ul. świętego Wincentego (a Paulo)

06.07.05, 19:23
Jeśli mam jechać tą ulicą na rowerze to wolę pojechać krawędzią pola
folwarcznego (widzę, że ścieżką wzdłuż zaciszańskiej miedzy jeździ co raz
więcej osób). Ulica poza doraźnym łataniem nigdy nie była kompleksowo
remontowana. Pomiędzy Podobną a Budowlaną brakuje odwodnienia (nawet rowów
chłonnych nie ma). Chodnik jest krzywy i wąski - czy tak powinna wygladać
jedna z głównych ulic dojazdowych do 90 tysięcznego osiedla?
    • radiogaga Re: ul. świętego Wincentego (a Paulo) 02.08.05, 11:10
      O przepraszam - waść widać z gminusmile wzdłuż wincentego są rynsztoki, ale między
      d.pętlą tramwajową a budowlaną...
      • sloggi Re: ul. świętego Wincentego (a Paulo) 02.08.05, 11:13
        radiogaga napisał:

        > O przepraszam - waść widać z gminusmile wzdłuż wincentego są rynsztoki, ale
        między d.pętlą tramwajową a budowlaną...

        Wskaż te rynsztoki wzdłuż cmentarnego muru.
        • pburkiewicz Re: ul. świętego Wincentego (a Paulo) 02.08.05, 13:44
          Rzeczywiście radiogaga ma rację, po stronie pól PGR (d. AGRIL) ciągną się
          rynsztoki, ale nie brukowane kocimi łbami, tylko wyłożone z płytek betonowych.
          Nie zmienia to postaci rzeczy, że Wincentego ma kiepską kanalizację...
          • badziewiak_leon Re: ul. świętego Wincentego (a Paulo) 02.08.05, 17:41
            pburkiewicz napisał:

            > Nie zmienia to postaci rzeczy, że Wincentego ma kiepską kanalizację...

            Jak widzę - waść zwykł używać eufemizmów.

            Po naszemu - robotniczemu, w rzeczonym miejscu Wincentego znajduje się jezioro
            okresowe, które istnieje jak sięgam pamięcią i ile pamiętać zdołam - obecnie
            zagrożone nieco rozwojem industrialnym - za czasów młodości mej zawsze
            objawiające się po deszczu i efektujące gigakorkiem w obie strony, w którym to
            stojąc miałem okazję do wielu przemyśleń.

            Proponuję więc po pierwsze - nadać temu jezioru jakąś adekwatną nazwę, po
            drugie - postawić tablicę, po trzecie - wpisać tę perełkę przyrody Warszawskiej
            na listę UNESCO lub czegoś podobego, po czwarte - zabronić budowy kanalizacji
            deszczowej w tym miejscu, ze względu na ochronę krajobrazu.
            hough
            • pburkiewicz Re: ul. świętego Wincentego (a Paulo) 02.08.05, 18:43
              Tylko czemu jesteś tak agresywny i złośliwy? Widać nie umiesz rozmawiać, i
              rzeczywiście - badziewiak z Ciebie!
              • pburkiewicz do Leona 02.08.05, 18:58
                Nie chcę żeby waść źle mnie zrozumiał, ale są gorsze ul. niż Wincentego (np
                Swojska, Lazurowa, Kaliskiego przy Radiowej), więc nie uważam, iż "kiepskie" to
                eufemizm. Jest to adekwatne stwierdzenie. Uważam zatem iż wypowiedź Leona była
                po prostu złośliwa. Zamiast słów krytyki -ironia i w/w eufemizm.
            • m.warszawiak Już awntura... 02.08.05, 18:51
              Dlaczego zawsze musi znaleźć się ktoś kto czepi się innego i rozpoczyna
              awanturę? Aha, pseudo-inteligencie badziewiaku-leonie, przymiotniki piszemy
              małymi literami. Cóż, słoma z butów ci wyszła...
              • badziewiak_leon Re: Już awntura... 03.08.05, 13:44
                O qrde - ale się porobiło!
                Sorki dla wszystkich za niezwykle złośliwą i agresywną wypowiedź człowieka ze
                Słomą w Butach.

                Już taki ... jestem (jak mawiał pewien wąż w dowcipie o krokodylu i wężu) -
                złośliwy z natury, aczkolwiek nie agresywny i na dodatek rodzony Warsiawiak,
                który z przyzwyczajenia tak samo jak Boski pisze Warszawski - wbrew wszystkim
                regułom savoir vivre, czy jak się to tam pisze.

                Jeśli chodzi o klimaty związane z moją rodzinną Pragą (niestety miejsca
                urodzenia się nie wybiera), reprezentuję opcję ludzi głęboko zniesmaczonych
                okolicą, w któej muszą (sic!) żyć. I mam wrażenie, że ci ludzie (czyli ja) też
                mają prawo głosu.

                Może sarkazm i ironia nie pasują do kulturalnych wypowiedzi, ale moim zdaniem
                jest to reakcja o równej mierze do prezentowanych na siłę komplementów wobec
                okolicy, w której mieszkam. Po prostu mam dysonas poznawczy, gdy czytam o
                niezwykle cennych zabytkach czy niebywałych zaletach krajoznawczych Bródna,
                Targówka lub Pragi. Wystarczy przejść się po rzeczonych okolicach, wstąpić do
                jakiejś uroczej starej kamieniczki na Targowej, powąchać klatkę schodową,
                porozmawiać z mieszkańcami, by odnieść całkiem przeciwne wrażenia.

                Swego czasu niebywale zirytował mnie pewien polityk, w którego programie była
                rewitalizacja Praskiej Starówki i tak mi już zostało (wobec kompletnego
                absurdu, jakim jest owa nazwa).

                Generalnie lubię sentymentalną atmosferę i miłą okolicę. Ale takowych w całej
                Warszawie jakoś uświadczyć nie mogę - o wiele sympatyczniej czuję się choćby na
                rynku w Serocku.

                Dla mnie jest to miasto-koszmar, bez żadnej własnej "duszy" - szare, nijakie i
                strasznie brudne.

                Niemal każde inne polskie miasto czy miasteczko ma w sobie 200% więcej swojości
                itp. cech, nie wspominając już o "niewymuszonych" zabytkach.

                A, że nie mieszkam na Woli czy na starożytnym Ursynowie czy na szlachetnym
                Grochowie, tylko na Bródnie, takowoż wypowiadam się o tym co dobrze znam i
                czego doświadczam.

                Tyle teorii - do rzeczy zaś:
                - Ulica św. Wincentego a Paulo - przez mieszkańców nazywana
                swojsko "Wincentego" jest na odcinku muru cmentarnego koszmarem komuniakcyjnym -
                o wiele za wąska i nie posiada odwodnienia na wypadek deszczu. I nie ma tu
                najmiejszego znaczenia, fakt, że z jednej jej strony mógł kiedyś znajdować się
                rynsztok (nawet gdyby ten rynsztok budowali starożytni Rzymianie). Trzeba kurde
                wybudować tę kanalizację za pieniądze o wiele mniejsze niż kosztował pałacyk,
                zwany Ratuszem, stojący na końcu tej ulicy, gdyż owa kanalizacja ma o wiele
                większe znaczenie od tego pałacyku.

                Wtedy można by pomyśleć o jakimś sposobie uwypuklenia walorów tego traktu
                przycmentarnego np. czyniąc z niego deptak dla niedzielnych spacerowiczów, a
                postpole po drugiej stronie zagospodarowywując na drugą część cmentarza albo na
                parking lub urocze nowe osiedle dla miłośników cmentarnych klimatów.

                W obecnym stanie Wincentego jest ulicą brzydką lub zabałaganioną i to na całej
                długości z wyjątkiem okolic Ratusza.

                hough
                i nie denerwujcie się, proszę
                • pburkiewicz Jeszcze o Wincentego 03.08.05, 18:50
                  Faktycznie, masz rację. Ulica Wincentego-bądź jak kto woli - "Świętego
                  Wincentego a Paulo" wzdłuż muru cmentarnego jest za wąska. Tymczasem po drugiej
                  stronie ulicy marnują się pola d. PGR- można by na nich wytyczyć drugie pasmo
                  arterii.
                  • badziewiak_leon Re: Jeszcze o Wincentego 04.08.05, 09:53
                    To było by całkiem logiczne rozwiązanie - wszakże pozostałe dwa boki cmentarza
                    obsługiwane są już normalnymi ulicami. Poza tym na okoliczność 1 i 2 listopada
                    wskazany cmentarz nie ma żadnego przyzwoitego parkingu.

                    Poza tym na pozostałej części ul. Wincentego obok wąskiej jezdni jest dużo
                    miejsca wykorzystywanego głównie na jakieś budy handlowo usługowe i uklepaną
                    ziemię pomieszaną z gruzem, na której nawet trawa nie rośnie - można by to
                    wszystko hurtem pod spychacz i zrobić przyjazną dwupasmówkę pod oknami
                    miejscowych kamienic. Ech pomarzyć zawsze można ...

                    Ale nota bene odnośnie tego pola i działek pracowniczych - tam przez lata cały
                    czas coś jest uprawiane (ostatnio przestałem na to zwracać uwagę). Ciekaw
                    jestem do czego nadawało się zboże lub warzywa rosnące tuż przy drodze, którą w
                    ciągu godziny przejeżdża kilkaset samochodów i na dodatek na glebie, co do
                    której wiadomo, że jest przesiąknięta trupkiem. Parę lat temu był pomysł by
                    otworzyć tam drugą część cmentarza - ale wtedy zdaję się zrobił się wielki
                    krzyk i plany wybudowania tam kolejnego osiedla. Więc dalej zieje pustką między
                    Targówkiem i cmentarzem.
                    • arhe1 Re: ale żeś się Waść roooozpisaaaaał......... 04.08.05, 22:13
                      ja krótko w nawiązaniu do krytyki miasta. z grubsza się z nią zgadzam. to
                      miasto istotnie straciło ducha miejsca w wyniku tzw odbudowy - budowy na
                      gruzach nowego miasta według wzorców sowieckich - nie może wiec mieć duszy, bo
                      komuchy w takie rzeczy nie wierzą/yli. co do śmierdzących zabytków to wynik
                      tego,że wieksząść kamienic była zasiedlana z kwaterunku, a właściciele ich
                      praktycznie i dziś niemogą w pełni dysponować swoją własnością.
                      • badziewiak_leon Re: ale żeś się Waść roooozpisaaaaał......... 30.08.05, 13:51
                        arhe1 napisał:

                        > ja krótko w nawiązaniu do krytyki miasta. z grubsza się z nią zgadzam. to
                        > miasto istotnie straciło ducha miejsca w wyniku tzw odbudowy - budowy na
                        > gruzach nowego miasta według wzorców sowieckich - nie może wiec mieć duszy, bo
                        > komuchy w takie rzeczy nie wierzą/yli. co do śmierdzących zabytków to wynik
                        > tego,że wieksząść kamienic była zasiedlana z kwaterunku, a właściciele ich
                        > praktycznie i dziś niemogą w pełni dysponować swoją własnością.

                        Może więc jakiś bardziej rewolucyjny postulat (bez urazy z resztą). Uznajmy, że
                        bohaterskie miasto Warszawa jest generalnie zarabialnią pieniędzy i spalnią, a
                        stolicę zbudujmy od nowa w innym miejscu lub przenieśmy np. do Gdańska, Lublina
                        lub Wrocławia (rozumiem, że w Krakowie stolicy nie chcą, a w Poznaniu lub w
                        Gnieźnie nie mieli by na to pieniędzy). W sumie każde państwo (nasze też) co
                        jakiś czas zmienia stolicę - w naszym przypadku - ostatecznie jesteśmy ofiarą
                        koncepcji pewnego Szweda, który chciał sobie skrócić drogę do ojczyzny. Czy
                        powinniśmy w nieskończoność kontynuować tę szwedzką tradycję?
    • magoo_king Re: ul. świętego Wincentego (a Paulo) 14.01.06, 14:57
      Patroni naszych ulic

      Święty Wincenty

      Wincenty to imię kilku chrześcijańskich świętych i błogosławionych.
      Najpopularniejsi z nich to Wincenty Pallotti - założyciel zgromadzeń
      pallotyńskich, Wincenty Kadłubek - polski biskup i pierwszy Polak-kronikarz
      oraz Wincenty á Paulo - opiekun i patron ubogich. Który z nich jest patronem
      jednej z ważniejszych ulic Targówka ? arterii komunikacyjnej łączącej Pragę z
      Bródnem?

      Św. Wincenty Pallotti jest patronem jednego z praskich kościołów - na ul.
      Skaryszewskiej, Wincenty Kadłubek ma swoją ulicę w warszawskim Ursusie, możemy
      więc przypuszczać, że patronem naszej praskiej ulicy jest św. Wincenty á Paulo.

      ngp.pl/str/tekst596.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja