ollin1
12.11.06, 16:52
Czwarta, czy Trzecia i Pół?
Felieton · tygodnik „Najwyższy Czas!” · 10 listopada 2006 |
www.michalkiewicz.pl
Do Sejmu trafił raport przygotowany przez Komisję Weryfikacyjną, która
sprawdziła prawie 3 tysiące oświadczeń byłych funkcjonariuszy Wojskowych
Służb Informacyjnych. Marszałek Jurek, który raport już przeglądał,
powiedział, ze lektura jest „wstrząsająca”, ale nic więcej, bo dokument na
razie jest bardzo ściśle tajny.
Jednak zgodnie z ustawą, z ustaleniami Komisji miała zapoznać się również
opinia publiczna. W jaki sposób? Ano, właśnie trwają przekomarzania, kto ma
decydować o ujawnianiu, czyli – o przygotowaniu wersji raportu ad usum
Delphini. Prezydent powiada, że on, przywódcy partyjni – że niezawisły sąd, a
jeszcze inni – żeby w ogóle nie ujawniać, bo zagraża to bezpieczeństwu
państwa.
Ten ostatni argument teoretycznie ma wielką wagę, ale jeśli prawdą jest
przynajmniej połowa tego, co mówi się na temat działalności razwiedki, to
największe zagrożenie dla państwa stanowiła właśnie ona. Cóż bowiem złego
może spotkać państwo, a tak naprawdę – żyjące w nim społeczeństwo? Poza nagłą
śmiercią na skutek wojny nuklearnej, albo, dajmy na to, złej pogody,
najgorsza może być okupacja. A właśnie wygląda na to, że cała Polska została
zawłaszczona, czyli okupowana przez razwiedkę, jej konfidentów i dobiegaczy,
co nazywało się „III Rzeczpospolitą”.
Jeśli zatem ujawnienie okupantów i okupacyjnych mechanizmów przyczyni się do
zlikwidowania tej okupacji, to o żadnym niebezpieczeństwie „dla państwa” mowy
być nie może. No dobrze, ale jeśli nie o bezpieczeństwo, to o co chodzi? Ano,
może chodzić o to, kto przejmie kontrolę nad razwiedką dzisiaj; czy prezydent
sam wszystko zje, czy też podzieli się tortem z partiami politycznymi. Krótko
mówiąc, chodzi o to, czy nasza młoda demokracja ma ewoluować w kierunku
monarchii czy oligarchii.
W Unii Europejskiej na przykład pod osłoną retoryki demokratycznej ustrój
polityczny ewoluuje w kierunku oligarchii. Oligarchie narodowe metodą
kooptacji tworzą biurokratyczny internacjonał, który przygotowuje się do
przejęcia władzy nad europejskimi narodami, sprowadzanymi właśnie do poziomu
stadnego. Z kolei w Ameryce ustrój ewoluuje w stronę monarchii, na co
wskazują coraz częstsze próby dziedziczenia pozycji politycznej, widoczne
zarówno w rodzinach Bushów, jak i Clintonów.
W starożytnym Rzymie republika też nie stała się cesarstwem jednego dnia.
Najpierw w 133 r. przed Chrystusem bracia Grakchowie próbowali zreformować
państwo, ale przypłacili ten eksperyment życiem. Potem, wobec
wszechogarniającej korupcji, która ujawniła się zwłaszcza podczas wojny z
Jugurtą, pojawiła się prefiguracja monarchii w postaci dyktatur wojskowych
Mariusza i Sulli. Tej tendencji nie odwrócili triumwirowie w osobach
Pompejusza, Krassusa i Cezara, który już jawnie dążył do przywrócenia
monarchii.
Następny triumwirat zakończył się ostatecznym zwycięstwem Oktawiana, który w
27 roku po Chrystusie oficjalnie zapoczątkował pryncypat, rodzaj monarchii
konstytucyjnej, zanim Dioklecjan w roku 284 zainaugurował dominat, czyli
monarchię absolutną. Ewolucja trwała więc około 300 lat, więc nawet jeśli
teraz historia trochę przyspiesza, musi jednak upłynąć trochę czasu, zanim
demokracja upadnie ostatecznie.
Elementy tej ewolucji widoczne są i u nas, oczywiście w skali
prowincjonalnej, niemniej jednak. Ale jeśli, dajmy na to, prezydent chciałby
wszystko zjeść sam, to jednak musi razwiedce coś zaoferować, bo od zwyczajnej
lojalności jeszcze lepsza jest lojalność scementowana interesem. Tym właśnie
tłumaczę sobie ostentacyjne wahania prezydenta Kaczyńskiego, czy zawetować
ustawę o ujawnieniu dokumentów bezpieki, czy podpisać.
Jak dotąd konsultowani byli przeciwnicy ujawnienia w osobach marszałka
Borusewicza i b. Marszałka Sejmu Wiesława Chrzanowskiego, który –
przypomnijmy – sam figurował na krótszej liście Macierewicza, razem z
ówczesnym prezydentem Wałęsą. Wydaje się również, ze ewentualne weto wobec
tej ustawy zostałoby przyjęte ze zrozumieniem i wdzięcznością ze strony Ojców
Konfidencjałów, a w tej sytuacji zaraz po uroczystych obchodach Święta
Niepodległości można by zasiąść do okrągłego stołu, bo przy takim właśnie
zasiadają partnerzy, podczas gdy przeciwnicy – przy kanciastym.
Tak się bowiem szczęśliwie składa, że Trybunał Konstytucyjny ostatecznie nie
zakwestionował zgodności z konstytucją nowej ordynacji wyborczej do
samorządów, a w szczególności – blokowania list. Wprawdzie ustępujący prezes
Safian oraz sędziowie Łętowska i Wyrzykowski złożyli votum separatum, ale
pewnie z powodu Alzheimera, bo najwyraźniej zapomnieli, że przecież
Trybunałowi, a nawet Sądowi Najwyższemu dotychczas nie przeszkadzała ani
klauzula zaporowa, ani przeliczanie głosów systemem d`Hondta.
I jedno i drugie było zgodne z konstytucyjnymi zasadami proporcjonalności
wyborów i równości głosów, więc dlaczego niezgodne miałoby być blokowanie? W
tej sytuacji wygląda na to, że zgodne z konstytucją mogą okazać się również
inne ustawy, zwłaszcza likwidujące WSI, które opozycja też pozaskarżała do
Trybunału. Wojna na górze przycichła, jakby wszyscy zastygli w oczekiwaniu na
sygnał zwiastujący zawarcie pokoju, do którego w płomiennych słowach zachęcał
J.Em. Prymas Glemp, podnosząc w okolicznościowym kazaniu z okazji Wszystkich
Świętych zalety pojednania i piętnując lustrację, jako zatrute źródło
wszelkiego zła. Pokazuje to, że Rzeczpospolita Trzecia i Pół uzyskałaby
akceptację wszystkim stanów, a nawet pokropek ze strony Przewielebności.
Z jednej strony rysują się więc kontury przyszłej jedności moralno-
politycznej narodu, ale w drugiej – tu i ówdzie dają się zauważyć niedostatki
koordynacji. Oto J.E. abp Józef Michalik, który w sprawie lustracji zachował
się na poziomie Eminencji i innych Ekscelencji, nagle, ni stąd, ni zowąd,
napisał do marszałka Jurka list popierający pomysł wprowadzenia
konstytucyjnej zasady ochrony życia od poczęcia, chociaż jeszcze niedawno
uznawał go za szkodliwe naruszenie kompromisu. Jest to podobna zmiana
stanowiska, jak u kardynała Dziwisza w sprawie ks. Isakowicza-Zaleskiego. Co
się dzieje? Czy to iluminacja, czy może znad Tybru powiało duchem
pryncypialności i konfrontacji z kultem Świętego Spokoju?
Najwyraźniej coś się dzieje i to po obydwu, zdawać by się mogło –
nieprzekraczalnych stronach barykady, bo oto właśnie sam „Jurek Owsiak”
bezwarunkowo poparł inne pomysły Romana Giertycha, chociaż „Gazeta Wyborcza”
nie tylko odrzuciła je w sposób nie podlegający dyskusji, ale nawet
wyszydziła. Taki nóż w plecy Salonu, po prostu niewiarygodne! Chociaż z
drugiej strony kto wie? Jeśli szermierze IV Rzeczypospolitej mogą odstąpić od
lustracji, to dlaczego Salon nie może odstąpić od Postępu?
Stanisław Michalkiewicz
www.michalkiewicz.pl