Stawki czynszu stare - czy jednak nowe?

16.12.09, 00:22
Jak jest u Was? U nas niby stoi, że bez zmian - a prawie 10PLN
więcej niż na poprzednim wyliczeniu.
    • magratt Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 16.12.09, 13:56
      smootek napisał:

      > Jak jest u Was? U nas niby stoi, że bez zmian - a prawie 10PLN
      > więcej niż na poprzednim wyliczeniu.

      To może osób Wam przybyło? U nas to samo za mieszkanie, ale zmalało
      za miejsce postojowe.
      • oscarek Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 17.12.09, 00:03
        U mnie wszystko chyba tak samo, chodź nie wiem, bo otrzymanie wyliczenia na
        piśmie za czasów spółdzielni graniczyło z cudem i tylko raz, 3 lata temu ktoś mi
        to na kartce odręcznie wypisał po zakupie mieszkania.

        Tak więc osobiście wielki plus dla p. Tomasza za konkretną, spersonalizowaną
        informację. Jeśli o wszystkich sprawach w taki sposób będzie informował
        właścicieli, to dla mnie bomba. Dotychczas szlak mnie trafiał na totalny brak
        informacji od spółdzielni i jej organów.

        Na marginesie, miejsca postojowe w garażu naziemnym staniały po sprzedaniu
        wolnych miejsc przez syndyka. Wychodzi na to, że wcześniej wszyscy składali się
        na utrzymanie całego parkingu, nawet tego pustego, za który aby zostawić tam
        samochód i tak trzeba było dodatkowo zapłacić.
      • smootek Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 17.12.09, 10:23
        Nie przybyło osób. Przybyło złotówek. Mam poprzednią karkę ze
        Spółdzielni - ręcznie napisaną,ale tak jest mnie o niecałe 10PLN.
        Niby niewiele - ale jak mi ktoś pisze, że się nie zmieniło - a się
        zmienia - to nawet jeśli to spersonalizowana informacja - to
        nieprawdziwa - przynajmniej w moim przypadku. Rozumiem, że
        odosobnionym.
        Dla mnie pisanie na temat tego człowieka, że "bomba" i "brawo" -
        jest jakimś nieporozumieniem. W kontekście zaniedbań - każde
        działanie inne będzie lepsze - ale tak jak napisałęm - czego by nie
        zrobił - sposób w jaki się tu pojawił na zawsze dyskredytuje mnie tę
        personę i jego polecznika-syndyka. Kto z nim osobiście rozmawiał -
        wie, że nie jest to kukturalna i przyjazna osoba - jaką chce się
        jawić. Koniec.
    • lombardele Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 17.12.09, 11:54
      czy ktoś może podać numery kont do opłat za nasze mieszkanka , może coś się
      zmieniło...? , a jeśli nie to przyda się nie tylko mi .
      • smootek Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 17.12.09, 12:53
        BZ WBK 7 Oddział Warszawa
        93 1090 1841 0000 0000 1299 2919

        To konto z zawiadomienia o wysokości opłat. Dotąd były dwa konta -
        za eksploatację i konto funduszu remontowego. Teraz nic na ten temat
        nie napisano w tym ostatnim zawiadomieniu.
        • jgladosz Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 17.12.09, 14:04
          No prosze, człowiek to się zawsze czegos nowego dowie. Od dwóch lat płacę czynsz
          i fundusz remontowy na to samo konto. Nigdy nie slyszałam o tym, że było jakies
          drugie. Może to dlatego, że nie byłam członkiem spółdzielni albo co. smile. U mnie
          w sumie opłaty są te same by the way
          • lombardele Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 18.12.09, 17:18
            48 1090 1841 0000 0000 8403 3506
            ja od trzech lat wpłacam na takie konto ...
            wygląda , że jest klika kont .
            • smootek Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 18.12.09, 18:03
              A to podane przeze mnie okazało się błędne - i to nie z mojej winy.
              Kolejny przykład profesjonalizmu. Wczoraj pojawiły się w skrzynkach
              erraty. Nie wpłacajcie na podane wyżej konto. Może ktoś wrzuci to
              poprawne?
              • oscarek Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 21.12.09, 16:54
                smootek, wyluzuj... człowiek sie pomylił o 1 cyfrę, a ty go odrazu chcesz wieszać.

                Co do reszty zdziwionej zmianą numeru konta informuję:
                - pismo o tym dostaliśmy chyba wszyscy w listopadzie do skrzynek
                - 2 grudnia zeskanowałem i wrzuciłem swoją kopię na stronę kondratowicza18.pl
                - potem były wyliczenia opłat z informacją o nowym koncie (z pomyłką w numerze)
                - potem było pismo z informacją o błędzie w numerze konta i podanie w nim poprawnego

                Jak w związku z powyższym można było nie zauważyć faktu pojawienia się wspólnoty
                w miejsce spółdzielnie oraz faktu, że wspólnota ma swoje konto a spółdzielnia swoje?
                • smootek Re: Stawki czynszu stare - czy jednak nowe? 21.12.09, 20:12
                  Ten człowiek myli się o 4 tysiące złotówek w tym miejscu. Ja tam te
                  kilka swoich dałbym chętnie komuś wybranemu demokratycznie i na
                  zasadach transparentnych.
                  A swoją drogą - jak się podaje numer konta - to warto sprawdzić go -
                  bo są takie sprawy w działaniach profesjonalnych, które kompromitują
                  bardziej niż inne.
                  W działaniach osoby, co udaje, że się zna na zarządzaniu
                  nieruchomościami błąd w numerze konta jest dla mnie z gatunku tych
                  kompromitujących najbardziej.
                  Teraz czekam tylko profesjonalnej choinki z życzeniami za szybką -
                  od uczciwie wybranego przez Wszystkich zarządcy... Powinien w tych
                  życzenaich podziękować nam, że pozwoliliśmy mu się tu pojawić - no i
                  że dajemy mu szansę. Ciekawe czemu przeprosiny na kartce były w
                  liczbie mnogiej? Mamy więcej odpowiedzialnych w tej sprawie? Tak się
                  zastanawiałem, czemu jak się popełnia błędy - to już nie ma imienia
                  i nazwiska? No chyba, że chodzi o to rangę urzędu, że oto My i Nasz
                  Majestat... smile

                  Naprawdę czasem chciałbym wierzyć w ludzi bardziej - ale wobec
                  zaistniałych okoliczności - to bardziej niż trudne.
                  Np. gdybym mógł uwierzyć, że oto było tak:
                  Pewnego dnia, wrześniowego?, pod naszą zaniedbaną antresolą wpadło
                  na siebie dwóch całkowicie obcych sobie ludzi, i że po krótkiej
                  wymianie kurtuazyjnych przeprosin Panowie byli bardzo zadowleni tym
                  niespodziewanym spotkanie, które miało wkrótce zaowocować
                  dalekoidącymi i brzemiennymi w skutki decyzjami dla lokalnej
                  społęczności. Bo po krókiej rozmowie, nieznani sobie jeszcze przed
                  chwilą, uzgodniliby, że oto Wyższa Opatrzność doprowadziła do ich
                  spotkania. Bo jeden właśnie szukał Zarządcy, który wreszcie po
                  latach zmagań doprowadzi do naprawy antresoli - bęzie mógł ze
                  spokojem wycofać się z funckji Syndyka, a drugi właśnie kręcił się
                  po okolicy szukają w okolicy posady zarządcy nieruchomości - bo
                  akurat wpadł na pomysł, że musi zmienić coś w swoim nieciekawym,
                  wręcz - nudnym życiu. I zaczął od deczyji o zmainie profesji.
                  Postanowił rzucić handel maszynami i jako całkiem wolny poświęcić
                  się poprawie losu innych, co nie potrafią jak on brać losu w swoje
                  ręce. I w dodatku uznał, że te marne 4kPLN mu wystarczy - tak na
                  początek, i że niczego więcej nie chce - tylko, by ten pierwszy
                  złożył ten wniosek do sądu - by mógł jak najszybciej zacząć swą
                  misję! (Warto zaznaczyć, że całkiem bezintersownie - poza tą drobną
                  zapłatą! - za to dla naszego dobra). I jak się rzekło - tak się
                  stało.

                  I naprawdę tak bardzo, bardzo bym chciał uwierzyć, że oto takie
                  cudowne bezinteresowne, i cudwnie wpisujące się w nasze problemy,
                  spotkanie miało miejsce. I chciałbym wierzyć, że to wszystko dla
                  mojego (i Twojego) dobra, i że od teraz będziemy dośiwadczać
                  długotrwałej ekstaza i ekscytacji profesonalizmem - tak uczciwie
                  wybranego człowieka znikąd, który zna się na wszystkim. I że
                  gospodarska troska, o jaką sami nie zadbaliśmy, od teraz - do
                  wieczności spowoduje naprawę antresoli i wszystkich bolączek tego
                  miejsca.
                  No wtedy byłoby naprawdę fajnie.

                  No, ale niestety, taką mam parszywą naturę, że nie lubię lepkich
                  rąk, załatwiania na boku. po cichu, tak by wszyscy byli zadowoleni -
                  a niektórzy nawet bardziej. No i nie ma luzu. A jak ktoś chce
                  wierzyć w istnienie tzw. mniejszego zła - to powodzenia!
Pełna wersja