rachela180
26.08.09, 16:19
Problem jest następujący.
Mam sie przeprowadzać do mojego faceta. W przyszłym roku slub, mamy mieszkać z
jego rodzicami.
Kłopot w tym, że ja mam u siebie zwierzęta. W tej chwili pięć sztuk w dużej
klatce i jeden w osobnej (niekastrowany samiec). W grę wchodzi więc tylko
przeprowadzka ze zwierzakami - ergo - potrzebne jest miejsce na klatkę.
Poszłam juz nawet na to, żeby samca wykastrować (choć operacje u gryzoni są
ryzykowne) i dołączyć do samic.
Ale oczywiście mojemu nie chce się ruszyć 4 liter, by posprzątać i zrobić
miejsce. Pokoik jest nieduży, a większość przestrzeni zajmują różne szpargały.
Dopóki jesteśmy tam razem - mi nie przeszkadza miniaturowe muzeum. Niestety,
opieka nad zwierzakami wymaga modyfikacji rzeczonej przestrzeni.
NIE POTRAFIĘ przekonac faceta, by pozbył się np. niepotrzebnej rozlatującej
się szafki i stołu, którego nie używa, a na którym piętrzą się najróżniejsze
rzeczy - od starych skarpetek po książki.
Dodam, że facet doskonale wiedział, kogo sobie wybiera. Zaprzyjaźnił się nawet
ze zwierzakami. Niestety, nie umiem zmusić go do zrobienia miejsca dla mnie i
zwierząt. W desperacji nawet rozważam oddanie 3 samic do adopcji, żeby tylko
było miejsce na małą klatkę, w której zmieści się pozostała trójka.
Jakieś pomysły na lenia?