kwietniki w starych oponach :o(((((((((((((((((

05.05.06, 19:50
Nie wierzę własnym oczom. Czy to samowola ogrodnicza czy działanie spółdzielni
w upadłości? Bo bez wątpienia to upadek. Stare opony obsdzone kwieciem to
tandeta, fatalny gust i obraza dla dobrego smaku. Brakuje jeszcze
przepołowionych butelek po mineralnej wypełnionych piaseczkiem jako
obramowania rabatek, gipsowych krasnalków i malowanych na olejno kamieni.
    • smootek Re: kwietniki w starych oponach 05.05.06, 23:27
      .. zapomniałeś o kolorowym, tłuczonym szkle wlepionym w miejsca odpadniętych
      płytek piaskowca smile i obowiązkowych białych krawężnikach.

      Myślę, że kwiatki powinny trafić do gruntu - gdzie ich miejsce - a opony
      zniknąć na stałe i nie pojawiać się.

      Chyba, że to znak czasów - w związku z powałaniem nowego vice smile)))))))))))))
      • magratt Re: kwietniki w starych oponach 06.05.06, 13:04
        Gdzie te nieszczęsne opony, wyglądam przez okno i nie widzę. Później spróbuję
        poszukać po drugiej stronie podwórka. Muszę tu zaprotestować przeciwko szerzącej
        się obrzydliwej plotce, jakoby opony były moim pomysłem. sad((
        • smootek Re: kwietniki w starych oponach 06.05.06, 13:54
          Opony vis a vis klatek D i E.
          A co do VICE - to nie bierz tego do siebie smile - broń Boże nie posądzam Cię o
          taką tolerancyjność estetyczną.
          • smootek Re: kwietniki w starych oponach 08.05.06, 10:36
            Jestem ciekawy, czy tak zostanie, czy panujący miłościwie wyda ukaz przenoszący
            uprawy oponowe do zakupionych uprzednio bardziej estetycznych donic?
            To taki test na odczucia estetyczne i wolę ich kształtowania...
            • magratt Re: kwietniki w starych oponach 08.05.06, 10:50
              Zobaczymy, zależy kto to wymyślił.
              • smootek Re: kwietniki w starych oponach 08.05.06, 10:58
                To zapewne samowola smile Zapewne "z głębi serca" - co doceniam - teraz tylko
                trzeba nadać temu milszą oku formę. Koszt niewielki, a jak zostanie - to aż
                boję się myśleć co może się dziać smile)))))))))))
              • smootek Re: kwietniki w starych oponach 10.05.06, 18:56
                I jakie ustalenia, decyzje?
                • smootek Re: kwietniki w starych oponach 14.05.06, 14:54
                  I jak bęzdie? Opony biorą nas na przeczekanie???
                  • jeruba Re: kwietniki w starych oponach 15.05.06, 16:49
                    hallo
                    mowi sie smile

                    czy juz wiadomo kiedy architekt krajobrazu zadziala big_grin
                    nie moglem uwiezyc wlasnym oczom jak zobaczylem to cudo big_grin

                    pzdry,
                    j.j.
                    • smootek Re: kwietniki w starych oponach 16.05.06, 00:04
                      Na razie czekamy, ale tego się już TU nauczyliśmy - z lepszym lub gorszym
                      skutkiem...
                      • magratt Re: kwietniki w starych oponach 16.05.06, 21:09
                        Mówi się. Oponki, początkowo samowola, zostały mianowane rozwiązaniem
                        tymczasowym, w braku czegoś lepszego chronią trawniki przed zadeptaniem. Kwiatki
                        w gruncie pewnie nie spełniłyby tej roli. Wiem, to jest okropne, złe,
                        komunistyczne prosto z PRL, ale może jakoś wytrzymacie. Rozumiem, będzie ciężko,
                        ale może jakoś da się przetrwać, co wrażliwszym proponuję patrzenie w inną
                        stronę, może po zobaczeniu czegoś gorszego, w rodzaju antresoli, oponki wydadzą
                        sie nie takie złe. smile
                        • smootek Re: kwietniki w starych oponach 17.05.06, 00:00
                          > Wiem, to jest okropne, złe,
                          > komunistyczne prosto z PRL, ale może jakoś wytrzymacie.
                          Ja tam nie bardzo się godzę na takie rozwiązanie... - bo jakie to rozwiązanie?

                          > będzie ciężko ale może jakoś da się przetrwać, co wrażliwszym proponuję
                          > patrzenie w inną stronę, może po zobaczeniu czegoś gorszego, w rodzaju
                          > antresoli, oponki > wydadzą sie nie takie złe. smile
                          To jeszcze gorsza pociecha... Jeśli w takiej sprawie trudno okazać zdecydowanie
                          i mozliwość działania - to czego można oczekiwać w sprawach ważniejszych?
                          Jedna pokaźna MROZOODPODRNA, CERAMICZNA doniczka kosztuje w IKEA 19,99.
                          Oglądając ją ostatnio pomyslałem sobie, że jeśli sponsorawałem prawie 50kpln
                          częsci wyłudzonych kredytów - to spokojnie mogę je kupić - bo nowej antresoli
                          już nie smile

                          Tylko czy, aby na pewno tak być powinno? - myślałem kilka dni później robiąc
                          przelew na konto SBM... Wolę się nie odwracać.


                        • pingur Re: kwietniki w starych oponach 17.05.06, 08:28
                          magratt napisała:

                          co wrażliwszym proponuję patrzenie w inną
                          > stronę,

                          Mam wrażenie, że "patrzenie w inną stronę" to podstawowa propozycja, którą mają
                          nam do zaoferowania osoby, które kierują naszą spółdzielnią.

                          - hałaśliwy ogródeczek pod okienkiem - stoperki do uszków i oczka w drugą
                          stronę i już! problem rozwiązany!
                          - gówno leje się w garażu - smród od dwóch tygodni - proponuję gustowne
                          klamereczki do suszenia prania dla wszystkich użytkowników. Zapinamy na nosie i
                          po kłopocie!
                          - po osiedlu chodzi wielki pies bez kagańca i smyczy a nawet obroży, szcza na
                          świerki - należy wydać ochronie zakaz patrzenia w stronę właściciela i wzywania
                          Straży Miejskiej, w ten sposób usankcjonujemy obecny stan. Będą nic-nie-robić
                          legalnie, a my chętnie będziemy za to płacić!
                          - kawały tynku spadają na głowę z antresoli - super!!! postawmy zakaz
                          przechodzenia pod antresolą i zobaczcie - czy musimy robić coś jeszcze? Nie!
                          - coś się psuje, rozwala - super - po prostu rozwieśmy na terenie tabliczki -
                          "patrzeć w prawo"
                          "patrzeć w lewo"
                          "obywatelu, odwróć głowę"
                          w szczególnych przypadkach proponuję jeszcze tabliczki ze szczegółową
                          instrukcją, jak:
                          "pięć krokówy tyłem"
                          lub:
                          "siedem metrów z zamkniętymi oczami"
                          Ludzie, i wszystkie problemy znikną!

                          Nie zgadzam się na łyse opony na trawniku!!!
                          One nie mają prawa tam być. Płacę od cholery wysoki czynsz, kupcie po 10
                          złotych choćby plastikowe donice, trudno. Nie obchodzi mnie, że nie macie za
                          grosz wyczucia estetyki i prostacki gust. Wymyślcie sobie inną ochronę dla
                          trawników lub zacznijcie wymagać od ochrony, żeby przynajmniej tym się zajęła,
                          ale ZABIERZCIE TE CHOLERNE OPONY!
                          • smootek Re: kwietniki w starych oponach 17.05.06, 10:18
                            Zabierzcie - a przynajmniej starajcie sie słyszeć głosy tych, któzy mają prawo
                            do obsługi na ZNACZNIE wyższym poziomie.
                            Czy JEDYNYM pomysłem na rozwizywanie problemów ma być ODWRACANIE głowy? To jest
                            chore mówić ludziom - nie przywrócimy normalności - bo siewcy absurdu mają
                            wyższą skuteczność.
                            To od czego są ludzie, którzy zgodzili się rządzić. Czy ktoś za karę wybierał
                            ich?
                            Z tego co pamiętam - jedyną władzą nad Syndykiem jest Sędzia - może nadszedł
                            czas, by podsumować te dokonania, zebrać je od strony usługobiorców jakimi
                            jesteśmy i zapytać Sedziego, czy aby na tym polega rozmuienie wykonywania roli
                            zawodowej przez osobę mającą ochraniać interesy lokatorów? Bo jakoś
                            autointerpretacja swych powinności wobec nas stawia nas na pozycji tych, którzy
                            proszą - i na tym ich działanie się kończy - a jest jak jest. Jak było.
                            Pozdrowienia z Krainy Absurdu. Coraz Większego.
                            • magratt Re: kwietniki w starych oponach 18.05.06, 20:09
                              smootek napisał:

                              > Zabierzcie - a przynajmniej starajcie sie słyszeć głosy tych, któzy mają prawo
                              > do obsługi na ZNACZNIE wyższym poziomie.
                              Staram się słyszeć głosy wszystkich, może to błąd? Należałoby może skoncentrować
                              się na wybranych i mieć spokój?

                              > Z tego co pamiętam - jedyną władzą nad Syndykiem jest Sędzia - może nadszedł
                              > czas, by podsumować te dokonania, zebrać je od strony usługobiorców jakimi
                              > jesteśmy i zapytać Sedziego, czy aby na tym polega rozmuienie wykonywania roli
                              > zawodowej przez osobę mającą ochraniać interesy lokatorów?

                              Chciałabym zeby tak było, ale rolą syndyka niestety nie jest ochrona lokatorów.
                              Nasz syndyk i tak dziala na korzyść mieszkańców, mogliśmy trafić gorzej.Co nie
                              oznacza oczywiście że nie moze być lepiej.

                              A co do rządzenia moze znajdzie sie ktoś z Was chętny do pracy w zarządzie? Na
                              ostatnim walnym zebraniu naprawdę nie bylo z kogo wybierać. Chętnie ustąpię
                              swego miejsca, nie wiem jak obecna Prezes, ale mogę ją zapytać. Wtedy złożymy
                              rezygnację i zarekomendujemy na stanowiska smootka i pingura lub też psakubę i
                              jerubę. Wymagałoby to troche biurokracji, bo trzeba zgłosić zmiany w KRS, ale to
                              chyba nie problem. Właśnie coś takiego mialam na myśli wzywając do działania. A
                              ja wtedy sobie pokrytykuję smile
                              • smootek Re: kwietniki w starych oponach 18.05.06, 21:01
                                Jeśli uważasz, że wszystko jest OK, Syndyk wspaniały - to zazdroszczę.
                                Uważam, że jak ktoś bierze na siebie odpowiedzialność/wykonuje zawód - i bierze
                                za to wynagrodzenie, to jest zobowiązany do działania z najwyższą starannością.
                                Nie przyjmuję argumentów w stylu - "To porządny mąż, bije tylko co drugi dzień,
                                i to nie tak mocno jak Zośkę jej stary. Ta to dopiero trafiła fatalnie."

                                Bardzo chciałbym się cieszyć i podzielać optymizm władz - ale czemu:
                                -> jedyną formą komunikacji jest włożona w drzwi kartka z rozliczeniem - czemu
                                nie ma oficjalnej, choćby najprostszej strony www, na której mielibyśmy
                                możliwość poczytania o tym, co się dzieje, co nas czeka, jakie są decyzje i
                                inne sprawy?
                                -> przyjmowanie informacji tylko w formie pisemnej i umawianie na audiencje to
                                formy archaiczne - dlaczego nie można zgłosić sprawy telefonicznie i wierzyć,
                                że ktoś się nią zajmie?
                                -> nudne Walne nie mające żadnej wartości integrująco-planistycznje smile a tylko
                                będące tylko formalnym odrobieniem obowiązku ustawowego? - i czemu stawiasz
                                zarzuty, że ludzieom się nie chce przychodzić - PRZYPOMNIJ sobie, jaki był
                                zawód, gdy SYNDYK przysłał swego niekompetentnego przdstawiciela na PIERWSZE
                                walne - czy uważasz to za objaw dobrego wychowania/ budowania relacji/
                                zachęcenia do dialogu. To unik - jak nawet coś wypadło - to zwykły szacunek
                                wymagał SZYBKIEGO spotkania tuż po popwrcie lub przed wyjazdem. Czy to objaw
                                przychylności? Bynajmniej. Czy mam go odbierać jako działanie na rzecz ludzi,
                                któzy płacą pensję?
                                -> czy jedno spotkanie w szkole coś załatwiło? spotkania winny być cykliczne.
                                -> czemu nic nie wiemy o tym, co się dzieje z wnioskiem w prokuraturze? czemu
                                to dopiero TY o tym dałaś znać?

                                To dość przewrotne zapraszać do zajęcia swego miejsca - po tym jak każdego dnia
                                traci się szansę na lepszość, tolerujac bylejakość i zniechęcając ludzi.
                                Nie wierzę, że bez wyjaśnienia przeszłości ktokolwiek zaprowadzi tu porządek. I
                                choć go wyglądam - wolałbym go dostać od tych, którzy sa do tego zobowiązani,
                                wprowadzeni w sprawy, itd. Jak człowiek bierze na siebie zobowiązania wobec
                                innych poważnych ludzi - to warto od tego podchodzić poważnie. Bo te pretensje
                                trochę jak obrażanie się za to co oczywiste - bo to brzmi tak jakby nikt nie
                                zdawał sobie sprawy z tego, że ludzie ciągle czekają na wyjaśnienia a nie na
                                to, że muszą pisać OFICJALNE pismo w sprawie założenia dzwonka w drzwiach. TA
                                DZIURA BYŁA DOSKONALE WIDOCZNA PRZEZ TRZY LATA. I TEGO CZEGO SIĘ DOWIEDZIAŁEM
                                to to,że gdybym nie napisał pisma - SYNDYK nie zauważyłby tego uchybienia. W
                                ilu sprawach nie napisano pism? Czy tylko tak można coś załatwić?

                          • magratt Re: kwietniki w starych oponach 18.05.06, 19:59
                            >pingur napisał

                            >Mam wrażenie, że "patrzenie w inną stronę" to podstawowa propozycja, którą mają
                            >nam do zaoferowania osoby, które kierują naszą spółdzielnią.

                            Wcale nie mam zamiaru proponować odwracanie się zawsze i od wszystkiego. Po
                            prostu w trosce o osoby niezwykłe wrażliwe estetycznie chciałam je uchronic
                            przed nieszczęściem. Lepiej niech nie patrzą zbyt długo na oponki, bo mogą wpaść
                            w depresję albo nawet doznać poważnego załamanie nerwowego.

                            A tak na marginesie, to nie należę do osób faktycznie kierujących spółdzielnią,
                            zarzą obecnie to funkcja wyłącznie tytularna. Owszem. przedstawiemy syndykowi
                            różne sprawy, ale to on decyduje o ich załatwieniu. Do większości podchodzi
                            przychylnie, ale nie do wszystkich, jak choćby sprawa ogródków.

                            >ZABIERZCIE TE CHOLERNE OPONY!
                            Nie będę zabierać żadnych opon, nie potrzebne mi są. Na pewno zostaną zabrane
                            ale nie od razu. Muszę przyznać ze trudno by mi było robić awanturę i sprawiać
                            przykrość osobie, która wprawdzie nie ma zbyt wysublimowanego poczucia estetyki,
                            ale miała dobre intencje. Bliżej mi do bratania się z parobkami niż do
                            wielkopańskich fanaberii. Ale to na pewno dlatego że z wychowania plastycznego
                            miałam słabą trójkę i jestem odporna na szok wywołany widokiem oponek z kwiatkami.


                            • smootek Re: kwietniki w starych oponach 18.05.06, 20:33
                              > Wcale nie mam zamiaru proponować odwracanie się zawsze i od wszystkiego.
                              Całe szczęście.
                              > Po prostu w trosce o osoby niezwykłe wrażliwe estetycznie chciałam je uchronic
                              > przed nieszczęściem.
                              Nie obraź się, ale jeśli brak zgody na opony uznajesz za dowód NIEZWYKŁEJ
                              WRAŻLIWOŚCI ESTETYCZNEJ - to ta słaba trójka z plastyki była chyba na wyrost
                              lub na zachętę...
                              > to nie należę do osób faktycznie kierujących spółdzielnią,
                              > zarzą obecnie to funkcja wyłącznie tytularna.
                              Niech sobie będzie tytularna - jeśli choć trochę ukróca władzę absulutną.
                              > Do większości podchodzi przychylnie, ale nie do wszystkich, jak choćby sprawa
                              > ogródków.
                              Może te inne łatwiejsze i nie wymagają zaangażowania się w negocjacje - a
                              jedynie akceptacji faktur? Z liczbami łatwiej dogadać się niż osobami, których
                              dochody będą uszczuplone, gdy zaczną respektować powszechnie obowiązujące
                              normy. Po drugiej strony ulicy w "Żabce" zniknął alkohol - bo lokatorom
                              przeszkadzał hałas. 300 metrów dalej podobne działania są uznawane za
                              niemożliwe do zrealizowania - ciekawe czemu?
                              Muszę przyznać ze trudno by mi było robić awanturę i sprawiać
                              > przykrość osobie, która wprawdzie nie ma zbyt wysublimowanego poczucia
                              estetyki, ale miała dobre intencje.
                              ALEŻ DOCENIAM TE INTENCJE - naprawdę to niecodzienne, że komuś TU chciało się
                              zrobić coś dla dobra innych. Nie trzeba było robić żadnej awantury tej osobie -
                              awantura raczej należy się temu, kto nie pomógł tej osobie zrealizować tej
                              osobie pomysłu w bardziej cywilizowany sposób. Otoczenie należy do wszystkich -
                              nie chodzi o wysublimowany gust - chodzi o to, że ktoś powinien jednak
                              decydować o wpływaniu na kształt tego otoczenia. Ochrona pilnie zrywa
                              ogłoszenia po liku minutach od zawieszenia - bo ma wytyczne - czemu nie
                              interweniuje, gdy ktoś wypuszcza brudzącego psa lub zakłada samemu kwietniki?
                              Chyba nie zaprzeczysz, że jednak mimo najlepszych chęci tej osoby, nie mozę być
                              tak, że każy może wyjść i zrobić coś co ma być trwałym elementem otoczenia nie
                              pytając innych o zdanie. To samo dotyczy wiaderka nad ochroną. Przestrzeń
                              wspólna podlega ocenie wszystkich. I tyle. Trzeba tylko umieć oddzielić dobre
                              chęci od poszanowania praw inncyh do tego, by nie promować brzydoty, której i
                              tak mamy dosyć (bo i brzydota tarasowa, i podziemna i elewacyjna).
                              Niech władza tytularna lub nie-tytularna zamiast robić awantury podziękuje
                              pieknie, także w imieniu oponentów opon, za gest oponowemu ogrodnikowi - i
                              niech przyjmie odpowiedzialność także za to jak wygląda przestrzeń - bo to
                              naprawdę śmieszne i wstydliwe, że w takiej sprawie trzeba robić tyle szumu i
                              znowu prosić o wypełnianie statutowych obowiązków, narażając się na miano
                              posiadacza "wielkopańskich fanaberii" - bo to też możę sprawiać przykrość... to
                              tak przy okazji - śmiem zauważyć.
                              A co do parobków i bratania - bez komentarza - nie uważam, że poczucie estetyki
                              musi być zwiazane z pochodzeniem/wykształceniem itd. Na szczęście.
                              • magratt Re: kwietniki w starych oponach 18.05.06, 21:01
                                smootek napisał:


                                > Nie obraź się, ale jeśli brak zgody na opony uznajesz za dowód NIEZWYKŁEJ
                                > WRAŻLIWOŚCI ESTETYCZNEJ - to ta słaba trójka z plastyki była chyba na wyrost
                                > lub na zachętę...
                                Pewnie była na zachętę smile Ale nie chodziło mi o brak zgody na opony jako dowód
                                wrażliwości, tylko niezwykłą wrażliwość jako powód załamania nerwowego. Osoby
                                wrażliwwe normalnie, nie przesadnie, moga sobie patrzeć z obrzydzeniem ile tylko
                                chcą. Oczywiście będę marudzić w spółdzielni aby to trwało jak najkrócej, ale
                                odmawiam własnoręcznego wynoszenia opon!

                                > Niech sobie będzie tytularna - jeśli choć trochę ukróca władzę absulutną.
                                Może trochę?

                                > > Do większości podchodzi przychylnie, ale nie do wszystkich, jak choćby sp
                                > rawa ogródków.
                                > Może te inne łatwiejsze i nie wymagają zaangażowania się w negocjacje - a
                                > jedynie akceptacji faktur? Z liczbami łatwiej dogadać się niż osobami, których
                                > dochody będą uszczuplone, gdy zaczną respektować powszechnie obowiązujące
                                > normy. Po drugiej strony ulicy w "Żabce" zniknął alkohol - bo lokatorom
                                > przeszkadzał hałas.
                                Probuję robić co mogę, a w tej chwili moge tylko pisać i gadać.



                                że każy może wyjść i zrobić coś co ma być trwałym elementem otoczenia nie
                                > pytając innych o zdanie. To samo dotyczy wiaderka nad ochroną. Przestrzeń
                                > wspólna podlega ocenie wszystkich. I tyle. Trzeba tylko umieć oddzielić dobre
                                > chęci od poszanowania praw inncyh do tego, by nie promować brzydoty, której i
                                > tak mamy dosyć (bo i brzydota tarasowa, i podziemna i elewacyjna).
                                > Niech władza tytularna lub nie-tytularna zamiast robić awantury podziękuje
                                > pieknie, także w imieniu oponentów opon, za gest oponowemu ogrodnikowi - i
                                > niech przyjmie odpowiedzialność także za to jak wygląda przestrzeń -
                                Jak wyżej, władza tytularna to tytularna, bez praw i obowiazkiów. Pozostaje
                                pisanie i mówienie.

                                A może jednak chcesz zostać wiceprezesem?
                                Oczywiście to tylko moja propozycja, nie wiem czy rada nadzorcza się zgodzi, ale
                                przecież 40 spółdzielców moze zwołać walne zgromadzenie, odwołać starą radę
                                większością 2/3 głosów i powołać nową. Wtedy każdy będzie miał szansę.


                                > naprawdę śmieszne i wstydliwe, że w takiej sprawie trzeba robić tyle szumu i
                                > znowu prosić o wypełnianie statutowych obowiązków, narażając się na miano
                                > posiadacza "wielkopańskich fanaberii" - bo to też możę sprawiać przykrość...
                                to tak przy okazji - śmiem zauważyć.
                                Jeśli poczułeś sie urażony to przepraszam, ale to była jedyna przeciwwaga dla
                                "prostackiego gustu"


                                > A co do parobków i bratania - bez komentarza - nie uważam, że poczucie
                                >estetyki musi być zwiazane z pochodzeniem/wykształceniem itd. Na szczęście.
                                Nie musi. Ale tu mi pasowało, przypadkiem.

                                Dopóki jestem na tym tytularnym sytanowisku sprobuje jednak zrobić cokolwiek,
                                ale jak mi się nie uda to nie potępiajcie mnie jakbym to ja sama jedna zrobiła
                                te wszystkie naduzycia, zniszczyła antresolę i nakładła opon na trawniki.
                                • smootek Re: kwietniki w starych oponach 18.05.06, 21:22
                                  > Dopóki jestem na tym tytularnym sytanowisku sprobuje jednak zrobić cokolwiek,
                                  > ale jak mi się nie uda to nie potępiajcie mnie jakbym to ja sama jedna zrobiła
                                  > te wszystkie naduzycia, zniszczyła antresolę i nakładła opon na trawniki.
                                  Absolutnie nie potępiam. Powiem szczerze - jestem zadowolony - bo z tego, co
                                  piszesz WIDAĆ, że chcesz co zrobić. I chętnie w tym pomogę, podpiszę itd. Do
                                  tej pory cisza także na tym forum była przygnębiająca. Uważam, że to co
                                  można/trzeba robić - to choćby mówienie o niezadowoleniu lub tym jak i co
                                  robić, by było lepiej. Więc nie czuj się oskarżana o nie swe przewinienia.
                                  Potrafie oddzielać.

                                  Naprawdę nie znoszę braku szacunku, ignorowania powinności, itd. Mam od zawsze
                                  dość mocno zakorzenione poczucie sprawiedliwości, które bractwo z Drewnianej
                                  wystawiło na próbę, to są sprawy, nad którymi nie da się przejśc do porządku -
                                  ot tak. Dla mnie jak i dla wielu ta kradzież i wyłudzenie były szokiem.
                                  Poczucia krzywdy do tej pory nie odbudowała świadomość, że mogło być gorzej.
                                  Ciagle czekam na to, że może tu być lepiej - bo na razie tu jest mój dom.
                        • pieskuba Re: kwietniki w starych oponach 17.05.06, 15:20
                          No cóż. Nie da się powiedzieć już nic poza krótkim podsumowaniem - miejsce opon
                          jest w śmietniku, kwiatów zaś w donicach (te roślinki nie bardzo nadają się do
                          gruntu). Co do ochrony trawnika przed zadeptaniem... Udowodnię każdemu, kto
                          zechce patrzeć, że potrafię dokonać sztuki stanięcia obunóż na trawniku pomimo
                          opon :o)

                          Oponkom stanowcze nie! Również odmawiam patrzenia w drugą stronę.

                          pieskuba
    • pieskuba Re: kwietniki obudowane! 12.06.06, 15:02
      Bardzo dobry pomysł. Opon nie widać, kwiatki na miejscu, estetyka uratowana. I
      koszt raczej niewielki.

      pieskuba
Pełna wersja