malamimi28
31.08.09, 15:52
Może komuś uda się spojrzeć na tą sytuację z boku i powiedzieć jak
to wygląda.
Jestem 3 lata z moim partnerem, mamy 4 mies. dziecko. On kiedys
pracował na etacie, ale od roku ma własna działalnosć. Na początku
było całkiem ok z kasa, ale potem zaczął sie kryzys finansowy, tym
większy, odkąd zatrudnił w firmie swoją matkę. Doszła kolejna osoba
do wypłaty, a matka pracowała początkowo na cały etat, teraz na pół,
ale kasę bierze nadal za cały, bo ona za mniej się nie utrzyma (jest
sama, utrzymuje młodszego brata mojego narzeczonego).
No i teraz sytuacja wyglada tak, że ja siedze w domu na
macierzyńskim i z tego żyjemy + czasami pozyczam od rodziców i z
karty kredytowej, bo mój partner non stop potrzebuje na rozwój
firmy, zatrudnił kolejnego pracownika i od 3 miesięcy nie prztyniósł
ani grosza do domu. Ciągle mówi, że następny miesiąc bedzie ok, ale
nie jest, natomiast tesciowa oczywiście otrzymuje pensję, tylko dla
niego już nie starcza. On naprawdę sporo pracuje, ale nie ma z tego
dochodu, bo non stop cos ulepsza w ofercie, wprowadza nowe
koncepcje, a mało to zysków przynosi, dopiero będzie przynosiło za
jakis czas. On natomiast palnuje dalszy rozwój firmy, jakie to
będzie miał zyski, wlaśnie zmienia lokal na większy, przegląda
katalog Ikei i planuje jak umebluje biuro.
Ja w żaratch mówie mu, ze najpierw musi chyba zacząć zarabiać...
Powoli wkurza mnie ta sytuacja. Jest jeszcze mój drui synek z
poprzedniego związku, którego razem wychowujemy. Mały ma 7 lat
właśnie wybiera się do 1 klasy dlatego też chcę jeszcze być w domu i
przypilnowac go trochę.
Powoli jednak moja kasa się kończy już zaczęłam się zadłużać.
Zastanawiam się na czym jeszcze powinna polegać moja wyrozumiałość i
cierpliwość? Chyba mam prawo wspomniec o tym skoro on od 3 miesiecy
nie zarabia? On ciągle mówi, że powinnam mu zaufać, pomóc przetrwać
ciężki czas w jego firmie, ale mnie też już to dobija
Zaczęłam dorabiać w weekendy u swoich rodziców - mają sklep. Myślę
tez o pracy popołudniami.
On razem z matką "siedzą" w temacie firmy, non stop o tym
rozmawiają, planują inwestycje...
Zastanawiam sie czy on wogóle powinien zakładac rodzine, skoro ma
własciwie na utrzymaniu matke. On się strasznie wkurza jak zaczynam
ten temat. Co o tym myslicie?