Kino czeskie w kinie "Świt"

05.01.10, 14:36
Zapraszamy na nowy cykl seansów w kinie Świt. Adresatem są nie tylko studenci
ale wszyscy mieszkańcy Warszawy. Proponujemy kino ambitne, ale i też nie
stroniące od rozrywki. Wraz z Vivarto chcemy pokazać filmy, które krótko
gościły na ekranach polskich kin, a według nas są warte przypomnienia.
Planujemy również premiery filmowe. A to wszystko za jedyne 8 zł!

W styczniu proponujemy kino czeskie. O kinie czeskim można pisać wiele.
Kojarzy nam się ono ze swoistym poczuciem humoru tak dobrze rozumianym u nas.
Jest to jednak humor, który niejednokrotnie zmusza nas do reflkesji. I tak
chcemy zacząć nasze czwartkowe cykle: optymistycznie, adekwatnie do karnawału
i jednocześnie nie uciekając od głębszych przemyśleń.

7 stycznia
"Młode wino"
reżyseria: Tomáš Bařina
scenariusz: Tomáš Bařina
zdjęcia: Martin Preiss
czas trwania: 90 min.
Honza ma kumpla Jirkę, który nie jest wprawdzie zbyt inteligentny, ale ma
jedną „dobrą" cechę. Ma niesamowity wpływ na kobiety, które poddają się jego
urokowi zupełnie bezkrytycznie. Z tej umiejętności obaj przyjaciele często
korzystają podczas swoich drobnych oszustw i wybryków.

Honza przypadkiem dowiaduje się, że jego dziadek jest śmiertelnie chory.
Postanawia spełnić największe marzenie jego życia. Organizuje wyprawę za ocean
do Argentyny. Zanim jednak dziadek spokojnie opuści swoją winnicę, Honza musi
obiecać, że będzie jej doglądał podczas jego nieobecności. Zapowiada się
piękna pogoda, a przez te kilkanaście dni przecież nic nie może się
wydarzyć... ale czy na pewno?

14 stycznia
"Dzikie pszczoły"
reżyseria: Bohdan Sláma
scenariusz: Bohdan Sláma
zdjęcia: Diviš Marek
muzyka: Miroslav Šimáček
czas trwania: 114
Życie w małej wiosce położonej w północnych Morawach, z dala od wielkiego
świata i jego rozlicznych konfliktów, składa się z dwóch elementów -
"nicnierobienia" i przesiadywania w barze. Po czterdziestu latach komunizmu
pozostały tylko na wpół zrujnowany kościółek, opuszczone obszary rolne,
99-procentowe bezrobocie i bar. Swoją bezradność mieszkańcy wioski maskują
poczuciem humoru i nadzieją na... "wydarzenie roku", czyli - zabawę u strażaków.

Kaja, syn samozwańczego mędrca wioski, jest nieśmiałym leśnikiem, któremu
wpadła w oko Bożka, prowadząca w wiosce sklepik. Jednak dziewczyna skłania się
raczej ku Ladzie, lokalnemu dandysowi, naśladowcy Michaela Jacksona. Kaja nie
może się z nim równać. Niespodziewanie jednak do wioski powraca jego brat i
rozpoczyna się zabawa u strażaków. Następnego ranka nic nie będzie już takie,
jak dawniej...

21 stycznia
"Jedna ręka nie klaszcze"
reżyseria: David Ondříček
scenariusz: Jiří Macháček , David Ondříček
zdjęcia: Richard Rericha
muzyka: Jan P. Muchow
czas trwania: 103
Wszyscy, którzy spodziewali się po Davidzie Ondricku powtórki z "Samotnych",
będą zapewne zaskoczeni i rozczarowani. "Jedna ręka nie klaszcze" to wprawdzie
film pełen postaci równie dziwacznych, sportretowanych jednakże w dużo
ciemniejszych barwach. Owszem, jest tu surrealistyczny dowcip, ale bliższy
ponurym żartom Rolanda Topora niż poczuciu humoru zazwyczaj kojarzonemu z
komediami kręconymi nad Wełtawą.

Różnice między oboma filmami łatwo zauważyć zestawiając ze sobą postacie,
jakie gra w nich znakomity aktor Ivan Trojan. W "Samotnych" wcielił się w
Ondreja, ojca rodziny ulegającego chorobliwej fascynacji sporo młodszą od
siebie dziewczyną. Ondrej był irytujący, nieodpowiedzialny, zapewne szalony,
ale w sumie pocieszny. W "Jedna ręka..." bohater grany przez Trojana budzi
zarówno uśmiech politowania, jak i autentyczny strach. To prawdziwy wariat
opętany rządzą władzy - tyleż groteskowy, co niebezpieczny. Prowadzona przez
niego wegetariańska restauracja, w której podziemiach przygotowywane są
potrawy ze zwierząt objętych ochroną, pasowałaby do którejś z makabresek
twórcy literackiego pierwowzoru "Lokatora".

O ile humor "Samotnych" ujmował lekkością i brakiem ograniczeń, to ponure
żarty w kolejnym filmie Ondricka wydają się ciut przyciężkie, niekiedy wręcz
pozbawione smaku. O ile przeplatające się wątki w "Samotnych" składały się na
barwną panoramę życia praskich dwudziestokilkulatków, to korowód ponurych
dziwaków z "Jedna ręka..." zdaje się zmierzać donikąd.

Tę samą sympatię budzi jedynie twarz Jiriego Machacka, wiecznie upalonego
Jakuba z poprzedniego filmu Ondricka, który tu staje się łatwowiernym Standą
dającym się wrobić w przemyt orłów ze Słowacji.

28 stycznia
"Niedźwiadek"
reżyseria: Jan Hřebejk
scenariusz: Petr Jarchovský
zdjęcia: Jan Malíř
czas trwania: 98
Jirka, Roman i Ivan to przyjaciele ze szkolnej ławki. Dziś mają po 35 lat i
choć ich drogi życiowe są odmienne, szkolna przyjaźń pozostała taka sama.
Wszyscy trzej są żonaci i każdy z nich robi karierę zawodową w zupełnie innej
dziedzinie. Jirka jest właścicielem galerii, Roman - lekarzem, a Ivan
dyplomatą. Niby wszyscy żyją podobnie, ale Ivanowi zawsze powodzi się jakby
odrobinę lepiej. Ma lepszą posadę, szczęśliwsze małżeństwo, więcej potomstwa.
Jirka i Roman wciąż zadają sobie pytanie: jaka jest recepta Ivana na
szczęście? Koniec końców, okazuje się ona bardzo prosta: dobrze jest znać
prawdę i głośno o niej śpiewać, ale lepiej znać prawdę i śpiewać o śliwkach...

Film tworzą trzy przeplatające się małżeńskie etiudy. Kiedy jedna się rozwija,
zaczyna się kolejna, która nawiązuje do pytań pojawiających się w poprzedniej
lub zmienia je. Tak jak torty niedźwiadki pieczone przez Annę, które składają
się z wielu warstw kremu i ciasta, film Niedźwiadek to wielowarstwowa historia
o trzech mężczyznach i pięciu kobietach wplątanych w absurdalne sytuacje.

Historia opowiedziana w Niedźwiadku to mozaika ułożona z rozmaitych życiowych
doświadczeń twórców, którzy inspirowali się własnym życiem i losem swoich
przyjaciół. "Zastanawialiśmy się, dlaczego wtedy nie byliśmy w stanie
przewidzieć pewnych rzeczy, skoro byliśmy tak blisko nich", mówi reżyser Jan
Hřebejk. "I oczywiście zastanawialiśmy się sami nad sobą, nad swoimi
wątpliwościami. Niedźwiadek to bardzo osobista historia, która może wydać się
zabawna dla tych, których opowieść nie dotknie emocjonalnie, ale ci, którzy
będą nią dotknięci, od razu utożsamią się z naszymi bohaterami".

Więcej informacji na www.kinoswit.pl

Bilety zawsze 8 zł. Dla wszystkich, którzy przed seansem powołają się na
portal dlaStudenta.pl wstęp wolny
    • gosc.wrt Re: Kino czeskie w kinie "Świt" 13.01.10, 10:41
      Dobre miejsce na przegląd filmowy.
Pełna wersja