Jak sobie radzić z pracoholizmem?

20.08.09, 23:03
Witajcie.
Temat myślę aktualny, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn - pracoholizm.
Wiele koleżanek, znajomych narzeka, że ta druga osoba zbyt dużo pracuje.
Najczęściej są to młode osoby, które jak twierdzą chcą się dorobić, a jednak
ten cel niszczy inne.
Jak sobie radzić z pracoholizmem? Jak ma sobie radzić osoba będąca w związku z
pracoholikiem? Czy sama musisz takim pracoholikiem się stać, aby nie było
konfliktów, czy jeśli tego nie tolerujemy to darować sobie takie związek, a
może tak wypełnić sobie czas, kursami, zajęciami dodatkowymi, hobby aby wcale
nie zauważać późnych powrotów, siedzenia po godzinach i weekendów w pracy tej
chorej na pracoholizm osoby?
Ciekawa jestem Waszych opinii.
Dzięki.
    • rozwazna35 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 00:12
      Muszę Cię trochę zmartwić. Byłam w takim związku z pracoholikiem i w głównej
      mierze jego pracoholizm przyczynił się do naszego rozstania.
      Do pary doszło również jego chorobliwe skąpstwo.
      Próbowałam wielu sposobów, też wynajdowałam sobie kursy, zajęcia. Ale to nic nie
      dało. Dodatkowym minusem był fakt, że przeprowadziłam się do miasta mojego
      partnera, więc moja rodzina i znajomi byli daleko.
      On z pracy wracał wieczorami, pracował w każdą sobotę i niedzielę. O wyjeździe
      nawet na 3 dni nie było mowy. Dochodziło do tego, że jakiekolwiek moje problemy
      dla niego nie istniały. A już szczytem było to, że jak miałam mieć operację, to
      dla niego nawet w tym momencie, ważniejsza była praca ode mnie (miał własną
      firmę, więc mógł sobie tak rozłożyć pracę, aby spędzić ze mną choć pół dnia w
      szpitalu).
      Odeszłam od niego, dłużej nie potrafiłam tego znosić. Choć wiele publikacji
      naczytałam się o pracoholizmie i jak z nim walczyć to jednak nie podjęłam się
      tej walki głównie dlatego, że on sam problemu dostrzec nie chciał.


      • nothing.at.all Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 10:12
        Jakie pozycję możesz polecić?
      • kaska82 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 14:06
        Znam wiele młodych osób zaiwaniających po 14 godzin na dobę. Często
        przyjechali do dużego miasta z okolicznej pipidówy, mają w domu
        trudną sytuację np. samotne macierzyństwo, brak alimentów i
        mieszkanie na dwóch pokojach z rodzicami którzy na każdym kroku dają
        do zrozumienia, że pociecha ich zawiodła. Taka "młoda, dynamiczna"
        dała sobie wmówić, że złapała Pana Boga za nogi. Praca jest często
        gęsto jedynym miejscem gdzie czuje się doceniena, bo została
        koordynatoremczegośtam zarabiając przysłowiowe 1500 zeta. Kiedy
        mówimy o pracocholikach wyobrażamy sobie krawaciarza z uśmiechem
        szczerym jak u sprzedawcy w MCDonalds, który weekendy spędza na grze
        w paintball lub na wyjazdach psudointegracyjnych. Uwierzcie, że nie
        zawsze tak jest. Te osoby które znam dały sobie wmówić (za psie
        pieniądze), że są niezastąpione, na każdym kroku narzekają jak im
        ciężko, ale nie robią nic by to zmienić. Nie wyjdą z pracy "bo to i
        tamto jest nie zrobiene i jak ja się tym nie zajmę to
        Baśka/Zośka/Halika tego nie zrobią". Życzę powodzenia z takim
        podejściem. Przestańcie robić z siebie niewolnice Izaury. Życie
        jest za krótkie. Ja wychodzę z roboty po 8 godzinach i pojęcie
        nadgodzin jest mi obce. Najgorzej to dać wejść sobie na głowę. Guzik
        płacą, ok, godzę się na taką pensję, ale niech nikt ode mnie nie
        oczekuje, że będę robić cokolwiek ponad to co muszę.
        • kaspaz Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 15:05
          Twoje porównania są tendencyjne.
          Co masz do grania w paintball w weekendy? czy to zły sposób na spędzanie wolnego
          czasu??? poza tym zarabiając 1500 PLN na rękę nie da się spędzać weekendów
          grając w paintball - no chyba że całą wypłatę przeznaczasz właśnie na grę...
          • kaska82 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 16:56
            Mam wrażenie, że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Piszę
            przecież, że pracoholikiem może być też samotna matka za 1500
            złotych miesięcznie, a nie grający w paintball krawaciarz z
            korporacji (jak to się wszystkim w pierwszej chwili kojarzy).
            Pracocholicy których znam o paintballu nie mają pojęcia, a
            pracocholikami są z całą pewnością. Zresztą paintball to tylko taki
            przykład. Wstaw sobie tu cokolwiek innego jak ci przeszkadza.
            • kaska82 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 16:58
              PracoHolicy miało być, żeby się nikt nie czepił i mnie nie
              wyzywał; )))
    • sotu Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 10:21
      Ciekawie o pracoholiźmie

      charaktery.eu/artykuly/JA-w-niewoli/279/Nie-o-tym-jak-ciezko-pracujemy-ale-o-tym-jak-pracujemy-ciezko/
    • maly.jasio nie ma takiego sposobu :) 21.08.09, 10:37
      pracoholizm - to nie alkoholizm - tu zadne medykamenty nie pomoga
      - jak slusznie zauwazyla rozwazna35.

      by the way - tez Ci dolega?
      bierz przyklad ze mnie - gdy nie musze cokolwiek robic
      - to nic nie robie.
      Nie chce mi sie nawet w czasie "okienek" siedziec w pokoju nauczycielskim, bo
      "musialbym" zabawiac kolezanki :)))

      Wole glupio postukac w necie :)
    • mahadeva Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 10:59
      to nie jest zadna choroba, partner zarabia i ma satysfakcje, nie
      radze mu zabraniac, jesli nie chcesz miec w domu frustrata
      moj Mis mnie tak zalatwil: najpierw bylo 'za duzo pracujesz' a teraz
      jest 'za malo zarabiasz' - ale po zmienie pracy mam za to wolny
      czas, duzo wiecej niz on, to frustrujace
      po co Ci partner caly czas, przeciez dobrym pomysle sa rozne
      dodatkowe zajecia, ja o takich marze, ale mnei nei stac
      • lesialesia Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 11:15
        co za glupi dylemat.
        wszystko zależy od potrzeb współzwiązkowca- jeśli jest to osoba, która nie
        potrzebuje zbyt wiele bliskości na codzień, lubi półsamotnicze życie- to
        świetnie się dogada z pracoholikiem. natomiast przylepna miągwa się w takich
        warunkach nie odnajdzie, więc lepiej od razu się rozstać.
        • mahadeva Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 11:50
          dodatkowo zwykle w parze z iloscia pracy idzie ilosc kasy na zycie,
          chyba, ze ktos otrzymal duzy spadek
          ja teraz zarabiam nic w porownaniu z partenrem i nie jest dobrze
    • hedonia a po co ? 21.08.09, 11:44
      Komu to przeszkadza?!
    • juliadruzylla Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 12:13
      Mój facet pracuje za dużo, kiedyś nawet wątek na ten temat
      założyłam. Ma swoją firmę i okresy kiedy zasuwa po kilkanaście
      godzin dziennie, także w weekendy. Taki okres jest właśnie teraz od
      paru miesięcy. Niby widujemy się w zasadzie codziennie po godzinie-
      dwóch prócz weekendów kiedy wyjeżdża, służbowo rzecz jasna, czasem w
      niedzielę późnym wieczorem na chwilę. Niektórzy znajomi twierdzą że
      to normalne, (wokół sporo "młodych wilków"), inni że kiepski taki
      związek. Dla mnie to za mało, nie jestem przylepną miągwą ale
      samotne weekendy to nie moja bajka. Na wakacje wyjechałam ze
      znajomymi (choć zimą na nartach byliśmy razem, min raz w roku
      wyjeżdżamy wspólnie). Spotykam się ze znajomymi, ostatnio b często z
      kolegą z pracy. Spotkania czysto koleżeńskie ale coraz bardziej
      czuję że nie powinno tak być. Mój M też zaczął w końcu zauważać że z
      powodu jego pracy może coś stracić, ma postarać się przystopować.
      Zobaczymy.. Ogólnie - związek z pracoholikiem nie jest dobry dla
      każdego i nie tylko kobiety bluszcze uzależnione od misia mogą mieć
      z tym problem
    • anty_pro_ana Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 12:35
      Zacznijmy od tego - czy mówiąc pracoholizm mówimy o rzeczywistym uzależnieniu
      (analogicznie do alkoholizmu) od pracy, czy też używamy tego słowa aby opisać
      kogoś, kto dużo pracuje? Różnica jest zasadnicza. Jeżeli jest to uzależnienie -
      tzn. np. w czasie urlopu dana osoba przejawia oznaki zespołu abstynencyjnego,
      można u takiej osoby zaobserwować rozwijającą się tolerancję itd. - to jest to
      problem, który się leczy. Psychoterapia, a czasem także leki.

      Twierdzenie, że pracoholizm nie jest nałogiem takim jak alkoholizm jest
      niepoważne. Każde uzależnienie jest wyniszczające nie tylko dla danej osoby, ale
      także dla najbliższych. Co z tego, że pracoholik dzięki swojej pracy zarabia
      mnóstwo pieniędzy? Przecież życie nie sprowadza się tylko do kasy.

      Podejście zaprezentowane w jednym z komentarzy powyżej "to nie jest zadna
      choroba, partner zarabia i ma satysfakcje" jest cyniczne. Bo alkoholik pije i
      też daje mu to satysfakcje. To, że efektem ubocznym jest bardziej zasobny
      portfel też nie jest regułą. Bo pracoholizm jak każdy inny nałóg wyniszcza
      psychikę. Można pracować dużo, ale nieefektywnie.

      Tak jak w przypadku każdego innego nałogu, tak i tutaj tolerowanie przez żonę
      pracoholizmu, jest po prostu współuzależnieniem. Tłumaczenie teściowej, że syn
      nie pojawił się na jej imieninach "bo akurat taki ważny projekt kończy", czy
      dzieciom "że tatuś ciężko pracuje, żeby zarobić na wakacje/angielski/jazdę
      konną", wyręczanie w pozapracowych obowiązkach, chodzenie wokół niego na palcach
      "bo on dużo pracuje". W pewnym momencie brzmi to równie żałośnie jak "przecież
      on wcale nie pije tak dużo".

      Co z tym zrobić? Dowiedzieć się więcej na temat uzależnień. Pogadać z
      psychologiem. Upewnić się, czy jest to uzależnienie. Na spokojnie porozmawiać z
      mężem i wyrazić swoje obawy. Na pewno nie akceptować sytuacji, w której praca
      męża wpływa negatywnie na wasze relacje.
    • olala_29 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 12:51
      Jestem pracoholiczką (a raczej pracoholiczką na odwyku) - uświadomił mi to mąż i przyjaciółka (choć w sumie wiedziałam o tym ale wolałam nie dopuszczać tego do siebie). Praca PRAWIE ZAWSZE była u mnie na pierwszym miejscu (często kosztem zdrowia i ogromnego stresu) rodzina mnie drażniła jeśli miałam coś ważnego do zrobienia (mam dzieci 2,5 roku i 7 lat). To nie wiąże się z pieniędzmi (nie zarabiam dużo) ale z realizacją siebie, chęcią pozostawienia po sobie czegoś więcej niż własne geny w dzieciach.

      Co robić? Zobaczyć siebie jakby od zewnątrz, dostrzec i zaakceptować swoje uzależnienie i ... pier...nąć głową w najbliższą ścianę, żeby hierarchia wartości znormalniała.

      Mnie się chyba udało. Zaczęłam normalnie jeść, moje zdrowie i dobre samopoczucie jest ważne, zaczęłam uprawiać sport,spędzam aktywniej i więcej czasu z dziećmi, w ciągu dnia muszę mieć czas na wszystko (praca, relaks, dzieci), lepiej planuję czas, na wakacjach i poza czasem, który wyznaczam na pracę nie myślę o niej, i najważniejsze: kiedy nie pracuję nie mam poczucia winy, że tego nie robię.

      Trzymajcie kciuki, żeby mi nie przeszło ;-))
      • kissinger77 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 13:36
        U mnie jest na szczęście "normalnie" : ani ja ani żona nie jesteśmy
        pracoholikami. Zarabiamy tyle, że bez fajerwerków nam wystarczy na
        spokojne życie. Fakt, że w najbliższym czasie nie zmienię auta ani
        nie pojadę na wakacje za granicę specjalnie mnie nie dołuje :D A
        kupno regału za 600 zł muszę na razie odłożyć do bliżej
        nieokreślonej przyszłości. Ale za to mam małego synka i z niego
        czerpię radość. Kupię sobie nową książkę - kolejna radość.
        Zdecydowanie cenię sobie bardziej czas wolny (bynajmniej nie z
        lenistwa) niż zasuwanie w robocie a potem jeszcze odpisywanie na
        maile. Przyznam się, że nie rozumiem niektórych osób u mnie w pracy.
        Co oni chcą pokazać przez wysłanie maila o 23.00?? Nie mam pojęcia
        komu chcą zaimponować. Oprócz niezrozumienia, ja po prostu w jakiś
        sposób gardzę taką wiarą. Generalnie od osób które mają takie parcie
        na rozwój i karierę trzymam się prywatnie z daleka :D
        • brodkins Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 14:37
          ja wysyłam maile o 3 i o 5 rano, jak już idę spać (w dobrym wypadku). często nie
          idę spać, tylko od razu do roboty na 9. już mi tąpnął kręgosłup, mam nadzieje
          ostrzegawczo... głupoty to się można nauczyć samemu :)

          wizja domku na który zbieramy trzyma mnie w pionie, oby zdrówka wystarczyło...
          • olala_29 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 22.08.09, 22:55
            Osobiście radzę wyluzować, zdrowia się nie odzyska, a jeśli nie umiemy cieszyć
            się z tego co już mamy, obawiam się, że zawsze będzie nam za mało.
    • trixx wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 21.08.09, 14:25
      "time is life".

      prosta prawda prowadzi nas do następujacej refleksji: czy mam to
      życie zostawić przy biurku w jakiejś korpo, dla właścicieli, którzy
      w czasie gdy pracujemy pływają na karaibach? czy tez może lepiej
      przeznaczyć je dla siebie?

      wniosek jest prosty: gdy siedzisz nocami przy biurku jesteś po
      prostu frajerem/frajerką. nawet jak płacą ci kokosy.

      lepiej porobić coś, co sprawia, że naprawdę żyjemy:) bo później
      można bardzo żałować...

      powyższe uświadomił mi kolega z dawnej pracy. też był
      pracocholikiem - ale po narodzinach syna się zmienił. po tygodniu
      radości, gdy przełożeni zaczęli już zapominać o jego szczęściu i
      znów pobrzdękiwali o overtimach przyniósł do pracy taki staromodny
      budzik, z 2 dzwonkami, i postawił go na biurku.

      otóż o 17 budzik zaczął dzwonić, a kolega wstał, wyłączył go,
      spakował się i... wyszedł do domu...

      inne żuczki oczywiście patrzyły na niego wielkimi oczami, ale takiej
      odwagi, by wyjść nie mieli.

      od tamtego dnia budzik dzwonił codziennie, a kolega wychodził z
      pracy najpóźniej o 17.10:) żeby się paliło i waliło szedł do domu.
      i - co ciekawe - nikt go za to nie wywalił, mimo że firma należała
      do topowych wyzyskiwaczy z kulurą eksploatacji naiwnych.

      prywatnie kolega mówił własnie - "time is life". mówił, że ma
      dziecko (teraz już 2), że chce poświecić czas żonie i synom. że chce
      chodzić na basen, rower, czytać książki i realizować się społecznie.

      po kilku latach sam doszedłem do podobnych wniosków. pracuję w domu
      (tzw. wolny zawód), dużo czasu spędzam w ogrodzie, dużo czasu
      spędzam z rodziną.

      i bardzo współczuję tym, którzy udają przed sobą, że czerpią radość
      z pracy.

      nie ma takiej pracy;)

      pozdrawiam
      trixx
      • antekcwaniak Re: wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 21.08.09, 15:25
        Jestem pracoholikiem. Uwielbiam swoją pracę. Pracuję u siebie i dla
        siebie a nie dla korporacyjnego wyzyskiwacza. Za zarobione pieniądze
        podróżuję, zwiedzam, kupuję książki i płyty. Dzięki mojej pracy stać
        mnie na nowy samochód, nowy dom i wiele ciakwych rzeczy. Czerpię
        wiele radości ze swojej pracy, która przy okazji jest moją pasją.
        I bardzo współczuję tym, którzy udają przed sobą, że czerpią radość
        z wolnego czasu i braku pieniędzy na realizację swoich marzeń i
        zaintersowań.
        • trixx Re: wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 21.08.09, 16:08
          gdzie napisałem, że nie mam pieniędzy?

          i do kiedy to ilość czasu spędzonego w biurze decyduje o bogactwie?

          naiwny jesteś antek, naiwny;)

          ale żeby było jaśniej twierdzę, że o bogactwie decyduje nie tyle
          ilość, ale jakość pracy. zresztą nawet nie do końca pracy - ile tzw.
          zdrowy chłopski rozum.

          a jak mówi moja bardzo mądra mama - od cieżkiej pracy to się garba
          dostaje i jeszcze nikt się na niej nie wzbogacił:)

          od siebie zaś dodam, że nie znam nikogo, kto jest naprawdę bogaty i
          dorbił sie tego pracując dla kogoś. znam za to dużo osób, którym
          wydawało się, że są zamożne i które po stracie etatu dość szybko
          spadały na ziemię.

          mam więc nadzieję, że pisząc "pracuje u siebie" chcesz podkreślić,
          że pracujesz na sowje konto. good for You!

          ps. mam dom, samochód, jeżdżę na wakacje (za gramaniecę). mam też
          bardzo dużo książek (bo lubię), akwarium pełnomorskie i zdalnie
          sterowany samolocik. i nie harowałem/haruję na to wszystko jak wół...

          kiedyś to załapiesz.

          pps. na marginesie: odnoszę wrażenie, że cięzka praca przesłoniła Ci
          zdolność czytania ze zrozumieniem i dlatego doszukujesz się w moim
          tekście czegoś, czego tam nie ma.

          i think You need rest a little;)
          • trixx Re: wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 21.08.09, 16:12
            acha - ponieważ po Twoim Poście widać, że jesteś dość spięty
            dedykuję Ci hasło:

            "nie bój się nic nie robić!"

            :)

            pozdrawiam
            trixx
          • juliadruzylla Re: wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 21.08.09, 17:04
            To nie takie proste Trixx.. Niestety większość ludzi żeby przed
            czterdziestką dorobić się własnego domu z ogródkiem, samochodu i
            corocznych "zagramanicznych" wakacji musi pracować trochę więcej niż
            osiem godzin dziennie z paroma przerwami na kawę i ploteczki.
            Pewnie, są jednostki wybitne które wyciągną kilkanaście tys
            miesięcznie większość dnia spędzając w ogrodzie na zabawie z dziećmi
            i czytaniu. Ale to wyjątki. Ja za głupka się nie uważam ale na swoje
            mieszkanie pracowałam baaaardzo ciężko od drugiego roku studiów
            dziennych. Trzy lata po studiach ważyłam 47kg i miałam własne
            mieszkanie kupione niemal w całości za gotówkę. Ale teraz pracuję ok
            30 godzin/tyg a urlopu mam ponad 3 msc w roku:-) Ale domu z ogrodem
            się nie dorobię. Co za fart że ukochany jest pracoholikiem;-)
            • yoko0202 julia, tu nie chodzi o dom z ogrodem 21.08.09, 23:12
              bynajmniej nie o to chodziło w pierwszym poście trixx
              no ale żeby to zrozumieć, to trzeba dużo przeżyć :-)
          • antekcwaniak Re: wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 21.08.09, 22:18
            Trixx a bardzo wziąłeś do siebie to co napisałem. Twój wpis wydał mi
            się w porządku. Z mojej strony to było raczej podsumowanie
            dotychczasowych wpisów. Bardzo rozśmieszyły mnie wpisy o tym jak
            ważny jest wolny czas nawet za brak pieniędzy. Mój wpis nic nie
            mówił, że Tobie brakuje pieniędzy. A ze zrozumieniem umiem czytać. O
            garbie od pracy najczęściej piszą ludzie, kórzy pracowali za komuny
            i niewiele się dorobili. Dotyczy to także moich rodziców. Mnie garb
            od pracy się nie pojawił. Mam się w idealnym zdrowiu. I zamierzam
            jeszcze dużo pracować, dzięi czemu poznam jeszcze więcej świata i
            ciekawych ludzi.
        • lavinka Re: wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 22.08.09, 12:00
          Pracoholizm polega na tym,że się nie wyjeżdża i nic nie kupuje
          właściwie. Po pracy idzie się spać i rano leci z powrotem. Wiem, bo
          przerabiałam. Czy się jest w związku czy się nie jest-to nie ma
          znaczenia(ale zakochanie w pewien sposób od pracy odciąga). Praca
          jest zawsze ucieczką od jakichś problemów. Kiedy uda się je
          rozwiązać-łatwo wrócić do równowagi.Tylko czasem trudno wytłumaczyć
          klientom,że w weekendy się nie_pracuje ;)
        • rozwazna35 Re: wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 23.08.09, 01:09
          Antek, Ty nie jestes pracoholikiem. Pracoholik to osoba, która nie
          podróżuje, bo nie jest w stanie oderwać się od pracy. Pracoholicy
          nie wyjeżdżają na urlop, nie mają żadnych zainteresowań, nie czytają
          książek. Nie mają na to czasu, choć mogliby go mieć. Mój były
          partner - pracoholik też miał własną firmę. Ale on wszystkie
          zarobione pieniądze ładował tylko w firmę, nic nie kupował, nie
          dorabiał się mieszkania, nie wyjeżdżał. Można powiedzieć, że zamiast
          zabezpieczenia finansowego fundował sobie tylko coraz większą ilość
          leasingów i kredytów.
          • juliadruzylla Re: wystarczy uświadomość sobie jedną rzecz:) 23.08.09, 11:50
            Ufff, czyli mój ukochany nie jest pracoholikiem... Bo na urlop
            jednak ma czas (choć nie zawsze dwa razy w roku) i na urlopie przez
            dwa tyg nie otwiera laptopa. Chyba faktycznie wyluzuję i poczekam na
            mniej zwariowany okres w firmie.
    • panasonic10 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 16:07
      Poszukaj sobie kochanka lenia i sie wyrowna....Mysle, ze nie bedzie z tym problemu.
    • merlin75 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 20:26
      piszę ja do niedawna chyba pracoholik

      najlepszym sposobem na wyjście z tego jest dziecko. własne małe
      dziecko które trzeba najpóźniej do 17.30 odebrać ze żłobka. a w domu
      juz nie ma i czasu i siły na dodatkową pracę. w weekend podobnie

      A jeszcze niedawno siedziałem w pracy do 22.00 i w weekendy.
      I już nie ma ze jak czegoś nie zrobię to firma się zawali. teraz
      wiem ze jak czegoś nie zrobię dzisiaj to zrobie to jutro. a jak mam
      wiel na głowie to szef mi nie wrzuci więcej.

      to działa. i jestem teraz happy.
    • moto-cykl Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 20:28
      nie ma pracoholizmu
      on ma kochankę
    • theorema miej własne życie 21.08.09, 22:45
      Może tylko ja tak mam, ale...chyba tak jak piszesz, znaleźć sobie hobby, swoje
      zajęcia, pasje - a potem opowiadać o nich, krótko i interesująco partnerowi -
      może pożałuje, że w tym nie bierze udziału. Od czasu do czasu wspomnieć o
      współpasjontach np. partnerach z kursu tańca...To może być też dla Ciebie dobry
      test na to, dlaczego właściwie jesteś z tą, a nie inną osobą. Bo, może się mylę,
      ale miłość nie polega na tym, że się ze sobą spędza czas, chadza do kina i
      wyjeżdża na pikniki...ani też na wzajemnym świadczeniu sobie usług
      przewozowo-logistyczno-gastronomiczno - finansowych...-tylko na tym, że wiesz,
      że ten ktoś rzuci wszystko, nawet pracę, jeśli znajdziesz się w potrzebie. A
      poza tym, że w nocy obejmą Cię czyjeś ramiona i poczujesz się bezpieczna, piękna
      i kochana. Łatwo się zwieść pozorom, że ktoś, kto spędza z Tobą czas, jest Ci
      bliski, ale uczucie poznaje się właśnie z dystansu, po tym, że nawet zupełnie
      się różniąc od partnera, chcesz być z nim, a nie z kolegą z pracy, sąsiadem,
      panem ze stacji benzynowej...dla tych nawet krótkich momentów wspólnej
      obecności...przynajmniej mnie się to sprawdza...
    • redaktorpajacewicz A po jaką cholerę? 21.08.09, 23:08
      To pracusie! sprawiają że świat idzie do przodu, rozwija się
      nauka,technika, gospodarka, rośnie PKB(niektórym:)a nie minimaliści
      życiowi, nieudacznicy, luje spod bloku..Owszem we wszystkim trzeba
      zachować proporcje,umiar, rozwagę,ale pracoholizm nie jest niczym
      złym...czasem nawet bardzo! bardzo! pomaga - znam kilka osób po
      mniejszych lub większych traumach życiowych(zdrada, rozpad związku,
      nawet śmierć partnera)i te właśnie znane mi osoby rzuciły się w wir
      pracy,nowej pracy,nowe mega wyzwania,własne firmy,itp...i twierdzą że
      to naprawdę pomaga przetrwać,żyć,funkcjonować,jest lekarstwem miliony
      razy lepszym niż alkohol,seksy,dragi...Ja również od niedawna pracuję
      16/24 i stwierdzam że faktycznie nie ma czasu na doły,deprechy,
      rozmyślania...
    • maugorzata2008 Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 21.08.09, 23:15
      Chyba mój ojciec jest (i całe życie był) pracoholikiem. Mówię "chyba", bo nikt tego nigdy nie próbował diagnozować u profesjonalistów, chociaż dla wszystkich, którzy go znają to oczywiste. Ale prawdopodobnie nie jest jeszcze tak bardzo źle, bo pamiętam, że choć zawsze pracował przynajmniej 60h/tyg. to potrafił od czasu do czasu wyjść z pracy tak, żebyśmy poszli razem na jakieś zakupy, a i w weekendy zdażało się nam wybrać na wycieczkę. Także ja wspomnienia o moim ojci z dzieciństwa na szczęście mam :) Pamiętam niestety, że moja matka miała przez to na głowie cały dom, również nie mogła liczyć na niego gdy musiała zająć się dwoma starszymi osobami z rodziny. Jak byłam mała pamiętam, że była bardzo nerwowa, często wybuchała, wpadła też kiedyś w anemię. Podejrzewam, że to wszystko było z przemęczenia :(
      Ogólnie jak zeczęłam sobie już jakoś sama radzić moja matka też wybrała poświęcenie pracy i chyba dzięki temu jakoś to się kręciło. Oni spędzali 12h dziennie w pracy a ja miałam w sumie święty spokój.
      Teraz już od ładnych paru lat nie mieszkam z nimi, więc nie wiem dokładnie jak to jest w tygodniu, ale chyba dużo gorzej: jak chcę do nich wpaść w tygodniu muszę umówić się tak po 20:30, to wtedy mama specjalnie wychodzi "wcześniej" z pracy. Czasami dzwonią do mnie o 23:00 - "śpisz już? bo my właśnie z pracy wróciliśmy". Mama też wkurzała się ostatnio, że ojciec cały urlop spędził w pracy i tylko 2 weekendy był w domu (w czasue urlopu oczywiście).
      Więc jak widać sposoby mojej matki to: 1. samej spędzać w pracy przynajmniej 12 h. 2. Dom z ogrodem i ogólnie sprawy domowe, 3. wymuszenie na ojcu koszenia trawy (dać mu wierzyć, że jedynie on potrafi to zrobić), 4. Dobra przyjaciółka z którą może pojechać na wakacje (odkąd się zaprzyjaźniły moja mama zaczęła w ogóle gdziekolwiek wyjeżdżać - jakieś 3 lata temu)
      Ale o dziwo powiem, że moi rodzice wyglądają nawet na w miarę szczęśliwych: są po 60-tce, mama osiągnęła wiek emerytalny, ale dalej pracuje, ojciec ma możliwość pracować do 70-tki co niewiątpliwie uczyni. Matka ma chyba kilkakrotnie więcej energii niż ja (doprawdy nie wiem jak ona godzi prace 12h/dziennie z idealnym porządkiem w domu, działalnością społeczną, wyjazdami i jeszcze gotuje takie fantazyjne obiady). Praca ojca wreszcie zaczęła być doceniana i chyba nawet dobrze mu płacą, więc jest zadowolony. No i mam zdecydowanie wrażenie, że ich małżeństwo układa się lepiej niż kiedy mieszkaliśmy razem (po 30 latach!). Tylko ja mam trochę problem, bo widzę u siebie niebezpieczne tendencje do pracoholizmu :( Wiem, że pewnie trochę jak DDA jestem niejako "skażona" i przy sprzyjających warunkach mogę też w to wpaść (a pracuję niestety w korporacji).
      Co ciekawe moi rodzice pracują na państwowych uczelniach i przez większość życia zarabiali raczej mało (chyba tak najniższa klasa średnia). Na dodatek nie jest tajemnicą, że wielu ludzi na uczelni umie się tak ustawić żeby pracować tyle co nic, a jak na pewno od nikogo nie wymaga się tyle pracy co od moich rodziców. Nie jest to też bezpośrednio premiowane (nie ma czegoś takiego jak "nadgodziny").
      Raczej wydaje mi się, że na pracoholizm wpływa wrażenie "niezastępowalności" pracownika. Może można partnerowi spróbować wytłumaczyć, że w pewnych sprawach w domu nikt inny nie będzie go w stanie zastąpić?
    • kaja_krys Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 22.08.09, 08:53
      Wydaje mi się, że część wypowiedzi świadczy o małym zrozumieniu zagadnienia
      pracoholizmu. U nas pojęcie to jest znane od niedawna i bardzo często kojarzone
      ze znacznym czasowo zaangażowaniem w pracy. Jeśli tak chcielibyśmy interpretować
      to zjawisko to można powiedzieć, że uczeń poświęcający dużo czasu nauce jest
      także pracoholikiem.
      Wypowiedzi odnośnie zajmowanych stanowisk „ jaka płaca taka praca” świadczą o
      całkowitej nieznajomości zjawiska pracoholizmu.
      Mamy różne definicje problemu, nie mamy recept na jego rozwiązanie. Myślę, że
      nikt nie urodził się pracoholikiem. Brak pracy (bezczynność) wyzwala u
      pracoholika poczucie ogromnej winy. Pracoholik zmuszony do uczestnictwa w
      jakiejś imprezie, zabawie nie potrafi się bawić ani nie sprawia mu to
      przyjemności, on najchętniej wróciłby do pracy.
      Uważam siebie za pracoholika i nawet wiem skąd u mnie ten „nałóg”. Miałam
      poprane życie; niestabilność życiowa oraz trudna sytuacja finansowa zmusiły mnie
      kobietę do wytężonej pracy (2 dzieci, studia zaoczne i 1,5 etatu). Siłą rzeczy
      czas pracy się wydłużał i trwało to długo. Człowiek w takiej sytuacji popada w
      uzależnienie. Ponadto szereg zawodów wymaga ciągłego systematycznego
      dokształcania – i nie czarujmy się 8 godzin pracy to teoria. Jeśli ktoś pracuje
      w takim zawodzie 8 godzin (tyle co na etacie) to według mnie cofa się w rozwoju.
      U mnie pracoholizm przybrał mocno niezdrowe rozmiary. Po latach była to ucieczka
      w pracę, bo dawała mi satysfakcję. Myślę, że trochę sobie poradziłam razem z
      innymi członkami rodziny. Każdy człowiek (pracoholik też) ma jakieś
      zainteresowania, coś lubi robić. W umiejętny sposób trzeba rozwinąć te
      zainteresowania aż staną się pasją. Postarałam się skrócić czas pracy w ten
      sposób, że najpierw niedziele i święta wolne od pracy. Zafundowałam sobie psa,
      który wymaga codziennej pielęgnacji i spacerów (pies mnie wyprowadzał na spacer
      codziennie). Ze względów zdrowotnych przedsięwzięłam postanowienia gimnastyki w
      basenie raz w tygodniu (rok czasu jeździłam 35 km do drugiego miasta) oraz
      minimum 10-dniowy pobyt w sanatorium (raz w roku). Dlaczego sanatorium? Przede
      wszystkim dla zdrowia, sanatorium zajmuje pracoholikowi czas harmonogramem zabiegów.
      Pracoholik nie pojedzie z wami nad morze leżeć na piasku, czy też uczestniczyć w
      jakimś rajdzie, spływie itp. Jak pojedzie to z nerwami i diabli go będą brali z
      tego powodu. Rozwińcie u waszych pracoholików pasje. Mnie spodobało się kilka
      rzeczy, a najbardziej robienie kolorowej biżuterii z modeliny. Trwało to około 2
      lat.
      Nie jestem wyleczona z pracholizmu, ale mam już sporo wolnego czasu – nawet na
      czytanie powieści.
      Wszystkim uczestnikom tej dyskusji powiem: pamiętajcie pracoholizm to nie sprawa
      pieniędzy. Sam pracoholik musi zrozumieć, że jest uzależniony i chcieć z tego
      wyjść (rozstanie nie pomoże).
    • lavinka Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 22.08.09, 11:53
      Jedyna rada - zakochać się. Od razu mija ochota do pracy :)
      • nothing.at.all Re: Jak sobie radzić z pracoholizmem? 22.08.09, 18:06
        Oj, to chyba nie zawsze się sprawdza niestety. Sporo ludzi jest zakochanych, w
        związkach a mimo tego są pracoholikami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja