przemyslaw.burkiewicz1
19.11.06, 16:51
Toruńska pozostała jako jedyna ulica Pelcowizny. Z wąskiej, brukowanej kocimi
łbami dróżki wśród pól i drewnianych domów stała się jedną z ważniejszych
arterii przelotowych współczesnej Warszawy.
Ulica nigdy nie była solidnie zabudowana. Dokumentacja fotograficzna,
jaką stworzyli radzieccy żołnierze, fotografując Warszawę z lotu ptaka w 1945
roku, daje doskonały obraz tego, co pozostało po Pelcowiźnie. Gdzie niegdzie
ocalały przy Kartuskiej czy Chełmińskiej pojedyncze domy, często piętrowe.
Wiele parcel jest pustych. Wśród pól wznoszą się ściany bez stropów, wypalone
mury kamienic i pojedyncze burzany. Ulica Toruńska wygląda fatalnie.
Fotografia ukazuje trzy domy – dwie zburzone kamienice i jeden ocalały barak
(odcinek między Modlińską a Wysockiego) oraz kilka budynków na przedłużeniu
tytułowej ulicy, znanej przedwojennym mieszkańcom Bródna jako Nowotoruńska
(do dziś ocalała solidna murowana kamienica o adresie Toruńska nr 62).
Oczywiście, mieszkańcy dzielnicy, którzy wrócili tutaj po wojnie,
odbudowywali – a niekiedy budowali od nowa swoje domy. Wyrastały niczym
grzyby po deszczu parterowe bieda domki, pół ceglane i półdrewniane domki, w
których każdy wolny kąt był zajęty, a jeśli znalazło się kilka metrów
kwadratowych przestrzeni, zaraz wynajmowano je lokatorom.
Podczas budowy FSO zlikwidowano część liczącej sobie przed 1939
rokiem 5000 mieszkańców Pelcowiznę. Rozebrano więc dużo domów wzdłuż
Toruńskiej. Mieszkańcom Różopola, Aleksandrówka, Konstantynowa, Dobrowila czy
też właśnie Pelcowizny znany był doskonale budynek nr 48. Mieścił się tu
XVIII komisariat policji państwowej (tel. 10-03-18), a także mieszkanie
przodownika policji (tel. 10-10-47). Słyszałem niegdyś, że gdzieś tu mieściła
się apteka Rościszewskich, w co wątpię, bowiem początkowo działała ona na
rogu Białołęckiej i Syrokomli, a po wojnie ulokowała się w kamienicy
Derewońki, niedaleko kościoła Matki Bożej Różańcowej. Przy Nowotoruńskiej 7
prowadził sklep Bolesław Zakrzewski, ojciec obecnego prezesa Oddziału Bródno
Towarzystwa Przyjaciół Warszawy – Lechosława Zakrzewskiego. Mieszkał on w
piętrowym drewnianym domu czynszowym państwa Furgał pod numerem 5.
Pozdro!