morszczukowa
17.08.09, 15:22
Za mna prawie 2 lata małżeństwa-to była wpadka znałam go 4 miesiące.Szybki
slub-zorientowalam się że lubi alkohol-chciałam skończyć ale byłam juz w
ciąży.Ciąża na zwolnieniu-teraz bez pracy jestem wychowuje dziecko.On pracuje
codziennie po 12 godzin i nie pomaga mi w niczym,no czasem zajmie 2 godz
dzieckiem to mam czas posprzątać.(pije 5 piw 3 razy w tygodniu(mówi,że
oszczedza wiec mu sie nalezy).Pranie,gotowanie,dziecko-na mojej głowie-nie mam
juz czasu dla siebie.Kosmetyki,telefon,ubrania sama kupuję-póki jeszcze mam za
co.Auto jest na niego-złożyliśmy się po połowie-teraz mówi,że może mi oddac
jedynie 2 tys.Nie mogę nigdzie jezdzic bo szkoda benzyny.OstATnio zrobił
Awanturę bo wzielam 200 zł na zakupy spożywcze,bo on oszczędza a JA wydaje.Jak
to mówi na moje fanaberie jedzeniowe.Swojej matce tez tak opowiada,że on
ciężko pracuje a ja nie potrafię tego uszanować.Zabrała mnie raz na 1 dzień
nad jezioro to tyle wakacji.Praktycznie jezdzimy tylko na zakupy-ja jeżdzą już
stokroc sobie obiecalam ze nie będa ale nie potrafię i potem wysłuchuje
litanii.Wczoraj doszło do kłótni mikędzy nami i jego matka była świadkiem i
oświadczyła ze to jednak wina jest po połowie kazdego z nas jesli chodzi o
kłótnie i powiedziala ze jak tak ma byc to lepiej będzie jak weżmiemy rozwód.z
tego co widzę to bardziej zalezy jej na powrocie synka do domu bo wtedy
pomagałby w wielu rzeczach niz na tym małżeństwie.Az się we mnie gotuje i to
dosłownie-dziecko ma 2 lata cały dzień za nim ganiam-nie mam chwili
spokoju-naprawdę-gotowane jescze juzz nie mam siły na to.Oczywiscie jak
przyjdzie to stwierdzi,że nie ma co jesc a mnie to nakupił itp.Ludzie czy
wasze małażeństwa tez są takie do d...bo oprócz tego to jeszcze jadąc ulicą
potrafi komentowac jak to inne laski są szczupłe a ja to ubieram sie
beznadziejnie i wyglądam jak spaslak.Wiem to moja wina dalam sie tak traktowac
i teraz mam nauczke ale jak bardzo bolesną>Patrzę czsem na innych i naprawdę
mi przykro,że są szczęśliwi a ja..???Pacy nie moge znależć wiec smieje się że
studia moge sobie wsadzić,ogólnie moja samoocena jest prawie o..mam totalnego
doła.Niewiem juz co robic?Siedzę w większości sama-a dziecko juz mi niemal na
głowe w chodzi.Nawet nie mogę wyrwac sie na zakupy sama.Najlepsze że on winę
za wszystko co złe składa na mnie-juz mam dosc