Chyba zgodziłam się na sponsoring.....

04.09.09, 23:57
Jak w temacie....
Po siedmiu latach rozstałam się z mężczyzną, kóry miał by facetem mojego
życia... Nie wyszło
Pracuję, rzadko gdzieś wychodzę, większość moich znajomych ma rodziny, dzieci.
Ja w tym roku skończyłam 30 .....
No więc szukam ostatnio przez internet. I miałam kilka dziwnych propozycji, w
tym sponsoring... Facet okazał się być miłym, konkretnym mężczyzną,.
Zaskoczyło mnie, że szuka kogoś takiego jak ja... Nie ukrywam, że odkąd
zostałam sama to moja sytuacja finansowa się pogorszyła i zastanawiam się
mocno nad jego propozycją. Oferuje spotkania 2-3 razy w mies. Rozmawiałam już
z nim konkretnie i cóż..... zastanawiam się. Aktualnie doskwiera i brak seksu
i brak kasy. Ale nadal mam wątplliwosci. Seks za kasę?
Rozmawiałam z przyjacielem i zadał tylko pytanie: czy gdyby te facet nie
zapropoponował pieniędzy to umówiłabyś się? Odpowiedź brzmiała... tak...
Rozmawiałam już z tym mężczyzną - on po prostu chce sie spotykać
niezobowiązująco, bez zakochania. Niby oferta jest atrakcyja
Jak myślicie, jakie mogą być haczyki?
Pytałam o higienę, bezpieczeństwo, wszystko wygląda ok....

Czy może być jakieś ale?
Nadmieniam, że moje sumienie jest dość elastyczne i jestem ciekawa tego, co
mnie może spotkać
Ale obawy mam.....
    • jan_hus_na_stosie Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 00:01
      bianna napisała:

      > Nadmieniam, że moje sumienie jest dość elastyczne

      to by nawet jakoś wyjaśniało pierwsze zdanie

      > Po siedmiu latach rozstałam się z mężczyzną, kóry miał by facetem mojego
      > życia... Nie wyszło
    • madame_skylight Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 00:06
      Haczykiem jest to, że nie możecie zagwarantować sobie braku zakochania.
      To nie jest transakcja kupna sprzedaży, w to wchodzą ludzkie uczucia. A
      jeśli coś miałoby się rozwinąć, to nie sądzę, żeby to był dobry start.
      Ale oczywiście, jeśli nie, a Twoje sumienie jest elastyczne, jak to
      dyplomatycznie nazwałaś, to decyzja należy do głosu Twojej intuicji.
      Pozdrawiam:)
    • venettina Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 00:08
      Cienka linia: jestes o krok od prostytucji zwanej "sponsoringiem".
      • jan_hus_na_stosie Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 00:09
        a istnieje w ogóle taka linia?
        • venettina Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 00:21
          Symbolicznie - tak. Jej przekroczenie zmienia cale nasze zycie.
          Koszty moga byc bardzo wysokie.
        • 0ffka Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 22:26
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > a istnieje w ogóle taka linia?

          oczywiście że NIE.
          Tylko qrva robi to dla pieniędzy.
      • wielkafuria Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 11:54
        no ale to jest coś złego?
        no umówmy sie sponsoring to prostytucja, ale jesli obie strony sie zgadzaja to ja nie widze problemu
        • stokrotka_a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 14:47
          wielkafuria napisała:

          > no ale to jest coś złego?
          > no umówmy sie sponsoring to prostytucja, ale jesli obie strony sie zgadzaja to
          > ja nie widze problemu

          Reklama nowego wpisu na blogu?
        • magnusg Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 16:25
          Jesli nic zlego,to ona napewno chetnie opowie znajomym i rodzinie o tym ukladzie.W koncu to nic zlego i moze tak samo opowiedziec jakby miala normalny zwiazek-prawda?
    • maitresse.d.un.francais Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 00:09
      Haczyki są takie, że może to być zbok lub zwyrodnialec, który zamorduje cię na
      randce.

      Elastyczne sumienie to znaczy, że posada prostytutki ci odpowiada?
    • gazeta_mi_placi Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 00:11
      Pamiętaj: poproś o kasę z góry.
      • wytrwala Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 01:04
        oprocz haczyku nr 1 ze mozesz sie zakochac i byc w kropce (on tez
        moze ale musi, bardzo mozliwe ze nie bedziesz pierwsza lub jedyna
        jego taka laska) to: 2) moze miec zone 3) moze miec zone i dziecko
        4) extreme - moze byc niebezpieczny, oczywiscie oby nie.
        • liisa.valo Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 12:06
          wytrwala napisała:

          > oprocz haczyku nr 1 ze mozesz sie zakochac i byc w kropce (on tez
          > moze ale musi, bardzo mozliwe ze nie bedziesz pierwsza lub jedyna
          > jego taka laska) to: 2) moze miec zone 3) moze miec zone i dziecko
          > 4) extreme - moze byc niebezpieczny, oczywiscie oby nie.

          5. może mieć syfa, HIVa albo czort wie co i wtedy to, co zarobiła, wyda na leczenie,
          6. może mieć dziwne upodobania, które mogą jej nie odpowiadać, a jak wzięła
          kasę, to kicha
          7. autorka wątku może mieć po wszystkim kaca moralnego i czuć się jak dziwka.
        • stasi1 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 14:57
          ale skoro chce płacic za seks to czy ma to znaczenie czy ma żonę czy inne utrzymanki? Płaci wymaga. GDYBY NIE PŁACIŁ to oczywiście można mieć pretensje że autora z miłością a on tylko dla seksu
    • poecia1 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 01:10
      Wiesz nie chcę cię oceniać w żaden sposób, ale jak komuś brakuje kasy to szuka
      dodatkowej pracy, a nie sponsora. Jeśli facet ci się podoba i wydaje się ok to
      spróbuj się z nim umówić tak zwyczajnie na luzie i oboje zobaczycie co z tego
      wyjdzie.
      • jan_hus_na_stosie Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 01:12
        umówić z facetem, który szuka stałej prostytutki? LOL :)
        • poecia1 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 01:18
          Jeżeli autorce potrzeba takich wrażeń to czemu nie. Dla mnie takich facet byłby
          mocno podejrzany, bo skoro z wyglądu i ogólnej rozmowy jest OK, to dlaczego chce
          komuś płacić za seks. Mnie by to pachniało jakąś dewiacją, ale nie będę straszyć.
          • hitherto Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 04:02
            za seks z kobieta zawsze sie placi. swoim czasem, swoim zaangazowaniem, swoim
            poswieceniem. a niektorzy wola placic swoimi pieniedzmi :-)
            • kitek_maly Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 16:21

              swoim czasem, swoim zaangazowaniem, swoim
              > poswieceniem.

              Seks musi być dla Ciebie przykrym obowiązkiem. Współczuję. :)
            • ma_dre Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 08.09.09, 08:28
              w takim razie za seks z mezczyzna tez sie placi...
          • k-x Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 05:39
            poecia1 napisała:

            to dlaczego chce komuś płacić za seks. Mnie by to pachniało jakąś
            dewiacją, ale nie będę straszyć.
            >
            nie komuś tylko autorce. może nie chce się angażować w ten cały
            ambaras zwany miłością, w te gadki ulotne...ceni swój czas,
            autonomię i docenia kobietę.
            • travka1 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 07:41
              to dlaczego chce komuś płacić za seks.

              bo moze nie bedzie musial sie zastanawiac czy to spotkanie mu
              wyjdzie, czy tym razem bedzie seks czy foch?
              Konkretnie wie w jakim celu sie spotykaja i nie traci czasu na
              bajery rowery...

              A,ze zboczeniec to tak samo z kazdym jednym moze sie umowic
              zwyczajnie na kawe i moze okazac sie zwyrodnialcem...

              A co do samego sponsoringu i pytania autorki- takie akcje sa ponizej
              mojej godnosci...Brakuje Ci kasy to idz i dorabiaj w weekendy jako
              kelnerka...jak nie umiesz inaczej.
              • menk.a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 10:54
                To zastanawiające. Dzisiaj seks jest szalenie dostępny. I nie potrzeba mieć
                stałej call girl czy żigolaka, aby mieć z kim chodzić do łóżka.
                Tym bardziej to dziwi w przypadku tak atrakcyjnego faceta, o jakim pisze autorka.;))
          • johnwaters Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 00:30
            tu sie nie zgodze
            nie pachnie mi dewiacja
            nie chce miec zobowiazan tylko dobry seks i mile chwile
            znam takich stac ich na wszystko a takie pieniadze wymagaja ich czasu
            wiec po co im zwiazek oni chca tylko spic smietanke
            ale ludzi raczej sie nie kupuje przynajmniej nie powinno
            moze jestem staroswiecka....

            chyba nie warto
            chyba ze nauczysz sie myc zeby tak zeby nie patrzec w lustro
            podobno mozna...
            • croyance Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 01:14
              No tak, ale ona ma podobne potrzeby, wiec nic nie stalo na
              przeszkodzie, zeby spotykac sie na ten niezobowiazujacy seks tak czy
              siak. Po co wspominal o kasie?
              • menk.a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 09:24
                croyance napisała:

                > No tak, ale ona ma podobne potrzeby, wiec nic nie stalo na
                > przeszkodzie, zeby spotykac sie na ten niezobowiazujacy seks tak czy
                > siak. Po co wspominal o kasie?

                Pewnie po to, aby za nic nie brać odpowiedzialności.;)
    • liisa.valo Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 01:22
      Sponsoring? Prostytucja - nazywajmy rzeczy po imieniu.
      A ryzyko jest takie, że czort wie, dlaczego on chce płacić za seks, skoro niby
      taki ok jest.
      Do głowy by mi to nie przyszło ani z powodu braku seksu, ani z powodu braku
      pieniędzy. Chociaż ostatnio kiedy facetowi w czasie seksu wypadły drobne z
      kieszeni, zastanawiałam się, czy nie powinnam czuć się jak dziwka :)
      • k-x Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 05:42
        liisa.valo napisała:
        Chociaż ostatnio kiedy facetowi w czasie seksu wypadły drobne z
        > kieszeni, zastanawiałam się, czy nie powinnam czuć się jak
        dziwka :)

        drobne??? w kieszeni??? podczas seksu??? upadek na dno!!!
        • liisa.valo Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:33
          Nie podczas seksu, tylko podczas ściągania spodni i tzw. gry wstępnej (ech, tak,
          wyrażenie, którego wielu mężczyzn nie rozumie). Problem w tym, że te pieniądze -
          w sumie jakieś 20 zł - znalazłam po wszystkim na prześcieradle.
          • k-x Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:48
            liisa.valo napisała:

            > w sumie jakieś 20 zł - znalazłam po wszystkim na prześcieradle.

            i nie przeszkadzało Wam?? :)) rozumiem niesmak. można to porównac
            z żałosnym napiwkiem. :))
            • k-x Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:49
              ps. 20zet piechotą nie biega ;)) chociaż jako bilon może się
              potoczyć ;))
            • liisa.valo Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:54
              Gdyby to był ktoś inny, to mogłoby przeszkadzać. W tym jednak przypadku nie
              zwracam uwagi na zewnętrzne niedogodności :)
              • k-x Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:59
                liisa.valo napisała:

                > Gdyby to był ktoś inny, to mogłoby przeszkadzać. W tym jednak
                przypadku nie
                > zwracam uwagi na zewnętrzne niedogodności :)

                eee... nieczuła jesteś chyba :)))
                • liisa.valo Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 12:03
                  A to też. Za bycie czułym i wrażliwym słono się płaci w tym pokręconym świecie.
                  • k-x Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 12:16
                    liisa.valo napisała:

                    > A to też. Za bycie czułym i wrażliwym słono się płaci w tym
                    pokręconym świecie.

                    niby tak... ale o tobie można powiedzieć, że sypiasz na forsie! ;))
          • lacido Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 13:32
            a sprawdzałaś zakamarki swojego ciała czy czasem za skarbonkę nie robiłaś? ;)
      • black-emissary Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 23:13
        liisa.valo napisała:
        > Chociaż ostatnio kiedy facetowi w czasie seksu wypadły drobne z
        > kieszeni, zastanawiałam się, czy nie powinnam czuć się jak dziwka :)

        Do tego tania! ;)
    • poecia1 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 01:27
      A jeszcze jedno przemyślałaś co będzie jeśli on będzie chciał czegoś co wykracza
      poza twoje elastyczne sumienie? Co jeżeli znajdziesz się w jednym łóżku ze
      zbokiem, który wcześniej uiścił zapłatę. Przecież seks seksowi nierówny, a skoro
      facet płaci to i będzie pewnie wymagał. Nie od parady profesjonalistki mają
      swoich opiekunów.
    • ind-ja Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 08:28
      ladnie teraz to nazywaja.Ale dla mnie sponsoring to forma
      prostytucji.Zastanawiam sie co kieruje kobietami,ktore zamiast zmienic prace
      albo znalezc dodatkowe zajecie wybieraja sponsoring.no coz powodzenia i abys
      podjela sluszna decyzje.
      • kam-ka Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 01:47
        ind-ja napisała:

        > Zastanawiam sie co kieruje kobietami,ktore zamiast zmienic prace
        > albo znalezc dodatkowe zajecie wybieraja sponsoring

        Lepszy zarobek?
    • sabriel Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 09:23
      Rzeczy należy nazywać po imieniu-sponsoring to nic innego jak
      prostytucja.Odniosłam wrażenie, że oprócz kasy doskwiera ci też samotność.Chyba
      nie masz złudzeń, że z jego strony wynikne z czasem coś więcej.Z takimi
      kobietami chodzi sie tylko do łóżka, a nie wiąże na stałe.
      • baba67 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 09:32
        Sponsoring to prostytucja. Ale prawda jest taka ze sa osobowosci ktorym nie
        przeszkadza bycie prostytutka.Sa tez mezczyzni ktorym nie przeszkadza ze zona
        lub partnerka prostytutkami byly-ot poradzily sobie-nie chcialy tyrac w
        McDonaldzie. Zerwijmy z mitem ze mozna zyc milo wygodnie i bezproblemowo tylko
        przestrzegajac boskich przykazan.

        Moze autorka jest z elastycznych i bezproblemowych. jedynym problemem moze byc
        tu podswiadoma potrzeba czegos glebszego.
        udaje sie bardzo rzadko-moze byc sfrustrowana.
    • gobi05 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 10:35
      > Rozmawiałam już z tym mężczyzną - on po prostu chce sie spotykać
      > niezobowiązująco, bez zakochania. Niby oferta jest atrakcyja

      _Nie_do_przyjęcia_!

      Jeśli masz zamiar wpaść pod pociąg za pół roku lub rok,
      to może mogłabyś zgodzić się na tą ofertę, ale jeśli
      masz zamiar przeżyć jeszcze z pięćdziesiąt lat - to NIE.

      Ludzie rozwodzą się i po czterdziestce i na nowo układają
      sobie życie: znajdują partnera, biorą ślub, mają jeszcze
      dzieci. Piszesz, że z tym facetem spotykałabyś się nawet
      bez finansowych korzyści - no tak, sumienie masz dość
      elastyczne (o tym potem). Musisz zdawać sobie sprawę,
      że seks za pieniądze nie zbliży cię do niego ani o jotę,
      a raczej - zdyskwalifikuje cię w jego oczach. Obawiam się
      też, że będąc w takim dziwnym układzie, mając regularny
      seks i o.m.c. partnera, nie będziesz mogła znaleźć
      sobie kogoś prawdziwego do kochania.
      Jeśli teraz zgodzisz się na "sponsoring", a za trzy
      miesiące spotkasz fascynującego gościa, to co zrobisz?
      Zawiesisz sponsoring na czas nieokreślony
      (albo określony, jeśli dasz sobie i gościowi
      jakiś czas na podjęcie decyzji),
      i zaczniesz spotykać się z nim?
      Czy będziesz spotykać się trzy razy w miesiącu
      z facetem, a resztę nocy spędzać z gościem??
      Ale pewnie z tym pierwszym nie wyjdzie, więc z drugim albo
      trzecim, to już na pewno będziesz spotykać się równolegle,
      żeby nie robić zbędnego zamieszania w swoim życiu.

      Nie wiem, do jakiej kwoty ma się sprowadzać ten sponsoring,
      100 euro, czy 300 euro, ale wiem że to całkiem tanio
      jak za oddanie swojej wolności i przyszłości.

      Z drugiej strony, dużo dziewczyn/kobiet tak robi,
      pakując się w związki trwające latami w bezruchu:
      ani do ślubu ani do rozstania; czekając latami
      na podjęcie decyzji o dziecku czy o kupnie wspólnego
      mieszkania. Nie będziesz pierwsza ani ostatnia,
      która bez zastanowienia się marnuje sobie życie.

      > Nadmieniam, że moje sumienie jest dość elastyczne
      Dla mnie sumienie to nawyk myślenia, czy to co zamierzam
      będzie dla mnie dobre. Czy potem nie będę musiał
      płacić alimentów przez 20 lat, czy ktoś nie nazwie mnie
      (zupełnie słusznie zresztą) łajdakiem, czy nie trafię
      w końcu do więzienia, czy uda mi się założyć rodzinę,
      czy moje dzieci będą szczęśliwe... Tu nie chodzi o jakieś
      abstrakcyjne dobro dla Boga, ludzkości, przyszłych pokoleń
      (to ekolodzy), Ojczyzny, Narodu, tylko takie zwykłe malutkie
      egoistyczne dobro dla mnie i moich najbliższych. Tzn. owszem,
      Bóg, Ojczyzna itd. owszem też, ale nie ukrywam, że moja
      skromna osoba zajmuje ważne miejsce w moim sumieniu.

      Mam obawę, że twoje sumienie jest nie tyle elastyczne,
      co mało używane. Wybacz szczerość.
    • jack20 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 10:39
      Sponsoring to ladniej nawet brzmi niz prostytutcja.
      I dlaczego dalej prostytutki nazywane sa prostytutkami qrw.., itd a
      nie np sponsorowane. Jak zwal tak zwal to co zamierzasz zeobic
      nosilo kiedys nazwe prostytucji i jest traktowane w wielu panstwach
      jak zawod. Pytanie:
      czy ktos wie jaki palant adoptowal to slowo na okreslene
      prostytuowania?
      Bo tak gwoli scislosci sponsor to:
      - osoba fiz. lub prawna finansująca jakieś przedsięwzięcie kult.,
      społ. a. produkcyjne, w części lub w całości.
      Etym. - ang. 'gwarant, patron; chrzestny; jw.' z łac. sponsus p.p.
      od spondēre 'ręczyć; przyrzekać'; por. epuzer; respons
      Chyba ze przyjac, ze prostytutki to artystki.


      • menk.a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 10:50
        ...dodajmy, ze sponsor finansuje coś za coś. Nie ot tak da kasę i zniknie.
        Zwyczajnie kupuje usługę, np. jego logo uiszczane jest w informacjach o wsparciu
        finansowych jakiegoś przedsięwzięcia (niekoniecznie artystycznego).
        W przypadku prostytucji sponsor daje kasę i oczekuje seksu, atrakcyjnego
        wyglądu panienki i braku zobowiązań. Zatem słowo sponsoring nie jest tutaj aż
        tak nieuprawnione.;)
        • jack20 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 10:58
          z definicji wprost przeciwnie.
          sponsor daje kase i nie czerpiac wprost z tego zadnych korzysci.
          w wypadku prostytuowanych kupuje sex.
          jest wiec kupcem a nie sponsorem
          • menk.a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:01
            Nie zgodzę się i pozostanę przy swoim. Sponsor nie działa bezinteresownie.;)
            • liisa.valo Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:35
              Oczywiście, że nie :)
              Sponsor dał "bezinteresownie" pieniądze na wyremontowanie kamienicy w Poznaniu.
              Acz bezinteresowność ta sprowadziła się do wywieszenia na kamienicy wielkiej
              płachty z nadrukowanymi puszkami piwa Żywiec :P
    • menk.a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 10:45
      No, koleżanko,chcesz się rzucić na głęboką wodę. Na co Ci brakuje kasy?:>
      • k-x Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:52
        menk.a napisała:

        > No, koleżanko,chcesz się rzucić na głęboką wodę. Na co Ci brakuje
        kasy?:>

        sponsoring? ;)))
        • menk.a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:56
          k-x napisał:

          > menk.a napisała:
          >
          > > No, koleżanko,chcesz się rzucić na głęboką wodę. Na co Ci brakuje kasy?:>
          >
          > sponsoring? ;)))

          ?? co sponsoring?;)
          • facettt ee tam... jaka gleboka woda? 07.09.09, 16:26
            to raczej fontanna z woda po kolana i chlopczykiem co to pipi lubi
            w dobrym towarzystwie :)
            www.steputat.de/piss/mann.gif
    • niepostrzezenie Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:00
      bianna napisała:
      > Pytałam o higienę, bezpieczeństwo, wszystko wygląda ok....

      Z pewnością facet przyznałaby się do tego, że ma syfa i jest dewiantem.
      Jeśli masz problemy z kasą to zainwestuj w swój rozwój intelektualny/zawodowy, a
      nie w koronkową bieliznę.
      • ind-ja Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 07.09.09, 18:33
        ee koronkowa bielizne to ona dostanie.W koncu to sponsoring.
        • mgrreso Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 14.02.10, 20:00
          jestem studentka 4 roku, chce napisac prace na temat prostytucji
          nieletnich dziewczat, o sponsoringu,prace swa chcialabym oprzec o
          wywiad, jesli ktos moze mi pomoc prosze o kontakt gg 9346001,
          gwarantuje dyskrecje, to tylko rozmowa
          • ritsuko Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 15.02.10, 10:46
            Nieletnich to tu raczej nie znajdziesz, ale od razu jako starsza
            koleżanka ci powiem- będzie cholernie trudno znaleźć Ci osoby do
            wywiadu :)
    • lidka_77 za bardzo się angazujesz 05.09.09, 11:42
      > Rozmawiałam z przyjacielem i zadał tylko pytanie: czy gdyby te
      facet nie
      > zapropoponował pieniędzy to umówiłabyś się? Odpowiedź brzmiała...
      tak... <<<

      no i to jest argument za tym, żeby odrzucić tę ofertę.
      mężczyzna, który proponuje kasę na pewno nie robi tego po raz
      pierwszy i on na pewno się nie zaangażuje, dla niego to będzie
      układ. A Ty mozesz się zaangażować i cierpiec.
      Nie znam Cie, ale pomysl, czy chcesz coś robić bez uczuć, czy mozesz
      isc z kims do łóżka tylko dlatego, ze masz ochotę na seks, a po nim
      zapomniec i zrobic to znów, bez uczuć za dwa tygodnie?
      to nie bedzie układ z "pretty woman"
      • k-x Re: za bardzo się angazujesz 05.09.09, 11:55
        lidka_77 napisała:
        > Nie znam Cie, ale pomysl, czy chcesz coś robić bez uczuć, czy
        mozesz isc z kims do łóżka tylko dlatego, ze masz ochotę na seks, a
        po nim zapomniec i zrobic to znów, bez uczuć za dwa tygodnie?

        przecież on się jej podoba. A że okazji dostanie parę groszy...
        mało to facetów daje prezenty? :)
        • lidka_77 no własnie w tym problem 05.09.09, 12:32
          no własnie i moim zdaniem w tym problem. o on jej sie podoba i ona
          sie może zaangazuje, a dla niego to będzie tylko układ, on zapłaci i
          tyle. A ona będzie potem cierpiała.

          nie byłoby problemu, jeśli by nie miala czasu na związki, nie
          angazowała się i faktycznie potrzebowala tylko od czasu do czasu
          seksu, jak ten facet...
          • k-x Re: no własnie w tym problem 05.09.09, 13:57
            lidka_77 napisała:

            > no własnie i moim zdaniem w tym problem. o on jej sie podoba i ona
            > sie może zaangazuje, a dla niego to będzie tylko układ, on zapłaci
            i tyle. A ona będzie potem cierpiała.

            prostytutki cierpią z tego powodu?
            • lidka_77 ona nie jest prostytutką 05.09.09, 16:18
              przynajmniej jeszcze nie jest, widać, że chce się zaangazowac. Była
              z jednym facetem 7 lat, jest sama, i ten, który chce ja sponsorowac
              podoba jej się.
              prostytutka, w moim odczuciu, to osoba, która nie może się angazowac
              emocjonalnie i chyba tego nie robi.

              zatem, pytanie wydaje mi się nie związane z tematem.
    • murzynier Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 11:46
      bianna napisała:

      > odkąd
      > zostałam sama to moja sytuacja finansowa się pogorszyła i zastanawiam się
      > mocno nad jego propozycją.

      oto dylematy kobiet, których źródłem utrzymania jest facet, nie będzie ten, to
      będzie inny, byleby sianko było

      żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie potępiam cię, wręcz przeciwnie, jest popyt to
      i będzie podaż
    • kozaki_wiesi Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 12:04
      Tylko pamiętaj! Raz kur.wa, zawsze kur.wa.
      • k-x Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 12:17
        kozaki_wiesi napisała:

        > Tylko pamiętaj! Raz kur.wa, zawsze kur.wa.
        >
        za ile?
    • grassant Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 12:23
      I miałam kilka dziwnych propozycji, w tym sponsoring... Facet
      okazał się być... ...konkretny

      i ta propozycja zainteresowała Cię najbardziej... Cóż, wielu facetów
      utrzymuje, wspomaga swoje kobiety. Facet pominął grę wstępną :))
    • hermina25 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 12:32
      Jeśli jesteś uległa,to układ idealny,facet który płaci za seks -oczekuje.
      Tak więc przygotuj się na anal i loda z połykiem,przedmiotowe traktowanie i
      robienie tego na co sponsor ma ochotę.Jeśli lubisz robić z siebie ścierkę do
      podłogi-powodzenia...
      • aurelia_aux Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 13:11
        A ja Ci nie będę mówiła czy to jest dobre czy złe. Każdy ma swój sposób na
        życie, jeśli uważasz, że dasz radę emocjonalnie i psychicznie, że się nie
        zaangażujesz i że jest to układ dla Ciebie, to dlaczego nie.
        Bylebyś TY się z tym dobrze czuła, jeśli tak będzie, to nikomu nic do tego.

        Zastanawiają mnie dwie rzeczy, jedna to taka dlaczego kobiety które potrafią się
        zdecydować na niezobowiązujący seks, jeśli chodzi o sponsoring mówią stanowcze NIE.
        Dlaczego w tym wszystkim takie upokarzające jest branie za to kasy, skoro i tak
        potrafi iść do łóżka z facetem z którym nic jej nie łączy.
        Jeśli bym potrafiła "zarwać" na imprezie faceta na jedną noc, to i potrafiłabym
        wejść w taki układ.
        "Niestety" moja duma, przekora i trudny charakter nie pozwalają mi na to;-) he he


        Drugą rzeczą jest to, co się dzieje z tym światem skoro na prawdę przystojni
        faceci, inteligentni z pozycją czy kasą muszą szukać kobiety za pieniądze.
        Zrozumiałabym jeśli chodziło by wyłącznie o seks, ale mężczyźni szukają kobiety
        której będą płacić za wyjście do kina, teatru, opery, na kolację, mile spędzony
        wieczór, a seks jest tylko dodatkiem.
        Taki.. związek tyle, że płatny....
        No właśnie dlaczego?!
        • rachela25 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 14:13
          Ale przeciez napisała że brakuje jej seksu i kasy. Więc połączy
          przyjemne z pożytecznym :)
        • gobi05 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 15:59
          > dlaczego kobiety które potrafią si
          > ę
          > zdecydować na niezobowiązujący seks, jeśli chodzi o sponsoring mówią stanowcze
          > NIE.
          > Dlaczego w tym wszystkim takie upokarzające jest branie za to kasy, skoro i tak
          > potrafi iść do łóżka z facetem z którym nic jej nie łączy.
          Łączy - pożądanie. One wybierają sobie facetów według
          własnego gustu, a nie według wysokości swojego czynszu.
          Jest w tym potwierdzenie własnej wolności.
          Branie pieniędzy oznacza, że po kilkunastu latach nauki
          twoją najlepiej cenioną umiejętnością jest rozkładanie
          nóg. Oznacza też, że twój mąż może liczyć na rabat,
          ale nie na wyłączność. Zapytaj swojego (przyszłego)
          męża, co wybierze mając do wyboru tylko dwa imiona:
          Adolf lub Alfons.

          > Drugą rzeczą jest to, co się dzieje z tym światem skoro na prawdę przystojni
          > faceci, inteligentni z pozycją czy kasą muszą szukać kobiety za pieniądze.
          Kobieta zawsze kosztuje, biorąc sobie żonę
          bierzesz nie tylko kochankę, ale i wspólnika.
          Twoja jednoosobowa firma staje się dwuosobową,
          nie jesteś jedynym prezesem. Na kino i kolacje
          nie wydasz tyle, co na samochód dla żony,
          pokój dziecięcy i wspólne wczasy. Mężczyzna,
          który pragnie pozostać niezależny i czuć się
          kochany zapłaci utrzymance.
          Mi taka niezależność nie odpowiada.
          • aurelia_aux Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 16:11
            Ok, rozumiem wszystko, ale z tego co wiem, to te kobiety nie idą do każdego kto
            napisze/zaproponuje, ten rynek (bo tak to już można nazwać) ma bardzo wielu
            odbiorców i nie tylko mężczyzna decyduje jaka ma być kobieta którą będzie
            sponsorował, ale i kobieta decyduje jak sponsor ma wyglądać, zachowywać się etc.
            Stąd moje zastanawianie się:)
            Rozumiem, że żaden mąż nie chce mieć "dziwki" jak to się potocznie mówi, ale
            jaka jest różnica między tą kobietą która sypia z "każdym" bo lubi, a taką która
            sypia ze sponsorem, bo lubi i ma z tego korzyści ?
            • baba67 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 16:26
              Kobieta ktora sypia z facetami bo lubi a oczekuje (?) jedynie standardowych
              kwiatkow czy zaproszenia do knajpy pozostaje NIEZALEZNA. Jesli nie ma ochoty to
              sie nie umawia, jesli nie ma ochoty na takie czy inne igraszki to sie na nie nie
              zgadza. Nie ma nacisku-nie podoba sie facetowi-fora ze dwora.
              Nie rozumiem dlaczego roznica nie jest oczywista.
            • gobi05 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 18:35
              > Ok, rozumiem wszystko, ale z tego co wiem, to te kobiety nie idą do każdego kto
              > napisze/zaproponuje, ten rynek (bo tak to już można nazwać) ma bardzo wielu
              > odbiorców i nie tylko mężczyzna decyduje

              No, ja się muszę przyznać, że moje rozważania to raczej
              teoretyczne są. Nie wyobrażałem sobie, że to jakiś inny
              rynek jest, bo dla mnie obiadówki, tirówki, dziewczyny
              z agencji itp. wydawały się jednym rynkiem. Miejsce
              "pracy", cena usługi, motywacja - to już są szczegóły,
              a konkret jest jeden: seks za pieniądze.
      • croyance Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 01:19
        'lod z polykiem' to jest normalne zachowanie seksualne, a nie - jak
        sugerujesz - jakies fanaberyjne dziwactwo klienta agencji
    • rlena Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 18:31
      Cokolwiek twoje "elastyczne" sumienie ci podpowiada, nazywajac
      rzeczy po imieniu, to jest zwykla prostytucja. Zaplacisz cene
      niewspolmiernie wysoka do codziennego patrzenia na siebie w lustrze
      z szacunkiem, spokojnego snu, pewnosci siebie wynikajacej z
      prawidlowego prowadzenia sie.

      Zrob raczej cos ze swoim elestycznym sumieniem. I polecam
      film "Adwokat Diabla".

      Pozdrawiam i zycze tej prawdziwej odwagi zyciowej.

      r.
      • baba67 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 20:19
        Doceniam szlachetnosc Twoich wyobrazen, ale przwda jest taka ze niektore kobiety
        spia bardzo dobrze bedac sponsorowane-sa z siebie dumne ze w taki nie wymagajacy
        wiekszego wysilku sposob zdobywaja kase i uwazaja panny tyrajace jako kelnerki
        za zwyczajne frajerki. W lustro spogladaja z duma przymierzajac co i raz nowy
        ciuch i wyprobowujac nowe kosmetyki. Wiem ze to smutne ale tak jest.
        • rlena Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 22:05
          To nie sa moje szlachetne wyobrazenia,tyklo wiedza o naturze
          ludzkiej (czasem zwana psychologia). Jesli nawet te panie czuja
          najpierw przyplyw euforii, co jest rownoznaczne z przyplywem kasy,
          to jest to tylko odroczona depresja, z ktora predzej czy pozniej
          beda musialy sie zmierzyc. I to jest ta optymistyczna wersja. Jesli
          natomiast beda brnac w samozaprzeczanie, to ich sumienie(nawet
          ellastyczne) bedzie musialo z tym radzic sobie w inny sposob, np.
          amnezja, ktora czasem przejawia sie jako picie, czasem narkotyki,
          czasem hard-imprezowanie, itp. Natura ludzka tak latwo nie
          rezygnuje. Jesli zrezygnuje to jest to juz ta najgorsza wersja -
          totalna autoagresja, ociecie sie od uczuc; psychopatia.

          Masz racje, to jest smutne.
          • bakejfii Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 22:26
            WIESZ COS NA TEN TEMAT OSOBISCIE
          • baba67 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 14:45
            Czytalam o takich teoriach i nawet dlugo w nie wierzylam jako odnoszace sie do
            wszystkich ludzi. Tym czasem one odnosza sie tylko do wiekszosci (na szczescie).
            Zapewniam Cie ze sa ludzie ktorych ona nie dotycza- mozemy ich nazwac
            socjopatami (nie wszyscy socjopaci popelniaja przestepstwa) . Oni po prostu tacy
            sa ze sie nie przejmuja jakimis normami-okazuja wszystkie oznaki szczescia kiedy
            im zwyczajnie wygodnie. I to nie jest zadna euforia podszyta niepokojem ktory to
            stan wiekszosc populacji zna-to jest zadowolenie z zycia bez zadnej glebszej
            refleksji-cos takiego jak jaszcurki wygrzewajacej sie na sloncu-syte poczucie pelni.
            Brzmi niesprawiedliwie nie prawdaz? Czesto barak refleksji doprowadza do utraty
            blogostanu, ale sa tacy ludzie ktorzy nigdy za taka postawe nie placa.
            • rlena Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 15:08
              Zgadzam sie. To sa osobowosci psychopatyczne/sociopatyczne. Nie
              koniecznie musza od razu zabijac. Maja natomiast bardzo skrzywiona
              osobowosc, i nie sa w stanie doswiadczac uczuc takich jak milosc,
              wspolczucie, troska,( odnosi sie to zarowno do innych jak do nich
              samych)doswiadczaja tylko takich np.agresja czy uraz, poczucie
              krzywdy. Nie zyja pelnia zycia (jak sami chca wierzyc lub niektorzy
              obserwatorzy o nich mysla), ich swiat jest bardzo ubogi,wiedza,ze
              czegos zasadniczego im brakuje ale nie wiedza czego.
              • baba67 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 07.09.09, 18:44
                Niektorzy nawet i tej swiadomosci nie maja ze IM czegos brakuje. Sa natomiast
                niekiedy sfrustrowani ze maja takiego PECHA ze nie zawsze uklada sie po ich
                mysli. Winni sa inni plus okolicznosci nigdy oni.
                Ale z zewnatrz gdy wszystko im sie uklada robia wrazenie spelnionych i
                szczesliwych-bo takie jest ich odczucie.
                Jednak czy my, normalnie odczuwajacy nie cierpimy z powodu strat i frustracji?
                A nameczyc sie w zyciu musimy duzo bardziej. Dlatego napisalam ze to sie wydaje
                niesprawiedliwe-szczescie filozofa i jaszczurki na kamieniu wyglada podobnie.
    • kedrok1 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 18:54
      GOOD for you, nie miej żadnych ale ;)
      • poinsecja09 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 19:11
        jesli ktows bierze kase za sex jest to rownoznaczne z prostytucją.
        Poczytaj troche na ten temat, poradz sie dziewczyn ktore mialy sponsorow jak one
        zyja, jak sie czuja, czy po skonczeniu "sponsoringu"
        mogą ulożyc sobie zycie. Nie rob niczego pochopnie i bez zadnej wiedzy na ten
        temat ( bo niestety jej nie masz) i pozniej podejmij decyzje.
    • 0ffka Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 22:24
      Do bycia qrva trzeba mieć predyspozycje psychiczne.
      • baba67 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 14:48
        No wlasnie-o tym pisalam-sa to predyspozycje bardzo specyficzne.
        • 0ffka Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 18:17
          baba67 napisała:

          > No wlasnie-o tym pisalam-sa to predyspozycje bardzo specyficzne.

          Dokładnie Baba. Pozdr!
    • black-emissary Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 05.09.09, 23:14
      Haczyk jest taki, że Wasz układ jest niesymetryczny - to on płaci i wymaga, Ty
      masz się dostosować. Dlatego powinnaś już na wstępie dokładnie określić na co
      się zgadzasz, a na co nie.

      Co do niebezpieczeństw natomiast - zgwałcić, zabić czy zarazić może równie
      dobrze taki, który pieniędzy nie obiecuje.
    • sheep2 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 00:16
      oh, ah..a to odezwały się głosy moralistów. A co szanowni państwo powiedzą na
      małżeństwo??pod ta nazwa jak najbardziej ukrywa się sponsoring, jeszcze o tym
      nie wiecie? przecież ustanie pożycia małżeńskiego to jeden z najważniejszych
      powodów do rozwiązania układu, w tym przypadku zwie się ro rozwód. tradycyjny
      model właśnie tak wygląda - pan mąż przynosi do domu pieniądze i w zamian wymaga
      świadczenia przez żonę usług seksualnych i dbania o dom, jeśli tego nie dostaje
      może się ubiegać o rozwód i w świetle prawa jest to jak najbardziej dopuszczalne
      i oczywiście legalne.
      • croyance Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 01:27
        Nie widze nic zlego w seksie dla przyjemnosci, ale nie widze tez
        powodu, by pakowac sie w - jak to juz ktos okreslil - niesymetryczny
        uklad. Niech Autorka watku pozostanie niezalezna kobieta, i spotyka
        sie po prostu dla seksu. Bedzie miala przyjemnosc, a i zachowa
        wolnosc. Jesli w takim ukladzie pojawiaja sie pieniadze, kicha z
        niezaleznosci.

        Ponadto, Autorka wspomniala nie tyle, ze jest wyzwolona singielka,
        ktora szuka zabawy natakiej samej zasadzie, jak zwyczajowo
        przyznawalo sie do tego prawo facetom, ale 'czuje sie samotna'. To
        nie najlepszy poczatek.

        Tradycyjne malzenstwo - system, ktoremu sie sprzeciwiam, bo preferuje
        zwiazki partnerskie bez podzialu rol - zasadzalo sie na zalozeniu, ze
        'pan maz przynosi do domu pieniadze', bo zona wychowuje jego dzieci.
        Takze nie jest to dobry przyklad do porownan.
        • gobi05 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 02:29
          > Tradycyjne malzenstwo - system, ktoremu sie sprzeciwiam, bo preferuje
          > zwiazki partnerskie bez podzialu rol -
          Sprzeciwiasz się temu systemowi bo preferuje związki
          partnerskie bez podziału ról? A co masz przeciwko
          partnerstwu w związku? I dlaczego chcesz przydzielać
          ludziom role?? Niech sobie sami wybierają, kto chce
          być na górze, a kto na dole!
          • rlena Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 02:57
            Malzenstwo to zobawiazanie do wzajemnego szacunku, wiernosci ( na
            dobre i na zle),milosci. Opiera sie na fundamentalnej wartosci jaka
            jest godnosc osoby ludzkiej. Kto przynosi pieniadze do domu, kto
            sprzata, kto ma wyzsze libido, kto pomaga dzieciom w matematyce, a
            kto wyprowadza psa, to sprawa umowna. Niech zajmuje sie tym ten, kto
            wykonuje dana czynosc lepiej/bardziej lubi/lub bo tak strony
            postanowily.
            Sponsoring to uklad oparty na sile. I wcale niekoniecznie
            reprezentuje ja osoba, ktora ma pieniadze. Ten kto zgadza sie na
            taki uklad OBAWIA sie bliskosci,bycia slabym i -o ironio-
            wyzyskiwanym..Dlatego tez zasady musza byc dla nich "jasne" - nie
            kochamy sie, swiadczymy sobie uslugi. Dwoje przerazonych
            dzieciakow...
            • wielo-kropek Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 04:08
              Wcale nie zazdroszcze ci tych pieniedzy. Uwazam ze tylko puste i
              biedne kobiety zdobywaja w ten sposob kase.Nie zapominaj ze
              bedziesz sie pieprzyc z facetem ktory siebie nie szanuje. Facet
              ktory siebie nie szanuje nie potrafi tez szanowac kobiety. I co
              z tego ze on gra milego, bo mily to on napewno nie jest. Mily
              facet nie placi za seks bo milosc do kobiety mu na to nie
              pozwoli. Podobnie to ma sie tez do kobiet. Za pieniadze idzie
              tylko......... Jestescie siebie warci.
              • gobi05 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 04:13
                > Jestescie siebie warci.

                Bez takich popisów tutaj, bo cię zjedzą te baby.
                • wielo-kropek Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 04:46
                  Wiem, duzo z nich tu jest(przynajmniej bylo -dlugo mnie tu nie
                  bylo, wiec nie wiem jak to wyglada obecnie) jadowitych, ktore
                  tylko czekaja by ugryzc. Ja tylko wydaje swoja opinie co mysle
                  o ludziach ktorzy placa i biora za seks. Kazdy robi jak uwaza.
                  Ja tez pisze co uwazam, a to ze komus to moze nie pasowac to
                  jej czy jego problem, nie moj.
            • gobi05 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 04:15
              > Malzenstwo to zobawiazanie do wzajemnego szacunku, wiernosci ( na
              > dobre i na zle),milosci. Opiera sie na fundamentalnej wartosci jaka
              > jest godnosc osoby ludzkiej.

              Ty musisz encykliki wprost cytować??
              Aż się boję to czytać na forum.gazeta.pl...
          • croyance Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 21:57
            Wszystko przez to, ze nie mam polskich znakow: powinno byc 'sprzeciwiam
            sie temu systemowi bo preferuję związki bez podziału ról'
            • gobi05 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 07.09.09, 15:34
              > bo preferuję związki bez podziału ról'

              "Kochanie, pierwsze dziecko urodzę ja a ty wykarmisz piersią,
              drugie urodzisz ty i ja wykarmię piersią..."
              Czy tak to ma wyglądać? Ja się tu nie zakwalifikuję :-(
              • croyance Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 07.09.09, 16:32
                Karmic mezczyzna tez moze, to juz zostalo udowodnione :-D chociaz
                rzadko spotykane i jednak kontrowersyjne: rodzić nie da rady, niestety,
                ale w domu zostac, by zajac sie dzieckiem, moze. Duzo znam takich par,
                gdzie matka po porodzie ruszyla do pracy, a maz 6 msc z dzieckiem w
                domu na urlopie.
      • baba67 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 14:52
        Rozumiem ze matka wychowujaca dziecko i nie przynoszaca pieniedzy w zwiazku z
        tym automatycznie staje sie prostytutka? Mnie juz takie teorie nawet przestaly
        denerwowac, tylko bawia(choc brzydko smiac sie z cudzych ulomnosci intelektualnych)
        • croyance Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 22:02
          No przeciez wlasnie pisze, ze wprost przeciwnie, grrr.

          Nie rozumiem, po co kobiety walczyly o rownouprawnienie, skoro nie
          potrafia nawet uprawiac seksu dla samego seksu - musi byc, kurcze,
          sposoring.
      • aurelia_aux Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 15:39
        Jak to moja sąsiadka mówiła (zresztą kiedy jej córka brała ślub)
        ślub jest to państwowe pozwolenie na prywatne pier... ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja