Szkoła 277 , Rarytas,Mpik i okolice(70i80te)

22.10.05, 16:49


Dużo frajdy sprawiło mi gdy całkiem przypadkiem trafiłem na to forum . Od
dawna już nie mieszkam na Bródnie ale miejsca o których się tu pisze są mi
szczególnie bliskie. Na Bródnie spędziłem 17 lat swojego życia. To tu na
początku lat 70 zaraz po sprowadzeniu się rozpocząłem naukę w szkole 277 na
Suwalskiej 29 (na początku jeszcze bez imienia Orzeszkowej) to tu bawiłem
się ”wojnę‘ na teranie budowy pawilonów na Kondratowicza a potem budowie
Mpiku. To stąd wyruszałem pierwszy raz samodzielnie autobusami M i 169 w
wielki świat,a kino Świt było całkiem przyzwoitym miejscem rozrywki .To tu
dotkliwie odczuwałem nieprzyjemności godziny milicyjnej dla małolatów stanie
wojennym 1982r.Tu robiłem prawo jazdy i uczestniczyłem w balangach.To tu....
To tylko ułamek wspomnień tamtych miejsc i tamtych czasów. Myślę że osób
które pamiętają tamte czasy jest dużo więcej. Zachęcam do pisania. Pozdrawiam
byłych i obecnych mieszkańców Bródna.
Artur
    • batafuko Re: Szkoła 277 , Rarytas,Mpik i okolice(70i80te) 23.10.05, 01:35
      17 lat to kawał czasu. Wielu z nas ma fajne wspomnienia z tej dzielnicy jak
      byli dziećmi.Jest co wspominać.
    • batafuko Re: Szkoła 277 , Rarytas,Mpik i okolice(70i80te) 24.10.05, 00:46
      Ciekawe, czy ktoś pamięta co to były tzw."spluwy" i do czego służyły?smile.Jaka to
      była zabawa i jak ryzykowna?
      • artur_54 Spluwy - próba analizy zjawiska 24.10.05, 10:14
        Odpowiadając na pytanie - oczywiście, to jasne że spluwy to kawałek rurki z
        którego za pomocą sprężonego powietrza w jamie ustnej, miotało się rozmaite
        pociski. Zjawisko spluwy jest niejednorodne i obejmuje pewien zbiór
        przedmiotów. Aby przybliżyć to pojęcie, poniżej krótkie omówienie tematu:

        Spluwy (jak każda broń) miały różny kaliber - największe były na głóg,
        jarzębinę czy niewyrośnięte rajskie jabłuszka. Wykonane były z aluminium,
        najczęściej pochodzącego ze sklepu przy ul. Wileńskiej, lub z anten TV. Była to
        długa, mocna broń dalekiego zasięgu, nadająca się do rażenia osób i mienia
        ulokowanego nawet na poziomie 3-4 piętra. Niestety, ze względu na gabaryty i
        nieporęczność, spluwy tego typu często podlegały konfiskacie, a zdobycie nowej
        było niezwykle utrudnione (jak każdej ciężkiej broni).

        Nieco mniejsze spluwy miotały porzeczkami, takimi białymi kulkami z krzewów,
        grochem itp. Wykonanie także aluminiowe lub plastikowe. Mniejszy zasięg,
        większa poręczność. Ze względu na możliwość strzału z dość dużą energią w
        stosunku do masy pocisku, chyba najlepszy kliber do zadawania dotkliwych
        obrażeń na średni i krótki dystans. Awaryjna możliwość użycia plasteliny, ale
        nie zalecane ze względu na duże zużycie i deficytowość tej amunicji.

        Najmniejszy kaliber to broń podręczna, szkolno - rowerowa. Te spluwy powstawały
        na bazie ołówków automatycznych, flamastrów itp. Najpopularniejsza amunicja to
        plastelina, która zabawnie przylepiała się do tablicy, sufitu, okularów a nawet
        czasem do czyjejś twarzy. W przypadku braku plasteliny awaryjną amunicję
        stanowiły kulki z przeżutego papieru. Ciekawą odmianą amunicji w tym wypadku
        był ryż (czy kasza?), którym fachowcy strzeli na krótką odległość ale za
        to "chmurą". Ci najlepsi potafili jednorazowo wypluć całe usta pocisków rażąc
        twarz, włosy i zakamarki odzienia wroga.
        • batafuko Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 24.10.05, 12:03
          Odpowiedź na pytanie jest tak wyczerpująca , że więcej chyba już nie można
          napisaćsmile.Szacunek dla super pamięci.artur_54, byłeś chyba specjalistą w
          obsłudze tej broni.
          • arbog Gra w kapsle 24.10.05, 19:04
            A kto pamięta grę w kapsle? Dla dzisiejszych dzieci zabawa prawie nieznana.
            Dobrze zrobiony kapsel posiadał flagę(pozyskiwaną przeważnie z atlasu
            geograficznego dla klasy czwartej)warstwę plasteliny lub korka,oraz wklejone
            nazwisko kolarza uczestnika wyścigu pokoju. Można nimi było grać w wyścigi na
            trasach narysowanych na asfalcie kredą(z białej cegły z budowy),krawężniku lub
            w zbijaka.
            • magoo_king Re: Gra w kapsle ... cd 24.10.05, 19:16
              najbardziej poszukiwanymi na "rynku" kapslami były "maściówy". czyli kapsle z
              opakowania po tzw kociej maści. Były niezwykle szybkie, a celność uderzenia
              była na poziomie 95 %. W stosunku do innych miała najlepsze parametry
              szybkościowe. Byli to niezwykle dalekosiężni "zawodnicy". Standardowy kapsel
              osiągał przy uderzeniu ze średnią siłą ok. 5 - 6 metrów. natomiast "maść" przy
              uderzeniu o tej samej sile mknęła na odległość 10 - 12 metrów. była więc to
              siła rażaca smile
              • przemyslaw.burkiewicz PISZCIE!!! 24.10.05, 20:33
                Oddział Bródo Towarzystwa Przyjaciół Warszawy zbiera materiały do opublikowania
                w formie książkowej III tomu wspomnień o dzielnicy. Proponuję, byście swoje
                wspomnienia spisali i zanieśli do siedziby Oddziału (Klub "Junona", ul.
                Bazyliańska 1, I piętro). Dyżury Zarządu Oddziału Bródno: każda środa w
                godzinach 13.00-15.00.
                Pozdrawiam!

                • magoo_king Re: PISZCIE!!! 24.10.05, 22:57
                  Przemysław wystarczy że Ty spiszesz nasze wspomnienia. spory fragment ksiązki z
                  tego bedzie smile
        • batafuko Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 24.10.05, 22:56
          A "hacle"? To była ciekawa amunicjasmile.Prosta i skuteczna, ale wymagająca
          specjalnej wyrzutni smile
          • magoo_king Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 24.10.05, 23:02
            o tak. uzyskanie gumki do hacli było niezłą umiejętnością. Miałęm tą
            satysfakcję iz byłem głównym producentem tej "broni" na pekinie. moje haclówy
            były wykonywane ze spinek do włsów tzw. wsówek. nosiły znamina bardzo dobrych.
            i tak najważniejsza była amunicja. ja produkowałem swoją z gwoździ o wysokości
            ok 2 cm. taka amunicja dawała dużą siłę rażenia. gołębie po niej padały, a psy
            przysiadały na dupie, za co serdecznie przepraszam ww psy.
            • batafuko Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 24.10.05, 23:29
              Ja używałem drutu w izolacji ciętego na takie krótkie kawałki.A broń owijałem
              takim cienkim kolorowym drutem. Ale była efektowna. Staruszek w tamtych czasie
              pracował z Elektrykami. Mnóstwo tego walało się po moim pokojusmile
              • artur_54 Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 25.10.05, 11:50
                Tak, haclówa owinięta kolorową izolacją to podstawa. Bardzo niebezpieczna broń.
                Pamiętacie podstawowy test sprawdzający - czy donosi do dychy? Czyli do 10
                piętra. No, i gumka kauczukowa - to był dopiero pełny wypas. Jako amunicja
                dobre były kawałki drutu aluminiowego w izolacji, w ostateczności szpilki.
                A pamiętacie szkolną wersję? To była sama gumka rozpięta między palcem
                wskazującym a kciukiem, albo trzymana obiema rękami a środek z haclem w ustach.
                I do tego hacle były ze zwiniętego papieru.
                • arbog "Sportowiec" i eMpik 25.10.05, 12:42
                  Pod koniec lat 70-tych najważniejszymi sklepami na Bródnie były dla małolatów
                  dwa sklepy na Kondratowicza:papierniczo-zabawkowo-sportowy "Sportowiec",oraz
                  eMPIK.Sportowiec był głównym punktem zaopatrywania się w
                  zeszyty,długopisy,plastelinę,pióra wieczne(np.z nabojami),zabawki(kiedyś
                  dostałem z tamtąd "resorowca"),sprzęt sportowy(mój składak "Wigry2").Część
                  papiernicza znajdowała się w tym sklepie prawie zawsze po prawej stronie od
                  wejścia natomiast dział sportowy dość czesto zamieniał się miejscami z
                  zabawkami. Drugi punkt to Empik na dole(góra była mniej ciekawa choć zawsze
                  można było w barku w czytelni kupić Cytronetę lub Cocacolę,towar wówczas
                  deficytowy).Z ksiegarni w eMpiku pochodziła większość kupionych komiksów
                  (Kapitan Żbik,Relax,Pilot śmigłowca, Tytus Romek i Atomek itp.),oraz
                  książek,kalendarzy i płyt.No cóż,były to czasy gdy o centrach handlowych nikomu
                  się nawet nie śniło a z zaopatrzeniem bywało bardzo różnie.
                • batafuko Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 25.10.05, 13:12
                  A jak się grało w piłe?.Na podwórkach, za bramki służyły drewniano-stalowe
                  ławki.Teraz to chyba odpowiednik jest piłki halowej.Cieć non stop opieprzał, że
                  jest głośno i piłka może wybić okno.Kiedyś to były stresysmile
                  • arbog Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 25.10.05, 13:20
                    Prakingi też były luźniejsze i dało się na nich pograć w piłkę.Rozgrać normalny
                    mecz albo zagrać w "kwadraty"
                    • batafuko Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 25.10.05, 13:45
                      W "kwadratach"piłka mogła tylko raz dotknąć podłoża (we własnym kwadracie
                      narysowanym kredą).To była dość mocno techniczna gra.
                      • artur_54 Re: Spluwy - próba analizy zjawiska 26.10.05, 09:09
                        I jeszcze była gra na jedną bramkę - jak ludzi było za mało na normalny mecz.
                        Nazywało się to GWIAZDA albo WARSZAWIAK. Zasady były dość nieskomplikowane -
                        tak jak nasze mózgi w owym czasie wink)
                        Polegało to na tym, że trzeba było kilka razy podać piłkę między sobą i w końcu
                        strzelić gola nieszczęśnikowi na bramce. Kto spudłował, sam stawał się
                        bramkarzem. Acha - i za każdego puszczonego gola robiło się przysiady (np. za
                        gola "z główki" - 20!!!).
                        • arbog Zima 17.12.05, 15:15
                          Głownym miejscem spędzania czasu w czasie ferii zimowych była dla wielu świeżo
                          usypana wtedy górka w parku bródnowskim.Niektórzy potrafili spędzić tam z
                          sankami cały dzien.Nieraz tylko ze sniegiem było krucho,ale zdarzały się też
                          takie gratki jak "zima stulecia" i dodatkowe ferie.
                          • batafuko Re: Zima 17.12.05, 23:32
                            Takim fajnym miejscem była też górka w lasku bródnowskim, oraz tzw. "zwałka"
                            (większa).
                            • artur_54 Re: Zima 19.12.05, 09:27
                              O tak, zjazd ze zwałki ze "stoku" w stronę lasu (między drzewa), a nie w stronę
                              ulicy - to był hardcore. Strasznie ją ucywilizowali teraz, jak cały lasek
                              zresztą.
                              • hassani Re: Zima 19.12.05, 11:24
                                > O tak, zjazd ze zwałki ze "stoku" w stronę lasu (między drzewa), a nie w stronę
                                >
                                > ulicy - to był hardcore. Strasznie ją ucywilizowali teraz, jak cały lasek
                                > zresztą.

                                ooo tak zwałka była rewelacyjna, zjeżdżałem tam prawie od małego, jeszcze kilka
                                lat temu w śr. szkole zdarzało mi się tam wyskoczyć.
                                Zjeżdżałem, chyba w każdą stronę (za wyjątkiem kierunku „na ulicę”wink, ale to było
                                przed „ucywilizowaniem” smile

                                a co do gry w kwadraty, to ile razy może się piłka odbić zależało od reguł
                                ustalonych na danym podwórku smile

                                M.

Pełna wersja