skarpetka_szara
02.09.09, 17:50
sytuacjia taka:
Znajomy: kiedys sie ozenil, mial dziecko, po 10 latach rozwod.
Ozenil sie ponownie, dzieci, po 10 latach rozwod-ZNOWU. Ma
oczywiscie nastepna na oku. WTF???
Inny znajomy: zona wyjechala na wakacjie, wiec imprezke zrobil, i
slinil sie jak to koledze X jest dobrze bo ma o 20 lat mlodsza
dziewczyne, a on tez by chcial. Dopiero maz mu powiedzial ze ma
dobrze pod nosem a szuka szczescia gdzies indziej.
Znajoma: jest z "miloscia jej zycia" ale wyznaje ze jak patrzy w
przyszlosc to widzi siebie jako rozwodke. !!! eehhhh....
Ludzie wchodza w zwiazki malzenskie zbyt wczesnie, i sa zbyt
nieodpowiedzialni. Maja dobrze, ale szukaja wrazen, potem traca to
szczescie przez swoje zaniedbywanie, brak inicjiatywy, i swoje
glupie decyzjie. Jak cmy leca do ognia polegajac na swoim
instynkcie i emoacjiach zamiast na rozumie, szacunku, priorytetach,
honorze, etyce, lojalnosci.
Kurcze, malzenstwo to nie zabawa dla gowniarzy. Trzeba byc
emocjonalnie gotowym na to. Szkoda, ze tak malo malzonkow jest.
Ja mam strasznie wielka rodzine, ale zadnych rozwodow nigdy nie
bylo. Jakos znalezli sposob (czasami po kilku latach docierania
sie) aby te ich malzenstwa graly. Teraz maja rodziny, zaczynaja
byc dziadkami. Nikt nikomu nie zrujnowal zycia, wszystkie
dzieciaki sa zdrowe psychicznie i fizycznie, a rodzina i lojalnosc
jest dla nich bardzo wazna. I pewnie dlatego ze wychowalam sie w
takim srodowisku - to co wiedze - jest dla mnie szokiem.
Nie mam pytan, moze tylko jak wy zapatrujecie sie na to, jak ludzie
w dzisiejszych czasach podchodza do instytucji malzenskiej?