jestem psychopatką...

20.08.09, 08:45
zostałam szefową...zespół dość rozleniwiony, roszczeniowy i oburzony
na moje domagania...postanowiłam się ich stopniowo pozbyć i wymienić
na innych-świeższych i z zapałem do trudnej i odpowiedzialnej pracy.
Osiągnęłam, to, co chciałam. I usłyszałam, że jestem psychopatką,
autorytarną zamordystką niewrażliwą na ludzkie uczucia i
przeżycia...eeh, jaka to frajda być psychopatą...
    • melixsa Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:02
      Jak idziesz po trupach, to co się dziwisz?
      • stinefraexeter Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:09
        A co miała zrobić? Przecież jest odpowiedzialna za wynik pracy podwładnych.

        Do autorki: od razu ruszyłaś do zwalniania, czy też próbowałaś zmotywować ich do
        większego zaangażowania? Jeżeli tak i nic to nie dało, to się nie przejmuj. Są
        źli, że w pracy kazano im pracować. Często spotykane.
        • o-qrde.pl Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:14
          Równie często spotykane: przychodzi nowa miotła i musi posprzątać.
          Cykl sprzatania trwa na ogół rok. Po roku wszystko wraca do
          poprzedniego stanu, a nowy zespół zaczyna zachowywać się jak stary.
          • stinefraexeter Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:31
            A to akurat świadczy o marnych zdolnościach kierowniczych. Nie wystarczy
            przecież wymienić pracowników na nowych, trzeba jeszcze umiejętnie zorganizować
            ich pracę i stworzyć pozytywną atmosferę w zespole, która podnosi zaangażowanie,
            chęć współpracy, itp.
        • evenjo Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:15
          Po dwóch dniach wiedziałam (wiedzą nieempiryczną, ale pewną), że sie
          nie dogadamy...negocjowałam pół roku - no i trochę poprzykrecałam
          śruby. Odeszli sami. Moja psychopatia polega na tym, że mam idee fix
          a nie parcie na presiż czy stołek
          • stinefraexeter Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:34
            OK, dwa dni to dosyć szybko...A próbowałaś się dogadać z nimi? Przeanalizować
            organizację zespołu, itd.? Bo jeśli po dwóch dniach postawiłaś się z rozmysłem
            po drugiej stronie barykady, to trochę nieciekawie to brzmi.
            Sami odeszli? Nie obraź się, ale brzmi to, jakbyś stworzyła im piekło... ;)
            Bez urazy, takie się nasuwają wnioski po tych skrótowych opisach. Nie wiemy
            wszystkiego.
            • evenjo Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:42
              Moi byli współpracownicy, na domaganie, że wypada, by 80% czasu
              pracy być w pracy-inna sprawa, że nie mieliby co robić...zapytali
              mnie - "a co my z tego bedziemy mieć?", "a jak się nie
              zgodzimy?"...dorośli ludzie, z dyplomami, certfikatami, w zawodzie
              dłużej niż ja...nie widziałam nigdzie wczesniej takiej demoralizacji
              • stinefraexeter Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:53
                Rzeczywiście mocno niewłaściwa sytuacja.
                Może myśleli, że skoro jesteś młodsza od nich stażem w zawodzie, to będą mogli
                cię ustawić jak chcą..
    • horpyna4 Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:15
      He, he... kiedyś koleżanka zrobiła strasznie niechlujny i bez sensu
      rysunek techniczny, do własnego projektu zresztą. Tak, że trzeba
      było się z trudem domyślać, o co chodzi.

      Zrobiłam rysunek od nowa i powiedziałam jej o tym, pokazując błędy,
      jakie popełniła. Usłyszałam, że ona nie ma takich ambicji...

      Odpowiedziałam (zgodnie z prawdą), że ja tu pracuję nie w celu
      zaspokojenia ambicji, tylko dla pieniędzy.

      A miała żal do całego świata, że zarabia mało, chociaż była dużo
      starsza ode mnie (i przez to ze znacznie dłuższym stażem).
    • hermina25 Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 09:43
      Eee tam psychopatką...Ja mojej ekipie zaproponowałam coś takiego-
      +20 % do premii ,za dobre wyniki i wykonywanie wszystkich obowiązków
      -20 od premii za złe wyniki etc...
      Ale i tak im się to nie podoba,bo niby za dużo obowiązków maja...

      Na drugi dzień moje pracy,regionalny kazał mi zwolnić jednego chłopaczka...
      Tak więc domyślam się,że o mnie zapewne mówią podobnie...
      Cóż jestem od tej brudnej roboty ;)
    • bambzgrozja Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 10:52
      panie szefowe wymagacie od innych, a same nie dajecie dobrego
      przykładu - zamiast pracować siedzicie na forum.....
      • aurelia_aux Re: jestem psychopatką... 20.08.09, 11:57
        A nie lepiej było pierwsze zastosować system kar i nagród ?
        Jeśli nie wiedzieli co mają robić trzeba im było dołożyć obowiązków, pogadać z
        nimi o wydajności,a nie od razu zwalniać.

        Mój szef tak zrobił, przyszedł młodzieniaszek (owszem, starszy ode mnie o kilka
        lat, ale młodszy od większości kadry w tym stopniu, że mógłby być ich synem)
        Fakt jest faktem, na początku to myśmy go uczyli wszystkiego, ale później jak
        się bestia rozbestwiła (;-) ) to wprowadziła system kar i nagród zaczęła
        dokładać obowiązków i rozmawiać z nami (oj, ciężkie były te rozmowy na samym
        początku) ale doszliśmy do consensusu, jak my robimy swoje on się nie wtrąca
        kiedy wychodzimy na papierosa, czy dzwonimy w prywatnych sprawach w trakcie pracy.
        Kadra choć na początku pouciekała, po nie długim czasie wróciła i wszystko jest
        w normie.
        Facet wiedział na czym rzecz polega. Jak tu zmotywować nie de motywując ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja