Czy jestem egoistka?

07.09.09, 14:25
Co o tym sadzicie? Mieszkam razem z moim facetem,ostatnio nie bardzo nam idzie
finansowo, tzn. jego wypłaty praktycznie juz nie ma, a żyjemy z mojej.Mnie to
nie przeszkadza, ale szczerze mówiąc szczypiemy sie z tym i z tamtym.No i
dzisiaj mój facet powiedział,ze może pojedzie do swojego synka( ma dziecko z
eks),ale nie bardzo chce siedziec z nim w domu u jego eks, bo jego eks nie
ma,ale jest jej matka, to może on zabierze małego do Mc donalda.Może jestem
egoistka, ale wkurzyło mnie to,że ja sie szczypie ze wszystkim, bo nie mam
mega pensji,a on będzie jeździć po Mc donaldach z dzieciakiem, szkoda że ja
sobie nie moge an nic pozwolić, na to,żeby sobie obiad w pracy kupić za 7
zł.Wkurzyło mnie to, czy jestem egoistka? jesli nie to i tak mu tego nie moge
powiedzieć bo jak? Zirytowała mnie ta sytuacja, tak samo jak i to,że ogląda
odtwarzacze mp4 dla dzieciaka, a mi nigdy nic nie może kupić symbolicznie,
kwiatka głupiego za 2 złote, na imieniny.
    • sweet_pink Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 14:40
      Nie jesteś egoistką.
      Masz normalny odruch, jaki ma osoba która taska na swoim grzbiecie finansowo
      odpowiedzialność za dom w czasie gdy jest ciężko.
      Problem masz w tym, że oszukujesz sama siebie, ze sytuacja gdy żyjecie z Twojej
      pensji Ci nie przeszkadza. Bo to kochany facet, bo trzeba wspierać, bo nie można
      mu utrudniać i tak trudnej sytuacji wypominkami i sama nie wiem jakie jeszcze
      sobie usprawiedliwienia wymyślasz, żeby udawać ze jest ok. A ok nie jest bo
      widać to w takich sytuacjach jak teraz, szlag Cię trafia o pierdołę (30zł).

      btw. Napiszę, że ja bardzo podziwiam Panów, których partnerki nie pracują i
      którzy latami dźwigają na sobie odpowiedzialność za 100% domowego budżetu. Szacun.
      • pinki0019 Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 14:44
        zaproponuj że jak kupi dziecku czekoladę i weźmie do parku na spacer to też będzie ok a jak spyta czemu nie może go zabrać do knajpy czy kupić mp 4 to powiedz co ci lezy na sumieniu, bez sensu takie gryzienie się z tym.
      • erillzw Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 14:52
        Nie jesteś egistiką. Rozumiem, że może Cię frustrowac, że nie tylko
        utrzymujesz cały dom - btw. dlaczego on nie dostaje ma pensji? - ale
        jeszcze ponosisz finansowa odpowiedzialnosc za jego czesc zycia
        jakim jest dziecko.
        Sorry ale troche to nie w porzadku z jego strony.. szczególnie
        wpedzacie Cie w poczucie winy.
        A jak wyglada sprawa z alimentami? Tez Ty je płacisz??
        Mysle, ze powinniscie powaznie i szczerze pogadac o tym jak
        rozporzadzac pieniedzmi.. I to nie na zasadzie takiej zebys Ty
        odmawiala sobie obiadu w pracy a On szedł do mcdonalda. Sorry lody
        na miescie kosztuja 5 razy mniej. A z dzieckiem mozna isc do parku
        albo do babci albo do was. Makszit nie jest niezdbeny. A juz na
        pewno nie wtedy kiedy tata nie ma kasy. I to tez dziecku mozna
        powiedziec.
        • aurelia_aux Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 14:57
          Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale nie bądź zazdrosna o dzieciaka, ponieważ wiesz
          co sobie brałaś na kark, facet jest ojcem i dobrze, że NIM JEST zamiast mieć
          dziecko w poszanowaniu.
          Tak więc może faktycznie przekonaj go do lodów, czy spaceru w parku, ale nie rób
          awantury, bo widzę, że ogromna złość przez Ciebie przemawia.


          swoją drogą, od zawsze uważałam, że kobiety z dziećmi mają się lepiej niż faceci
          z dziećmi ;-)
          • jack20 Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 15:04
            i w normalnych rodzinach gdy cienko z kasa nie funduje sie dzieciom
            mc donalda a nawet lodow.
            nie jest egoistka a raczej realnie na aktualne warunki patrzy.
          • erillzw Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 15:14
            aurelia_aux napisała:

            > Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale nie bądź zazdrosna o dzieciaka,

            Ona nie jest zazdrosna o dziecko tylko denerwuje ja to, ze jej facet
            nie mysli ekonomicznie. Sorry ale jak sie nie ma kasy to sie nie
            zabiera dzieci do makszita.
            Jakbys ledwo wiazała koniec z koniec poszłabys z dziecmi do
            makszita? Bo ja nie.

            > ponieważ wies
            > z
            > co sobie brałaś na kark, facet jest ojcem i dobrze, że NIM JEST
            zamiast mieć
            > dziecko w poszanowaniu.

            Swietnie ze jest. Ale wyjasnij mi jaki jest problem, zeby dziecku
            wyjasnic, ze tatus nie ma pieniedzy?
            I nie mow, ze dzieci nie rozumieja takich rzeczy bo rozumieja.

            > Tak więc może faktycznie przekonaj go do lodów, czy spaceru w
            parku, ale nie ró
            > b
            > awantury, bo widzę, że ogromna złość przez Ciebie przemawia.

            Też by przeze mnie przemawiała irytacja gdyby moj facet widzac, ze
            jest kiepsko z kasa brał dzieci na rozrywki które nadwyreza buzdzet.
            Sorry ale nie tak wychowuje sie dzieci.
    • real_mayer Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 14:57
      tzn. jego wypłaty praktycznie juz nie ma, a żyjemy z mojej.
      Ale że jak? Że w tym miesiącu jego wypłata się już skończyła, czy że on w ogóle
      nie ma wypłat od jakiegoś czasu??
      • pan_i_wladca_mx Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 15:13
        no wlasnie, tymbardziej ze ma dziecko co sie wiaze z roznymi kosztami nie? to
        jak to jest?
        • erillzw Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 15:18
          pan_i_wladca_mx napisała:

          > no wlasnie, tymbardziej ze ma dziecko co sie wiaze z roznymi
          kosztami nie? to
          > jak to jest?

          Sadze, ze płaci alimenty. A niektóre koszty można ograniczyć. Moja
          mama nie spelniała naszych zachcianek jesli nie byla ja na to stac i
          mowila nam o tym. Wiec jaki problem, zeby ten tata wyjasnił dziecku,
          ze teraz jest taka sytuacja, ze nie mozemy pojsc do makdonalnda ale
          mozemy pojsc chociazby na wate curkowa do parku?
      • bell82 Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 15:14
        real_mayer napisała:

        > tzn. jego wypłaty praktycznie juz nie ma, a żyjemy z mojej.
        > Ale że jak? Że w tym miesiącu jego wypłata się już skończyła, czy że on w ogóle
        > nie ma wypłat od jakiegoś czasu??

        wystarczy ze zaplacil np za mieszkanie i rachunki, tak ciezko sie domyślić ??
        • aurelia_aux Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 15:18
          Jeśli tak to... zapłacił również za mieszkanie w którym ona mieszka, prąd który
          razem zużywają, czy wodę w której oboje się kąpią czy piją! tak więc teraz chyba
          ona może "podzielić się" z nim swoją wypłatą ..??
          Chyba, że inaczej to wygląda, to ok.
          • real_mayer Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 15:42
            Właśnie o to mi chodziło ale nie mam zamiaru się domyślać dlatego droga bell 82
            pytałam jak to jest. Domyślając się mogę stworzyć zupełnie fajną historię tylko
            że będzie ona mało prawdziwa.
    • leptosom tak, jestes 07.09.09, 15:12
      ja sobie nie moge an nic pozwolić, na to,żeby sobie obiad w pracy
      kupić za 7 zł.Wkurzyło mnie to, czy jestem egoistka? jesli nie to i
      tak mu tego nie moge powiedzieć bo jak? Zirytowała mnie ta sytuacja,
      tak samo jak i to,że ogląda odtwarzacze mp4 dla dzieciaka, a mi
      nigdy nic nie może kupić symbolicznie, kwiatka głupiego za 2 złote,
      na imieniny.

      powiedz mu o tym. jesteś!
      • red_magnollia Re: tak, jestes 07.09.09, 15:37
        Tak, oczywiście,zapłacił za mieszkanie i rachunki,dlatego ja nie mówie nic na
        to,że jedzenie kupujemy za moją wypłatę itp. Tak sobie ustalilismy,on miał
        wczesniej kasę, to opłacilismy w pierwszej kolejności rachunki,a z mojej
        ustaliliśmy,że bedziemy żyć, no ale skoro jest krucho z kasą, to nie podoba mi
        sie chodzenie i wydawanie kasy po Mc donaldach, skoro ja się licze i najtańsze
        zakupy spożywcze robię, nie kupuje sobie np.tuszu do rzęs, tylko jeszcze starego
        poużywam, do następnego miesiąca, po to żeby jakoś przezyć ten miesiąc bez
        pożyczek.Mnie sie wydaje,że ważne jest to ,że by się zobaczył z dzieckiem, a nie
        rozpieprzanie kasy jak się jej nie ma. Jak sa lepsze czasy, nie żałuję na nic
        dla dzieciaka,ale nie chce z drugiej strony mu o tym mówić, bo nie chce,żeby
        mnie źle zrozumiał, nie chce żeby pomyślał,że mu żałuję na dziecko.
        • sweet_pink Re: tak, jestes 07.09.09, 15:43
          To ja źle zrozumiałam, myślałam że całość utrzymania jest na Twoich barkach.
          Facet się normalnie dokłada do życia, a ty mu wyjścia z dzieckiem za 30zł raz na
          jakiś czas żałujesz? To przesada.
          A tusz do rzęs to sobie kup (i to dobry!!), a zaoszczędź na czymś innym .
          To że ty oszczędzasz na sobie, to nie znaczy że wszyscy dookoła muszą robić tak
          samo.
          • erillzw Re: tak, jestes 07.09.09, 15:52
            sweet_pink napisała:
            > Facet się normalnie dokłada do życia, a ty mu wyjścia z dzieckiem
            za 30zł raz n
            > a
            > jakiś czas żałujesz? To przesada.

            jaka przesada? jak nie bedzie im starczało, to tez uznasz, ze to
            przesada, ze nie podoba jej sie branie dziecka do makszita i
            wydawanie 30zł zamiast 5 na lody w parku? No kaman!!
            Wezcie myslcie logicznie. Dzieci, dziecmi ale nauczyc je, ze czasem
            nie mozna miec wszystkiego to tez wazne!


            > To że ty oszczędzasz na sobie, to nie znaczy że wszyscy dookoła
            muszą robić tak
            > samo.

            A moze powinni?
            No kaman nie rozpieszczajmy dzieci gdy nas na to nie stac.
            Mnie mama nie zawsze miala kesz rozpieszczac i jakos mi nie ubyło na
            tym.
            • sweet_pink Re: tak, jestes 07.09.09, 16:13
              Ja jestem zwolenniczką teorii, że życie nie jest od samobiczowania się i że
              nawet w trudnych czasach człowiek zasługuje na coś dla siebie.
              W sumie to ciężko tą sytuację ocenić, nie znając szczegółów. Np jak często on
              lata do tego makśmiecia i czy jedną wizytę by można rozpatrywać w kategorii
              rozpieszczania. Nie wiemy tez jaka jest skala oszczędzania. Czy to poziom, że
              nagle trzeba na ceny patrzeć zamiast kupować co popadnie i zrezygnować z
              mozarelli z pomidorami na rzecz żółtego sera z promocji i zamiast w Amie robi
              się zakupy w Biedronce czy poziom gdy się robi smalec bo na nic innego do chleba
              nie starcza.
              Co do oszczędzania na sobie to ja znam sporo osób, którzy to praktykują i
              kiepsko kończą (frustracja zawadzająca o depresje). Uważam, że drobne
              przyjemności należy sobie czasem sprawiać, to dobre dla zdrowia psychicznego, a
              dobrze zorganizowany budżet na tym nie ucierpi. No chyba że faktycznie jest
              nędza prawdziwa...ale ludziom jedzącym smalec i naleśniki makśmieć raczej do
              głowy nie przychodzi, więc nie podejrzewam by nędza dotyczyła przypadku autorki.

              Facet niech idzie do makszita jeśli to dla niego ważne, a ona niech sobie kupi
              tusz. Takie wieczne żałowanie sobie nie jest zdrowe. Najwyżej później pojedzą
              naleśniki, zamiast schabowego. No chyba że znajdują się w skrajnej nędzy.
              Sama byłam już w takiej sytuacji, że chodziłam dzikie jabłka rwać do placków
              byle taniej obiad zrobić.
              • erillzw Re: tak, jestes 07.09.09, 16:22
                Ale ona zaznaczyła, ze teraz maja ciezki okres a nie ze ciagle tak
                jest. W sensie, ze wiecznie sobie czegos odmawiaja.
                Jesli jest to moment przejsciowy chyba mozna ograniczyc pewne
                wydatki? Przeciez chodzi o czas spedzony z dzieckiem a nie o to by
                moc isc do makdonalda. :)
                Zycie owszem nie jest od samobiczowania sie ale czasem trzeba sobie
                troche rzeczy poodmawiac jesli chce sie miec co jesc. Sama sie
                odbiłas od tego typu sytuacji.. Nie trzeba zyc w nedzy zeby
                odpuszczac rzeczy na ktore do tej pory było stac by moc spokojnie
                kupic cos do jedzenia i miec spokoj ze jakby cos sie nagle wydarzyło
                to nie wypsztykalam sie na dobry tusz mimo, ze ten 3 razy tanszy tez
                by mi wystaczryl. Jesli zostanie cos z miesiaca to wtedy jaka
                radocha, ze mozna sobie cos kupic.
                • malopolll Re: tak, jestes 07.09.09, 16:32
                  W pełni się zgadzam. W sytuacji, gdy wystarcza tylko na rachunki i
                  podstawowe produkty żywnościowe- pan jest nieodpowiedzialny, wydając 30
                  zł na wizytę w Macu, przez co później przez tydzień będą musieli żyć o
                  chlebie i wodzie. Brakuje pieniędzy? Ano, trzeba poszukać lepszej
                  pracy.
                  • triss_merigold6 Re: tak, jestes 07.09.09, 18:11
                    To niech pan szuka. Pan ma zobowiązania rodzinne a nie bezdzietna
                    pani.
        • real_mayer Re: tak, jestes 07.09.09, 15:46
          No więc nie szukaj problemu tylko rozwiązania. Zaproś dzieciaka do siebie, albo
          jak już wcześniej padło na spacer do parku. Natomiast zazdrość o dziecko sama w
          sobie jest głupia, więc się jej pozbądź.
          • joasiek75 Re: tak, jestes 07.09.09, 16:40
            Powiedz mu że Macdonalds jest nie zdrowy, tym bardziej dla dziecka!!!
            Moje może tam jedynie zjeżdżać z rury na placu zabaw ;)
            I wcale sie nie buntuje!
    • amuga Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 16:56
      Takie wlasnie sa uroki zwiazkow z dzieciatymi. Te dzieci i tak sa
      pokrzywdzone bo nie maja taty na codzien wiec czasami jakas osloda
      zycia chyba im sie nalezy.
      Uwazam ze nie jestes egoistka ale tez staraj sie jego zrozumiec ze
      jak bierze dziecko na pare godzin to to dziecko moze zglodniec i tak
      jakby kazdemu innemu jak jest glodne cos sie kupi tak samo i dziecku
      cos sie nalezy.
      Uwazam ze powinnas o tym z nim porozmawiac bo nie chce mi sie
      wierzyc ze az 30 zl. kosztuje jakies jedzenie dla dzieci w McDonald.
      Zawsze mozesz tez zaproponowac wziecie kanapki i picia dla dziecka i
      zabawe gdzies na placu zabaw.
      Bedziesz miala swoje dzieci to zobaczysz ze wydaje sie duzo wiecej
      na nie anizeli alimenty i dziecku wcale nie zalezy na drogich
      rzeczach a glownie na jak najczestrzym spedzeniu czasu z rodzicami.
      • kasiaczek181987 Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 17:23
        hmm.. przemyśl czy chcesz być z facetem który ma dziecko. bo tak myślę,że tu
        nie chodzi o ten McDonald tylko o całokształt. Rozważ to co napiszę :
        1. zawsze będziecie mieli mniej pieniędzy bo on będzie kupował prezenty dziecku
        czy to na 18 czy to na komunie, albo urodziny itd. Płci pewnie też alimenty więc
        na pewno ok 400 złotych mniej jest ( tak średnio policzyłam ze może płacic
        alimentów)
        2. czy to będą świeta czy wakacje to zawsze będą dzielone z waszymi dziećmi ( o
        ile je macie).Jeślinawet ty nie bedziesz chciąła spedzać swiat z tym dzieckiem
        to ono będzie chciało ze swoim ojcem wiec ten będzie jeździł
        3. w oczach tego dziecka będziesz tą co rozbiła małzeństwo jego rodziców,
        będziesz wrogiem

        Ja myślę,że sama ta obecność tego dziecka cię wkurza. Jeśli sami nie macie
        swoich dzieci to pewnie on nie będzie chciał ich mieć za szybko. Nie mam nic do
        tego dziecka ale zastanów się czy jesteś skłonna żyć w taki sposób, czy tego
        właśnie chcesz i czy to sprawi że bedziesz w takim zwiazku szczęśliwa ?
        • erillzw Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 17:41
          kasiaczek181987 napisała:
          > 1. zawsze będziecie mieli mniej pieniędzy bo on będzie kupował
          prezenty dziecku
          > czy to na 18 czy to na komunie, albo urodziny itd. Płci pewnie też
          alimenty wię
          > c
          > na pewno ok 400 złotych mniej jest ( tak średnio policzyłam ze
          może płacic
          > alimentów)

          I z tego powodu rozwodnik z dzieckiem nie ma prawa ułozyć sobie
          życia?
          istotnosc tego powodu dla pontencjalnej partnerki swiadczy o jej
          niedojrzałosci.

          > 2. czy to będą świeta czy wakacje to zawsze będą dzielone z
          waszymi dziećmi (
          > o
          > ile je macie).Jeślinawet ty nie bedziesz chciąła spedzać swiat z
          tym dzieckiem
          > to ono będzie chciało ze swoim ojcem wiec ten będzie jeździł

          Jesli nie bedzie chciała spedzic swiat z dzieckiem swojego partnera
          znaczy, ze nie dojrzała do zwiazku z mezczyzna z przeszłoscią.
          Zarówno mezczyzna z dzieckiem jak i jego partnerka powinnio dazyc do
          tego by dziecko z pierwszego małzenstwa czuło sie członkiem rodziny
          a jego dodatkiem. Rozdzielanie swiat jest własnie zachowaniem w
          kótrym tatus przekazuje swojemu dziecku "ja jestem dla Ciebie ale
          moje nowe zycie jest z dala od Ciebie". Mało to dojrzale i pomocne
          dla dziecka.
          Poza tym.. tak samo jest z rodzinami. tez sa dwie. I co rozjezdzacie
          sie osobno? czy jednak odwiedzacie najpierw jednych a potem drugich?


          > 3. w oczach tego dziecka będziesz tą co rozbiła małzeństwo jego
          rodziców,
          > będziesz wrogiem

          Tylko wtedy jesli dziecko jest slepe i nie umie samodzielnie myslec.
          Rozsadne dziecko wczesniej czy pozniej i tak zobaczy, ze pani nie
          miała nic wspolnego z rozbiciem rodziny. I to jest kwestia ojca,
          matki i macochy by pomoc mu dojsc z tym do ładu. Nawet jesli matka
          owego ma z tym problem ojciec wciaz moze duzo zdziałac.


          > Ja myślę,że sama ta obecność tego dziecka cię wkurza.

          A ja mysle, ze ja wkurza to, ze jej partner nie liczy sie z
          kosztami.
          Spedzenie czasu z dzieckiem jest priorytetem. A nie to gdzie i w
          jaki sposob. Dla dzieci z rozbitej rodziny najwazniejsze jest by
          dzien z rodzicem z ktorym nie mieszkaja byl jak najabrdziej normalny
          i codzienny ale z tatą. A nie swietujacy. Im jest potrzebny tata a
          nie swiety mikołaj.

          > Jeśli sami nie macie
          > swoich dzieci to pewnie on nie będzie chciał ich mieć za szybko.

          A na jakiej podstwie tak sadzisz??
          Moj partner tez jest po rozwodzie, ma corke i to on najczesciej
          wspomina o pelnej rodzinie ze mna gdy mowimy o przyszlosci..

          > Nie mam nic do
          > tego dziecka ale zastanów się czy jesteś skłonna żyć w taki
          sposób, czy tego
          > właśnie chcesz i czy to sprawi że bedziesz w takim zwiazku
          szczęśliwa ?

          Szczescie w takim zwiazku jest mozliwe tylko wtedy gdy ma sie do
          czynienia z dwojegiem dorosłych i dojrzałych ludzi.
          W wielu przypadkach takich zwiazkow nie ma spelnionych tych
          warunkow.
          • kasiaczek181987 Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 18:04
            erillzw --> nie mówię,że ktoś z przeszłością nie ma prawa ułożyć sobie życia
            ale musi ułożyć je sobie z osobą która akceptuje taki stan rzeczy ( dziecko).
            To,że ktoś nie chce wiązać się z osobą która ma dzieci wcale nie świadczy o
            niedojrzałości. Ja uważam siebie za osobę dojrzałą i mimo wszystko bym nie
            chciała bo mam po prostu inny obraz rodziny, nie chciałabym by było inne dziecko
            (bądź co bądź dla mnie obce) oraz kobieta (matka dziecka ) z którą mój mężczyzna
            by sie spotykał. Niestety taka już jestem chociaż nie zarzekam się,bo nie wiem
            jak się los potoczy.Teraz jestem w szczęśliwym związku z facetem też po
            przejściach ,mi też nie było lekko w życiu i mam spory bagaż doświadczeń jak na
            młody wiek ( mam 22 lata) i myślę,że moja postawa nie czyni mnie mało dojrzałą


            > > 3. w oczach tego dziecka będziesz tą co rozbiła małzeństwo jego
            > rodziców,
            > > będziesz wrogiem
            >
            > Tylko wtedy jesli dziecko jest slepe i nie umie samodzielnie myslec.
            > Rozsadne dziecko wczesniej czy pozniej i tak zobaczy, ze pani nie
            > miała nic wspolnego z rozbiciem rodziny.

            NIE ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ.Nie zawszejest tak różowo jak mówisz, zwykle dziecko
            bardzo długo ma żal do ojca że nie mieszka już nimi a co za tym idzie ma żal do
            kobiety swojego ojca.

            A jeśli chodzi o to na jakiej podstawie twierdzę,że rozwodnik z dzieckiem nie
            będzie chciał tak szybko dzieci ? to proste: ponieważ będzie bał się znowu
            zawieść,nie chcą więcej cierpieć więc trwa to trochę dłużej, to nie jest już
            beztroska miłość.





            • erillzw Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 18:39
              kasiaczek181987 napisała:

              > erillzw --> nie mówię,że ktoś z przeszłością nie ma prawa ułożyć
              sobie ży
              > cia
              > ale musi ułożyć je sobie z osobą która akceptuje taki stan rzeczy
              ( dziecko).

              Dokładnie.

              > To,że ktoś nie chce wiązać się z osobą która ma dzieci wcale nie
              świadczy o
              > niedojrzałości.

              Mówiłam o osobach ktore się na to decyzuja a potem jęcza ludziom
              wokoło, że jest im zle bo on poscieca czas i srodki na dziecko.
              Nie mówiłam na zasadzie, ze wiazanie to dojrzałosc a nie to
              niedojrzałosc.

              > Ja uważam siebie za osobę dojrzałą i mimo wszystko bym nie
              > chciała bo mam po prostu inny obraz rodziny, nie chciałabym by
              było inne dzieck
              > o
              > (bądź co bądź dla mnie obce) oraz kobieta (matka dziecka ) z którą
              mój mężczyzn
              > a
              > by sie spotykał.

              No i ok. Kazemu wedle potrzeb. Potwarzam raz jeszcze, trzeba byc
              dojrzałym by trwac w takim zwiazku ale niechec do niego nie oznacza,
              ze ktos nie jest dojrzały :)

              > NIE ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ.Nie zawszejest tak różowo jak mówisz,
              zwykle dziecko
              > bardzo długo ma żal do ojca że nie mieszka już nimi a co za tym
              idzie ma żal do
              > kobiety swojego ojca.

              Widzisz ale w sytuacji gdy dziecko oswja sie z brakiem taty na
              codzien ogromnie wazne jest jak taki ojciec sie zachowa. To od jego
              stosunku do dziecka, od jego rozmów z tym dzieckiem zalezy jak ono
              sie bedzie zachowywalo w przyszłosci wzgledem nowej rodziny taty.
              Wiem, ze zdarzaja sie matki ktore nastawiaja dzieci przeciwko nowej
              partnerce bylego meza; moja dobra kumpela przeszła przez ten etap.
              Ale nie trwal on w nieskonczonosc tylko do czasu az dziecko samo
              sobie nie wyrobilo zdania o tym jaka jest ta nowa 'ciocia".
              To nie jest różowe, nigdy tak nie twierdziałam ale zaznaczam jak
              wazna jest rola ojca w wyjasnieniu dziecku dlaczego tak sie stało.

              > to proste: ponieważ będzie bał się znowu
              > zawieść,nie chcą więcej cierpieć więc trwa to trochę dłużej, to
              nie jest już
              > beztroska miłość.

              I znow kwestia rozbija nam sie o dojrzałosc i gotowośc do nowej
              relacji.
    • triss_merigold6 Wyjaśnię Ci 07.09.09, 17:58
      Twój facet po prostu za mało zarabia. Fanką McDonalda nie jestem ale
      z punktu widzenia rodzica to jedna z najtańszych rozrywek - droższe
      jest zoo, wejście do muzeum, kino, teatr, warsztaty, jazda konna,
      figloraj.
      A obowiązek alimentacyjny należy realizować także w postaci
      osobistych starań - w praktyce oznacza to zajmowanie się dzieckiem i
      poświęcanie mu czasu. W rozmaity sposób: codzienna opieka, pranie,
      sprzątanie, gotowanie, rozrywka dla dziecka, pomoc w lekcjach,
      branie zwolnień gdy choruje, wyjazdy wakacyjne etc. Twój facet to
      robi? Przypuszczam, że w znacznie mniejszym stopniu niż matka. Więc
      nie rzucaj się o 10 zł.
      • kasiaczek181987 Re: Wyjaśnię Ci 07.09.09, 18:10
        wydaje mi się,że facet chce trochę iść na łatwiznę. Najłatwiej jest zapewnić
        dziecku rozrywkę i kupić drogi prezent ale większe znaczenie ma dla niego czas
        spędzony z ojcem chociażby na czytanie książek.Był taki czas w moim życiu gdzie
        mój ojciec cały czas wyjeżdzal i praktycznie nie było go w domu, zawsze po
        podróży kupował mi jakieś prezenty np domek dla lalek który przychodzili ogladać
        wszyscy z okolicy ( nie tylko dzieci).Ja jednak najbardziej pamietam jak byłam z
        Tatą na rybach, naj jeziorem , na biwaku albo jak na działce rozmawialiśmy sobie
        o zwykłych rzeczach.Wdorosłym zyciu dziecko nie będzie pamiętało drogich
        prezentów (tzn moze będzie pamiętać fakt posiadania jakiejś zeczy ale nie będzie
        to dla niego ważne) tylko chwile i czas mu poświecony
        • triss_merigold6 Re: Wyjaśnię Ci 07.09.09, 18:17
          To może prościej: żeby spędzić z dzieckiem czas w domu trzeba mieć
          gdzie. Nie każda matka jest tak wyrozumiała, żeby znosić obecność
          eksa w swoim domu a najwyraźniej pan, do domu w którym mieszka z
          obecną partnerką, dziecka nie zabrał.
          Wyjście do McDonalda kwalifikuję jako rozrywkę jedną z najtańszych a
          nie eksces na miarę weekendu w Legolandzie.
          • burza4 Re: Wyjaśnię Ci 07.09.09, 19:06
            Abstrahując od kwestii kasy niestety sporo ojców nie ma żadnego
            innego pomysłu na spędzanie czasu z dziećmi niż "pójście gdzieś" (a
            w domu odpalenie Cartoon Network). Potrzebują czegoś w rodzaju
            zapchajdziury, bo zwyczajnie nie potrafią z dziećmi rozmawiać.
            Tylko czy aby na pewno ojciec powinien być jedynie KaOwcem od
            rozrywek? tak trudno zabrać dzieciaka na spacer, nazbierać
            kasztanów, nakarmić kaczki?

            ludzie mają różne podejście do kryzysowych sytuacji, ja wtedy
            bezlitośnie tnę wydatki, ale są tacy, którzy po prostu beztrosko
            robią sobie debet. Jak nie ma kasy, to się po prostu wydaje tylko na
            najpotrzebniejsze rzeczy i tyle.
            • triss_merigold6 Re: Wyjaśnię Ci 07.09.09, 19:17
              Pełna zgoda aczkolwiek wolę zaoszczędzić na zakupach niż na rozrywce
              i edukacji dziecięcej (bo teatr + warsztaty postrzegam bardziej w
              kategoriach edukacji). Bezpłatne jest wyjście na rower czy plac
              zabaw chociażby albo podjechanie do lasu.
              • erillzw Re: Wyjaśnię Ci 08.09.09, 02:22
                triss_merigold6 napisała:

                > Pełna zgoda aczkolwiek wolę zaoszczędzić na zakupach niż na
                rozrywce
                > i edukacji dziecięcej (bo teatr + warsztaty postrzegam bardziej w
                > kategoriach edukacji). Bezpłatne jest wyjście na rower czy plac
                > zabaw chociażby albo podjechanie do lasu.

                Teatr i warszaty to nie to samo co makdonald ;)
                i tez się w pelni zgadzam, że na takich rzeczach oszczedzac sie nie
                powinno. Ale na makszicie już mozna ;)
                Poki jest jeszcze w miare fajnie na dworze mozna korzystac z tego co
                daja dobrodziestwa jesieni :)
    • fergie18 Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 19:19
      a ja nie wiem jak można karmić dziecko w MD
      ale egoistką nie jesteś, raczej ten Twój facet jest jakiś niekumaty
    • madzioreck Re: Czy jestem egoistka? 07.09.09, 19:32
      Wiesz, ja tu widzę inny problem... czy gdyby rachunki poszły z Twojej wypłaty, a
      żylibyście z jego wypłaty, Twoja reakcja byłaby taka sama? Trochę dziwne takie
      rozdzielanie, jakbyś go co najmniej utrzymywała.
      Rozumiem, że jesteś wkurzona, kiedy musicie na wszystkim oszczędzać, a on tu
      sobie do MD. Z drugiej strony - to jego dziecko, i nie spojrzysz na to jego
      oczami. Może w tym problem, bo jaka jest rzeczywiście skala tego odmawiania
      sobie tego i owego, nie wiem. Jeśli zostało Wam np. 100,00 zł na następne 2
      tygodnie, to się nie dziwię, że w takiej sytuacji wyprawa do MC Cię wnerwia.
Pełna wersja