bakino
20.07.06, 17:04
Ostatni wybraliśmy się do pizzerii na ul. Blokowej (nie pamiętam nazwy).
Długo nas tam nie było, ale pamiętaliśmy, że była tam świetna pizza i miła
atmosfera.
Niestety, zostaliśmy niemiło zaskoczeni.
Większą część ogródka obłożyli jakąś płachtą tworząc w ten sposób ciemne
niewiadomo co, ale pomyśleliśmy, że to z okazji Mistrzostw Świata w Piłce.
Jedyne dwa stoliki jakie były naprawdę na dworze były zajęte. Usiedliśmy w
ciemnym czymś. Na pizze musieliśmy czekać wyjątkowo długo, ale nic to.
Wreszcie pizze dostał mój towarzysz, ale ja jedynie otrzymałam od
zdezorientowanej kelnerki informację, że moja będzie za jakiś czas, bo się
nie wyrabiają. Były zajęte raptem cztery czy pięć stolików, co stanowi około
30% znajdujących się w lokalu, ale dobrze. Gdy pierwsza pizza została
zjedzona moja dopiero zawitała na stole. Miała to być pizza z szynką i
krewetkami. W pierwszym momencie nie zauważyłam krewetek. Po dokładniejszym
przeszukaniu pizzy znalazłam kilka maleństw kształtem przypominających
krewetek. W życiu nie widziałam tak małych krewetek. Zabrałam się do
jedzenia. Po pierwszym kęsie nie odczułam oczekiwanego, znanego mi smaku
ciasta drożdżowego z włoskim sosem, serem i szynką. Nie liczyłam już nawet na
najmniejszy posmak krewetek. Stwierdziłam, że może ze mną coś nie tak. Drugi,
trzeci kęs. Nadal dziwny smak. Po czwartym zorientowałam się. Szynka została
zastąpiona mielonką! Obejrzałam pizzę dokładniej i znalazłam na niej kilka
kawałków szynki, ale w wiekszości była mielonka.
Gotuję na co dzień i wiem jak smakuje szynka, a jak mielonka i jak wyglądają
po upieczeniu. Wiem przede wszystkim, że mielonka nie nadaje się na pizzę.
Nie byłam w stanie zjeść tego paskudztwa. Poszłam z talerzem do kucharza,
który okazał się być również właścicielem restauracji. Pan naturalnie nie
zgodził się z moimi podejrzeniami co do mielonki zastępującej szynkę. Aby mi
udowodnić swoją rację pokazał mi pojemnik z szynką, której, jak twierdził,
używa do pizzy. Było tam cos na wzór wyrobu szynkopodobnego, ale nawet nie to
znajdowało się na mojej pizzy – u mnie była mielonka. Na szczęście nie
musiałam płacić za swoje danie, ale zanim rozliczyłam się z pierwszej pizzy i
napojów musiałam wysłuchać uwag na temat mojego prawdopodobnie skrzywionego
smaku lub jego braku. Pod koniec cała sprawa się wyjaśniła. Zmienił się
właściciel i ekipa pizzerii – niestety na gorsze, dużo gorsze.
Do napisania tego postu zainspirowała mnie informacja o pojawieniu się nowej,
świetnej pizzerii „Anipasti” niedaleko. Na pewno niedługo się tam wybiorę.
Dzięki za tę radosną informację.
--
pozdrawiam serdecznie
Bakino