla was....
      co do dzieci.. spróbuj namówić ją na wkładkę, albo chociaż zastrzyki antykoncepcyjne.. musiałabyś tylko pilnować, by raz na 3 m-ce poszła na zastrzyk... można to łatwo jej wytłumaczyć.. niech pomieszkają razem... niech się sprawdzą... po co im od razu beczący dzieciak..

      co do tych jej krzyków i awantur... za każdym razem gdy zaczyna si9e drzeć powtarzać jak mantrę - "nie umiesz rozmawiać jak dorosła, tylko się drzesz, porozmawiamy jak się uspokoisz" i ja zostawić.. nic więcej nie mówić..
      acha.. i nie możecie zgadywać jej potrzeb.. niech zacznie je komunikować.. bo jak na razie to mam wrażenie, że stajecie na rzęsach, żeby było jej wygodnie... a niech jej będzie niewygodnie... może coś zrobi sama z siebie...
      obiad - nałożyć sobie. niech sobie sama nałoży... wydzielić naczynia, każdy swoje.. i zmywać tylko po sobie (albo zrobić dyżury kuchenne)..
      prać też tylko swoje.. niech dziewczyna poczuje jakie są obowiązki pani domu...
      a przy tym dobrze się bawić... z uśmiechem wejść do kuchni i zapytać "jak tam kuchareczka"?
      co do kasy... tylko karmić... na resztę niech zarobi sama.. ma kaprys na nowe buty/bluzkę/pasek... niech sobie kupi... telefon..?? na kartę.. nie ma kasy..?? nie ma dzwonienia...


      rozpoiliście ją strasznie a teraz rozkładacie ręce i nie wiecie co zrobić... ratować ja, ratować... i nie przez podkładanie poduszki pod pupę..ale właśnie wyjmując... bo jak umrą rodzice i tobie coś się stanie..to co ta dziewczyna zrobi...??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja