queen_innuendo
24.10.06, 13:47
29 sierpnia 1877 roku oficjalnie oddano do użytku linię kolejową
nadwiślańską. Uroczyste otwarcie odbyło się w drewnianym budyneczku Dworca
Kowelskiego (dziś Dworzec Gdański), który rozebrano dopiero w 1959 roku. W
1878 jeden z głównych akcjonariuszy i za razem warszawski milioner, baron
Leopold von Kronenberg nakazał wznieść drewniany budynek dla dyrekcji stacji
Praga na przedmiejskim i niezwykle daleko położonym od Warszawy Bródnie. W
zasadzie budynki były dwa – bliźniacze, nie połączone jednak ścianami
szczytowymi. Były piętrowe, sześcioosiowe, każdy zwieńczony facjatą z dwoma
oknami od strony frontowej. Na podwórzu, w przeciwieństwie do innych takich
domów na Bródnie, nie było drzew owocowych i grządek warzywnych. Podwórze
wybrukowano kocimi łbami, ale dopiero w latach 20. zaczęły parkować tu
służbowe samochody Polskich Kolei Państwowych.
Domy wzniesiono na parceli nr 21 przy Nadwiślańskiej – bocznej ulicy,
której bieg rozpoczynał się już przy zabudowaniach gospodarczych stacji
Praga. Jednak – nie potrafię wytłumaczyć czemu – ulica Nadwiślańska jako
pierwsza została wyposażona w elektryczne latarnie typu „pastorał”. Były to
żeliwne słupy, których zwieńczenie przypominało insygnia biskupie.
Na „pastorale” zawieszano lampy rtęciowe, których klosz stanowiła szklana
koloratka – mlecznobiały matowy kawałek szkła.
Po przyłączeniu Bródna, Pelcowizny i Targówka do Warszawy w 1916
roku, dzielnica zaczęła zmieniać się na korzyść. Przestał obowiązywać XIX –
wieczny ukaz carski, dotyczący zakazu wznoszenia budynków murowanych na
przedpolu Cytadeli Aleksandryjskiej. Jednak dopiero na początku lat 20
rozpoczęto budować ceglane domy i kamienice czynszowe. Najokazalsze wznoszono
oczywiście wzdłuż ulic Białołęckiej, Poborzańskiej i Wysockiego, które w 1924
roku zostały wyposażone w tramwaj elektryczny. Jednotorowa trasa, z
mijankami, wiodła aż do pętli na Pelcowiźnie. Tu pobudowali się Klotz,
Olszewski, Karwat i Kazimierczak. Nadwiślańska nadal jednak pozostawała w
tyle.
Tuż przed wojną magistrat rozpoczął inwestować w Bródno. Brukowano
ulice, zakładano wodociąg i prąd, ba, nawet zaczęto przyznawać
niskooprocentowane kredyty spłacane przez 25 lat dla tych, którzy zamiast
lichych drewniaków i szpetnych bieda domków postanowili zamieszkać w
murowanych willach, wzniesionych na planie kwadratu. Do 1939 roku zdążono
wybudować kilkanaście takich domów. Mimo tych zmian, wciąż na Bródnie tchnęło
przedmieściem. Nie sposób było wyobrazić sobie w tej zapyziałej dzielnicy
zabudowę godną Żoliborza Oficerskiego czy Saskiej Kępy. Drewniaki, małe
warsztaty, mnóstwo zapuszczonych parcel i wszędobylska bieda nie pozwalała na
aż takie odbicie się Bródna od standardów niezwykle niskich. Dodatkowo
inwestorów zrażało sąsiednie osiedle – Annopol, który zabudowany był
magistrackimi barakami dla bezdomnych i bezdomnych. Element, alkoholizm i
patologia towarzyszyły statecznym mieszkańcom nawet na Bródnie. Niestety,
mimo wzniesienia bloków mieszkalnych problem ten do dziś nie został na
Bródnie rozwiązany.
Już w latach 30. dyrekcja stacji Praga przeprowadziła się z
Nadwiślańskiej 21 na Oliwską 14, tuż przy stacji. Nowy, ceglany parterowy
budynek nie różnił się niczym od innych gospodarczych budynków PKP na
Bródnie. Wkrótce pod czternastką ulokowała się dyrekcja warsztatów. „Do
warsztatów wchodziło się od ulicy Palestyńskiej, przy wąskiej Oliwskiej. Tu w
małym budyneczku elektrowni było coś w rodzaju biura przyjęć. Wkrótce obszar
warsztatów powiększono, tak iż obejmował on budynki, a raczej ich resztki, aż
do ulicy Piotra Wysockiego. Warsztaty rozciągały się mniej więcej od budynku
gimnazjum im. Lisa Kuli, aż po ulicę Żytomierską. Kiedy rozpoczynałem pracę w
warsztatach, zastałem większość starych zabudowań fabrycznych, ceglanych.
Dopiero rozpoczynano budowę nowych hal, suwnic, dźwigów i tym podobnej
infrastruktury” –czytamy w książce Pawła Elszteina „Moja Praga – z archiwum
wspomnień”.
Wróćmy jednak na Nadwiślańską. Po przejęciu linii nadwiślańskiej
przez PKP zamieszkali tu kolejarze – inżynierowie, konduktorzy i majstrowie.
Budynek dyrekcji z 1878 roku nabył w latach 20. Ignacy Kłopotowski, lokując w
nim siedzibę zgromadzenia loretanek. Nie zdołał on jednak usunąć z parceli
właścicieli. Wraz z zakonnicami długo jeszcze po wojnie po sąsiedzku
mieszkali tu obywatele świeccy.
Dom przetrwał II wojnę światową. Na podwórzu nie parkowały już
samochody PKP, ale prywatne syrenki, warszawy i trabanty. Budynek rozebrano
jednak podczas budowy bloków z wielkiej płyty w latach 70. Z dawnej
zabudowy ulicy pozostała jedynie willa nr 26A z 1938 roku.
Pozdrawiam!