Dodaj do ulubionych

Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta.

31.08.09, 23:58
Ych..... uwielbiam czytać fora, sama nie uaktywniam się zbyt często, chciałam
wielokrotnie napisać, poradzić się, chyba już do tego dojrzałam.

Ja i mój luby jesteśmy razem jakieś 2,5 roku, wspólne mieszkanie, wspólne
konto, plany na przyszłość itd. Bardzo go kocham, niestety - w swoim
idiotyzmie zakochałam się również w jego najlepszym przyjacielu. Zawsze
spędzaliśmy razem we trójkę masę czasu, zaiskrzyło z obydwu stron. Zrobiłam
coś, czego się wstydzę, w czym pomógł mi ów przyjaciel lubego. Wsjo się
wydało, luby wybaczył. O dziwo. W całym tym "trójkącie" on jeden zachował się
jak należy, z klasą. Ja zasadniczo zdradziłam - acz skończyło się na namiętnym
obściskiwaniu i szarpaniu ciuchów - że się tak wyrażę, romansik na szczęście
nie został skonsumowany, niemniej jednak zachowałam się skandalicznie.
Przyjaciel lubego także, łamiąc zasadę "dziewczyna kumpla to świętość".

Tutaj można by zakończyć całą historię - happy end, wszyscy sobie wybaczyli,
kochają sie i przyjaźnią nadal.

Niestety ani mnie, ani temu kumplowi lubego nie przeszło. Chemia jest jak
była, zdarza sie ukradkowy dotyk, geez.... Miałam nadzieję, że przejdzie
szybko, niestety od pół roku nie przechodzi. Co zrobić? Nie da się niestety
miec ciastka i zjeść ciastka.

Podsumować można to najstępująco - kocham dwóch facetów na raz, nie wiem co
robić. Albo kocham jednego a drugim jestem przelotnie zafascynowana
(aczkolwiek pół roku... nie wiem czy to nadal mozna nazywać czymś przelotnym).
Grrrr..... jestem żałosna i wstydzę się swej niskiej kondycji moralnej.
Obserwuj wątek
    • erillzw Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 00:14
      Po bardzo troszę Cie rozumiem...
      Sytuacja mi znana, acz muy nie rwalismy z siebie ciuchów na tyle by
      ktos miał nam to wybaczac i udawalismy, że wszystklo jest ok..

      Powiem Ci tak. Jesli bedac z kims jestes zainteresowana kims innym i
      Ci nie przechodzi to wczesniej czy pozniej twoj obecny zwiazek sie
      skonczy. Im szybciej sobie uswiadomisz, ze czegos Ci brakuje w
      zwiazku i czego i czy da sie to uzupelnic miedzy para tym lepiej..
      Inaczej wszyscy bedziecie sie kisic w chorym układzie, gdzie mimo,
      ze Ty jestes para z jedym to tak naprawde jestes z drugim..
        • fomica Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:25
          A ja z twojej pierwszej wypowiedzi odniosłam odwrotne wrażenie niż erilz. Tzn.
          wydaje mi sie, że z "formalnym" chłopakiem jesteś w związku bo to jego kochasz,a
          ten drugi to chwilowa fascynacja, jakich zdarza się sporo w ciągu życia
          (chyba). Sama miewam odważne wyobrażenia na temat kolegów męża, nawet mi się
          kiedyz wydawało, że juz juz jestem bliska upadku... Ale jednak nie, potem sie
          okazywało że to było takie błahe, taki urok zakazanego owocu, a na poważnie to
          tylko mąż.
          Jeśli sie myle, to jedyne rozwiązanie widze w rozstaniu z chłopakiem. No bo po
          co sie tak szarpać? Inna sprawa że nie jestem pewna czy po tym rozstaniu
          będziesz w związku z tym drugim (czy raczej z żadnym z nich).
          • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:49
            Nie zostawię chłopaka, bo nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia bez niego.
            On często powtarza, że jakbym go zostawiła, to chyba palnąłby sobie w łeb - co
            nie oznacza, że jestem z nim po to, żeby tego nie robił. Po prostu musimy być
            razem, nie ma innej opcji. Dlatego mi wybaczył. I dlatego nie odejdę. Boli mnie
            tylko to, że nie umiem być w 100% lojalna wobec tak dobrego człowieka.
            • wj_2000 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 12:49
              panna.joanna86 napisała:


              > Boli mnie tylko to, że nie umiem być w 100% lojalna wobec
              > tak dobrego człowieka.

              Któż nie miał takich dylematów!
              Biologia jest okrutna dla człowieka. Z jednej strony monogamia
              przez całą historię człowieka była niezbędna (a w każdym razie
              miała istotne korzyści), gdyż wciągała w opiekę nad potomstwem
              oboje rodziców (co jest rzadkością u dużych ssaków - sama matka da
              radę odchować, np. niedźwiadka do samodzielności i rodzić co rok
              nowe). Jest to istotne, bo użyteczność mózgu jest związana z długim
              okresem nauki i wieloletnią niesamodzielnością młodego
              człowieczka.
              Z drugiej strony jest korzystne dla ewolucji, by ojcami licznych
              dzieci z wieloma matkami
              zostawali mężczyźni wyjątkowo udani.
              . Tak jest przecież powszechnie. Jelenie się biją i zwyciężcz
              zapładnia samicę.
              Te sprzeczne strategie osiągają (trzeba powiedzieć osiągały!)
              optimum
              jeśli je umiejętnie zmieszać!!! Stała para chowa razem
              gromadkę dzieci kobiety, ale sporo dzieci jest owocem zdrady!
              Mamy to w genach, w psychice.
              Lepiej dać się "chemii" wypalić, przespać się parę razy po kryjomu
              z przyjacielem partnera i odzyskać równowagę ducha. Inaczej się nie
              da.
              Nadmierne przywiązywanie wagi do absolutnej wierności jest
              nienaturalne
              . Ktoś nam to wmówił i cierpimy bez potrzeby.

              Nie propaguję rozwiązłości, błędem byłoby gonienie za seksualnymi
              rozkoszami, ale gdy grom z jasnego nieba spadnie, trzeba go
              rozładować.
            • mamnadziejezetanazwajestwolna Szukasz dobrego człeka czy tego, którego kochasz? 01.09.09, 13:07
              Nie rujnuj mu przyszłego życia będąc z nim teraz, bo jest "taki dobry", i
              wmawiając sobie, że zostaniesz z nim dla niego. Myślisz oczywiście o sobie. Ten
              jest wierny i masz b. dużą pewnośc, że jak się niedługo pojawia dzieciaki, to je
              odchowa, przyniesie zdobycz, pogłaszcze, etc. A przecież ty już dokonałaś
              wyboru tego drugiego i jeśli się tego nie bęziesz trzymać, to schrzanisz życie
              trzem osobom - twojemu obecnemu, bo się z czasem zmęczy, twojemu drugiemu, no i
              samej sobie. Mleko się rozlało, ale tragedii nie ma.
                • kudlata_paprotka Re: Szukasz dobrego człeka czy tego, którego koch 02.09.09, 09:56
                  Tez kiedys dokonalam takiego wybory. ze zostane, bo przeciez ja i moj facet,
                  jestesmy dla siebie stworzeni. Ten trzeci o niczym nie wiedzial i nawet nie
                  myslalam, czy to milosc, czy nie wiem co. Niepokoil mnie. Bez fantazji, a tym
                  bardziej ich realizowania. Ba! Nawet slub wzielismy.
                  Rok po slubie odeszlam. Z "tym drugim" jestesmy razem 2 lata. Czasami zaluje, ze
                  tak sie to potoczylo. Ale zazwyczaj mysle, ze widocznie inaczej nie umialam.
                  A tak na marginesie - zdrady z przyjacielem sie tak latwo, dla mnie, w milosci
                  nie wybacza. I wszyscy dalej zyja szczesliwi? Przemysl.
                  Moze jestes z niewlasciwym przyjacielem?
                  • takajatysia Szukasz dobrego człeka czy tego, którego kochasz? 02.09.09, 22:08
                    Twa sytuacja przypomina mi moją. Z tym , że ten trzeci pojawił się gdy już byłam
                    mężatką z paroletnim stażem. Mąż (już prawie były) jest do szpiku kości
                    porządnym i uczciwym człowiekiem. Mimo paru jego wad stwierdziłam, że tego
                    własnie wybieram, że jemu waśnie będę rodzić dzieci. Kochałam go wiele lat, ba!,
                    jakiś czas szalałam z miłości (krótki). Wiedziałam jak bum cyk, że kiedyś się
                    napatoczę na takiego co mi najpierw rozum odbierze a potem dopiero podda się
                    ocenom i analizom charakteru. Myślałam, ze wtedy to oleję, zostanę przy mężu.
                    Moja fascynacja sięgnęła tak daleko, że stwierdziłam, ze męża nie kocham i już
                    nie pokocham, ze wolę być sama niż z nim. I wydawało mi się, że kocham Pana
                    Trzeciego nawet. W tym czasie byłam z nim w czysto służbowych, bardzo
                    zdystansowanych stosunkach, nie było mowy o flirtowaniu czy kokieteryjnym
                    zachowaniu. Rozstałam się z mężem.
                    I co? I mi ulżyło. I Tobie pewnie też za parę lat tak ulży.. odpukać. Nie wiąż
                    się z facetem z rozsądku - to i tak sie kiedys posypie.
                    Ja spróbowałam z Panem Trzecim - otrzeźwiło mnie trochę - wiem, że nie kocham,
                    ale tez wiem, że gdybym została z mężem byłabym nieszczęsliwa (maz i dziecko tez
                    podejrzewam). Że zmarnowałabym swoj czas. Nie rob tego co ja. Warto poszukac
                    kierujac sie przede wszystkim sercem a potem rozumem.
                    Albo kuracja wstrzasowa: odetnijcie się od tego kumpla. Zobaczysz czy dasz rade
                    i jak Ci sie bedzie z facetem ukladac..
        • jim777 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 02.09.09, 01:14
          Masakra...Twoj facet Cie kocha, wybaczyl itd. czy dla Was kobiet
          pojecie lojalnosci juz dzisiaj nic nie znaczy. A ten "kolega" to
          dupek nie kolega i tyle na ten temat! I w sumie jesli rozwazasz
          zostawienie swojego faceta dla takiego "kolegi" to moze rzeczywiscie
          jestescie siebie warci. Nie ran swojego faceta i lepiej rozstan sie
          z nim szybko bez jakichs nonsensownych rozwazan bo tylko bedziesz go
          ranic. Czesc!
    • menk.a Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 08:46
      Piszesz, że jesteś w dojrzałym związku. Więc odstaw na tor boczny swoja chcicę i
      fascynację i skup się na tym, co ważniejsze. Ogranicz kontakty do minimum z tym
      kolegą. Przypomnij sobie czym jest uczciwość i lojalność. Przynajmniej tyle
      jesteś winna swojemu facetowi.
      Ze znajomym z jednej paczki nie bzykniesz się bezkarnie. To się wyda.
      I jeśli już, to zrób to nie będąc z nikim w związku.
      • piotr.55 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 10:40
        menk.a napisała:

        > Piszesz, że jesteś w dojrzałym związku. Więc odstaw na tor boczny swoja chcicę
        > i
        > fascynację

        Jasne! Cale życie będzie jednym wielkim "odstawieniem" i bocznym torem. i skup
        się na tym, co ważniejsze.

        Przypomnij sobie czym jest uczciwość i lojalność. Przynajmniej tyle
        > jesteś winna swojemu facetowi.

        Nie do końca się z tym zgadzam. Człowiek ma tylko jedno życie i nie może aż tak
        daleko podporządkowywać go drugiemu człowiekowi.
        Powinna dołożyć "wszelkich starań" by partnera nie ranić, ale to nie to samo co
        rezygnacja.


        > Ze znajomym z jednej paczki nie bzykniesz się bezkarnie. To się wyda.

        Dawno się tak nie uśmiałem. Ludzie pieprzą się w najbliższych kręgach. W
        rodzinie, w paczce kolegów, w szkole, w pracy i nie sądzę żeby więcej niz 5%
        takich "par" wpadało.

        > I jeśli już, to zrób to nie będąc z nikim w związku.

        Nie rozumiem. Ma rozwalić swój UDANY związek z tak błahego powodu, że swędzi ją
        między dużymi palcami u nóg? Gdyby wszyscy tak robili trzebaby zlikwidować
        instytucję małżeństwa tak samo jak telegraf:D:D:D. Nie byłoby komu korzystać.
        • menk.a Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:45
          Skoro powód jest błahy, to niech się bzyka do woli. Taki błahy powód wszak nie
          rozwali związku. Prawda? Najwyżej lovelas dostanie po mordzie 2 i 22 raz i nadal
          będą się przyjaźnić.
          A skoro raz się wydało to i kolejny raz się wyda.;))
          Ale tak naprawdę... dziewczyna sie napaliła na tamtego jak szczerbaty na
          suchary. I skoro ma tak silną potrzebę, to niech to robi. Martwić się będzie
          później. Skutki też ona będzie ponosić (chociaż nie tylko ona).;)
          • piotr.55 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 14:21
            Boże :)
            I to Ty jesteś feministka ,a ja zakapiorem :D
            To co ja mowie to są poglądy przekazane mi przez moja Babcię(ur.1886r).
            Zresztą najmądrzejszą osobę jaką w życiu spotkałem.
            Jak się nie bzyknie to będzie "rozpamiętywała, pogrążała się w w "platonicznej"
            miłości, idealizowała Go i w ten sposób też może swój związek rozwalić. Jak się
            bzyknie, a wpadnie to koniec związku, nie wpadnie zostanie Jej kac. Ukryty
            związek szybko powszechnieje a konieczność ukrywania się działa "kastrójąco" na
            obydwoje kochanków.
        • pierwsze_wolne Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 02.09.09, 18:13
          Nie do końca się z tym zgadzam. Człowiek ma tylko jedno życie i nie może aż
          tak daleko podporządkowywać go drugiemu człowiekowi.


          A może odwrotnie - człowiek ma tylko jedno życie i nie może aż tak
          podporządkować go swojemu egoizmowi.
          To kwestia życiowej filozofii. Albo stawiam na pierwszym miejscu swoje dobro
          albo kogoś kogo kocham. (zupełnie inna sprawa to czy w tej całej historii można
          mówić o prawdziwym uczuciu)
    • murzynier Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 09:15
      panna.joanna86 napisała:

      > Niestety ani mnie, ani temu kumplowi lubego nie przeszło.

      w tym trójkącie winny jest twój oficjalny facet: życie frajerstwa nie wybacza,
      jeśli się na miękkie serce, trzeba mieć twardą dupę

      dlatego twój facet to mamałyga, zamiast dać w zęby "kumplowi" a ciebie
      przepędzić biedaczysko cały czas ma rosnące rogi, naprawdę szczerze mi go żal
      • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 09:20
        Hm, "kumpel" w zęby dostał. Mój luby uznał, że kara jest wystarczająca i możemy
        wrócić do normalności. Nie przesadzaj z tymi rosnącymi rogami, bo nic sie nie
        stało od czasu, kiedy wydalo się, jak nadużyłam jego zaufania. Nie chcę go
        skrzywdzić, bo wiem, że mu na mnie zależy, i bardzo go kocham. Po prostu nie
        mogę przestać mysleć o tym drugim.
          • marzeka1 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 09:41
            "Niestety ani mnie, ani temu kumplowi lubego nie przeszło. Chemia jest jak
            była, zdarza sie ukradkowy dotyk, geez...."- to może jednak zostaw lubego i
            zacznij namiętny romans z kolegą swego faceta. Bo przyjacielem to on na pewno
            nie jest, zbyt duża szuja, tym bardziej, że dalej próbuje dobrać ci się do
            majtek. Zostaw lubego i pozwól mu na to.
            • lilly086 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 09:52
              Jak na mój gust jestes niedojrzała emocjonalnie.A Twój luby juz wtedy powinien
              Cię zostawic, bo wasz związek i tak nie ma szans, nie bedzie już w nim
              zaufania.Poza tym uważam że jak sie kogoś naprawde kocha, to nie zwraca się
              uwagi na innych mężczyzn.Ja tez często się spotykam wraz z narzeczonym i jego
              najlepszym kumplem,mam z tym kumplem super kontakt,smiechy itp. ale na stopie
              kolega-koleżanka, traktuje go jak "brata" i tylko i wyłącznie.I dziwie sie
              twojemu lubemu, który chyba tez nie jest zbytnio dojrzały, skoro po takim
              świństwie jakie mu wyrzadził kolega, nadal się z nim przyjaźni, no wybacz ja nie
              miałabym juz zaufanie do takiego kolegi, który chciał "puknąć " moją pannę.A to
              Beverly Hills 90210- każdy z każdym ;)
              • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 10:17
                Łatwo doradzać - zostaw go, odejdź :) Nie potrafię odejść, bo go kocham, jestem
                od niego uzależniona psychicznie, nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być,
                nie wyobrażam sobie, że mogłabym go stracić. Zresztą - twierdzi, że wybaczył.
                Wiem, że nigdy nie będzie miał do mnie takiego zaufania, jak kiedyś, ale
                przecież to nie musi oznaczać rozstania na 100% i bezwzględnie. Chciałabym po
                prostu poradzić sobie z tamtą fascynacją, zakochaniem, czymkolwiek to jest.
                Wiem, że skrzywdziłam swego lubego. Nie chcę, żeby było gorzej.

                A nad chemią panuję, bo od czasu tamtego wydarzenia nie stało się nic. Więc?
                    • plosiak Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 16:52
                      Oszukujesz sama siebie. Albo chcesz się bzykać z kolegą, albo być z obecnym
                      chłopakiem. Błąd zrobił twój facet, że nie zakończył związku. W życiu bym nie
                      wybaczył żonie, jak by się migdaliła z najbliższym "przyjacielem". Na biologię
                      nie ma rady, ale po to masz mózg, by unikać spotkań z tym kolegą. Jak się nie
                      będziecie widywać/spotykać, to powinno przejść. A jeśli nie, to znaczy, że twój
                      związek nie ma szans. Nie można kochać dwóch osób jednocześnie. Mówię o
                      prawdziwej miłości, a nie bzykaniu czy jakimś romansiku.
                • bluei Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 17:29
                  Skoro twoj luby tak szybko wybaczyl to albo jest naprawde porzadnym
                  facetem ktoremu na tobie zalezy albo ma sam cos na sumieniu i po
                  prostu udaje glupiego.

                  " A nad chemią panuję, bo od czasu tamtego wydarzenia nie stało się
                  nic. Więc?

                  Wiec kochana nie panujesz bo non stop o tym drugim myslisz a
                  przeciez wiadomo ze bedac obok niego z "twoim lubym" nie rzucisz sie
                  na niego jak dziki dzik. Predzej czy pozniej twoj zwiazek legnie w
                  gruzach i jak juz ktos wczesniej napisal zostaniesz sama.
                • ibanez111 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 03.09.09, 12:35
                  panna.joanna86 napisała:

                  > Łatwo doradzać - zostaw go, odejdź :) Nie potrafię odejść, bo go kocham, jestem
                  > od niego uzależniona psychicznie, nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być,
                  > nie wyobrażam sobie, że mogłabym go stracić. Zresztą - twierdzi, że wybaczył.
                  > Wiem, że nigdy nie będzie miał do mnie takiego zaufania, jak kiedyś, ale
                  > przecież to nie musi oznaczać rozstania na 100% i bezwzględnie. Chciałabym po
                  > prostu poradzić sobie z tamtą fascynacją, zakochaniem, czymkolwiek to jest.
                  > Wiem, że skrzywdziłam swego lubego. Nie chcę, żeby było gorzej.
                  >
                  > A nad chemią panuję, bo od czasu tamtego wydarzenia nie stało się nic. Więc?


                  ...zadałem sobie trudu przeczytałem co tutaj łaskawie wymęczyłaś....Nie chce
                  nikogo obrażać, nie taka jest moja intencja, ale aż się płakać chce z tych zdań
                  które napisałaś. Mam 23 lata, ile ma Twój 'luby' jak to o nim piszesz?...W
                  podobnym wieku czy starszy? A może młodszy?....Ktoś już tutaj napisał, moim
                  zdaniem również nie jesteś dojrzała....nic a nic. Wybacz. Masz kogoś , kogoś
                  kogo niby kochasz, tak?...Kogoś komu oddałabyś własne życie i skoczyła w ogień
                  gdybyś mogła go ratować....?Tak czy nie? A nie potrafisz zapanować nad tym co
                  się dzieje? Wiadomo że jak sie przebywa z kimś , spędza z nim bardzo dużo czasu
                  - a tak jest z przyjaciółmi, wie sie o sobie dużo, to istnieje bardzo duże
                  prawdopodobieństwo że ktoś coś zrobi, uczyni jakiś krok aby się zbliżyć...Nie
                  wiedziałaś o tym? Teraz tylko od Ciebie i drugiej strony zależy jak sobie z tym
                  poradzisz. Z reguły jest źle po takiej scenie z "przyjacielem" i już nigdy nie
                  układa sie jak wcześniej. Nie trzeba być bardzo rozgarniętym aby to wiedzieć. Po
                  pierwsze winny jest Twój luby że pozwala na takie kontakty i częste spotkania.
                  Dlaczego - bo facet powienien być też przyjacielem...Owszem spotkajcie się, ale
                  nie tak często. Po tym co sie stało nie ma dla Ciebie szacunku, oczywiście
                  możesz się nie zgadzać ze mną, ale wsza:związek: już jest skończony. Tylko
                  kwestia czasu, nawet jak będziesz tutaj zapewniać że nie i zrobisz wszystko aby
                  było dobrze. Nie zrobisz, oszukujesz siebie i jego. Nie zrobisz bo jestes
                  egoistką - niestety. Bycie we dwoje to trudne wybory, kompromisy, pokora. Ty
                  taka nie jesteś. Chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko! A tak sie nie da.
                  Skrzywdzisz siebie, niby lubego a 3trzeci....znajdzie sobie inny obiekt. Obiekt
                  napisałem bo tylko tak Cię traktuje a szacunku do takich śmieci nie ma na tym
                  świecie. Dlaczego? Bo tak sie nie robi - jeśli to przyjaźń wobec kolegi.
                  Wszystko zrobiłaś nie tak jak do tej pory. Wszystko. A jak zrobiłaś raz - może
                  zrobisz za rok 2gi czy 3trzeci? Nowi znajomi, może jakieś nowe środowisko, nowa
                  fascynacja....Wcale bym sie nie zdziwił gdyby Twój luby też skakał z kwiatka na
                  kwiatek po tym co zrobiłaś, tylko że teraz to on jest sprytny i nigdy się nie
                  dowiesz o tym, albo tylko wtedy gdy będzie tego chciał. Powinnaś dac sobie
                  spokój. Wyszaleć się, pobzykać, pozaliczać, a za jakies 5 lat....zacząć szukać
                  kogoś kto Cie pokocha. Może będziesz rozsądniejsza i zauważysz że łóżko to nie
                  wszystko .A , napisałaś że może to wynika z tego że spędzasz, spędzałaś z nim
                  dużo czasu....Dlaczego? A gdzie był Twój luby? Dlaczego nie z nim? Fascynacja
                  zaprowadzi Cie do ruiny związku, juz to zrobiła, pozostały zgliszcza. W życiu
                  nie ma tak niestety że wszystko sie dostaje, lub nie ma kary:). Mam 34 lata,
                  wiele związków spieprzyłem, czasem też trafiłem na złą, może niedojrzałą
                  kobietę, ale gdybym ja był na miejscu lubego - przepędziłbym was obydwoje, mimo
                  iż by bolało. Zejdź na ziemię i zacznij sama żyć. Poczytaj, ale zrozum też
                  dziecko co ludzie tutaj Ci napisali.
                  • ibanez111 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 03.09.09, 12:40
                    obiekt. Obiekt
                    > napisałem bo tylko tak Cię traktuje a szacunku do takich śmieci nie ma na tym
                    > świecie. Dlaczego? Bo tak sie nie robi - jeśli to przyjaźń wobec kolegi.
                    > Wszystko zrobiłaś nie tak jak do tej pory. Wszystko. A jak zrobiłaś raz - może
                    > zrobisz za rok 2gi czy 3trzeci? Nowi znajomi, może jakieś nowe środowisko, nowa
                    > fascynacja....Wcale bym sie nie zdziwił gdyby Twój luby też skakał z kwiatka na
                    > kwiatek po tym co zrobiłaś, tylko że teraz to on jest sprytny i nigdy się nie
                    > dowiesz o tym, albo tylko wtedy gdy będzie tego chciał. Powinnaś dac sobie
                    > spokój. Wyszaleć się, pobzykać, pozaliczać, a za jakies 5 lat....zacząć szukać
                    > kogoś kto Cie pokocha. Może będziesz rozsądniejsza i zauważysz że łóżko to nie
                    > wszystko .A , napisałaś że może to wynika z tego że spędzasz, spędzałaś z nim
                    > dużo czasu....Dlaczego? A gdzie był Twój luby? Dlaczego nie z nim? Fascynacja
                    > zaprowadzi Cie do ruiny związku, juz to zrobiła, pozostały zgliszcza. W życiu
                    > nie ma tak niestety że wszystko sie dostaje, lub nie ma kary:). Mam 34 lata,
                    > wiele związków spieprzyłem, czasem też trafiłem na złą, może niedojrzałą
                    > kobietę, ale gdybym ja był na miejscu lubego - przepędziłbym was obydwoje, mimo
                    > iż by bolało. Zejdź na ziemię i zacznij sama żyć. Poczytaj, ale zrozum też
                    > dziecko co ludzie tutaj Ci napisali.




                    ...pisząc "śmieć" miałem na myśli niby przyjaciela! Więc wybaczcie składnię bo
                    można to było inaczej odebrać!
    • piotr.55 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 10:29
      panna.joanna86 napisała:


      > Przyjaciel lubego także, łamiąc zasadę "dziewczyna kumpla to świętość".

      To jedna z największych głupot jakie znam, w stosunkach damsko-męskich.
      >
      Od zawsze żona kolegi, przyjaciela była, jest i będzie najłatwiejszym łupem.
      Wiele "męskich" przyjaźni jest zawiązywane tylko po to by zerżnąć
      "przyjacielowi" żonę.
      To, że zakochałaś się w dwóch facetach też jest do bólu "normalne". Wbrew temu
      co piszą tu "strażniczki CUDZEJ moralności", jest to standard, prawie wszyscy,
      będący w związkach, przez to przechodzą.
    • butterflymk Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 10:36
      Zachowujesz sie jak dziewczynka z podstawówki,
      Dziewczyno jestes dorosła, nie możesz dzisiaj kochać tego a jutro
      tamtego, z tego nie zrezygnujesz a za tamtym szalejesz...
      może się miotasz emocjonalnie, ale przynajmniej dojrzej do dorosłej
      postawy wobec tej sytuacji...
      Po prostu dorośnij do tego moralnie i umysłowo i przyznaj sie sama
      przed sobą że chcesz miec układ mąż i kochanek.... tylko narazie nie
      mieści sie to w Twojej głowie...
      • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 10:42
        Może to nie byłoby złe ;) ? Nie musiałabym zrezygnować wtedy z żadnego z nich,
        hehe, ale cóż - patrz przyslowie "zjeść ciastko i mieć ciastko"...

        To nie tak, że dzisiaj jestem zakochana w jednym, jutro w innych. Po prostu pół
        roku temu zaiskrzyło pomiędzy mną o tym kolegą lubego. I nie przechodzi. Kocham
        obydwu (a może raczej na tego drugiego mam ochotę?), z tym że z obecnego swego
        faceta nie zrezygnuję nigdy. Dlatego nie mam zamiaru romansować z tamtym.
        Pytanie tylko, jak wybić sobie z głowy tę fascynację.
            • piotr.55 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:16
              Nie! ja niczego Ci nie radzę.
              Natomiast uważam, że skonsumowany związek szybko powszednieje.
              Tak więc na pytanie "co najszybciej pozwoli mi o Nim zapomnieć"?-odpowiedź brzmi
              - prześpij się z Nim. Natomiast czy Ty masz to zrobić czy nie, to już nie moja
              sprawa.
              Twoja "jazda"; Twoja odpowiedzialność.
                  • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:40
                    Nie chcę szaleć, do tej pory nie wyobrażałam sobie, że ktokolwiek inny niż luby
                    mógłby mnie dotykać. Noo, teraz rozszerzył mi się ten zakres na owego
                    absztyfikanta, ale... Czy powiedziałam, że mam zamiar z jego gabarytów korzystać
                    :D ? Napisałam Piotrowi, gdyż twierdzi, iż przespanie się z kumplem mogłoby mi
                    pomóc w ochłonięciu. A ja wolę tego chyba jednak nie sprawdzać, albowiem wcale
                    mogłoby mi nie przejść :D Poza tym - to było pisane półżartem, drogie
                    waleciontko (piękny nick, btw.)

                    Może się nie nadaję do związku, może wręcz przeciwnie :) Może nadaję się do
                    związku z kim innym, z którymś z nich, może ani z jednym, ani z drugim. Ech....
                    atmosfera jest co najmniej dziwna. Robi się z tego jakiś patologiczny trójkąt,
                    ostatnio prawie wylądowaliśmy we trójkę w łóżku. Nie pamiętam, kto sie pierwszy
                    opamiętałó, ale obrócilismy wszystko w żart.

                    Grrrr, mam wrażenie, że gdyby ów kumpel lubego zniknął z naszego życia, wszystko
                    byłoby łatwiejsze.
                    • butterflymk Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 12:06
                      a mi się wydaje że jak zniknie czy nie ten kumpel cały... to i tak
                      zniszczyłas coś w swoim związku... wychwalasz jakiegos obcego faceta
                      mówisz o jego sprzęcie....??? wstydź się.
                      Twój facet w naszych oczach to jakis łoś skoro ma taka kobietę która
                      go po prostu ośmiesza...i poniża..
                      a wogóle to może daj swojemu facetowi jakis wybór skoro sama nie
                      umiesz zdecydować. Powiedz mu o sowich uczuciach że tak Cie męczy
                      sprzęt jego kumpla :) Nie rób z niego ofiary tylko moze pozwól jemu
                      podjąc jakies kroki...
                      • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 12:10
                        Oj, butterflymk, nie bierz wszystkiego tak na poważnie...

                        Po pierwsze o sprzęcie napisałam żartobliwie, nie wyjmuj tego z kontekstu mej
                        wymiany zdań z Piotrem.

                        Po drugie - może w Twoich oczach jest łosiem, jestem pewna, że nie dla każdego z
                        respondentów :)

                        Po trzecie - dlaczego uważasz, że poniżam i osmieszam kogokolwiek mówiąc, że
                        ktoś ma ogromnhy sprzęt? Jeśli stwierdzę, że Rocco Siffredi ma pałę jak chojak,
                        to obrazi to mego faceta :D ? Nie sądzę. On tez ogląda porno ;)

                        Po czwarte - doskonale wiem, że coś zniszczyłam, coś bardzo ważnego i cennego.
                        Ale czasu nie cofnę, a wierz mi, chciałabym.
                    • waleciontko Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 12:09
                      nie można mówic ze jest sie do kogos przywiazanym na zawsze ja kilka razy tak
                      myslalem a zycie zweryfikowalo to, a w momencie kiedy jakis zwiazek stawal sie
                      toksyczny to po prostu staralem sie z niego uciec niczym szczur z okretu, bo
                      oczywista oczywistoscia jest ze w koncu pozna sie kogos kto znow nas
                      zafascynuje, trzeba dbac o swoje zdrowie psychiczne i wiedziec kiedy powiedziec
                      sobie dosc. nie bede Ci doradzal co warto czego nie bo tak naprawde tylko ty
                      wiesz czy chcesz byc w zwiazku co wiaze sie z totalnym olaniem goscia ( w
                      zwiazku ktory pewnie i tak nie jest tym ostatnim ]:-> ) albo z wykorzystaniem
                      kolegi dla zabawy bo wiekszosc facetow gdy dostanie to czego chce to zmienia
                      sie, niekoniecznie tak jakbys tego chciala. gdyby zycie bylo latwe to byloby
                      nudne, a najwazniejsze to robic to co sie czuje a potem tego nie zalowac ;) i
                      byc odpowiedzialnym za swoje czyny. Nie sluchaj tych glupot o palnieciu sobie w
                      leb zadna normalna osoba tak sie nie zachowa to sa dziecinne zagrywki
    • klara005 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:01
      dziewczyno obudz sie! nie masz chyba 5 lat aby bawic sie ludzmi. Wyobraz sobie kogo Ty robisz ze swojego faceta on Cie kocha, a Ty przyprawiasz mu rogi i to niekiedy przy nim. Wybierz woz alboprzewoz chyba ze bedziesz sie bawic uczuciami innych ale w koncu odbije sie to na Tobie z podwojna sila!

      ----
      chcesz przezyc wielokrotne orgazmy? oswieconykochanek.pl/
          • ardzuna Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:47
            A jesteś pewna, że mając 23 lata i będąc w związku od 2 lat musisz
            już zostać z tym facetem przez całe życie?

            Nie wiem, co ci doradzic, z doświadczenia wiem, ze tłumienie
            naprawdę silnego uczucia i udawanie, że go nie ma, na dłuższą metę
            zupełnie nie pomaga. Ludzie odchodzą od swoich partnerów do ich
            bliskich przyjaciół, popatrz na Lisa i Smoktunowicz.
          • miedzianousta Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:49
            Hejka - współczuję sytuacji...
            Zastanów się czy Ty będziesz w stanie żyć z (jak sama to
            stwierdziłas) organiczonym zaufaniem Twojego Lubego. Zastanów sie
            czy i On kiedys (dla "rewanżu") nie zgotuje Ci czegos podobnego -
            nie piszę tego złośliwie, po prostu pytam, nie znam gościa...
            Jeśli faktycznie nigdy nie zrezygnujesz z Lubego, to po prostu
            odpusc sobie tego drugiego, ogranicz spotkania i samo sie "jakoś
            rozejdzie".
            A jeśli "ochota" jest aż tak silna, że nie możesz (i nie chcesz???)
            sie jej pozbyć, to - jak mowia - "jedynym sposobem na spozbycię sie
            pokusy, jest poddanie sie jej". Ale co wtedy - to sama wiesz. Luby
            nie jest chyba az tak wyrozumiały, żeby wybaczyc drugi raz...
            Pytanie tylko: jeśłi przespisz sie z tym drugim, a Luby da Ci ksza,
            to czy Ten Drugi bedzie z Toba? Czy Ty będziesz chciała byc z nim i
            najważniejsze: czy Ten Drugi Ci zaufa (w koncu zdradziłas swojego
            faceta z nim, wiec może kiedys zdradzsz jego z kims innym? - ja tak
            nie uważam, ale pytanie jest chyba zasadne...). Powinnaś znać obu na
            tyle, by sobie na te pytanie odpowiedzieć.
            Życze powodzenie i właściwego wyboru!
            PS - moim zdaniem nie warto przedkładac uciechy fizycznej nad
            metafizyczną więż, ale to tylko moje zdanie...
            • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:57
              Napisałaś wiele bardzo mądrych słów - naprawdę mi to pomogło. Głównie
              usystematyzować fakty.

              1. Nie sądzę, ażeby Luby zrewanżował się kiedyś czymś podobnym. Jeżeli jednak to
              zrobi, nie będę miała prawa skrytykować go ani słowem, będę musiała przejść nad
              tym do porządku dziennego, chociaż przyjemnie by mi nie było.

              2. Jeśli prześpię się z tym drugim, Luby pewnie da mi kosza, a kumpla rozsmaruje
              po ścianie. Chociaż... Juz poprzednio zaskoczył mnie tym, że mi wybaczył. Co
              więcej, wziął winę na siebie, nie krzyczał na mnie, tylko uznał, że pewnie
              brakuje mi czegoś w naszym związku i że powinien poświęcać mi więcej uwagi :(
              Czuję się coraz ohydniej :/ I dobrze mi tak!

              3. Gdybym rozstała się z Lubym, nie byłabym zapewne z tym drugim. Głównie
              dlatego, że nie chciałabym z nim być, wiem że to by nie wyszło. Pewnie byłabymn
              z nim chwilę - najpewniej do momentu wysłania go przez Lubego do szpitala, bo
              wtedy by sie juz nie obcyndalał.

              Wszystko wskazuje na to, że powinnam dać sobie siana i olać pokusy.

              No jest jeszcze całkiem prawdopodobna czwarta mozliwość, a mianowicie to, iż
              wylądujemy razem we trójkę w łóżku, bo wiele na to wskazuje. Ciekawe czy to
              byłaby najgorsza opcja? Na pewno najbardziej niezdrowa.
    • grand_warszawa Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 11:50
      Witam,

      Po pierwsze Twój obecny chłopak nie ma przyjaciela - przynajmniej
      nie w tym kolesiu, który "zrywa z Ciebie ciuchy".
      Po drugie - wygląda też na to, że nie ma dziewczyny, która by go
      naprawdę kochała - nawet pomimo tego, że wybaczył tak przykre dla
      siebie zdarzenia jakie miały miejsce - a to na 100% nie było łatwe.
      Jeśli wszystko co razem zbudowaliście i przeżyliście nie ma dla
      Ciebie żadnego znaczenia - to co miałoby mieć znaczenie w
      przyszłości?
      Mało pocieszający jest fakt, iż uważasz siebie za niedojrzałą i
      mizerną moralnie osobę - brzmi to troche jak usprawiedliwianie
      swoich pragnień wobec tego drugiego gościa.

      Jestem niewiele starszy od Ciebie. Doskonale zdaje sobie sprawę z
      tego, że podobam się kobietom - i to pod wieloma względami. Skromny
      może nie jestem, ale być nie muszę, bo to osobny temat.
      Kiedyś spotkałem kobietę, której powiedziałem, że ją Kocham. Wokół
      same przepiękne dziewczyny, do których lubię się uśmiechać i które
      zdecydowanie mogą robić na mężczyznie piorunujące wrażenie - również
      w łóżku. Wiesz jednak na szczęście są jeszcze na świecie ludzie, dla
      których dane słowo, prawdziwa przyjaźń, miłość i honor znaczą więcej
      niż cokolwiek innego.

      W ten właśnie sposób buduje się szacunek.

      Z pozdrowieniami.
      • luki349 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 16:57
        wszystkich rad czytać mi się nie chciało, więc jak ktoś to pisał to sora.

        1. twój facet nie ma kumpla, ma... pijawę. Na jego miejscu zmasakrował bym tego
        kumpla (tzn pobił tak aby nie był w stanie się ruszać, a potem pobawił bym się w
        sadystę :D Pod tym względem jestem BARDZO kreatywny...)
        2. albo twój facet, albo jego kumpel - wybieraj i im szybciej wybierzesz tym
        mniej skrzywdzisz swojego faceta.
        3. między miłością, a nienawiścią jest bardzo cienka linia. Przekrocz ją - w ten
        sposób zapomnisz albo o jednym, albo o drugim.
        4. mówiąc "jestem w dojrzałym związku" kłamiesz... no, ewentualnie można to
        uznać za TWOJĄ opinię, która nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistością.

        Pozdrawiam i ciesze się, że ja nigdy nie będę miał takich problemów :D (jestem
        socjopatą :D)
        • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 19:41
          Bardzo mądre słowa podsumowujące całokształt sytuacji, heh.

          1. No ów przyjaciel nie zachował się OK, zwłaszcza, iż cała sprawa wyszła od
          niego. Ja się dałam zauroczyć, trochę to tak wyszło. Gość dostał bęcki, tydzień
          był na zwolnieniu, ale przyjaźnimy się dalej. Tak zadecydował mój partner.

          2. Juz wybrałam, po prostu obawiam się, że mi rozum odejmie :/ Jak to już się
          zresztą raz stało.

          3. Nie umiem nienawidzić, żadnego z nich.

          4. Pewnie masz rację.

          Czy ta kreatywność w sadyzmie ma świadczyc o Twej socjopatii ;) ?
    • k2i coś o tym wiem 01.09.09, 12:01
      i miej tu kolegę, znajo,mego czy co tam jeszcze który jest wolny..sam coś podobnego przeszedłem tylko ja byłem ten na miejscu twojego faceta
        • porno321 Re: coś o tym wiem 01.09.09, 13:09
          panna.joanna86 napisała:

          > I jak to się skończyło?

          no jak to jak :-)

          Jego kobieta dalej udaje, że go kocha.
          Jego kobieta tak na prawdę kocha pieniążki jego rodziców.
          Jego kobieta boi się wziąść odpowiedzialność za swoje życie w własne ręce.
          Jego kobieta ceni wygodę.
          Jego kobieta chciała by innego ale w wieku 20 lat pogodziła się z losem :-D

          Dziś planują razem ślub.
          W końcu 7 lat razem do tego zobowiązuje.

          A przyjaciel?

          Zniknął z ich życia i jest szcześliwy.
          Nie bierze już udziału w ich "prawdziwym i szczęśliwym" życiu.

          Wie, że ta kobieta była robakiem moralnym.

          Jest szcześliwy, że może dać siebie osobie która na to zasługuje.

          Zdecyduj się. Jeśli myślisz o kimś innym.. kochasz obu.. ani jeden ani drugi z dwojga nie jest wart Twojego czasu.
    • fo.xy Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 12:12
      a gdyby tak z innej strony?

      Piszesz, ze Twoj chlopak wybaczyl, dalej sie wszyscy przyjaznicie,
      to moze zycie w trojke? ;)

      A tak powaznie, zakazany owoc smakuje najbardziej. Jesli ktos
      potrafi Ci zawrocic w glowie do tego stopnia, to moze chlopak, z
      ktorym jestes, nie jest jednak tym jedynym?
      Kochasz, a myslisz od pol roku o innym? a moze to tylko fifty fifty -
      milosc i przywiazanie? Wspolne konto, plany, co rodzina powie... to
      czasem hamuje podejmowanie decyzji.
      • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 12:16
        Nie chodzi o to, zdanie rodziny nikogo nie obchodzi na tym tle, mieszkania nie
        mamy własnego, wynajmujemy, konto mozna zlikwidować. Nie o to chodzi. Po prostu
        go kocham. I on mnie. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.

        A co do życia we trójkę, to jak pisałam wyżej - autentycznie boję się, że tak
        się może skończyć. Bo kilka razy od tamtej pory prawie lądowaliśmy we trójkę w
        łóżku, w ostatniej chwili któreś z nas sie wycofywało i obracaliśmy to w śmiech :/

            • lapinkarhu Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 02.09.09, 09:24
              o boziu, boziu, to ladujcie w tym lozku we trojke (widocznie Twoj facet tez ma
              na to ochote... hm, teraz to juz mi przez mysl przeszlo, ze moze dlatego z
              kumplem sie nadal przyjazni, haha:))) a co sie wydarzy to sie wydarzy... ludzie
              zdecydowanie mysla za duzo, demonizuja rozne sytuacje, popadaja w histerie i
              buduja dramaty... po co..? masz 23 lata, podejrzewam ze wszyscy jestescie
              mlodzi, wiec wszystko jest mozliwe, nie sadz, ze przy swoim facecie sie
              zestarzejesz, zreszta poczytaj forumowe dyskusje, by wyzbyc sie jakiejkolwiek
              naiwnosci co do zwiazkow, monogamii, malzenstw etc.
          • linkaro Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 13:34
            Jaki jest koń - każdy widzi.

            panno.joanno86 prawda jest taka, jak już ktoś wcześniej tu napisał - nie dojrzałaś zupełnie do związku przez duże Z. Prawdą jednak nie jest - mimo Twojego wewnętrznego przekonania, że jest inaczej - że kochasz swojego Lubego (o ironio jaki wydźwięk ma to słowo przez Ciebie pisane - Luby). Jesteś z nim bo jest Ci po prostu wygodnie, bo masz kogoś, kto pomimo takiego świństwa nadal Cię przytula itp. Jesteś z nim z przyzwyczajenia. Nie rozumiesz na czym polega kochanie, bo tak naprawdę bawisz się w związek, bawisz się uczuciami owego Lubego, który albo naiwnie Cię kocha, albo równie jak Ty - z przyzwyczajenia - nie potrafi z Tobą zerwać.

            Narobiłaś syfu, jest Ci niby wstyd za to co się stało ale jednocześnie zastanawiasz się czy by jednak nie spróbować z tym drugim. Jesteś młoda, ale przy okazji jakże wyrachowana i cyniczna w swoim postępowaniu. Żonglujesz uczuciami innych niczym wprawny cyrkowiec.
            Macie wspólne konto, mieszkanie. Do pełni `szczęścia` brakuje tutaj jeszcze tylko dziecka, ale tego ani Tobie ani Twojemu Lubemu nie życzę, bo tego typu zabawy w dorosłość odbijają się właśnie na dzieciach.

            A o uzasadnieniu postępowania biorąc pod uwagę znak zodiaku nie wspomnę - istny śmiech na sali.

            Szczęścia życzę,
            Linkaro
          • zolwex Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 14:00
            Wiem z doswiadczenia, jak ciezko z takiego ukladu wyjsc. Mi sie udalo, choc
            zajelo ponad rok. Zrezygnowalam z obu panow. Tak jest najlepiej, bo ciezko cos
            budowac na poczuciu winy - ja taka niedobra, a on dobry, bede z nim bo tak mnie
            kocha, a juz tyle krzywd mu wyrzadzilam. I to poczucie winy pewnie zepsuloby Ci
            i uniemozliwilo zwiazek z "tym drugim". Tez mialam takiego dobrego, co by sie
            zabil i nie moglam zniesc, ze jestem potworem. Wszyscy zyja.

            Zastanow sie, na ile jestes szczesliwa. Jesli "przyjaciel" interesuje Cie jako
            kawalek miesa (byle do lozka) jest szansa uratowac zwiazek, ale jesli juz
            wspaniale wam sie rozmawia, bawi Cie do lez to... wg mnie to znaczy, ze juz po
            wszystkim - przestawil Ci sie sposob myslenia i to nie wydaje sie do
            nadrobienia. nie kotrolujesz tego, ale jestes przyzwyczajona do kochania
            "Lubego" wiec przy nim tkwisz. No i zadaj sobie pytanie jak seks z "Lubym" - to
            tez Ci duzo powie o tym, czy warto zostac. Nie dlatego, ze seks jest
            najwazniejszy, ale dlatego, ze pokazuje jak czujesz sie wobec swojego partnera
            podswiadomie.

            Poza tym 23 lata to naprawde malo, choc wiem, ze kazdego zwiazku powyzej
            miesiaca juz szkoda ;). Zastanow sie po prostu, czy wygoda (nie pisze, ze jestes
            wygodnicka, ale bezpieczenstwo znajomy dom, znajomy partner to tez wygoda) jest
            warta czucia sie podle caly czas. Zrobilas cos zlego - bywa. Chodzi tylko o to,
            zeby nie marnowac zycia sobie i innym.

            W moim przypadku z perspektywy lat uwazam to rozstanie za jedna z najlepszych
            rzeczy w zyciu. Poza tym teraz nie czuje zadnych pokus, wiec to chyba naprawde
            kwestia wlasciwej osoby (albo podeszlego wieku ;) ).
            • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 14:06
              Bardzo lubię rozmawiać z tym drugim, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie,
              ale nie moglibyśmy stworzyć związku :) Jest to bardziej fizyczna fascynacja. Mój
              facet z kolei jest świetny w łóżku, więc to nie chodzi o to, żem niezaspokojona
              i szukam przygód. Po prostu zaiskrzyło i jest ten cholerny pociąg fizyczny.
    • namberfajf Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 13:56
      I ja też tak miałam i wcale nie uważam, że nie kocham swojego faceta.
      Z tamtym był pocałunek (na imprezie zakrapianej)i właściwie od tego się zaczęło
      jakieś zainteresowanie.
      Od tamtego wydarzenia minęło dużo czasu, po może 4 latach znów coś więcej
      zaiskrzyło i zaczęło nabierać tempa, ale w porę to zatrzymaliśmy.Teraz widujemy
      się bardzo rzadko, ale przed każdym spotkaniem czuję "coś", wyczekuję.Myślę, że
      on też.
      Jeszcze nie rozmawialiśmy o tym wszystkim co się między nami wydarzyło albo
      mogło wydarzyć,ale chyba juz czas.
      Ze swoim facetem jestem od ponad 8 lat i wcale nie uważam, że Ty powinnaś
      swojego zostawiać. Z tym drugim, jak sama piszesz raczej nie będziesz.
      Tak naprawdę to współczuję, wiem co to za uczucie "kochać" dwóch, a raczej
      kochac i zakochiwać się w drugim. Z drugiej jednak strony ten dreszczyk emocji,
      flirt jest czymś fajnym (przynajmniej dla mnie, ale jednak z umiarem:)) Musisz
      tylko uważać, żeby nie wejśc w to wszystko za głęboko, bo psychicznie możesz nie
      podołać.
      Piszesz o trójkącie? To, jak dla mnie wykluczone, ale jak mniemam macie takie
      pomysły po pijaku?? Pomyśl,jak bedziecie sie czuc po przebudzeniu.
    • mr_tarei Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 15:48
      Po pierwsze, uważam, że to zmyślona historyjka, ponieważ podałaś zbyt wiele szczegółów, które pozwoliłyby zidentyfikować Cię Twemu lubemu. Prędzej czy później zajrzałby na portal gazety lub forum. Nie zamkniesz przeglądarki, przeglądarka odtworzy ostatnio otwarte albo sobie przejrzy historię.

      Wiem jednak, że czytają to ludzie, którzy mogą mieć podobny problem.
      Lekarstwem na taką chorą sytuację jest podjęcie decyzji, który partner jest lepszy. Należy nam się od życia najlepsze prawda? Otóż z lowelasami jest jeden problem. Przedstawiają się od najlepszej strony, bo mogą. To wymaga wysiłku ale nie muszą robić tego cały czas. Nie mieszkają z wami. W przedstawionej syt można dowiedzieć się o lowelasie tego, że zależy mu na "zakazanym owocu" i z dużym prawdopodobieństwem na seksie się zakończy(inaczej snułby plany na przyszłość i starał się odbić-póki co chce się dobraćdo majtek). Trzeba postarać się dostrzec rysy na powierzchni brylantu. Ciężko to zrobić jak oczami wyobraźni widzi się "sprzęt".
      Trzeba zadbać o uatrakcyjnienie życia seksualnego z aktualnym partnerem. Robi coś nie tak? Powiedz mu to. Uważasz, że ma za małego? Myślisz, że duży Cię zadowoli? Ćwicz mięśnie kegla (polecam wygooglanie tego każdej kobiecie i ćwiczenie ze względu na ułatwienie osiągania orgazmu oraz zalety jakie daje to dla zdrowia kobiety). Kobieta która czuje się zaspokojona łatwiej dostrzeże wady innego partnera, które skreślają go jako alternatywę.
      • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 19:48
        Haha, nie, nie ma "małego", wręcz przeciwnie :) I nie jest tak, jakobym miała
        jakiekolwiek niedostatki w życiu erotycznym. Po prostu - tamten bije rekordy
        wielkości tak na oko - dla wyjaśnienia, sprzęt widziałam nie w sytuacji
        erotycznej, przypadkiem i już "po" tym zauroczeniu (w 100% przypadkowe i
        niezamierzone wejście do niezamkniętej łazienki) :P Teoria byłaby dobra, gdyby
        nie ten szkopuł, że do tej sytyuacji nie pasi. Nie muszę uatrakcyjniać życia z
        partnerem, bo jest bardzo atrakcyjne. Po prostu padło mi na mózgownicę i czuję
        pocią do tamtego. Ale nie mam zamiaru mu folgowac, teraz już wiem. Między innymi
        Wasze słowa pomogły mi poukładać sobie wszytsko. Za to dziekuję Tobie i reszcie
        zebranych :)
    • earthchild Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 15:55
      Ktoś na forum napisał: "nie możesz dzisiaj kochać tego a jutro
      tamtego, z tego nie zrezygnujesz a za tamtym szalejesz..."
      A właściwie dlaczego Joannie nie wolno? Bo w tej szerokości
      geograficznej tak się utarło (brawo dla babci któregoś z rozmówców,
      babci się nie "utarło":), bo tak jest oficjalnie-moralnie? Dlaczego
      Luby ma stracić honor, jeśli sam się czuje ok, ba! - umie wybaczać.
      Myślę, że dziewczyna ma prawo do wyboru, a potem do poniesienia
      konsekwencji swojego wyboru. A panowie ... tez mają wybór, każdy z
      nich ma oczy, uszy, wolną wolę - przyjdzie odpowiedni moment -
      zdecydują o swoim stosunku do sprawy. Powodzenia:)
    • skarpetka_szara Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 16:08
      Zakazany owoc najlepiej smakuje ;)

      Wiesz... dorosle zycie polega na decyzjiach, wyborach. Ty jeszcze
      nie dojrzalas (niektorzy nigdy nie dojrzewaja) do doroslosci.

      po prostu WYBIERZ, i tak, jak zadecydujesz - tak zrob. Jezeli
      zostajesz ze swoim lubym - zostan, ale tak na 100%. Przestan
      fantazjowac o tamtym, przestac rozbudzac ta chemie w sobie.
      Porozmawiaj z lubym ze masz takie uczucia i ze nie chcesz na razie
      aby tamten sie z wami spotykal.

      Jezeli wybierzesz tamtego (ze swiadomoscia ze po paru miesiacach
      mieszkania razem tez ci zpowrzechnieje) to porozmawiaj z obecnym
      lubym ze taka jest sytuacjia i ze z nim zrywasz. Porozmawiaj tez
      z "przyjacielem" (ja takiego przyjaciela nigdy bym nie chciala
      miec) i wyjasnijcie sobie co wasza decyzjia znaczy i jak to zmieni
      wasze relacjie nie tylko z soba, ale i z lubym. (bo wiesz... byc
      moze was "przyjaciel" (brr) ma fantazjie o Tobie, ALE nie jest
      gotowy na wspolne mieszkanie lub na stala partnerke.

      Powodzenia, i pamietaj: doroslosc polega na podejmowaniu decyzji i
      dotrzymywaniu slowa.
      • skarpetka_szara Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 17:37
        A najbardziej racjonalna rada to chyba to:

        Zerwij z lubym, przespij sie z "przyjacielem", potem pobaw sie na
        dyskotekach, poszalej, porandkuj, i tak za 3 lata znowu zacznij
        powazny zwiazek. Bo teraz jestes po prostu za mloda - jezeli teraz
        szalejesz, to co bedzie za 5-10-15 lat? Bedziesz tesknic to tego,
        co ciebie ominelo.

        Ja w mlodosci bardzo sie bawilam, i dlatego jestem powaznym, dobrym
        partnerem dla mojego meza. Po prostu nie kreci juz mnie to "inne"
        zycie, bo to przeszlam. I byc moze ty jeszcze powinnas troche sie
        zabawic, poprzebierac mlodziencow i dopiero potem zadecydowac.
      • panna.joanna86 Re: Zakochałam się w przyjacielu mojego faceta. 01.09.09, 19:55
        Hm, to prawda, dość wcześnie zaczęłam funkcjonować inaczej niż moi rówieśnicy.
        Do tej pory mnie to cieszyło, zresztą nie mam innego wyboru, albowiem rodziców
        nie posiadam i siłą rzeczy musiałam się wcześniej usamodzielnić (żeby uspokoić
        tych, którzy zaraz zaczną pisać, jakobym przypięła się do kogokolwiek z racji
        kasy dodam, iż nie jest tak - zarabiamy tyle samo, więc ten problem odpada, nikt
        nikogo nie utrzymuje). Niemniej jednak nie chcę rezygnować ze związku.
      • pangordon Moze tak: 01.09.09, 20:34
        Szanowni forumowicze, przeciez panna Joanna wybrala swego lubego i
        przy tym obstaje. Wiec przyjmijmy to za baze rozwazan. Teraz tylko
        nakreca dyskusje tym swoim "chcem, ale nie mogem". A niedlugo zrobi
        sie z tego "nie chcem, ale muszem".
        Joanno, mnie ciekawi podejscie twgo lubego. Dlaczego on toleruje te
        sytuacje? Czy jest na tyle glupi, by wierzyc ze male mordobicie
        zalatwilo sprawe na dobre? Ta czesc sprawy jedzie szczurem.
        Zakladam, ze luby wie o twoich rozterkach. Jesli nie wie, musisz mu
        powiedziec. Niech to sie stanie po czesci i jego problemem i niech
        on ci pomoze, jak potrafi. Zerwac z kumplem? Czemu nie. W koncu ty
        musisz wybierac miedzy nimi, niech i twoj luby wybierze. To by
        przynajmniej usunelo pokuse z waszej codziennosci. (Fakt, ze mogloby
        i ulatwic ci bzykanie z drugim na osiobnosci, jesli by sie chcica
        okazala az tak silna, ale w sumie to pozytywne posuniecie i
        taktycznie, i moralnie;).
        Natomiast jesli by podejsc do tego juz ultra-powaznie, to ty i luby
        moglibyscie to potraktowac jako eksperyment. Checi wyraznie sa u
        wszystkich, wiec bez dziecinnych usprawiedliwien, ze tylko po
        pijaku. Wiec moze powinniscie to we trojke obgadac przy najblizszej
        okazji – zamiast znowu w zart obracac, jako ze to juz nie zart – i
        zgodzic sie na trojkatny balet pod egida „wyzwolenia”
        badz „terapii”. Drugi musi wiedziec, ze luby pozosnanie forever w
        dla ciebie, wiec musi zaakceptowac jak sie los potoczy.
        Prawdopodobnie, potoczy sie tak, ze albo ci sie trojkat znudzi, albo
        ci sie nowy znudzi, albo nawet pozostaniecie w tym ukladzie dluzej
        (malo prawdopodobne) na zasadach consenting adults, jesli potraficie
        oddzielic to od normalnego, codziennego zycia i nie bedzie zadnych
        roszczen co do uczuc miedzy toba i tym drugim. Ludzie podobno to
        robia. Jesli ty i luby bedziecie dzialac jako team, nie zrujnuje to
        samo w sobie waszego zwiazku.
        Powodzenia.
        • panna.joanna86 Re: Moze tak: 01.09.09, 21:08
          Panna Joanna nie nakręca dyskusji, a przynajmniej nie na tym jej zależy - uważa
          tylko, iż jeśli rozpoczyna takową, to osobom biorącym w niej udział należy się
          odpowiedź, więc stara się nie zaniedbywać rozmówców. Dziwi Cie podejście mojego
          partnera, bo nie jesteście tą samą osobą, nie jesteś w stanie zrozumieć jego
          motywów. Kiedyś rozmawialiśmy o hipotetycznej możliwości takiego eksperymentu,
          powiedział, że gdybym miała na to ochotę, zgodziłby się. Nie wiem, czy sam
          chciałby sprawdzić, jak by to bylo... Podejrzewam, że to jednak efekt nadużycia
          alko ;)