spacecoyote
27.08.09, 09:45
...kiedy zadzwoni budzik. Zdążyłabym wtedy wziąć na spokojnie
prysznic, umyć i ułożyć włosy, zrobić porządnie makijaż, wybrać coś
przyzwoitego do ubrania i jeszcze to wyprasować, zjeść coś ciepłego
na śniadanie i umyć potem naczynia, no i może nawet nie spóźniłabym
się do pracy.
Niestety jestem do tego niezdolna. Budzik dzwoni, ja zwlekam się z
łóżka godzinę później. Prysznic w 30 sekund, lecę do pracy w
dżinsach i trampkach, bez śniadania, makijaż robię byle jak w
toalecie, lunch muszę później kupić, bo wiadomo, że nie zdążyłam nic
z lodówki spakować, włosy, nawet jak zdążę umyć, to schną byle jak
po drodze… Nie mówiąc już o tym, że głupie 2.5 km muszę jechać
samochodem, bo na piechotę to już bym w życiu nie zdążyła.
I zawsze sobie obiecuję, że następnego dnia będzie inaczej, i nigdy
nic z tego nie wychodzi :(