wymiana wodomierzy

10.02.10, 16:06
czy ktoś wie po co i za czyje pieniądze zaczęła się akcja wymiany wodomierzy ...?
u mnie bez zniszczeń się nie uda , tak stwierdzili fachowcy - więc zostali
wyproszeni ...
wodomierze moje mają nienaruszone plomby , pracują w/g mnie prawidłowo .
    • dobry-cham Re: wymiana wodomierzy 11.02.10, 00:03
      jestem w szoku !!!!twoja wiedza (ustawa o wł lokali)o swoich prawach
      i obowiązkach jest porażająca.
      WODOMIAR jest urządzeniem mierzącym pobór wody w lokalu. jest
      urządzeniem legalizowanym --na 5 lat.
      Po tym terminie urządzenie trzeba zalegalizować na kolejne 5
      lat.Najczęściej polega to na wymianie na nową sztukę .Można byłoby
      zdjąć stary ,oddać do zalegalizowania i ponownie
      założyć ...........ale legalizacja trwa a w tym czasie nie można
      byłoby korzystać z wody. Dając nowe urządzenie wychodzi niewiele
      drożej .
      Jeżeli chodzi o dostęp ,a raczej brak dostępu to powiem ,że
      instalacja wodna jest częścią wspólną.
      Obowiązkiem właściciela lokalu jest na każde wezwanie udostępnic
      dostęp do urządzenia.Mieszkaniec korzystając z lokalu powinien to
      uwzględnić .Zamurowywując te wodomiary musi się liczyć z tym że
      kiedyś będzie musiał to "zburzyć / zniszczyć" .Czasami trzeba gdy
      wydarzy sie awaria -pęknie rura .
      Niestety za zniszczenia straty nikt pieniędzy nie odda.
      Gdyby ktoś nadal nie chciał wymienić to ............zarządca zgłasza
      ten fakt do INSPEKTORA NADZORU BUDOWLANEGO ,a ten może przywalić
      grzywnę do 5.000 tyś złotych.
      Jak ktoś ma ich nadmiar to może "kozaczyć "dalej.
      • smootek Re: wymiana wodomierzy 11.02.10, 22:17
        "WODOMIAR jest urządzeniem mierzącym pobór wody w lokalu. jest
        urządzeniem legalizowanym --na 5 lat.
        Po tym terminie urządzenie trzeba zalegalizować na kolejne 5
        lat.Najczęściej polega to na wymianie na nową sztukę."

        Nasze mają ponad 8-7 lat w zależności od klatki. Czyli 2 do 3 lat
        mieliśmy nielegalizowane wodomiary. Czemu tak było? I ciekawe czemu
        akurat teraz ta sprawa stała się tak pilna?
        • dobry-cham Re: wymiana wodomierzy 12.02.10, 12:49
          Jeśli maja rzeczywiście więcej jak 5 lat ,to w myśl przepisów każdy
          z was może zanegować rozliczenie wody ----
          • lombardele Re: wymiana wodomierzy 16.02.10, 21:45
            szanowny panie dobry-cham
            moje wiedza na temat wodomierzy i praw lokalowych jest wystarczająca
            mi do życia , a moje pytanie na forum to nie kozaczenie . posiadam
            mieszkanie na mokotowie , wspólnota też jest , wodomierze mają ok 13
            lat i nikt nie myśli o ich wymianie . nasze wodomierze były
            montowane w 2000r , ale kupione też pewnie były nienajświeższe ...
            skoro taki jesteś wszystkowiedzący to może znasz dokładnie wymiary
            otworu który powinien być pozostawiony w mieszkaniu , u mnie 20/30
            okazał się za mały zarówno w kuchni jak i w toalecie , bo panowie
            mieli półmetrowe klucze . co do karania , to ogranicz się do swojego
            podwórka .
            • smootek Re: wymiana wodomierzy 16.02.10, 22:16
              Panowie oprócz półmetrowych kluczy nie mają dobrej woli pomocy. Mają
              muchy w nosie, są obrażeni, jakby zawód hydraulika wybrał za nich
              ktoś inny.
              Wszystko przypadkowe - i całkiem inne niż obiecują ogłoszenia w
              windach. Dziś miał być dzień bez wymainy - magik pojawiał się 2
              razy. W dniu wymiany - nikogo nie było o podanych godzinach.
              Bałagan straszny.
              I jakieś pisanie raportów.
            • dobry-cham Re: wymiana 17.02.10, 20:30
              gratuluje wiedzy !!!! Nie ma sensu żeby pisać to jeszcze raz.
              Jak traficie na "DOCIEKLIWEGO" to wtedy zobaczycie (mieszkańcy i
              Zarząd)co znaczy przestrzeganie prawa .
              Jeśli chodzi o parametry otworu to >>po to są namiary na firmę by
              zgłosić że "pracownik jest chory na głowę "
              Masz prawo mieć inne zdanie .
              Jeśli rzeczywiście masz rację to ty "ustalasz termin następnej
              wizyty" a firma przyjmuje wiadomośc bez protestu.( wydaję mi się że
              szanująca się firma tak by postąpiła)
              czasami najtaniej to nie znaczy najlepiej ( dlatego tanio że
              montażem wodomiarów zajmuje się "piekarz","dekarz"
              student,emeryt,)
    • jgladosz Re: wymiana wodomierzy 11.02.10, 14:17
      Co do wymiany wodomierzy, to tak mi się jakoś przypomniało, że od jakiegoś
      dłuższego czasu (nie wiem z rok), nikt mnie nie prosił o spisanie stanu
      wodomierzy. Kiedyś coś mi się kojarzy, że były jakieś informacje, np w windzie,
      żeby przynieść spisany stan liczników, ale od dłuższego czasu takowych nie
      widziałam. W taki razie zastanawiam się, na jakiej podstawie przychodzą mi
      rozliczenia wody. Hmm, czyżbym coś przegapiła ??
      • smootek Re: wymiana wodomierzy 11.02.10, 22:13
        Zasada taka, że ochrona w dyżurce zbierała rozliczenia na koniec
        kazdego kwartału. Robiono wyliczenia na podstawie ostatniego
        dostarczonego przez Ciebie odczytu.
    • spolecznik1 Re: wymiana wodomierzy 22.02.10, 19:59
      U mnie bylo bardzo sprawnie.Panowie mili. Cala akcja 15 min
      Jezu wy tylko marudzicie , nic sie nie robi zle
      wymieniają tez złe .
      Marudzicie tyle lat i nic z tego nie ma
      • inecita Re: wymiana wodomierzy 23.02.10, 13:11
        U mnie było raczej NIESPRAWNIE.
        Ogłoszenie w windzie:
        Pierwszy termin 15 lutego - 12h od 8 rano do 20.30
        Drugi - kilka godzin 18 lutego
        Trzeci po telefonie do administratora.
        15 lutego siedze caly dzien na tyłku - czekam na panów, bo chciałam
        juz w pierwszym terminie dowiedziec sie czy bedzie trzeba cos
        demontowac, ale na klatce całej cisza, pytam sąsiadów ale u żadnego
        z nich nie było monterów. No trudno, o 21.00 stwierdzam ze 18 lutego
        znowu trzeba kiblować.
        16 lutego ding dong do drzwi o osmej rano, w szlafroczku otwieram i
        panowie informują mnie ze chcieliby wymienic liczniki, mówię im więc
        ze może za godzinę to zdążę się wykąpac i ogarnąc. W odpowiedzi
        słyszę "A JA PROSZĘ PANI NIE WIEM CZY TU JESZCZE BEDZIEMY ZA
        GODZINĘ, TO MAM ZANOTOWAĆ DRUGĄ ODMOWĘ WPUSZCZENIA DO LOKALU, TAK?"
        hola hola jaką DRUGĄ i jaką ODMOWĘ, po pierwsze mieliscie byc
        wczoraj po drugie dzis nie jest termin... Na co słyszę że KOLEDZY TU
        WCZORAJ NA PEWNO BYLI I NIKOGO NIE ZASTALI I SKORO ONI TAK WPISALI
        TO ZNACZY ZE BYLI A DZIŚ ZA GODZINĘ NIE MOGĄ WIĘC TO DRUGA ODMOWA
        UDOSTĘPNIENIA LOKALU I TRZEBA DZWONIC SOBIE DO ADMINISTRATORA.
        Po telefonie do pana Dudowicza panowie zjawili się ponownie za
        godzinę, z resztą pan Dudowicz doskonale wiedział że poprzedniego
        dnia nastąpiła obsuwa i panow nie było w tej klatce co trzeba.
        • pieskuba Re: wymiana wodomierzy 23.02.10, 13:21
          U nas wizyt było pięć czy sześć Zaczęły się dopiero po telefonie do
          p. Roberta, bo panowie pierwszego dnia byli w zupełnie innym miejscu
          niż mieli być. Dodatkowo nie mieli odpowiednich narzędzi i nie mogli
          przykręcić wodomierza, bo klucz był za duży (albo zupa była za
          słona). Poza tym dyskretnie wyszczerbili płytkę zamykającą
          wodomierze i żebym nie zauważyła kazali "na razie nie zamykać".

          Poza tym jeden był sympatyczny, a drugi ewidentnie bardzo nie lubił
          swojej pracy, ludzi, świata i w ogóle niczego nie lubił.
      • smootek Re: wymiana wodomierzy 23.02.10, 22:20
        Nic się nie robi źle. To prawda.
        Jak się źle robi - to jest po prosty źle. I nie mów, że mamy mówić,
        że jest dobrze - jak nie jest.
        U nas zamierzali kuć - twierdząc, że się nie da z całą pewnością,
        się nie da, to wszystko wina tych i w ogóle dramat i że oni musza
        się z tym borykać. I Pan zerkał, czy ja zerknę do sakiewki. Nie
        zerknąłem.
        Powiedziałem, że dla mnie może zostać ten stary.
        Czekałem co się wydarzy. Po dwóch dniach ten sam facet zrobił w
        cudowny sposób to, co nie było możliwe wcześniej.

        Najlepiej, gdy robi się dobrze, terminowo i bez takiego zadęcia.
        Nie rozumiem tylko, w jaki sposób spółdzielnia i Syndyk majac kasę
        na koncie tolerował, że były nielegalizowane liczniki przez 3 lata.
        I że tak można. Dla mnie sprawy są proste - czemu w sprawie anten
        nie było opieszałości w ich umieszczaniu? I czy np. jeszcze o czymś
        nie zapomniano. Ciekawe też, czy wynagrodzenie syndyka było z powodu
        zaniechań i zaniedbań niższe od tego, jakie powinien sobie wypłacać
        za uczciwą pracę. To tak gwoli narzekania na przeszłość i
        teraźniejszość.
Pełna wersja