Dodaj do ulubionych

jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn?

14.08.09, 15:55
Prosze o naprawde i tylko madre rady.

taka sytuacjia: chlopak-dziewczyna (27 lat)od dwoch lat w zwiazku,
od roku mieszkaja razem. Dziewczyna chce sie zareczyc, ale nie
chce wywolywac presji na chlopaku bo chcialaby zeby to wyszlo od
niego. Chlopak odwleka to, nie lubi o tym rozmawiac, -byc moze
widzi zareczenie za kilka lat (ma rozwiedzionych rodzicow i byc
moze dlatego ma lek). Oczywiscie dziewczyna nie chce
tyle "czekac", bo byc moze nigdy sie nie doczeka, a chce z kims
(nim) zalozyc rodzine (dzieci za kilka lat).
co zrobic aby przyspieszyc ten process?

1)dac mu limit czasowy?
2)czekac cierpliwie nie napierajac?
3)rozmawiac o tym czesto? typu:"chcialabym miec dowod ze
jestesmy "na serio", ze czas prob sie skonczyl, ze nie jestem tylko
zabawka na ten czas.
4)odejsc?
5)inne?
bo ja naprawde nie mam pojecia. Dodam ze para bardzo fajna.
Obserwuj wątek
          • kretynofil Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 12:07
            Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala sukienke i potrzebujesz "dowodu milosci" w postaci pierscionka, to idz poszukaj innego jelenia. Ty nie kochasz tego czlowieka, Ty po prostu potrzebujesz misia i rozplodowca - a jego wybierasz tylko dlatego ze sie nawinal.

            Odejdz i nie rob krzywdy - sobie, jemu i potencjalnym dzieciom. Nawet sobie nie wyobrazasz jakie urzadzicie im pieklo skoro dla Ciebie milosc to malzenstwo i dzieci...
            • tetlian Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 12:18
              kretynofil napisał:

              > Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala sukienke i potrzeb
              > ujesz "dowodu milosci" w postaci pierscionka, to idz poszukaj innego jelenia. T
              > y nie kochasz tego czlowieka, Ty po prostu potrzebujesz misia i rozplodowca - a
              > jego wybierasz tylko dlatego ze sie nawinal.
              >
              > Odejdz i nie rob krzywdy - sobie, jemu i potencjalnym dzieciom. Nawet sobie nie
              > wyobrazasz jakie urzadzicie im pieklo skoro dla Ciebie milosc to malzenstwo i
              > dzieci...
              >

              Rzadko się z Tobą zgadzam, ale w tym przypadku w 100% Cię popieram.
            • kloceklego Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 13:43
              dokladnie tak jak mówi przedmówca. jeżeli jedynym celem kobiety będącej w
              związku jest wyjscie za mąż, ślub i biała sukienka, to nawet nie ma o czym z
              taką rozmawiac.
              i odnosnie prosby autorki tematu: prosze tylko o mądre odpowiedzi - na głupie
              pytania nie ma madrych odpowiedzi.
              • kretynofil Jakie dzieci? 18.08.09, 18:13
                Nie wiem gdzie wyczytales w tej wypowiedzi cos o dzieciach, bo ja widze tylko cos o tym, ze ona by chciala je miec. Nikogo wiec chronic prawnie nie trzeba.

                A druga sprawa jest taka, ze zwiazek kobiety i mezczyzny jest zwiazkiem dwoch osob opartych na milosci - a nie na spodziewanych korzysciach. Jesli dziewczyna uwaza ze "traci czas" z tym facetem, bo jedyna korzyscia z tego zwiazku moze byc malzenstwo, to ona tego faceta nie kocha...

                I wybacz, ale wolalbym sie wychowywac z jednym z rodzicow niz z dwojka nienawidzacych sie ludzi...

                > A wielu facetów ma to gdzieś.

                Nie, po prostu wielu z nich odkrylo w pore ze ich rola zostala zredukowana do rozplodowca i sponsora, przy jednoczesnym pelnym ograniczeniu wolnosci. Jesli chcemy pitolic o gwarancjach, to moze pogadamy o gwarancjach dla faceta w takim ukladzie? Skoro ona chce od niego tylko troche spermy i pieniadze na koncie co miesiac, to moze jemu tez beda przyslugiwaly jakies przywileje?

                I nie, drogie kobietki, piszac o przywilejach nie mam na mysli mozliwosci jednorazowego oddania niewielkiej ilosci spermy oraz mozliwosci oddania swojej wyplaty co miesiac :)

                > Radzę kobietom - nie łudzic się i z dala od takich.

                To ja juz bym raczej radzil tym kobietom zastanowic sie po co im facet. Jesli nie dla samego faceta, takim kim jest (a nie tym kim chcialyby go uczynic), to nie radze sie pobierac - bo iluzja prysnie zanim dzieci dorosna...
                • kochajmy.pana Re: Jakie dzieci? 18.08.09, 19:03
                  > To ja juz bym raczej radzil tym kobietom zastanowic sie po co im facet.

                  Ewidentnie sam tego nie rozumiesz, bo wypowiadasz sie z taka arogancka pewnoscia siebie, a pleciesz bzdury. Facet im po to, zeby miec z kim rozmawiac o swoich uczuciach i potrzebach, zeby miec komfort psychiczny, zeby wzajemnie o siebie dbac i o siebie zabiegac. Z tego opisu wynika, ze ten facet nie przejmuje sie tym, co ona czuje, ma w dupie jej komfort, nie zabiega o nia, zas jego najwiekszy dramat to czy ona jest dla niego odpowiednia, czy moze jeszcze nie, i czy on jest gotowy. To jest dziecinne, egoistyczne podejscie. Kazdy ma prawo oczekiwac, ze bedzie tworzyl zwiazek z dojrzala, uczciwa i odpowiedzialna osoba. Jesli facet zachowuje sie jak dziecko i unika rozmowy, to nalezy dac mu metaforycznego solidnego kopniaka, zeby sie ocknal i wydoroslal.
                  • stoova Re: Jakie dzieci? 18.08.09, 23:24
                    Widzicie? Jeśli facet nie myśli o ślubie, to znaczy że nie przejmuje się tym, co
                    jego partnerka czuje, ma w d... jej komfort etc.

                    Kto powiedział, że chłop unika rozmowy? Z wypowiedzi rozpoczynającej wątek
                    wynika, że to partnerka zastanawia się, jak podejść w ogóle do tematu
                    nakłaniania chłopa do ożenku.

                    Kobieta powinna wiedzieć, czy jej mężczyzna ją kocha, czy mu zależy, czy
                    przejmuje się jej komfortem etc. Do stwierdzenia powyższych nie jest wymagana
                    chęć nałożenia sobie kagańca legislacyjnego. Pojawią się dzieci? W razie czego
                    bez ślubu ojciec i tak musi płacić alimenty.

                    My nie pożądamy niczego bardziej, niż zmuszenia do spontanicznych oświadczyn :]
                    • kochajmy.pana Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 02:28
                      > Kto powiedział, że chłop unika rozmowy?

                      Moze przeczytaj sobie pierwszy post, cytuje: "chlopak odwleka to, nie lubi o tym rozmawiac".

                      > Kobieta powinna wiedzieć, czy jej mężczyzna ją kocha, czy mu
                      > zależy, czy przejmuje się jej komfortem etc.

                      Alez ona nie moze tego wiedziec z cala pewnoscia, poniewaz nie siedzi mu w glowie. Przeciez wlasnie dlatego zalozyla watek, bo czuje sie niepewnie. Calkowicie ja rozumiem. Nawiasem mowiac, ja tez zwlekalem jak dziecko, i bardzo sie ciesze, ze moja partnerka w koncu poruszyla ten temat. Dalo mi to do myslenia i pozwolilo mi to podjac wlasciwa decyzje.
                      • czwarty.wymiar Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 07:14
                        kochajmy.pana napisał:
                        "...
                        Alez ona nie moze tego wiedziec z cala pewnoscia, poniewaz nie siedzi mu w glowie. Przeciez wlasnie dlatego zalozyla watek, bo czuje sie niepewnie. [...]"

                        Skąd wiesz, że właśnie dlatego - ty jej siedzisz w głowie?
                        Z założonego wątku wynika tylko tyle, że kobieta oczekuje oświadczyn i duma nad tym, jak do tego, mniej czy bardziej subtelnie, przymusić swojego faceta. I nic ponad to.
                        • kochajmy.pana Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 07:35
                          Cytuje:

                          "oczywiscie dziewczyna nie chce tyle czekac, bo byc moze nigdy sie nie doczeka"

                          "chcialabym miec dowod ze jestesmy na serio, ze czas prob sie skonczyl, ze nie jestem tylko zabawka na ten czas"

                          • kretynofil Zeby bola od czytania... 19.08.09, 07:55
                            ...Twoich zalosnych wypocin...

                            > "chcialabym miec dowod ze jestesmy na serio, ze czas prob sie skonczyl, ze nie jestem tylko zabawka na ten czas"

                            "Czas prob sie skonczyl".

                            "Czas prob sie skonczyl".

                            Czytaj: no, wreszcie moge olac swojego faceta, przestac dbac o siebie, urodzic dzieciaka i zajac sie soba, zapomniec o mezczyznie ktorego i tak nie kochalam, a cieszyc sie z jelenia, ktory dal sie zlapac...

                            Czas prob sie skonczyl :)

                            Czas prob, w zwiazku kochajacych sie ludzi, nigdy sie nie konczy - ale zeby to zrozumiec, trzeba kochac...
                  • gh83 Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 08:42
                    > Facet im po to, zeby miec z kim rozmawiac o swoich uczuciach i potrzebach,
                    zeby miec komfort psychiczny

                    Piszesz o małżeństwie, czy o "Rozmowach w toku"?
                  • zielony.raj Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 10:28
                    "Facet im po to, zeby miec z kim rozmawiac o swoich uczuciach i potrzebach, zeby
                    miec komfort psychiczny, zeby wzajemnie o siebie dbac i o siebie zabiegac."

                    Buahahaha, tak jakby faceci się do tego nadawali!
                • tapatik Re: Jakie dzieci? 21.08.09, 13:44
                  kretynofil napisał:

                  > Nie wiem gdzie wyczytales w tej wypowiedzi cos o dzieciach, bo ja widze tylko
                  > cos o tym, ze ona by chciala je miec. Nikogo wiec chronic prawnie nie trzeba.

                  "Oczywiscie dziewczyna nie chce
                  tyle "czekac", bo byc moze nigdy sie nie doczeka, a chce z kims
                  (nim) zalozyc rodzine (dzieci za kilka lat)."

                  O te dzieci chodzi.

                  Dziewczyna chce mieć rodzinę i dzieci, co jest normalne.
                  Ile czasu ma czekać? Do menopauzy?
                  Moja koleżanka czekała tak 7 lat. Nie doczekała się. Biorąc pod uwagę Jej wiek
                  podejrzewam, że dzieci już nie będzie mieć.
            • kochajmy.pana Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 18:55
              Co za stek bzdur. O zwiazek trzeba dbac. Jesli ktos przez iles lat z rzedu nie
              potrafi sie zadeklarowac i nie chce o tym rozmawiac, to jest to niechlujne
              podejscie do zwiazku, ktore w ogole nie liczy sie z potrzebami i uczuciami
              drugiej osoby. Prawdopodobnie maminsynek, ktoremu wszystko podtykano pod nos.
              Teraz musi podjac wazna decyzje i od niej ucieka, biedne dziecko. Jesli facet ma
              jakies obawy, to musi umiec o tym z swoja kobieta porozmawiac. Jesli o tym nie
              potrafi rozmawiac, to o czym on w ogole potrafi rozmawiac? Co to za zwiazek?
              Moim zdaniem ona powinna dac mu w jakis sposob do zrozumienia, ze ta sytuacja
              jest dla niej niekomfortowa. Bez naciskow, ale tak, zeby do niego dotarlo, zeby
              mial o czym myslec, i zeby zdal sobie sprawe, ze uczucia drugiej osoby mozna
              stracic, i ze trzeba sie o nie starac. Jesli facet nic nie zrobi, w ogole sie
              nie przejmie, i splynie to po nim, to chyba najlepiej byloby ochlodzic stosunki,
              zeby pomoc dziecku zrozumiec, co ma i co traci. Jesli mu zalezy, to w koncu do
              niego dotrze, i predzej czy pozniej na pewno sam sie zadeklaruje.
              • kretynofil Ale bredzisz, synu... 19.08.09, 07:49
                > Co za stek bzdur. O zwiazek trzeba dbac.

                Oczywiscie. Jak rozumiem, przez "dbanie o zwiazek" rozumiesz zawarcie zwiazku malzenskiego? Rozbawiles mnie :)

                Jak dla mnie przyspieszanie podjecia takiej decyzji to jawny manifest "juz sie nastaralam, daj mi juz ten pierscionek, bo dluzej mi sie nie chce" :)))))

                > Jesli ktos przez iles lat z rzedu nie potrafi sie zadeklarowac

                Dwa lata. To wcale nie jest tak dlugo...

                > ktore w ogole nie liczy sie z potrzebami i uczuciami drugiej osoby

                A moze wlasnie sie liczy? Moze nie chce pochopnie podejmowac takiej decyzji?

                > Prawdopodobnie maminsynek, ktoremu wszystko podtykano pod nos.

                Wyraznie jest napisane: chlopak mocno przezyl rozwod rodzicow. Moim zdaniem raczej sie obawia ze to samo moze sie stac w tym zwiazku, moze widzi ze partnerka nie ma ochoty juz o niego zabiegac, chce tylko slub, wesele i dzieciaka?

                Zrozum, gdyby ten facet mial to gdzies to dawno by sie oswiadczyl, wychodzac z zalozenia ze przeciez zawsze mozna sie rozwiesc... To ze tego nie zrobil, pozwala przypuszczac ze chce podjac decyzje odpowiedzialnie. I tyle...

                > Jesli facet ma jakies obawy, to musi umiec o tym z swoja kobieta porozmawiac.

                Oczywiscie. A moze on sie niczego nie obawia, po prostu chce poczekac?

                Stosujac Twoje rozumowanie mozna dojsc do wniosku ze ludzie powinni sie oswiadczac na pierwszej randce (zeby nie marnowac czasu drugiej osoby i zeby przejmowac sie jej uczuciami), pobierac sie nastepnego dnia i w ciagu roku poczac pierwsze dziecko...

                Pokaz mi ten fragment Twojej wypowiedzi, ktory nie pasuje do tego scenariusza :)

                Z Twojej wypowiedzi wnioskuje ze jestes facetem - i, tak na moje, wsciekles sie bo jestes jednym z wielu rozplodowcow z lapanki :))))
              • kretynofil A gdzie ja to niby napisalem? 19.08.09, 10:27
                A skoro pytasz mnie o zdanie w tej kwestii, to odpowiedz brzmi:

                Jesli nie ma czasu ani sily na milosc bez dzieci i bez malzenstwa, to nie przybedzie jej od obraczki i niemowlaka. Stara prawda :)

                > I ktos kto oczekuje tego od partnera jest głupi i niepowazny?

                Teraz to ja nie rozumiem co piszesz... To do mojej wypowiedzi, Twojej teorii, innych zwidow?

                Bo moim zdaniem w malzenstwie z dziecmi jest bardzo duzo miejsca na milosc - pod warunkiem, ze to malzenstwo i te dzieci sa owocem milosci pomiedzy dwojka ludzi, a nie oczekiwan kolezanek czy rodzicow jednej ze stron...

                Sposob w jaki ta kobieta pisze o swoim zwiazku pozwala przypuszczac ze tam nie ma milosci, ktora moze owocowac szczesliwym malzenstwem i kochanymi dziecmi - a jest tylko jakis pieprzony wyscig po obraczke, sukienke, zazdrosc kolezanek czy satysfakcje mamusi...

                Dla mnie sprawa jest prosta: jesli ktos mialby mnie kochac za to co moge dac, a nie to kim jestem, to wypad z baru... W tym momencie oczekiwanie ze druga osoba da pierscionek, dupy, przejechac sie motocyklem - to jedno i to samo; dla mnie nie ma roznicy miedzy blachara a bialoszmaciara :)
            • tapatik Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 21.08.09, 13:49
              kretynofil napisał:

              > Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala sukienke
              > i potrzebujesz "dowodu milosci" w postaci pierscionka, to idz poszukaj innego
              > jelenia.

              A jeśli jest dlatego ponieważ Go kocha, to już nie może chcieć rodziny?

              > Ty nie kochasz tego czlowieka, Ty po prostu potrzebujesz misia i
              > rozplodowca - a jego wybierasz tylko dlatego ze sie nawinal.

              To miłość wyklucza małżeństwo? Ciekawa hipoteza.
              Rozumiem w takim razie, że osoby zawierające związek małżeński nie kochają się?

              > Odejdz i nie rob krzywdy - sobie, jemu i potencjalnym dzieciom. Nawet sobie
              > nie wyobrazasz jakie urzadzicie im pieklo skoro dla Ciebie milosc to
              > malzenstwo i dzieci...

              A co to wg Ciebie jest miłość? Dawanie dupy czy coś jeszcze?
            • szczesliwamezatka Niestety jesteś w mniejszości myśląc w ten sposób. 23.08.09, 21:55
              kretynofil napisał:

              > Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala
              sukienke i potrzeb

              ;(
              > ujesz "dowodu milosci" w postaci pierscionka, to idz poszukaj
              innego jelenia. T
              > y nie kochasz tego czlowieka, Ty po prostu potrzebujesz misia i
              rozplodowca - a
              > jego wybierasz tylko dlatego ze sie nawinal.
              >
              > Odejdz i nie rob krzywdy - sobie, jemu i potencjalnym dzieciom.
              Nawet sobie nie
              > wyobrazasz jakie urzadzicie im pieklo skoro dla Ciebie milosc to
              malzenstwo i
              > dzieci...
              >
        • pio.tr Opamiętaj się dziewczyno... 18.08.09, 11:53
          ... on nie chce z Tobą brać ślubu. Pewnie jest jakiś powód, który mu
          przeszkadza. Może masz dziwną matkę, może jakieś zachowanie Twoje mu
          przeszkada... a może po prostu (co zdarza się bardzo często), jesteś brzydka.
          Facet myśli prostymi kategoriami. Nie chce wylądować na całe życie z brzydka
          panna, do tego z egoistką myślącą tylko o pewniaku "na przyszłośc"
          • szara1982 Re: Opamiętaj się dziewczyno... 26.08.09, 08:39
            "pio.tr napisał:

            > ... on nie chce z Tobą brać ślubu. Pewnie jest jakiś powód, który mu
            > przeszkadza. Może masz dziwną matkę, może jakieś zachowanie Twoje mu
            > przeszkada... a może po prostu (co zdarza się bardzo często), jesteś brzydka.
            > Facet myśli prostymi kategoriami. Nie chce wylądować na całe życie z brzydka
            > panna, do tego z egoistką myślącą tylko o pewniaku "na przyszłośc"

            co za pierdoły!!!!
            Jeżeli koleś uważa swoją dziewczyne za brzydką to dlaczego sie w ogóle z nią związał???
            z tego co zauwazyłam to raczej mężczyźni nie grzeszą urodą, ale są tak pewni siebie i zapatrzeni w swoją wspaniałą postać, ze nie widzą swoich niedostatków.
            • 1rape1 Re: Opamiętaj się dziewczyno... 31.08.09, 08:32
              szara1982 napisała:

              > "pio.tr napisał:
              >
              > > ... on nie chce z Tobą brać ślubu. Pewnie jest jakiś powód, który mu
              > > przeszkadza. Może masz dziwną matkę, może jakieś zachowanie Twoje mu
              > > przeszkada... a może po prostu (co zdarza się bardzo często), jesteś brzy
              > dka.
              > > Facet myśli prostymi kategoriami. Nie chce wylądować na całe życie z brzy
              > dka
              > > panna, do tego z egoistką myślącą tylko o pewniaku "na przyszłośc"
              >
              > co za pierdoły!!!!
              > Jeżeli koleś uważa swoją dziewczyne za brzydką to dlaczego sie w ogóle z nią zw
              > iązał???
              > z tego co zauwazyłam to raczej mężczyźni nie grzeszą urodą, ale są tak pewni si
              > ebie i zapatrzeni w swoją wspaniałą postać, ze nie widzą swoich niedostatków.

              On sie z nią dopóki co nie związał ,a dlaczego jest z nią tak na pół ;), na
              pewno ma swoje powody !
              Wielu facetów ma swój rozum i swoje kategorie .
              Niedawno spotkałem faceta i jego żonę ,ku... większego frustrata to w życiu nie
              spotkałem ,a żonkę traktuje jak szmatę .
        • aarvedui Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 21:21
          skarpetka_szara napisała:

          > ha! ha! bardzo smieszne. Tylko dziewczynie nie jest do smiechu w
          > takim ukladzie.

          jesli nie umie mu powiedziec, ze licza sie dla niej materialne gesty typu
          pierscionek, to znaczy ze nie dorosla jeszcze do zwiazku, bo nie opanowala etapu
          komunikacji z partnerem.
          dla dobra partnera powinna mu powiedziec, a on albo sie zlituje nad jej glupota
          albo rzuci i zmieni na normalny model.
    • bombalska Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:05
      Chyba najlepiej zapytac wprost, czy planuje zawierac zwiazek malzenski. Dla
      jednych jest to oczywiste, ze chca, dla innych oczywiste, ze nie chca, albo ze
      bardzo nie chca, albo ze im nie zalezy. (Wbrew pozorom ci, co mowia, ze im to
      wisi, bo papierek nic nie zmienia, nie chca wlasnie tego papierka na oczy widziec).
      Jezeli facet bedzie twierdzil, ze chce, to warto jeszcze zapytac o ramy czasowe.
      Po tym terminie, jesli nic sie nie wydarzylo, to raczej mozemy szukac meza dalej.
      Po prostu - zachowujmy sie jak dorosli, a nie jak dzieci na podchodach.
      • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:11
        tak jak pisalam, facet mowi ze chce, ale tak za powiedzmy 4 lata.
        Ale za 4 lata - JEZELI sie rozmysli - to ona zostanie z reka w
        nocniku, bo bedzie musiala na szybkiego szukac kogos aby miec
        dzieci.

        Zreszta... jezeli facet nie wie czy chce sie wiazac po 2ch latach,
        to bedzie wiedzial po 6ciu? Mysle ze w tym wieku to juz mozna
        wiedziec.

          • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:17
            nieprawda. MOzna nie chciec slubu z roznych przyczyn, np. ideologicznych,
            filozoficznych, albo dzieki wlasnym refleksjom.

            Moze lepiej zakladac pewna tymczasowosc, bo wszystko sie konczy, wiec lepiej sie
            zdziwic in plus niz in minus? Takie jest moje podejscie. Zakladam, ze chce byc z
            kims, i zeby moj partner byl ze mna bo jest nam dobrze ze soba, a nie bo
            podpisalismy taki dokument prawny.
            • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:22
              grzeczna_dziewczynka15 napisała:

              > nieprawda. MOzna nie chciec slubu z roznych przyczyn, np. ideologicznych,
              > filozoficznych, albo dzieki wlasnym refleksjom.
              >
              > Moze lepiej zakladac pewna tymczasowosc, bo wszystko sie konczy, wiec lepiej si
              > e
              > zdziwic in plus niz in minus? Takie jest moje podejscie. Zakladam, ze chce byc
              > z
              > kims, i zeby moj partner byl ze mna bo jest nam dobrze ze soba, a nie bo
              > podpisalismy taki dokument prawny.

              jeśli ktoś podchodzi do związku "tymczasowo" to powinien to jasno wyartykułować,
              żeby druga strona wiedziała na czym stoi. w przeciwnym razie to takie samo
              świństwo jak zmuszanie do ślubu za pomocą ultimatum
                • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:30
                  świństwem jest zmuszanie kogoś do nagięcia się do nasze wizji przyszłości. jeśli
                  jedna strona chce ślubu to utrzymywanie jej w błogiej nieświadomości
                  (jednocześnie trzymając się wizji że związek jest tymczasowy) jest tak samo
                  chamskie jak zaciąganie przed ołtarz zdeklarowanego przeciwnika długoterminowych
                  zobowiązań.
                      • stoova Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 23:34
                        Brak ochoty na ożenek nie jest tożsamy z tymczasowością związku.

                        Dobrze pamiętam, że chodzi o syna rozwodników? Skąd wiecie, czy nie naoglądał
                        się w sądzie rodziców rzucających się sobie do gardeł o jakieś pierdółki
                        materialne i niematerialne? Rodziców tłumaczących obcym ludziom, dlaczego doszło
                        do rozkładu pożycia etc.? Może chcą sobie takich doświadczeń oszczędzić?
                        20% dzieci w trzecim mieście w Polsce rodzi się w związkach nieformalnych. Ci
                        ludzie w ogromnej większości nie zakładają tymczasowości związku. Kto normalny,
                        płodząc dziecko, wiąże się z partnerem w ograniczonej perspektywie czasowej?
                        • rachela180 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 26.08.09, 16:36
                          Ktoś wyżej napisał, że brak ochoty na ślub może wynikać z różnych rzeczy.
                          Rzeczywiście tak jest - np. są ludzie, którzy nie uznają instytualizacji
                          czegokolwiek. Nie zależy im na papierach.
                          W tym przypadku zdaje się zę chodzi o syna rozwodników. Może nie boi sie
                          powtórzyc schemat rodziców?

                          Najprościej jest o tym po prostu porozmawiać. Powiedzieć, że się chce być razem.
                          Że ślub jest dla jednej strony ważny, omówić za i przeciw. Tylko ze szczerej
                          rozmowy może coś wyniknąć.
                          • 1rape1 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 31.08.09, 08:45
                            rachela180 napisała:

                            > Ktoś wyżej napisał, że brak ochoty na ślub może wynikać z różnych rzeczy.
                            > Rzeczywiście tak jest - np. są ludzie, którzy nie uznają instytualizacji
                            > czegokolwiek. Nie zależy im na papierach.
                            > W tym przypadku zdaje się zę chodzi o syna rozwodników. Może nie boi sie
                            > powtórzyc schemat rodziców?
                            >
                            > Najprościej jest o tym po prostu porozmawiać. Powiedzieć, że się chce być razem
                            > .
                            > Że ślub jest dla jednej strony ważny, omówić za i przeciw. Tylko ze szczerej
                            > rozmowy może coś wyniknąć.

                            Często kobiety mają skłonność myślenia wysokich lotów .
                            A mężczyźni maja mysli proste jak drut,oczywiście są równie zakłamani jak
                            kobiety .
                            I w tym przypadku facet nie mówi jej ,o co chodzi .
                            Moze oni zostaną z sobą z przyzwyczajenia ?
                            Starsi ludzie mieli łatwiej ,może.
                            Zarobki były małe ale pewne :)
                            Kobiety miały mniej partnerów seksualnych
                            I teraz faceci ,często z miłym uśmiechem traktują je jak szmaty.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:29
                Tymczasowo, zreszta nie znaczy, ze ktos szuka innego partnera w miedzyczasie,
                tylko ze, zaklada, ze cos sie moze popsuc.
                Niestety, nie znam wiele szczesliwych malzenstw i kazde sie predzej czy pozniej
                rozpada, lub nie rozpada z powodow np finansowych - w stylu ludzie by sie
                rozwiedli, ale nie stac ich na dwa odrebne zycia.
                Moze to trwac i 20 lat, ale to i tak tymczasowe.

                Lepiej zatem dbac i pielegnowac zwiazek niz dac se na luz, bo i tak zawsze
                bedziemy razem, a zwiazek "tymczasowy" moze przetrwac w szczesciu wiele lat,
                moze i cale zycie.
                • kot-w-paski Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:51
                  nikt przy zdrowych zmysłach nie wchodzi w związek na zasadzie "to i tak się
                  kiedyś rozpadnie", bo to głupota.. w związek się wchodzi z chęci zbudowania
                  czegoś. owszem, małżeństwa się psują, ale bynajmniej nie jest to norma, nie
                  przesadzajmy, ale jeśli ktoś uważa, ze jego potencjalne małżeństwo też się NA
                  PEWNO rozpadnie, to niech nie zawraca głowy swojemu partnerowi własną osobą, bo
                  mniej lub bardziej świadomie zniszczy tej drugiej osobie życie.
                  pooza tym są jeszcze dzieci.. one też są tymczasowe?
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 16:02
                    To, ze malzenstwa sie psuja albo rozpadaja, to raczej norma niz margines. Tylko,
                    ze wmawia nam sie od dziecka, ze jest inaczej, stad wierzymy w to szczerze. Cos
                    na zasadzie religii.

                    Jest wiele przyczyn, dla ktorych opiewa sie malzenstwa o rodzine. Przede
                    wsyztskim, przyczyna ekonomiczna. Ludzie zyjacy w rodzinach sa pewnymi
                    konsumentami. Jak zakladaja rodzine, potrzebuja mieszkania, na to zwykle
                    potrzbuja kredytu, a wiec stalej pracy. Zeby wychowac dzieci potrzeba nakladow
                    finansowych, a takze duzo wysilku wychowczego i emocjonalnego. W zaiwzku z tym
                    ludzie sa bardziej produktywni, jak wpadna w tew machine, i nie zajmuja sie
                    "glupotami". Ile ludzi musi zrezygonowac ze swoich aspiracji, np. artystycznych,
                    zeby zarobic na dzieci? W zwiazku z czym podejmuja nudna, zmudna i stabilna prace.

                    Tymczasowe jest wszystko, nawet dzieci. CHoc oczywiscie, zazwyczaj dla rodzicow
                    sa wieczne, bo zyja do onca zycia rodzicow i dluzej (czego wszystkim dzieciom i
                    ich rodzicom zycze).

                    Zakladanie tymaczasowosci nie jest oszustwem, Jest po porstu uczcciwe. Ile jest
                    malzenstw, ktore przysiegaly wiernosc i ucziciwosc malzenska do smierci, kotre
                    potem konczyly sie zdrada lub/i rozwodem? MOze i licza sie intencje, ale czy
                    intencje tak naprawde maja znaczenie dla osoby poszkodowanej?
          • hella_79 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:16

            sundry napisała:

            > Masz rację,tym bardziej że mieszkają razem. Takie niezdecydowanie
            > nie rokuje nic dobrego.

            prawie, że paniczne parcie na ślub też nie rokuje nic dobrego. nawet jak go zmusi do oświadczyn, a mu się odwidzi po kolejnych 2 latach to co za problem się rozwieść? myśli, ze jak się zwiążą papierkiem to będzie trudniej? no i owszem, może będzie trudniej się rozejść, ale co to za przyjemność trwać w małżeństwie, z którego jedna strona najchętniej by się wyrwała?
            ja bym po 2 latach bycia razem nie parła na slub, tym bardziej w przypadku, gdy druga strona mojego entuzjazmu nie podziela
          • gobi05 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 08:56
            > No ale przeciez sie zwiazali?

            Jak się związali?
            Kobieta spakowała szczoteczkę do zębów i pięć par
            majtek i wprowadziła się do mężczyzny.
            To było ich całe związanie się.
            Tak się zawierało małżeństwo w czasach Abrahama.

            Skarpetka pisze, że od dwóch lat są w związku,
            ale to tylko taki eufemizm na seks. Oni od dwóch
            lat sypiają ze sobą, a od roku mieszkają razem.
            On o nic ja nie prosił, sama wlazła mu do łóżka.
            Czym niby "się związali"?
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 18:53
              Skarpetka nic nie pisala, kto sie do kogo wprowadzal, tak mi sie wydaje, tylko,
              ze zamieszkali razem.

              Pytasz czym sie zwiazali.
              NIe dla kazdego tylko rozpoznanie przez jaiegos urzednika reprezentujacego
              opresyjny twor biurokratyczny zwany panstwem lub kosciolem jest konieczny, zeby
              sie zwiazac.

              Jak sie tak boisz panicznie, ze Ci kobieta ucieknie, to oczyscie ciagnij ja do
              USC albo oltarza. Ale dla inncyh zwiazek to cos glebszego i relacja
              duchowo-intelektualno-seksualno-jakas tam, a nie tylko kwestia biurokracji.
              • madame_charmante ciekawe podejscie :))) 18.08.09, 12:15

                "Ale dla inncyh zwiazek to cos glebszego i relacja
                > duchowo-intelektualno-seksualno-jakas tam, a nie tylko kwestia
                biurokracji."
                a może by tak popatrzec na malżenstwo jako na akt symboliczny ? i
                to wcale nie w koscielnym znaczniu ? ..dla mnie fakt stanięcia
                przed oltarzem jest ostatecnym wyrazem milości ( w koncu obiecuję
                komuś, ze bedę z nim na zawsze, bo tak bardzo tego kogoś kocham) i
                przypieczętowaniem związku wlasnie w wymiarze filozoficzno -
                seksualno - jakimś tam .. że zacytuję
                i moze by tak nie przekładac własnych fobii .. na resztę
                ludzkości ? :P
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: ciekawe podejscie :))) 19.08.09, 00:17
                  Jakich fobii?

                  Wiesz, to byl post skierowany konkretnie do Gobi5, ktory utrzymuje, ze bez slubu
                  relacja przypomina te miedzy dziwka a alfonsem. Chcialam tylko napisac, ze
                  wiecej jest mozliwych puntow widzenia. Ty napisalas personalnie, czym dla Ciebie
                  jest malzenstwo i rozumiem to. Ale zakladam, ze rozumiesz, ze inne osoby moga
                  nie podzielac Twojego puntku widzenia. W przeciwiestwie do Gobi5, ktory uwaza,
                  ze tylko jego punkt widzenia to ten sluszny i prawdziwy.
                  • gobi05 Re: ciekawe podejscie :))) 19.08.09, 03:35
                    > Wiesz, to byl post skierowany konkretnie do Gobi5, ktory utrzymuje, ze bez slub
                    > u
                    > relacja przypomina te miedzy dziwka a alfonsem.
                    Brzydka prowokacja.

                    A twój "opresyjny twor biurokratyczny" to
                    instytucjonalna reprezentacja społeczności.
                    Nawet prymitywne plemiona mają instytucje:
                    wodza, starszyznę, uzdrowiciela itp.
                    Jesteś anarchistką? Nienawidzisz społeczeństwa
                    i jego instytucji?

                    > nie podzielac Twojego puntku widzenia. W przeciwiestwie do Gobi5, ktory uwaza,
                    > ze tylko jego punkt widzenia to ten sluszny i prawdziwy.
                    Bardzo się staram, żeby moje poglądy nie były zależne
                    od mojego punktu wiedzenia, ale by były możliwie
                    jak najbardziej obiektywne.
                    Ty niestety nie odróżniasz poglądów od punktu widzenia,
                    więc trochę trudno z tobą dyskutować, bo nie masz
                    aparatu poznawczego. :-( Mowa jest srebrem...
                    To że umiesz pisać nie oznacza, że powinnaś pisać.
                    Nawiasem mówiąc, nawet pisać nie umiesz.
                    • the.witcher ale bzdet ;)))) 19.08.09, 11:40
                      "Bardzo się staram, żeby moje poglądy nie były zależne
                      od mojego punktu wiedzenia, ale by były możliwie
                      jak najbardziej obiektywne."

                      czytasz to co piszesz czy tylko piszesz żeby pisać?
                      jak poglądy moga byc obiektywne???? co to za intelektualny gniot????
                      moje poglądy to moje i tylko moje poglądy i są subietktywne w 100%,
                      gdyby miały być obiektyne nie byłyby moimi poglądami tylko wypadkową
                      oczekiwań interlokutorów i mojej wiedzy, czyli niczym istotnym bo z
                      gruntu podszyte fałszem i wazeliną.
                      • gobi05 Re: ale bzdet ;)))) 19.08.09, 13:47
                        > jak poglądy moga byc obiektywne????
                        Tak, jak wyrok sądu może być sprawiedliwy.
                        Sędzia nie orzeka we własnej sprawie,
                        opiera się na autorytecie prawa i stara się
                        dociec co naprawdę zaszło.

                        > gdyby miały być obiektyne nie byłyby moimi poglądami tylko wypadkową
                        > oczekiwań interlokutorów i mojej wiedzy
                        Dlaczego ich oczekiwania miałyby w ogóle
                        się liczyć? Wiedza - to bardzo dobre słowo.
                        Wiedza opiera się na doświadczeniu i rozumie.
                        Doświadczenie - cóż, z faktami się nie dyskutuje.
                        Rozum zaś nie zależy od mojej płci, religii itp.
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: ciekawe podejscie :))) 19.08.09, 16:08
                      Mozesz mnie nazywac anarchistka, ja za taowa sie nie uwazam. Ale tak, mam
                      anarchistyczne podejscie do instytucji panstwa. Staram sie patrzec na ludzi
                      indywidualistycznie, co jest zwiazane ze wszelkimi dazeniami wolnosciowymi. Nie
                      traktuje ludzi, jako trybikow w machinie, bo daleka jestem od autorytarnej wizji
                      swiata.

                      Twoje poglady nie sa obietkywne. CO zreszta nie jest zadnym zarzutem, bo niczyje
                      pogdlady nie sa obietkywe, sa one zawsze wypadkowa wlasnych doswiadczen,
                      wychowania, wartosci, lektur przeczytanych, srodowiska w jakim sie obracamy,
                      typu osobowosci, itd. Tylko wazne, zeby zdawac sobie sprawe z ich subiektywizmu.

                      CO do oceny mojej umiejetnosci pisania, czy wyglaszania pogladow, to sobie
                      daruj. Ja tez moglabym Cie bardzo negatywnie ocenic, ale takie argumenty sa
                      ponizej pasa i nic nie wnosza do dyskusji.
        • eye-witness Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:37
          ja jako kobieta zupelnie nie rozumiem takiego babskiego cisnienia na zareczyny, czy slub. co one ci dadza (ups, przepraszam, TEJ dzieczwczynie;-))? gwarancje, ze facet bedzie z toba po grob? jak mu sie odmieni, to zostawi cie, jak bedziecie juz dzieci miec. jesli zas facet chce byc z toba, to bedzie i bez przymusu obraczkowego. nie przyszlo ci do glowy, ze on po prostu nie chce? i dlaczego milaby sie zmuszac? dlatego, ze tobie sie marzy?
          i to ze bedzie trzeba jak cos na szybkiego kogos szukac, zeby miec dzieci... ty sama zachowujesz sie jak dziecko... pogadaj z facetem, ale jak dorosla kobieta, nie jak dzidzia, ktora chce kogos do czegos zmusic. a takie "bo chce miec z kims dzieci" pachnie mi bardziej tym, ze byle z kim, aby miec. BO?!
          a pozniej jakie panny dziwia sie, ze chlop nie ma ochoty... jak mnie ktos do czegos zmusza, tez wlacza mi sie wsteczny...
          • stoova Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 23:48
            Zgadzam się w pełnej rozciągłości. Dodatkowo facet - nawet jak się ugnie -
            takiego przymuszania łatwo nie zapomni.
            Moim zdaniem, kobiety prące na ślub w złym miejscu szukają potwierdzenia
            oddania, poświęcenia i miłości. To powinny wiedzieć z codziennego bycia z facetem.
            Głupie na tym świecie jest to, że gdy w związku jest ok, to szukamy sobie
            potwierdzeń, dowodów. Z kolei gdy w związku nie jest ok, to oszukujemy się,
            łudzimy, że wszystko jest dobrze, że są jakieś przejściowe trudności -
            oczywiście nie neguję, że takie komplikacje też się mogą zdarzyć.
        • kindofmagic Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 14:58
          Jak mowi ze chce za jakies 4 lata to albo nie chce albo sie boi
          (czyli w pewnym sensie tez nie chce, bo mysli, ze moze to byc
          bledem). W tym wieku to juz nie powinno wydawac sie straszne. Wypada
          porozmawiac. Slub koscielny to sprawa raczej hobbystyczna ale cywilny
          reguluje wspolne zycie i bezpieczenstwo.

          Z drugiej strony znam takiego, ktory ociaga sie z oswiadczynami kilka
          lat, choc dobrze wie, ze chce z nia spedzic reszte zycia. Zyja tak
          juz z 8 lat i mieliby problem z podzialem majatku gdyby mieli sie
          rozstac, bo wiekszosc rzeczy jest juz wspolna. Prawdopodobnie beda
          tak zyli nadal, choc dziewczyna nie ma az takiego parcia na slub.
        • kniazwitold Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:33
          @szara skarpetka: nie wiem ile masz lat, ale dla mnie w zwiazku nie istnieje
          slowo JEZELI. Zwiazek to nie jest kontrakt, umowa na papierku. Dla mnie zwiazek
          zyje wlasnym zyciem, czesto nie podlega logice a emocjom, jest porostu
          nieprzewidywalny. Po 2-3 latach nie poznajesz swojego partnera, jezeli porownasz
          go do tego kim byl te kilka lat wczesniej.
          Jak sie rozstana, to sie rozstana, to sie czegos naucza, to beda innymi ludzmi.
          To nie jest scenariusz i nikt nikomu nie da GWARANCJI na pismie.
        • alfika Re: zaraz, zaraz, jak się rozmyśli za 4 lata... 19.08.09, 00:37
          ... to odejdzie i nic go nie zatrzyma, zaden cyrk (i to na szczęście
          dla nich obojga)
          ale jak się rozmyśli za 4 lata będąc już małżonkiem, to wybranka
          będzie rozwódką z bagazem doświadczeń

          to już lepiej niech odchodzi bez tego rozwodu?...

          bo liczenie na to, że skoro ślubował, to się nie rozmyśli jest
          głupie po prostu jak ma się rozmyślić, to go święci pańscy i sędzia
          AnnaMariaWesołowska nie zmuszą do miłości
        • mruff Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 21.08.09, 21:19
          skarpetka_szara napisała:

          > Zreszta... jezeli facet nie wie czy chce sie wiazac po 2ch latach,
          > to bedzie wiedzial po 6ciu? Mysle ze w tym wieku to juz mozna
          > wiedziec.

          Myślę,że sama sobie odpowiedziałaś. Jak na moje oko nie czujesz się
          pewnie w tym związku i potrzbujesz zapewnień w postaci deklaracji.
          Poza tym kto powiedział,że należy wyjść za mąż przed 30? Nie każdej
          z nas jest to pisane.
        • 1rape1 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 31.08.09, 08:38
          skarpetka_szara napisała:

          > tak jak pisalam, facet mowi ze chce, ale tak za powiedzmy 4 lata.
          > Ale za 4 lata - JEZELI sie rozmysli - to ona zostanie z reka w
          > nocniku, bo bedzie musiala na szybkiego szukac kogos aby miec
          > dzieci.
          >
          > Zreszta... jezeli facet nie wie czy chce sie wiazac po 2ch latach,
          > to bedzie wiedzial po 6ciu? Mysle ze w tym wieku to juz mozna
          > wiedziec.
          >
          Facet myśli ze znajdzie coś lepszego .
          Może jest bardziej doświadczona ,miała wielu partnerów i wiele seksu ,czasem to
          przeszkadza i może być tak ,ze na seks jest ok ale na żonkę to nieszczególnie
        • belladona82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 02.09.09, 18:20
          Zmuszanie kogoś do czegokolwiek nie jest dobrym pomysłem. Podobnie jak
          zaciskanie zębów i rezygnacja z własnych planów i marzeń. Jeżeli kogoś
          uszczęśliwia ślub i perspektywa powiększenia rodziny za kilka lat to ma prawo do
          tego dążyć, ale nie kosztem drugiej osoby. Musi jasno przedstawić swoje
          oczekiwania i jeśli druga strona oczekuje od związku czegoś zupełnie innego, to
          trzeba to uszanować i poszukać kogoś kogo wizja zawarcia z nią związku
          małżeńskiego uszczęśliwia i nie przeraża. Pozdrawiam
      • erillzw Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:15
        Znam podobną sytuacje z doswiadczenia.
        Moj były ani myslał o zaręczynach, gdy gdzies pojawiał sie temat -
        nawet nie ode mnie - wygłaszał pasjonujace elaboraty o
        bezsensewnosci małżenstwa do konca zycia i przekonywał ze najlepszym
        rozwiazeniem jest kontrakt na 10 lat ktory po 10 lat sie odnawia lub
        nie, a na koniec dodawał ze nie widzi sensu w papierku i w ogole
        kosciol czy urzad to zbyt tradycyjne a ze lubil pozowac na takiego
        ktory mysli inaczej od innych to probowal forsowac niby slub np.
        gdzies w odleglym kraju bez ludzi...
        Aaaaaleeee.. Gdy pojawila sie moja chec odejcia - z innych zupelnie
        powodow bo nie mialam jakiegos "cisnienia" na malzenstwo z nim - nie
        minal miesiac jak stanal przede mna z pierscionekiem. Zebym
        przypadkiem nie odeszła od niego i nie poszła do innego...

        Jak facet sam nie chce sie zareczac to przymuszanie go nic nie da.
        Moj kumpel ostatnio skonczyl zwiazek z laska ktora dala mu
        ultimatum, albo slub albo ich nie ma. Wiec ich nie ma a ona teraz
        jeczy...

        Niech pogadaja ze soba na temat planow. Czy On w ogole o tym mysli,
        jak sie na to zapatruje czy bierze pod uwage jej uczucia w tym i czy
        ona bierze jego..
        Bez rozmowy sie nie da.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:13
      Nie kumam problemu pt: ja chce, zeby on sie oswiadczyl i jak tu go podejsc.

      Ludzie, jak sa razem kawal czasu, to chyba zdaja sobie sprawe jak dryga strona
      widzi przyszlosc. A poza tym, skoro dziewczynie zalezy, to czmu sie sama nie
      oswiadczy? Slub to chyba wspolna decyzja, wiec moze lepiej sie spytac: wyjdziesz
      za mnie? NIz miec jakies domysly. A jak ktos powie, ze nie, to spytac sie czemu.

      A tak poza tym dziwi mnie traktowanie zwiazku intstrumentalnie, ze niby zwiazki
      sa tylko po to, zeby skonczyly sie slubem, a jak nie to niby strata czasu.
      Mysle, ze spedzanie milo czasu z druga osoba, inspirujaco, gdzie mozna dac sobie
      nawzajem wiele przyjemnosci, milosci, czulosci, miec fajny seks, nauczyc sie od
      siebie roznych rzeczy, zainspirowac do czytania jakis tam skiazek, sluchania
      jakiejs tam muzyki, obejrzenia jakis filmow, wspolne podroze itd nie jest strata
      czasu tylko korzyscia sama w sobie.
      • jan_hus_na_stosie Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 19:02
        grzeczna_dziewczynka15 napisała:

        > A tak poza tym dziwi mnie traktowanie zwiazku intstrumentalnie, ze niby zwiazki
        > sa tylko po to, zeby skonczyly sie slubem

        a ja myślałem, że bycie z kimś z kim nie wiąże się swojej przyszłości jest
        instrumentalne, a tu jak zwykle niegrzeczna dziewczynka mnie oświeciła...
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 19:25
          Kwestia jak na to spojrzysz. Jesli ktos lapie partnera/ke tylko po to, zeby sie
          rozkoszowac faktem bycia zona/mezem, a nie po porstu bycia z druga osoba, tgo
          jest intremuntalne traktowanie partnera/ki.

          Rozkoszowanie sie byciem z druga osoba nie koniecznie musi oznaczac ped do
          papierka. Szczegolnie jesli ktos uwaza sie za anarchiste, albo chociaz ma
          romatyczna wizje zwiazku, ktora zaklada, ze bycie razem nie koniecznie musi sie
          wiazac z takimi materialnymi kwetsiami jak dobra materialne czy biurokracja.
          • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 16.08.09, 14:52
            grzeczna_dziewczynka15 napisała:

            > Kwestia jak na to spojrzysz. Jesli ktos lapie partnera/ke tylko po to, zeby sie
            > rozkoszowac faktem bycia zona/mezem, a nie po porstu bycia z druga osoba, tgo
            > jest intremuntalne traktowanie partnera/ki.

            czyli dążenie do ślubu oznacza pustą chęć nazywania siebie żoną/mężem, a
            niezawieranie ślubu oznacza pełnoprawne i chwalebne "bycie ze sobą". troszkę to
            absurdalne, nie sądzisz? spróbuj na chwilę wyjść z perspektywy przeciwniczki
            "papierka" i wytłumacz mi, dlaczego ślub ma spłaszczać związek i sprowadzać go
            do roli uzyskania określonego statusu.
            • kozaki_wiesi Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 20:58

              spróbuj na chwilę wyjść z perspektywy przeciwniczki
              > "papierka" i wytłumacz mi, dlaczego ślub ma spłaszczać związek i
              sprowadzać go
              > do roli uzyskania określonego statusu.

              Gdyby uczęszczała na 'gender studies' to by głupich pytań nie
              zadawała.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 00:12
              Nie pisze, ze chec zawarcia malzenstwa jest zawsze zwiazany jedynie ze zmiana
              stanu cywilnego, ale czesto tak sie zdarza, chyba zgodzisz sie?

              Na pewno, dziwi mnie motywacja, w ktorej kobieta nie chce poczekac na lsub 4
              lat, ale chce go juz. Skoro planuje z facetem cale zycie, to co oznaczaja 4
              lata? A jak sie boi, ze przyszlosc jest niepewna, to znaczy ze nie ufa facetowi.
              A jak mu nie ufa, to po co planowac z nim cale zycie?
              • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 00:24
                grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                > Nie pisze, ze chec zawarcia malzenstwa jest zawsze zwiazany jedynie ze zmiana
                > stanu cywilnego, ale czesto tak sie zdarza, chyba zgodzisz sie?

                zdarza się, ale nieuprawniona jest generalizacja i domniemanie, że taka właśnie
                motywacja przyświeca każdej która chce wziąć ślub ze swoim partnerem, a
                to właśnie robisz.

                >
                > Na pewno, dziwi mnie motywacja, w ktorej kobieta nie chce poczekac na lsub 4
                > lat, ale chce go juz. Skoro planuje z facetem cale zycie, to co oznaczaja 4
                > lata? A jak sie boi, ze przyszlosc jest niepewna, to znaczy ze nie ufa facetowi.

                a przyszłość jest pewna, obiecał jej coś wprost? z wątku wynika że nie, więc to
                raczej on jej nie ufa i problemem nie jest poczekanie 4 lat, tylko czekanie do
                30tki kiedy może się okazać, że partner nadal nie będzie wiedział czy to to, lub
                podziękuje za współpracę. innymi słowy inwestowanie swojego czasu (i
                strategicznych z punktu widzenia macierzyństwa lat) bez grama przekonania, że
                druga strona wiąże z nią swoją przyszłość.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 00:37
                  NIe, nie pisze, ze KAZDY kto chce slubu, chce tylko z duma prezentowac obraczke,
                  ale ze to zjawisko istenieje. Bez sensu, zebym to koelejny raz powtarzala?

                  Co do dzieci, hmm, faktycznie, rozumiem, ze macierzynstwo moze byc tu westia
                  kulczowa, ale wtedy chyba o dzieciach trzeba rozmawiac przede wsyztskim, nie o
                  slubie? No i wreszcie, nawet jak kolo 30-tki okaze sie, ze ten facet jednak nie
                  nadaje sie na ojca, do 40 mozna sobie jeszcze sopkojnie poradzic z naturalnym
                  zaplodnieniem, albo sprobowac inncyh metod.

    • butterflymk Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:17
      Skoro fajna para to czy dziewczynie chce sie to psuc?
      jaka satysfakcja będzie dla dziewczyny na wymuszonych zręczynach?
      może to obrzydzić chłopakowi tą dziewczynę
      pozatym nawet jeśli dziewczyna zmusi chłopak do zaręczyn to chlopak
      nie dośc że będzie frustratem to bdzie przedłużał czas do ślubu..
      niech dziewczyna sie cieszy i doceni że ma fajnego faceta a nie
      urządza szopki ze zmuszaniem do oświadczyn.
      nie fajniej jak dziewczyne zaskoczy jej facet kiedy będzie sam
      gotowy...
      skoro i tak są razem i mieszkaja razem to jak małżeństwo...
      • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:28
        mysle ze to jej panika: lato, w okolo ludzie biora slub, jej
        kolerzanki powolutku zaczynaja sie zareczac albo wychodzic za maz -
        i wpada w mlyn mowienia i myslenia o tym.

        absolutnie nie chce aby zareczyny wyszly przez nia - dlatego cicho
        siedzi i chlopaka nie zamecza. Ale sama dostaje frustracji.
        • sumire Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:34
          no, to jest cudowne - bo koleżanki się zaręczają, to i ja muszę.

          jako że jestem wielką zwolenniczką szczerości, uważam, że o takich rzeczach trzeba mówić, a nie czekać, aż się ta druga strona domyśli. a że nie mam pojęcia, skąd u wielu kobiet takie parcie na pierścionek, niechby i wymęczony, to już inna sprawa...
    • bell82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:31
      mądra rada dla tego chłopaka - jezeli jego dziewczyna bedzie go przymuszac do
      zareczyn niech ja kopnie w tyłek jak najszybciej...nie wyobrazam sobie
      przymuszania do czegokolwiek..moj chłopak oswiadczyl mi sie po 4 latach i byla
      to jedna z największych niespodzianek w moim zyciu...
      • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:46
        bell82 napisała:

        > mądra rada dla tego chłopaka - jezeli jego dziewczyna bedzie go przymuszac do
        > zareczyn niech ja kopnie w tyłek jak najszybciej...nie wyobrazam sobie
        > przymuszania do czegokolwiek..moj chłopak oswiadczyl mi sie po 4 latach

        a jakby się nie oświadczył, to też miałby Cię kopnąć w tyłek, gdyby przypadkiem
        u Ciebie najpierw powstała myśl o wspólnym życiu?
        • bell82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:55
          wanilinowa napisała:

          > bell82 napisała:
          >
          > > mądra rada dla tego chłopaka - jezeli jego dziewczyna bedzie go przymusza
          > c do
          > > zareczyn niech ja kopnie w tyłek jak najszybciej...nie wyobrazam sobie
          > > przymuszania do czegokolwiek..moj chłopak oswiadczyl mi sie po 4 latach
          >
          > a jakby się nie oświadczył, to też miałby Cię kopnąć w tyłek, gdyby przypadkiem
          > u Ciebie najpierw powstała myśl o wspólnym życiu?

          wspolne zycie to nie kawał metalu na paluchu..była to jego przemyslana
          decyzja..nie wobrazam sobie wymuszac zareczyn na drugiej osobie, ale wyobrazam
          sobie zycie bez tego jak najbardziej..no ale ludzie maja rozne podejscie...
          • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:57
            bell82 napisała:

            > wanilinowa napisała:
            >
            > > bell82 napisała:
            > >
            > > > mądra rada dla tego chłopaka - jezeli jego dziewczyna bedzie go prz
            > ymusza
            > > c do
            > > > zareczyn niech ja kopnie w tyłek jak najszybciej...nie wyobrazam so
            > bie
            > > > przymuszania do czegokolwiek..moj chłopak oswiadczyl mi sie po 4 la
            > tach
            > >
            > > a jakby się nie oświadczył, to też miałby Cię kopnąć w tyłek, gdyby przyp
            > adkiem
            > > u Ciebie najpierw powstała myśl o wspólnym życiu?
            >
            > wspolne zycie to nie kawał metalu na paluchu..była to jego przemyslana
            > decyzja..nie wobrazam sobie wymuszac zareczyn na drugiej osobie, ale wyobrazam
            > sobie zycie bez tego jak najbardziej..no ale ludzie maja rozne podejscie...

            nie widzę w tym opisie zmuszania, tylko tyle, że ona zaczęła pierwsza myśleć o
            wspólnym życiu. a Ty od razu o kopaniu w tyłek.. ludzie mają różne podejścia -
            zwłaszcza kiedy sami są w zupełnie odmiennej sytuacji :D
          • belladona82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 02.09.09, 18:45
            Myślę, że nikt nie ma prawa zmuszać nikogo do ślubu, ale myślę, że po pewnym
            czasie ma prawo znać czyjeś deklaracje w tej sprawie. Jeśli ktoś nie chce brać z
            kimś ślubu to na jasno zadane pytanie w tej sprawie powinien po prostu
            odpowiedzieć "nie". Odpowiedź "nie wiem", nie teraz" jest również odpowiedzią
            "nie". Co będzie a nie jest nie liczy się w rejestr. Wiem, że istnieją kobiety,
            które w imię miłości są z kimś latami, nie oczekując w zamian żadnych
            deklaracji, czy też obietnic dotyczących wspólnej przyszłości. Sama kiedyś do
            nich należałam. Podobno czasami warto i kończy się to miłą niespodzianką, ale
            nie mogę tego potwierdzić na podstawie własnego doświadczenia. Czasami po wielu
            latach zaskoczony partner potrafi powiedzieć "ale ja nie chciałem nigdy żadnego
            ślubu", więc może zapytać go o to wcześniej, by uniknąć przykrych rozczarowań.
            Może lepiej uchodzić za "białoszmaciarę", "blacharę", czy kogokolwiek innego niż
            poświęcić komuś 8 najlepszych lat życia, a później zaczynać wszystko od nowa.
            Czasami warto poczekać, ale jak długo można czekać, aż ktoś będzie w stanie
            określić swoje uczucia? Znam osoby, które po wielu latach nie są ani na "tak"
            ani na "nie". Chyba już wolałabym kogoś przycisnąć do muru, żeby szybciej
            usłyszeć to "nie" niż czekać do późnej starości.
    • yannika Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:43
      Jak dla mnie to nie ma sensu zmuszać, aczkolwiek dość czarno tą "fajną parę" widzę.
      Jak się chce z kimś być, to pierścionek nie stanowi problemu, sam "papierek" też
      nie. Ale już "bo ja chcę ale bez zobowiązań" niestety nie wróży dobrze na
      przyszłość. Jeśli po dwóch latach razem i roku wspólnego mieszkania on nie wie,
      to kiedy się dowie? Jak się dziecko pojawi? Czy jak oboje będą mieli po 50 lat?.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:03
        A co to sa 2 lata? Przeciez to nic wobec calego zycia. Rok mieszkania razem? Po
        dwoch latach dopiero mozna kogos tak naprawde poznac. DOpiero po takim czasie
        opada romayczne uniesienie, i mozna zaczac nabierac przekonania, ze kocha sie ta
        druga osobe. Bo wczesniej to glownie fascynacja i pozadanie rzadzi ludzmi.

        Nic dziwnego, ze facet chce poczekac.
      • ruda.ryba Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 14:07
        yannika napisała:

        > Jak dla mnie to nie ma sensu zmuszać, aczkolwiek dość czarno
        tą "fajną parę" wi
        > dzę.
        > Jak się chce z kimś być, to pierścionek nie stanowi problemu,
        sam "papierek" te
        > ż
        > nie. Ale już "bo ja chcę ale bez zobowiązań" niestety nie wróży
        dobrze na
        > przyszłość. Jeśli po dwóch latach razem i roku wspólnego
        mieszkania on nie wie,
        > to kiedy się dowie? Jak się dziecko pojawi? Czy jak oboje będą
        mieli po 50 lat?
        > .
        >

        zgadzam się z powyższym
        • gold-fish Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 12:23
          Najwyzej możesz go ,,zmusić" do zastanowienia się nad tym czego
          chce. Czy ważniejsza jesteś Ty i Twoje potrzeby, czy jego 4 letnia
          wolność? Uświadom go co czujesz. Powiedz, że chcesz załozyć rodzinę
          itd. To chyba normalne, zeby rozmawiać o swoich planach i marzeniach
          w związku. Nie znacie się miesiąc tylko 2 lata. No i koniecznie,
          otwarcie powiedz mu czego chcesz. I zapytaj się dlaczego akurat 4
          lata?
        • belladona82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 02.09.09, 18:57
          Zgodzę się, że "tak, ożenię się z Tobą" wcale nie oznacza "tak będę z Tobą",
          podobnie jak nie oznacza "Tak będę Cie wierny". Niemniej jednak, jest to
          publiczne ślubowanie komuś "Miłości, wierności i tego, że Cię nie opuszczę, aż
          do śmierci" W rzeczywistości różnie to bywa, ale wówczas mówi się te słowa w
          obecności rodziny, świadków, jest to publiczna deklaracja.
          Oczywiście związki po ślubie również się rozpadają, ale wtedy partner odchodząc
          przynajmniej musi powiedzieć dlaczego na sali sądowej i nie może nikomu
          powiedzieć, że nasz związek, lata, które mu poświęciłam, były "niezobowiązującą"
          znajomością
    • liisa.valo Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:43
      A po cholerę zmuszać?
      Jeśli się nie oświadcza, to znaczy, że nie jest gotowy, a przymuszenie nie jest
      dobrym pomysłem, bo prędzej czy później skończy się katastrofą.

      Ech, dziewczyny (ty i ona) - PUKNIJCIE SIĘ W GŁOWĘ, że zacytuję ukochaną
      Chmielewską ("Przeciwko babom!", polecam każdej).
        • liisa.valo Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:57
          No, ale chyba gdyby chciał, to by się już oświadczył, nie?
          No, teoretycznie można zastosować chwyty rodem z Przyjaciółki, czyli wzdychanie
          przy wystawach z sukienkami ślubnymi, ostatecznie można zastosować chwyt mojej
          babci ("Franek, żenisz się czy nie?"). Ale prawda taka, że tutaj nie ma
          dyskretnych sugestii, albo łopatologicznie, gościa za włosy do USC, bo "muszę
          mieć męża na wiosnę", albo "goodybye, Lenin". Powtórzę: gdyby chciał,
          oświadczyłby się. Nie oświadcza się, bo nie chce i żadne sugestie mniej lub
          bardziej subtelne tu na nic.
        • liliana_17 Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 18:57
          Może problem leży w tym, że zaręczyny każde z nich rozumie inaczej,
          dla niego to decyzja o założeniu rodziny, czyli po zaręczynach
          termin ślubu, a dla niej to tylko dołączenie do grona zaręczonych
          koleżanek;)Czy Twojej koleżance na pewno chodzi tylko o te zaręczyny?
        • sta-fraszka Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 19:21

          Można wprost powiedzieć, że przy zaręczynach za cztery a ślubie za następny rok
          będzie się miało lat 32 więc jeśli chce się mieć x liczbę dzieci to może być
          późno/bardziej ryzykownie.

          Powiedzieć o swoich obawach, lękach i tyle. Po dwóch latach nie powinno być
          podchodów i strachów, że się kogoś przepłoszy. Jeśli zaś się przepłoszy to czas
          najwyższy wtedy a nie jeszcze później.

          Spytać wprost czemu 4 lata (rodzinna tradycja? obawy?)

          Jakiś kompromis (nie kłócąc się o dobór słów i tego co autor wypowiedzi miał na
          myśli) można wypracować.
          Ryzyko jest zawsze. Ale lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć na czym się stoi i
          dokąd się zmierza. Tudzież z kim.

          I jeszcze tak z własnego doświadczenia. Byłam kiedyś w związku o podobnym stażu
          i z podobnym problemem. Czekałam na deklarację aż pewnego dnia - po wielu
          rozmowach, próbie dowiedzenia się o zamiarach i planach - doszłam do wniosku, że
          na takiej deklaracji przestało mi zależeć. Po prostu przeszedł czas kiedy
          musiałam, dla własnego zdrowia psychicznego i wiary w to, że warto inwestować w
          związek, wiedzieć.
          Deklaracja pojawiła się prawie natychmiast.
          Ino mnie już nie była do niczego potrzebna, bo mnie przekonano, że nie warto.
          I wtedy (w wieku lat 26) zdawało mi się, że to wielka porażka.
          Dziś jestem wdzięczna niebiosom, że potrafiłam, jak mówi sistermoon, postawić na
          najlepszy pakiet na rynku emocjonalnych inwestycji.
          Własne ego.
        • erillzw Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 19:47
          skarpetka_szara napisała:

          > po raz 10ty raz mowie: rozmawiala. facet mowi ze tez o tym mysli
          > ale za 4 lata. problem: jak przyspieszyc jego decyzjie?

          Pytanie zasadniczne:
          po jaki ch*** przyspsieszac jego decyzje??????
          Skoro chce sie z nia chajtac, skoro ma wobec niej takie plany to
          niech sie kufa cieszy ze sie zgadzaja. Czas nie gra roli az takiej.
          Nie przesadzajmy, ze za dwa lata nagle jak im sie odwidzi to ona
          bedzie miala do niego zal, ze sie jej nie oswiadczyl i nie ozenil z
          nia. Przynajmniej nie beda mieli problemu z rozwodem!
          Po co sobie tak komplikowac zycie???
        • ruda.ryba Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 15.08.09, 14:12
          skarpetka_szara napisała:

          > po raz 10ty raz mowie: rozmawiala. facet mowi ze tez o tym mysli
          > ale za 4 lata. problem: jak przyspieszyc jego decyzjie?

          a do czego mu te 4 lata są potrzebne? oczekuje, że co konkretnego ma
          się w ciągu 4 lat wydarzyć?