Samotna matka - młodszy męźczyzna

07.09.09, 21:19
Normalnie, zawsze i wszędzie radzę sobie ze wszystkim ale tego problemu
chociaż bym się pocięła i nie wiem co, sama nie rozwiążę. Proszę poradźcie, to
trudny temat, na maxa. życiowy i nie wiem czy to ja wariuję czy on. Otóż, moi
drodzy. Aktualnie mam 28 lat, 8-letnią córkę, za@@@iste mieszkanie, fajny
samochód...i młodszego o 4 lata faceta. I nie chodzi tu o jego wiek. tzn.
zaraz wszystko wytłumaczę. Tak na szybko. Jesteśmy ze sobą 3 lata. Przez
pierwszy rok, byłam jego nauczycielką. Wkładałam, wbijałam, uczyłam,
tłumaczyłam itd. Wiadomo, czego mogłam się spodziewać po facecie w którego
zainwestowałam nie biorąc nic w zamian. W drugim roku poczuł wiatr w źagle.
Nie tylko z powodzeniem wykorzystał moją pomoc w postaci doświadczenia
życiowego (jest wykształcony, ma pracę) ale zaczął też przesadzać, imprezy,
koledzy, może dziewczyny. Nie wiem, nigdy za rękę nie złapałam (chodzi o laski
oczywiście). W każdym razie po ponad 2 latach się rozstaliśmy....na 2
miesiące. Zaznaczę, że kiedy go poznałam byłam w świetnej formie, psychicznej,
fizycznej, zawodowej. Kupiłam mieszkanie, samochód, stać mnie było na
wszystko. On dopiero startował, taki 20-latek co wreszcie musi jakiś punkt
życiowy obrać. No i spotkał wtedy mnie. Potem przyszedł kryzys gospodarczy i w
związku. Ale tak jak napisałam, w związku tylko na 2 miesiące. Wróciliśmy do
siebie. On stwierdził, że takiej dziewczyny jak ja sobie nie znajdzie już, że
za@@@iście mnie kocha, że chce być tylko ze mną, itd. itd. Zanim dojdę do
sedna sprawy (wybaczcie, że tego tyle jest ale chcę abyście spojrzeli na
wszystko obiektywnie) powiem wam, że to jest za@@@isty facet. Tzn. wiadomo, ma
wady, jak każdy ale ma też mnóstwo zalet. Chce coś w życiu osiągnąć, kocha
mnie, jak go poproszę to posprząta w domu, robi zakupy
, spędza czas z moją córką, chce dla nas jak najlepiej, jest ciepły, wrażliwy,
martwi się o moje samopoczucie
. Problem jednak jest taki, że on się nie chce bardziej zaangażować. Tym
bardziej, że ja mam teraz okropne problemy finansowe. Tzn. nie mam długów ale
spłacam kredyty i już mi wtedy ledwo na cokolwiek starcza. Takie życie, na
kredyt. Przyszedł kryzys i jak to bywa, dotknął też mojej kieszeni. Z kogoś
kto miał wszystko, teraz ledwie starcza mi na cokolwiek. Nie załamuję się
jednak z tego powodu, zacisnę pasa i jakoś poleci ten czas . Ale ja naprawdę
nie wiem, co zrobić z facetem, który nie potrafi się określić, jak go pytam
czy chce być ze mną zawsze, to nie potrafi mi odpowiedzieć, po 3 latach (może
przesadzam?). Nie chcę aby został moim mężem, chodzi mi o związek partnerski,
że ktoś z kimś żyje i razem idą przez życie, pomagają sobie, mieszkają razem,
wspólnie funkcjonują. Ja mam teraz problemy i naprawdę widzę braki w tym
związku. Proszę go aby wziął ze mną na spółkę samochód
, tzn. abyśmy podzielili i spłacali ratę za niego na pół (jeździ nim w 50% tak
jak ja) to nie chce. Kupuje paliwo, chce zrobić zawieszenie ale twierdzi że
jak kiedyś się rozstaniemy to będzie z tego tylko problem. Bo ktoś kogoś
będzie spłacał (a przecież, nawet jak się z nim rozstanę, to można go sprzedać
i kasę podzielić), on nawet nie do końca ze mną mieszka. Średnio powiedzmy, że
jest u mnie 4-5 dni w tygodniu. W resztę dni mieszka u ojca lub matki. Ma
24-lata. Z jednej strony chce założyć firmę, zarabiać pieniądze
ale z drugiej widzę, jak czas ucieka przez palce, jak ważni są dla niego
koledzy, piwo, jego zainteresowania (drogie). Do rachunków się dokłada,
powiedzmy, na zasadzie
zakupów, które robi. Czasem zapłaci za mnie jak gdzieś na weekend pojedziemy.
Pomóżcie, czy ja powinnam od niego chcieć więcej, czy po 3 latach + wiek 24
lata można wymagać od faceta aby się wreszcie określił? Czy może skoro mam
kredyty, to jest to tylko mój problem a on powinien być tylko moim chłopakiem
bez żadnych zobowiązań. Ale przecież zaraz też będzie musiał się wyprowadzić
od rodziców, wynająć mieszkanie, płacić rachunki, kupić samochód...ja odnoszę
dziwne wrażenie, że on ma ze mną jak w raju A może sama jestem sobie winna
wiążąc się z młodszym facetem - mogłam to przewidzieć?
    • murzynier Re: Samotna matka - młodszy męźczyzna 07.09.09, 21:28
      justy.na666 napisała:

      > odnoszę
      > dziwne wrażenie, że on ma ze mną jak w raju A może sama jestem sobie winna
      > wiążąc się z młodszym facetem - mogłam to przewidzieć?

      chciałaś utrzymanka to musisz pogodzić się z minusami sytuacji, coś za coś
      • maminka-2 Re: Samotna matka - młodszy męźczyzna 07.09.09, 21:32
        młodszego faceta to można mieć grubo po tzydziestce, wtedy w ogóle nie widać
        różnicy ani mentalnie, ani wizualnie. twój facet to jeszcze dzieciak, chce się
        wyszumieć, wybzykać, poużywać życia, a wszedł nagle w role ojca rodziny -
        masakra jakaś.
    • marzeka1 Re: Samotna matka - młodszy męźczyzna 07.09.09, 21:34
      Ale z kimś, kogo przyzwyczaiłaś jaka to z ciebie Zosia-samosia partnera nie
      zrobisz.Poza tym, 4 lata różnicy to niewiele, ALE zależy, w którym momencie
      życia: bo on ma 24 lata i raczej nie myśli w kategoriach: dziecko, kredyty,
      dorosłość.Tak na serio to z opisu wzięłaś sobie utrzymanka.A z kimś takim tym
      bardziej związku partnerskiego nie stworzysz,
    • new.one Re: Samotna matka - młodszy męźczyzna 07.09.09, 21:36
      > Pomóżcie, czy ja powinnam od niego chcieć więcej, czy po 3 latach
      + wiek 24
      > lata można wymagać od faceta aby się wreszcie określił? Czy może
      skoro mam
      > kredyty, to jest to tylko mój problem a on powinien być tylko moim
      chłopakiem
      > bez żadnych zobowiązań. Ale przecież zaraz też będzie musiał się
      wyprowadzić
      > od rodziców, wynająć mieszkanie, płacić rachunki, kupić
      samochód...ja odnoszę
      > dziwne wrażenie, że on ma ze mną jak w raju A może sama jestem
      sobie winna
      > wiążąc się z młodszym facetem - mogłam to przewidzieć

      Jak na mój gust to Ty masz sex frienda i nic poza tym. Jeśli facet
      po 3 latach nie potrafi się określić to chyba coś tu jest nie tak.
      Zresztą wciąż to sama podkreślasz, że ma z Tobą jak w raju, ale
      generalnie traktuje Cię jak spokojną przystań, żeby się spokojni
      wyszumieć a co dalej.. Jak znajdzie lepszy model np taki bez
      zobowiązań (dziecka) i może trochę młodszy (w swoim wieku) to nie
      jestem pewien czy nadal będzie chciał z Tobą być...
    • yoko0202 tu nie chodzi o jego wiek 07.09.09, 21:59
      po prostu ten typ tak ma
      znam takich 40-letnich leserów, a z drugiej strony nad wyraz odpowiedzialnych
      20-paro latków, utrzymujących rodziny itp.
      więc co do wieku, nie ma reguły

      jeżeli po 3 latach nie potrafi powiedzieć, czy chce z tobą być, no to jest problem
      • murzynier Re: tu nie chodzi o jego wiek 07.09.09, 22:00
        yoko0202 napisała:

        > jeżeli po 3 latach nie potrafi powiedzieć, czy chce z tobą być, no to jest prob
        > lem

        to nie jest problem, problemy zaczęły się jak autorka wątku zaczęła mniej zarabiać
        • yoko0202 Re: tu nie chodzi o jego wiek 08.09.09, 10:27
          murzynier napisał:

          > yoko0202 napisała:
          >
          > > jeżeli po 3 latach nie potrafi powiedzieć, czy chce z tobą być, no to jes
          > t prob
          > > lem
          >
          > to nie jest problem, problemy zaczęły się jak autorka wątku zaczęła mniej zarab
          > iać
          >

          aha, czyli krótko mówiąc, pan chce pojechać na cudzej du.pie do raju

          leser, znałam takich, niereformowalny
      • glus123 Re: tu nie chodzi o jego wiek 08.09.09, 12:27
        A ja myślę, że jest to jednak zdecydowanie problem wieku. Kiedy
        byłem na studiach, miałem dziewczynę mieszkającą w akademiku. Laska
        była całkiem fajna ale najważniejszy był dla mnie fakt, że mieszkała
        w takim miejscu, który stwarzał świetną okazję na imprezki i tego
        typu życie studenckie. Kiedy zamieszkałem tam z nią to jakbym nabrał
        wiatru w żagle. Kiedy ona wyprowadziła się z akademika już mi na
        niej tak nie zależało. Teraz myślę, że chodziło mi tylko o możliwość
        dobrej zabawy i korzystanie z życia a nie wiązanie się jakoś na
        przyszłość..
        W tej chwili już inaczej podchodzę to życia, zawsze w pierwszej
        kolejności stawiam odpowiedzialność za to co robię, szczególnie
        kiedy dotyczy to innych ludzi... Jakoś nie wyobrażam sobie obecnie,
        że przez kilka lat mógłbym kogoś zwodzić i wymigiwać się od
        jednoznacznych deklaracji...
        • zza_sciany Re: tu nie chodzi o jego wiek 08.09.09, 13:48
          wybiegnij myślami o 10lat. Ty lat 38, on lat 34. Twoja córka lat 18scie i jego
          skłonności do lasek. Zaje@@@@iscie, nie?
    • ania78p Re: Samotna matka - młodszy męźczyzna 08.09.09, 18:06
      Daj sobie z nim spokój. Sama zobaczysz czy mu zależy na was.
    • gazetowy.mail Re: Samotna matka - młodszy męźczyzna 08.09.09, 18:18
      Wiek nie ma nic do rzeczy. Po prostu Ty już jesteś matka-polka z
      kredytami a on na początku dorosłej drogi. Dałaś mu to czego
      koleżanki mu nie dają. Mieszkanie, kasę, auto. Za to Cię bzyknie i
      każdy zadowolony. Jeżli ktoś będąc z kimś nie zakłada wspólnoty bo
      przecież i tak się rozstaniemy tzn , że nie kocha i jest otwarty na
      inne cały czas. Rada na to - znajdź sobie nowego popychacza. Tylko
      nie mieszaj go do swoich kredytów i mieszkania. Pomyśl glową a nie
      du.
Pełna wersja