a kiedy nie śniło się nikomu o ratuszu....

31.03.06, 21:47
mała podróż w czasie. z mojego Zacisza szło się na Bródno między zbożami,
tam, gdzie wyrosło potem osiedle przy zaciszańskiej. za kanałem stały trzy
charakterystyczne domy ze spadzistym dachami z gontu- dwa w miejscu
dzisiejszego statoilu, trzeci przy bocznej bramie do pgr, nieco oddalony od
szosy (obecnie sklep albert), za którym wznosiły się w rzędzie murowane
kurniki. potem był betonowy mur od pól pgr, a wzdłuż niego stare, ale obficie
owocujące mirabelki. wreszcie znajdowałem się u zbiegu kondratowicza i
wincentego- kto myślał wtedy o światłach; tu znajdował się przystanek (m.in.
szybkiej linii 490).przed szpitalem, w miejscu dzisiejszego bloku sto- pusty
plac, murawa.po przeciwnej- parking, za nim stare drzewa owocowe. wreszcie
mijałem "blaszak" (lider price), a dalej straszący niewykończony pawilon. za
chodecką docierałem do empiku (slajdy, komiksy). parku nie było, na
trawiastym wygonie latem wyrastało na kilka dni wesołe miasteczko, a
najgroźniejszy był w nim diabelski młyn!
    • kobi_ag Re: a kiedy nie śniło się nikomu o ratuszu.... 01.04.06, 22:49
      Pamiętam, to były fajowe czasy w jednym z domków miaszkała moja koleżanka z lat
      dziecięcych.Stare drewniane domki i pole. Pamiętasz kukurydzę??, ale fajnie się
      podjadało smile
    • kriss67 Re: a kiedy nie śniło się nikomu o ratuszu.... 02.04.06, 00:24
      Tamten Em-Pik (juz nie pamietam, jak sie wtedy to pisało), to była rewelacja.
      Mieścił sie na 1 pietrze pawilonu. Raz w tygodniu cała paczką chodzilismy
      przeglądac tygodniki piłkarskie. Był wtedy taki węgierski "Kepes Sport".
      Człowiek pożerał wzrokiem gwiazdy z mundialu we Włoszech, Meksyku. Pismo
      kolorowe, plakaty, zwane przez nas "posterami". "Masz postera Gary Linekera?.
      To ten, co nam trzy bramki załadował w fazie grupowej".
      Co bardziej zagorzali przychodzili ze sprzetem do wycinania. Pisma sportowe
      spiete były drewnianymi zakładkami (tak jak obecnie w MDonaldzie), i ten sprzęt
      szedł w ruch, jak Pani salowa nie widziała. Do dzisiaj mam Maradone i Emilio
      Butragenio wyciete w epkiku z gazetysmile"Postery"!!!
    • sloggi Re: a kiedy nie śniło się nikomu o ratuszu.... 02.04.06, 18:03
      Z opowiadań Babci:
      Tu gdzie jest ratusz stała ukosem karczma, a za nią wiatrak. Między kurnikami
      (później chlewniami), a św.Wincentego były stawy rybne. Kanał przed powodzią
      (1931) inaczej płynął, czyli od mostku w prawo pod las, a potem skręcał w lewo
      (pozostałością jest pas drzew od Głębockiej na wschód). Na brzegu stała jedyna w
      okolicy chałupa. Podczas wojny karczma, kilka chałup i wiatrak spłonęły.
Pełna wersja