Banalna historia?

06.09.09, 18:19
On i ona. Oboje ślubowali, ale nie sobie. Oboje mają dzieci. Los
splótł ich drogi we wszechświecie. Kilka lat za późno.
Zdarzyło się. Przypadek. Zaiskrzyło. Spotykają się w każdej wolnej
chwili. Jest uczucie, jest seks. Lata mijają. Tkwią w rozdwojeniu.
Kiedy są ze sobą, jest raj. Kiedy osobno, tęsknią. I kłamią
małżonkom. Kradną chwile dające siłę do życia.
Tak źle i tak nie dobrze.
Obiecują sobie,że jeszcze tylko kilka lat. Dzieci sie usamodzielnią.
Czy zdążą?
    • murzynier Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:20
      azybenna napisała:

      > Czy zdążą?

      wstydziłabyś się, a wartości rodzinne?
    • mason_i_cyklista Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:23
      o, jak ładnie można przedstawić zdradę, zakłamanie, oszukiwanie swoich
      partnerów, rozwalanie rodziny i w ogóle wszystko co najgorsze...
      • real_mayer Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:25
        przecież to wszystko dla rodziny robią. jakby byli egoistami to by się
        rozwiedli, katastrofa i o zgrozo powiedzieliby prawdę rodzinie .... Wszystko z
        miłości dla wartości panie i panowie
    • carolla8 Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:28
      > Czy zdążą?

      to zalezy tylko .. od nich.

      Poza tym w życiu nie pojmę dlaczego trwac w takim rozdwojeniu (bo czy nie lepiej
      sie rozejść?), w imię czego?

      Jakby nie patrzeć to takie historie sa smutne.
      • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:39
        Nie napisałam, mój błąd. Żyjemy w różnych krajach. Dzielą setki
        kilometrów.
    • kicia031 Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:32
      Czy oni zdarza, to jedno pytanie. Inne, moze wazniejsze, to czy zdarza zdradzani
      wspolmalzonkowie, ktorzy najpierw przezyli pieklo zwiazku bez milosci po to, by
      na starosc zostac sami. mam nadzieje, ze spotka ich stosowna kara za spieprzenie
      zycia wspolmalzonkowm i dziecion - tak dzieciom tez, bo nie sa slepe, a ich
      wizja malzenstwa i rodziny bedzie na cale zycie wypaczona, bedzie zrodlem
      cierpienia.
      • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:38
        kicia031 napisała:

        > Czy oni zdarza, to jedno pytanie. Inne, moze wazniejsze, to czy
        zdarza zdradzan
        > i
        > wspolmalzonkowie, ktorzy najpierw przezyli pieklo zwiazku bez
        milosci po to, by
        > na starosc zostac sami. mam nadzieje, ze spotka ich stosowna kara
        za spieprzeni
        > e
        > zycia wspolmalzonkowm i dziecion - tak dzieciom tez, bo nie sa
        slepe, a ich
        > wizja malzenstwa i rodziny bedzie na cale zycie wypaczona, bedzie
        zrodlem
        > cierpienia.
        Chyba nie rozumiesz. Dzieci obojga prawie samodzielne. W domu
        (jednym i drugim)nie ma piekła, jest szacunek.
        O jakiej karze za "spieprzenie życia" współmałżonków piszesz?
        • murzynier Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:39
          azybenna napisała:

          > W domu
          > (jednym i drugim)nie ma piekła, jest szacunek.

          nie masz pojęcia na czym polega szacunek dla drugiej osoby, który w takiej
          sytuacji nakazuje niezwłoczne poinformowanie wszystkich zainteresowanych o sytuacji
          • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:58
            I rozwalenie domu dzieciom? Tego nie chcemy.
            • murzynier Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:08
              azybenna napisała:

              > I rozwalenie domu dzieciom? Tego nie chcemy.

              rozumiem, ale nie ma to nic wspólnego z szacunkiem
        • real_mayer Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:14
          I rozwalenie domu dzieciom? Tego nie chcemybla bla a w innym poście
          Dzieci obojga prawie samodzielne.

          To się zdecyduj czy macie dzieci którym nie chcecie spieprzyć życia czy prawie
          samodzielne jednostki??? czy może stosownie do sytacji wyciągasz odpowiedni
          argument??
          • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:20
            Prawie samodzielne oznacza dokładnie tyle. Są na studiach, zatem ?
            • real_mayer Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:59
              zatem I rozwalenie domu dzieciom? nie jest juz twoi argumentem kobieto
              • real_mayer Re: Banalna historia? 06.09.09, 20:05
                Ty się boisz bo co będzie jak porzucisz wygodne obłudne zycie na rzecz czegoś co
                nie wytrzyma próby czasu, albo presji otoczenia?? Babo wstrętna ludzie się
                rozchodzą od lat i jakoś inni się z tym godzą. Dorosłe dzieci to ma byc
                argument? Ile lat trwasz w kłamstwie? ile lat nie dałaś swojemu mężowi szansy na
                prawdziwą miłość???? głupia baba!
    • piotr.55 Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:38
      To nie jest banalna historia.
      Można by tak uważać, gdyby nie to wieloletnie "pożycie" kochanków.
      To się bardzo rzadko zdarza, większość par które muszą się ukrywać rozpada się
      bardzo szybko.
      Reszta jest banalna do bólu.
      • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:07
        Te lata ciążą. Podjęliśmy kiedyś właśnie taka decyzję.
        Z perspektywy lat oboje oceniamy,że słuszną. Dzieci wychowujemy z
        ich biologicznymi rodzicami. To dla dzieciaków najlepsze.
        Małżonkowie nie wiedzą o naszym drugim życiu. Dbaliśmy o to
        szczególnie i na razie działa.
        Czekamy na swój czas
        • piotr.55 Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:26
          Życzę Wam powodzenia, ale mam baaardzo wiele obaw.
          Trochę szkoda tego Waszego uczucia. Boję się, że gdy już w końcu połączycie się
          w związku(formalnym lub nie) okaże się, że to uczucie wypaliło sie w zbyt długim
          oczekiwaniu. Wówczas pozostanie Wam tylko rozczarowanie, tym boleśniejsze im
          dłużej to trwa. Ale to tylko czyste spekulacje. Sam czegoś takiego nie przeżyłem
          i (chyb) nawet nie znam takiego przypadku.
          • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:31
            Obawy nie sa nam obce. Jednak, zostały tylko/aż dwa lata. Czy się
            uda? A kto to wie?
            Matnia.
    • kadfael Re: Banalna historia? 06.09.09, 18:39
      a może to nie jest takie ładne droga autorko. Może pod odwiecznym -
      "dla dobra dzieci" - kryje się zwykłe wygodnictwo, lenistwo
      i...egoizm. Łatwiej i bezpieczniej tak niż porozmawiać ze
      współmałżonkiem, przeprowadzić rozwód i podział majątku....
      A poza tym jak ktoś wcześniej zauważył - takie trwanie, to
      spieprzenie zycia tym niekochanym mężom/żonom. Wg mnie historia jest
      nie tyle banalna, co obrzydliwie obłudna.
      • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:09
        Wygodnictwo, lenistwo i egoizm?
        Egoizmem byłoby porzucić rodziny. Tak to widzimy.
        • kozica111 Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:13
          Dzieci założą swoje rodziny, odejdą, wy będziecie razem....a wasi małżonkowie w
          wieku lat; 50-60 zostaną sami.....ze świadomością ze te kilkadziesiąt lat z kimś
          "bliskim" to było oszustwo....i że nigdy nie byli kochani.
          • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:19
            Nie do końca tak. Od lat nie ma wyznań miłosnych ani seksu między
            mna a moim małżonkiem. Tkwimy w związku PRZYJACIELSKIM. Układ, jak
            każdy inny.
            • wolny.nick Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:39
              azybenna napisała:

              > Nie do końca tak. Od lat nie ma wyznań miłosnych ani seksu między
              > mna a moim małżonkiem. Tkwimy w związku PRZYJACIELSKIM. Układ, jak
              > każdy inny.

              Dziwne masz pojęcie o PRZYJAŻNI
            • bialawrona Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:59
              jak juz to z trudem można by go nazwać KOLEŻEŃSKIM, chociaż nie wiem czy to też nie przesada...
            • kag73 Re: Banalna historia? 06.09.09, 21:18
              No to daj chlopu wolnosc, bo moze tkwi w zwiazku z Toba ze wzgledu na
              zasady, albo bo mysli, podobnie jak Ty, ze dla dobra rodziny i ze pewnie
              zabilby Cie gdyby zdecydowal sie odejsc. Moze zreszta tez "kradnie chwile"
              z kochanka.
        • kag73 Re: Banalna historia? 06.09.09, 21:14
          A moze tak ci kochankowie wczuliby sie w sytuacje swoich wspolmalzonkow.
          Czy oni sami na ich miejscu woleliby dowiedziec sie prawdy i rozstac czy
          byc oszukiwanymi i tracic czas z osoba, ktora ich nie kocha. Na
          zasadzie "nie rob drugiemu co Tobie niemile".
    • marzeka1 Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:10
      No kocham takie uwznioślone historie: on i ona, strzała amora, niedobra żona i
      niedobry mąż, dzieci, seks, kradzione spotkania. No cyrk normalnie.
      • azybenna Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:11
        Npisałam gdzieś,że niedobra żona, niedobry mąż?
        • marzeka1 Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:14
          Dopiero teraz przeczytałam całość, więc nie ma niedobrej żony i męża, ale jest
          wieloletnie życie w zakłamaniu, niby w imię miłości. "Smieszno i straszno".
          • azybenna Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:22
            A ile masz lat? Ile lat jesteś w stałym związku? Masz dzieci?

            • marzeka1 Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:23
              20 lat małżeństwa, 2 dzieci, po 40.
              • azybenna Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:26
                20 lat? Ja mam więcej. Dzieci dopiero na studiach.
                Co jest śmieszne i straszne?
                • marzeka1 Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:31
                  Zakłamanie. Bo wiesz, zdarza się,że małżeństwa się rozpadają, wypalają, ludzie
                  się rozwodzą, ale tkwić tak długo w kłamstwie i mówić o miłości w taki sposób,
                  jest śmieszne. Te uwznioślone: czy będzie nasz czas, dla dobra dzieci itp. Ale
                  może patrzę na to tak,że dla mnie dużą wartością w związku jest szczerość, że
                  mogę być na co dzień z kimś, z kim czuję się na tyle dobrze, by nie udawać, nie
                  kłamać, nie grać, nie prowadzić podwójnego życia. Jest mi to zwyczajnie
                  niezbędne do życia.
                • murzynier Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:36
                  azybenna napisała:

                  > Dzieci dopiero na studiach.

                  litości, to niemowlaki... na pewno rozpad twojego "małżeństwa" bezpowrotnie
                  spaczy im psychikę

                  boszzzz co za baba
                  • izabellaz1 Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:45
                    murzynier napisał:

                    > azybenna napisała:
                    >
                    > > Dzieci dopiero na studiach.
                    >
                    > litości, to niemowlaki... na pewno rozpad twojego "małżeństwa" bezpowrotnie
                    > spaczy im psychikę

                    Dokładnie o to chodzi. Moi rodzice rozwiedli się po 20 latach małżeństwa. Nie
                    było zdrady. Ja z bratem dorośli. Nikomu to nie zaszkodziło. Dlatego nie
                    rozumiem takich sytuacji. Zwykła obłuda, bo albo faktycznie trwałe uczucie i
                    "odchodzimy, nie oszukujemy, wiążemy się ze sobą", albo...seks i wygoda - i
                    tylko tyle więc bez sensu dorabiać ideologię do tego.
                    • azybenna Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:47
                      Moje na studiach, ale jego młodsze. Tyle.
                      • wolny.nick Re: Umysłowy harleqin. 06.09.09, 19:57
                        azybenna napisała:

                        > Moje na studiach, ale jego młodsze. Tyle.

                        Jaki związek wiek jego dzieci ma z TWOIM rozwodem?
    • izabellaz1 Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:21
      Jakby się tak kochali i byli pewnie swojego uczucia, to by się rozwiedli i
      związali ze sobą. A tak...jednemu i drugiemu jest wygodnie. Bez przesady z tym
      romantyzmem.
      • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:33
        I żyli sobie, nie zważając na dzieci. Ślicznie.
        • izabellaz1 Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:35
          azybenna napisała:

          > I żyli sobie, nie zważając na dzieci. Ślicznie.

          Jasne. Nie oszukuj ani innych ani siebie. Jest wiele rodzin zrekonstruowanych i
          są szczęśliwe. Taka sytuacja jak opisałaś, to zwyczajne wygodnictwo.
          • maitresse.d.un.francais dlaczego nie zważając na dzieci? 06.09.09, 20:00
            Każe wam ktoś na owe dzieci się wypinać? Nie ma przymusu olewania dzieci po
            rozwodzie.
      • poutpuri Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:35
        mam znajomych, którzy tak właśnie żyją. Prowadzą podwójne życie.
        Najpierw mnie to do nich mocno zraziło.
        Teraz staram się ich zrozumiec ale nie usprawiedliwiac.
        Tylko jedno mnie zastanawia, jaki niepokój trzeba odczuwac i za jaką cenę, i czy
        na codzień można tak grac z tym niekochanym małżonkiem?
        To taki trochę cynizm, byc miłym dla męża, mając przed oczami kochanka, dla mnie
        jest to krzywda dla takiego nic nieświadomego biedaka.
        Chyba dla wygody i korzyści nie umiałabym okłamywac, gdybym się zakochała
        odeszłabym.
    • asche_zu_asche Obejrzyj "Rytm serca" 06.09.09, 19:35
      - polski film sprzed lat.
      Znajdziesz odpowiedź "jak długo można tak"....
    • wolny.nick Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:37
      Czemu miał służyć ten post? Oczekiwałaś łez wzruszenia nad swoją "niedolą" i
      bohaterstwem "Matki Polki"?
      • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:48
        Musiał czemus służyć? Ot, sytuacja, z życia. Ku przemyśleniom.
    • kicia031 Wiesz, co mnie najbardziej bawi? 06.09.09, 19:48
      Twoja glupota.
      Jestes kolejna idiotka ktora zmarnowala lata, NIE ZYJAC, tylko czekajac, az sie
      rozpocznie zycie, bo facet jej powierdzial, ze nie zostawi dzieci, no ale
      oczywiscie jak dzieci doros... dzieci dorosly, studiuja, ale jeszcze nie teraz,
      najpierw musza skonczyc studia, potem bedzie ze musza znalezc prace, ozenic sie,
      splodzic wnuki, no a potem jak dziadek moze odejsc od wnukow?

      najstraszniejsze jest to, ze od lat twoje dzieci patrza jak zyjesz w zaklamaniu,
      jak matka zdradza ojca, a ojciec zyje w celibacie, albo tez robi na boku.
      Myslisz, ze dzieci nie wiedza, ze jestes tam tylko cialem, a nie duchem?

      gdyby nie krzywda jaka wyrzadzilas mezowi i dzieciom, bylabys po prostu
      smieszna. A tak jestes nie tylko smieszna, ale i straszna w swoim egoizmie i
      amoralnosci.
      • marzeka1 Re: Wiesz, co mnie najbardziej bawi? 06.09.09, 19:50
        I tak, kicia odpowiedziała dokładnie, co znaczy "starszno i śmieszno".
      • azybenna Re: Wiesz, co mnie najbardziej bawi? 06.09.09, 19:53
        To Twoje zdanie. Nie oceniam go.
        Facet nie powiedział, to MOJA decyzja.
        • wacikowa azybenna 06.09.09, 20:08
          Dziewczyny mają racje. Nie dodały tylko jednego:
          Nie uda się i dobrze o tym wiesz. Gdyby się miało udać już dawno bylibyście
          razem. Ty o tym wiesz stąd ten watek. Nie kochacie się zbyt mocno. Fajnie jest
          jak się widzicie i tyle. Rozstajecie się i zostają złudzenia nic więcej.Tak
          będzie zawsze. Bo ani Ty ani on nie będziecie mieć odwagi tego przerwać.
          Zwyczajnie zmarnowałaś sobie życie. Dawno powinnaś odejść od męża albo ratować
          małżeństwo dla siebie i dzieci. Ty zrobiłaś największy błąd. Znalazłaś kochanka
          i żyjesz złudzeniami. On daje Ci przez chwilę to za czym tęsknisz. I zawsze tak
          będzie. Dzieci już skrzywdziłaś. Siebie też skrzywdziliście na wzajem.
          Nie uda się. Nie odnajdziecie się w nowych rolach "wolnych" ludzi.
          Sumienie nie pozwoli Wam zbudować nic nowego.
          I choćbyś nie wiem jak tłumaczyła całą tę sytuację, to gdzieś tam dobrze
          wiesz,że to tylko złudzenia. Zwyczajnie zmarnowaliście kawał życia.
    • enith Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:50
      Dzieci macie oboje dorosłe, oboje tkwicie w małżeństwach bez miłości i seksu. Naprawdę uważasz, że odejście od męża to byłoby w tej chwili rozbijanie rodziny? Wasze dzieci lada dzień pójdą na swoje, zapewne już teraz nie ma ich w domu więcej, niż są. Z mężem nic cię nie łączy. Sytuacja, moim zdaniem, idealna do odejścia. Nie ma na co czekać, kradnąc niekochanemu mężowi/niekochanej żonie czas, który spokojnie mogliby przeznaczyć na otrząśnięcie się po rozwodzie i ułożenie sobie życia na nowo. Przecież jeśli jest tak, jak piszesz, waszym małżonkom też rozwód powinien być na rękę.
      • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:54
        JEGO dzieci są młodsze. Napisałam powyżej.
        • marzeka1 Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:59
          On też tkwi w białym małżeństwie, czy jednocześnie seksi się z tobą i żonką?
          Kurczę, to tak okropna, zakłamana historia, że szok.
          W twojej historii nie ma nic romantycznego, są kradzione chwile seksu, granie
          przez żoną i mężem, udawanie,że to dla dobra dzieci (które ani chybi w obu
          związkach są tak głupie, że nie widzą, jak wielką fikcją są związki
          rodziców).Marnujesz życie, a mesz je tylko jedno.
        • poutpuri Re: Banalna historia? 06.09.09, 20:02
          a jakie masz relacje z mężem, on się domyśla, że go nie kochasz?

          Moja znajoma, już pisałam w podobnych relacjach jak Ty, jest bardzo opiekuńcza w
          stosunku do męża jak do dużego dziecka, starszego brata, interesuje się nim i
          dba o niego.
          Ale mnie i tak ich żal, pogubili się w życiu, chyba, że mąż to ktoś w sensie
          brata/przyjaciela, kochanek to miłośc/namiętnosc, ale czy to jest to szczescie o
          ktore czlowiek w zyciu zabiega?
          Nadmienię, że po niej widac niepokój i lęk a mało radości z zycia.
        • izabellaz1 Re: Banalna historia? 06.09.09, 20:02
          azybenna napisała:

          > JEGO dzieci są młodsze.

          Młodsze - nie głupie. Nie oszukujcie się, że dzieci nie wiedzą, że coś jest nie
          tak. Młodsze czują. Starsze wiedzą. Ot różnica. Nie wiem po co zakładasz ten
          wątek, bo każdego kto Ci mówi jak to z boku wygląda atakujesz.
          Nie wiem czy zauważyłaś ale są tu osoby, które Cie nie atakują.
          Ja jestem daleka od oceniania kogokolwiek. Wiem jedno - jeśli jak twierdzisz
          masz osobę którą kochasz z wzajemnością, to trochę infantylne i naiwne są te
          Twoje tłumaczenia "bo dzieci".
          • wolny.nick Re: Banalna historia? 06.09.09, 20:09
            > Młodsze - nie głupie. Nie oszukujcie się, że dzieci nie wiedzą, że coś jest nie
            > tak. Młodsze czują. Starsze wiedzą.

            Gorzej będzie, gdy się dowiedzą CO jest nie tak, tzn., że święta mamusia latami
            bzykała się na boku
    • madzioreck Re: Banalna historia? 06.09.09, 19:58
      Niezależnie od tego, jakie pięknie brzmiące wykręty znajdziecie, jaką ideologię
      dorobicie do życia w kłamstwie - robicie świństwo. Dla dobra dzieci... matko i
      córko, dzieci są dorosłe, a Wam po prostu tak jest wygodnie. Chcecie zjeść
      ciastko i mieć ciastko. Boicie się rozpieprzyć sobie życie, jak Wam nie wyjdzie,
      i zawsze będziecie odwlekać decyzję o rozwodzie z obecnymi małżonkami i ułożeniu
      sobie życia razem. Potem będzie: bo dzieci mają wesela, bo rodzą im się
      dzieci... No, ale to tylko moje zdanie.
    • ravny Re: Banalna historia? 06.09.09, 20:07
      Dwoje przeegzaltowanych mitomanów i do tego zwyklych leni, udajacych, że ich
      łączy cos wyjątkowego. Oboje mają ze sobą problemy emocjonalne, na tyle duże, że
      żyją mitem a obok nich przepływa prawdziwe namacalne życie, kórego nie potrafią
      zauważyć ani uszanować. Obojgu nie chce się tyłka ruszyć by coś zmienić, oboje
      kalkulują czy porzucenie małżonak im się opłaci - zazwyczaj sie nie opłaca
      finansowo, więc tworzy się kolejny mit usprawiedliwający i uwznioślający "to
      trwanie jest dla dobra dzieci".
      Przez długie lata wszystko i cokolwiek będzie wymówką by tkwić nadal w tym
      zakłamanym układzie, by żerować na współmałżonkach, by nakręcać moc ukrywanego
      uczucia pięknem niespełnienia.
      Gdy któryś z współmałżonków kopnie zdrajcę w d... i okaże się, że nie ma
      przeszkód by ukrywane uczucie pokazać światu jawnie, okaże się, że nie ma czego
      pokazywać. Bo istniało tylko w kłamstwie i ukrywanie je nakręcało. Zostanie
      czworo starych nieszcześliwych ludzi, i dzieci które nie wybaczą wieloletniego
      okłamywania.
    • real_mayer NIE! 06.09.09, 20:13
      Bo najpierw dzieci małe a potem studia a potem to już nie będzie wypadało się
      rozwodzić na starość! nie zdążycie. wszystkie chwile radości to te w zakłamaniu
      i pseudo romantyce.
      • prosta-kobieta56 Re: NIE! 06.09.09, 20:36
        W odpowiedziach sama widzisz duzo krytyki i ocen ale to jest Twoje zycie tylko Twoje i nikt z tych ktorzy tu Cie oceniaja nie przezyje go za Ciebie.Oni popelniaja swoje bledy Ty swoje i kazdy odpowiada tylko za wlasne potkniecia.Nie znam recepty na zycie oni tez jej nie znaja ale powiem Ci jedno-zyj tak zebys byla szczesliwa i niestety w Twoim przypadku nie da sie zyc tak zeby kogos nie zranic po podjeciu jakichkolwiek decyzji.
    • wolny.nick Re: Banalna historia? 06.09.09, 20:52
      Swoją drogą ciekawa jestem jak zareagowałabyś, gdyby twoje dziecko wyznało, że
      sypia z mężatką/żonatym. Umiałabyś mu spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć, że to
      jest złe? Bo chyba rozumiesz, że to JEST złe?
    • kiecha3 Re: Banalna historia? 06.09.09, 20:57
      pompatycznie...
      dużo wzniosłych słów.. a historia stara jak świat... zdrada i dupczenie na boku... nic pięknego... nic fajnego... nic ciekawego...
      Ale to wasze życie.. szkoda, że cierpią na tym inni... oby wasze sumienia miały się z tym uporać...
    • azybenna Re: Banalna historia? 06.09.09, 21:15
      Zatem, potę[pienie na wieki. A wiek mamy XXI. Amen.
      • enith Re: Banalna historia? 06.09.09, 21:22
        A czego się spodziewałaś? Sytuacja, w której aktualnie tkwisz jest autentycznie najgorszą z opcji. Oszukiwanie męża, romans na boku, podczas, gdy nie istnieją obiektywne powody, dla których nie moglibyście się rozwieść. Twojego kochanka dzieci są małe, ale twoje są dorosłe, a ty nadal uparcie, jak zdarta płyta powtarzasz, że się nie rozwiedzisz, bo "dzieci". No to czego się spodziewałaś? Pogłaskania po głowie za wieloletni romans, oszukiwanie męża i dzieci?
      • miedzianousta Re: Banalna historia? 06.09.09, 21:24
        Współczuję... Jak juz ktoś tu napisał: cokolwiek zrobisz, ktoś
        będzie cierpiał. W każdej sytuacji Ty będziesz cierpieć z
        pewnością...
        Nie wiem czy mnie byłoby stać na to, żeby spojrzeć w oczy Męzowi
        gdybym go zdradziła. Ale myslę tez, ze życie weryfikuje wszystkie
        deklaracje - więc kto wie jak to będze za 10-20 lat?...

        Weź kartkę i spisz wszytkie ZA i PRZECIW obu rozwiązan i wybierz to,
        które narobi najmniej balaganu - jeśli nie umiesz wybrac na
        podstawie uczuć, może chłodna kalkulacja pomoże.
        Ale wybierz JUŻ, nie czekaj, bo to tylko pogarsza sytuację...
      • wolny.nick Re: Banalna historia? 06.09.09, 21:28
        > Zatem, potę[pienie na wieki. A wiek mamy XXI.

        A to w XXI wieku nie obowiązuje już uczciwość? Hmmm... Nie wiedziałam ;)

        Nie uważasz, że właśnie dlatego, że mamy XXI wiek, a nie XIX. nie musisz
        "wisieć" na mężu? Ale, nie. Ty sobie zabezpieczasz "tyły" i jeszcze obłudnie
        tłumaczysz się dobrem dzieci. Jak ja uwielbiam takie paniusie :(
        • kag73 Re: Banalna historia? 06.09.09, 21:59
          A moze to wcale nie do konca jej decyzja, moze facet wymawia sie
          dziecmi, bo mlodsze i nie moze ich skrzywdzic a tak naprawde uklad
          rodzina i kochanka bardzo mu odpowiada.
          Poza tym to ta cale romantyka tej historii, tesknota podsyca
          uczucie, tak cierpia dla siebie stworzeni i tyle w tym namietnosci.
          Nie wiadomo czy na co dziec szybko by jej nie stracili.
          Trudna sprawa, moze latwo nam oceniac, bo nigdy nie znalezlismy se w
          takiej sytuacji. Z drugiej strony skoro w malzenstwie i tak nie jest
          najlepiej, po co ta farsa. Moze ona mysli tylko, ze u niego jest
          podobnie a kochanek jest kochajacym mezem i jego zona nigdy nie
          wpadlaby na to, ze ma kochanke.
      • madzioreck Re: Banalna historia? 06.09.09, 22:12
        azybenna napisała:

        > Zatem, potę[pienie na wieki. A wiek mamy XXI. Amen.

        XXI wiek oznacza, że masz wolność wyboru, czy chcesz z kimś być, i ze za seks
        przed ślubem Cię nie będą wytykać palcami, i że panna z dzieckiem nie jest
        napiętnowana. I jeszcze, w XXI wieku wiadomo, że dla dzieci nie jest dobrze,
        jeśli między rodzicami jest nie bardzo, i podtrzymywanie fikcji nie sprawi, że
        dziecku utrwali się obraz szczęśliwej rodzinki, tylko poczucie, że rodzinka to
        takie coś, że tata i mam się nie lubią, śpią w osobnych pokojach albo tyłkiem do
        siebie. Jeśli w ogóle sięgać po argument dzieciowy. Ale dzieci duże.
        XXI wiek nie daje Ci prawa do zasłaniania się dorosłymi dziećmi, kiedy robisz
        świństwo. XXI wiek oznacza, że możesz się rozwieść i ułożyć sobie życie z inną
        osobą. Nikt nie potępia tego, że w którymś momencie życia zdarza się pokochać
        kogoś innego, na to nie masz wpływu, natomiast żyjesz w kłamstwie, i to jest złe.
    • karolinawww26 Autorko przeczytaj to 06.09.09, 21:57
      Zasłaniasz sie dobrem dzieci ... sama bylam dzieckiem
      (miałam 16 lat ) gdy moja matka znalazla kilka lat za pozno jak to
      ujelas milosc . Nie wiedzialam o tym ja ani tata. Tak bylo przez rok
      . Nie bylo w domu awantur uklad przyjacielski itp...a jednak cos bylo
      nie tak ..myslisz ze dziecko nie wyczuwa ze jego rodzona matka zyje w
      rozdwojeniu? nie widzi bolu w jej oczach ? Pamietam doskonale , jak
      wszystko bylo normalnie a ja dostawalam szalu bo cos mi nuie gralo .
      Na szczescie po roku wzieli rozwod . Jestem im za to b.wdzieczna .
      Podziwiam matke za odwage , za to ze potrafila wyjsc z sieci klamstw.
      Takiej matki jak ty bym sie wstydzila. Moja dala mi wzor ,pokazala ze
      liczy sie milosc nie obluda i wygoda.

      Pozatym jak sobie to wyobrazasz ? To bycie razem jak dzieci
      wyrosna? Co uciekniecie we dwojke od nich ? bo przeciez nie powiesz
      im ze od lat zyjecie w klamstwie? Tak czy siak w koncu albo twoj
      romans wyjdzie na jaw przypadkiem albo sama go ujawnisz..i uwierz mi
      ze dzieci cie znienawidza bo za takie lata klamstw zadne
      usprawiedliwienie nie zda sie na nic.

      PRZEMYSL TO
      • marzeka1 Re: Autorko przeczytaj to 06.09.09, 22:32
        "potę[pienie na wieki. A wiek mamy XXI. Amen. "- serio uważasz, że XXI wiek aż
        tak ma nas wyzwolić, że zwykła uczciwość, przyzwoitość musi zniknąć??? I jakie
        potępienie?Sama spaprałaś sobie życie, bo ani nie zbudowałaś dobrego związku z
        kochankiem, ani nie stworzyłaś udanego związku z mężem, z którym żyjesz na co
        dzień. I jak okropny będzie musiał być dla ciebie dzień, kiedy okaże się,że nie
        ma żadnego jutro z kochankiem, że to wszystko były mrzonki.
    • 007lenka Re: Banalna historia? 06.09.09, 22:48
      Obrzydliwa jesteś. Dno moralne.
    • factory2 Re: Banalna historia? 06.09.09, 23:04
      bosze co za bzdury...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja