lakszmi
02.01.04, 17:21
- zapowiadają się "przejazdem" dom po wizycie wygląda jak po tajfunie
(siostra z mezem i 2 dzieci, brat z partnerka + matka)nie zdejmują
zabłoconych butów, zwiedzają wszystkie pomieszczenia
- nigdy nie dzwonią, nawet na święta, imieniny itd., jeśli już, to nagrywają
sie na sekretarce "zadzwoń" co oznacza, ze albo coś sie stało albo ze
chcą "pozyczyć" (nie sa bidni) pieniadze. mój chłopak za to bez przerwy do
nich dzwoni, rozmawia po pół godziny i pyta każdorazowo, dlaczego do niego
nikt nie zadzwoni z pytaniem co słychac
- niczego nie robia bezinteresownie, sa cwani i wyrachowani. pół żartem pol
serio mówię, ze gdyby nie ja, to by _kochana_rodzinka_ puściła mojego
chłopaka z torbami
- nigdy niczegi nam nie dali, sami żądają wiele, np. matka potrafi zwalić sie
nam na głowe na 2 tygodnie, do niczego sie nie dokłada. ja do niej w ogole
nie jezdze, gdy mój chlopak ja odwiedza, to nawet jesc mu nie da
- matka zapowiedziala, ze mój chlopak nie dostanie nic w spadku, mieszkanie
dostanie brat (bogatszy od nas) a konto siostra (bogatsza od nas) i zero
pretensji
- ostatnio był telefon, zeby mój chlopak przyjechal na sylwestra do nich
to .... cała rodzina bedzie razem (oczywiscie o mnie sza)
i co Wy na to?
zapowiadaja sie przejazdem (7 osob) w niedziele. sprzatam dom. tylko po co?
wszystko bedzie brudne jak w oborze. całą lodówkę też nam opróżnią z
pewnością, bo to i obiad, i kawa, i deser. ja juz nie moge. wysłałabym ich na
Marsa.