Nasi ukochani sąsiedzi

03.03.07, 14:08
macie jakieś swoje ulubione typy ? ja mam jednych którzy jak z psem wychodzą
to pól bloku słyszy
    • zyga02 Re: Nasi ukochani sąsiedzi 05.03.07, 11:43
      Niestety już od trzech miesięcy nie mam psa, bo inaczej myślałabym że piszesz o
      mnie.
      • spolecznik1 Re: Nasi ukochani sąsiedzi 05.03.07, 12:14
        chyba wiem o jakiego piesa chodzi , o taką wyżlice ona też szczekała smile
    • adam8711 Re: Nasi ukochani sąsiedzi 06.03.07, 02:34
      Hmm, może nie wszystkie typy ulubione ale kilka jest dość ciekawych co
      poniektórych, grupuję według objawów, może ktoś nada im jakieś ładne nazwy:

      1. Tacy, od których zawsze czuć na korytarzu zapach starego oleju, ryby, kapusty
      albo gotowanych podrobów, patrz też punkt 6. Przeważnie sympatyczni.

      2. Zawsze zamykający głośno drzwi także w swoim mieszkaniu, czasami słychać też
      raptowne odkręcanie i zakręcanie wody lub stukot mebli o ziemię, zwykle panowie.
      Mili jak coś chcą, niezbyt sympatyczni jak udowodni się winę. Często noszą cechy
      z punktu 6. Jeżeli mają dzieci - zobacz punkt 10.

      3. Któraś gazeta określiła ich mianem "sąsiad wiertełko", wiadomo chyba o co
      chodzi. Sympatyczni i uczynni.

      4. %%%, objawia się tak - w tygodniu do późna/w weekend non stop gra jakieś
      disco-rusko albo polskie lata 60-70 a rano nijak się do nich dopukać/dodzwonić.
      W rozmowie uprzejmi. Wyjątki - punkt 6.

      5. Z pieskami ale takimi, co muszą się zawsze drzeć jak ktoś puka/dzwoni, także
      zwykle uprzejmi.

      6. Tacy, gdzie zawsze w windzie można po zapachu poznać że sąsiad szedł i co
      jadł na obiad wczoraj, a pod drzwiami zapach papierosow wymieszany ze starym
      żarciem. często pod drzwiami klamoty typu stare szafki, wózki itp, balkon często
      zastawiony starymi meblami. Niektórzy z nich chodzą w garniturach z przepoconą
      koszulą i krzywo parkują swoje wielkogabarytowe auta. Przeważnie nieuprzejmi i
      wrogo nastawieni do każdego kto "stanie na drodze".

      7. albo co i raz z okna ich kuchni wydobywa się dym, albo po powrocie z
      pracy/szkoły trzeba wziąć w ruch miskę, wiadro i ścierki, objaw w równych
      interwałach, zwykle co miesiąc lub co wakacje, zawsze sympatyczni, z wyjątkiem
      mieszczących się także w punkcie 8.

      8. Zawsze można ich spotkać na ławce, przed klatką, stojących w drzwiach swojego
      mieszkania albo trzymających windę, przewbywają wyłącznie w minimum 2 osoby i
      zawsze rozmawiają w w/w miejscach godzinami, niektórzy samotnie siedzą/stoją na
      korytarzu, czasami z papierochem. Czepliwi i wiecznie smutni.

      9. Jeżeli wychodzą z psem - zawsze pies wyprowadza się sam załatwiając się pod
      samym blokiem a właściciel(ka) stoi przy drzwiach do klatki po wewnętrznej
      stronie, ubrany(a) przeważnie w szlafrok i z papierosem w ręku. Pod ich oknami
      często resztki pieczywa, ogryzki i inne odpadki kuchenne. Czepliwi i niemili.

      10. Zawsze sympatyczni, mający ładne mieszkanie, kwiecisty balkon. Trudno ich
      spotkać razem, dzieci zawsze ubrane w drogie ciuchy. Często owe dzieci robią
      szkody, których dokonania nie idzie im udowodnić.
      • pieskuba Re: Nasi ukochani sąsiedzi 06.03.07, 09:42
        O matko i córko, u mnie nikogo z tej listy nie ma. No, chyba że ja... pod
        drzwiami stoi rowerek a pies szczeka, gdy na podwórku przechadza się Duży Biały
        Pies z A1 lub Duży Rudy Pies z C...
        • zyga02 Re: Nasi ukochani sąsiedzi 06.03.07, 12:26
          Po prostu mnie zatkało, aż nie wiem co mam napisac. Teraz mam problem z
          określeniem mojej osoby. Według Adama w naszym bloku nie ma miłych,
          niekonfliktowych ludzi /nie znalazłam takiego punku, w każdym jest coś na nie/.
          Mimo, że nie znam tutaj nikogo bliżej uważam całkiem inaczej, ogólnie sąsiedzi
          mili, a że niektórzy mają jakieś słabostki? No cóż nikt nie jest idealny,
          włączając osobę krytykującą. Mam tylko jedną rzecz, która mnie drażni. Latem
          na dużych balkonach są wywieszne rzeczy do suszenia. W porządku jeśli jest to
          suszarka, która stoi, gorzej,że gdzieniegdzie są suszarki na sufitach i taka
          wystawa jest mało estetyczna. Pozdrawiam.
          • spolecznik1 Re: Nasi ukochani sąsiedzi 06.03.07, 12:44
            powiem tak nowy blok a mieszka tu cała masa ludzi którzy z kultura maja tyle
            wspólnego co krowa z lataniem. I nic ich nie zmieni , zawsze można sie
            wprowadzić smile. Co do suszenia bielizny ect , co w tym dziwnego balkon jest od
            suszenia a nie oglądania go , nie wiem co jest malo estetycznego w praniu.
            Lepiej żeby sąsiad wisal na balkonie i zygał w dół ? (takie przypadki też były
            ). ja wyznaje zasade moj balkon bede suszył co chce i jak chce , sądze ze są
            mniej estetyczne rzeczy niz czyjas bielizna na balkonie.
            • pieskuba Re: Nasi ukochani sąsiedzi 06.03.07, 12:48
              Dobrze wychowany człowiek wiesza gacie na balkonie tak, by były niewidoczne dla
              otoczenia. Czyli nie podwiesza ich do sufitu czyniąc z nich chorągiew.
              • spolecznik1 Re: Nasi ukochani sąsiedzi 06.03.07, 12:50
                dziwne masz kanony wychowania , dla mnie wychowany czlowiek nie szczy na klatce
                , nie pluje , nie pali w windzie , nie wyrywa właczników ect

                Mnie tam cudze gacie i inne pranie nie przeszkadza .
                • pieskuba Re: Nasi ukochani sąsiedzi 06.03.07, 13:14
                  Dobrze wychowany człowiek nawet nie pomyśli, że mógłby, napluć, nasikać, wyrwać
                  i palić. Moje kanony wychowania są w porządku. Gaci nie wieszam, imprez nie
                  urządzam, nie stukam po nocach, psa uciszam gdy szczeka, wyprowadzam w kagańcu
                  i na smyczy, nie wystawiam śmieci przed drzwi, nie trzepię koców przez balkon,
                  jak rozsypię/nachlapię/nabłocę na klatce schodowej to zamiatam/wycieram, nie
                  rzucam petów przez balkon, nie prowadzę tam głośnych dyskusji po nocy. Nie
                  wiercę w ścianach po 19, nawet jeśli nowa półka na książki będzie czekała na
                  powieszenie od sobotniego wieczora do poniedziałku. Moje dzieci nie latają po
                  trawnikach, nie malują po ścianach, nie demolują windy i nie latają jak
                  wściekłe cały dzień, wrzeszcząc. Mąż stawia samochoód prosto, a gdy raz
                  zaparkował za blisko drzwi, to przeprosił i teraz uważa, bo racja była po
                  stronie zwracającego uwagę. A majtek nie wystawiamy na widok publiczny TEŻ, a
                  nie TYLKO.
                • pieskuba Re: Nasi ukochani sąsiedzi 06.03.07, 13:15
                  Aha, CUDZE pranie mi nie przeszkadza, nie chcę by inni oglądali MOJE.
          • adam8711 Re: Nasi ukochani sąsiedzi 07.03.07, 17:07
            Może przeczytaj całość jeszcze raz.
            Jak dla mnie sąsiad który nie mieści się w "klasyfikacji" jest NORMALNY.
            Normalne jest też chyba, że odruchowo nie zwraca się uwagi na ludzi normalnych.

            Co do wiszących gaci - są one reguły są czyste, nie mają odrażającego wyglądu
            ani nie wydzielają odrażającej woni. Niech sobie wiszą, ale owszem - nie aż tak
            ostentacyjnie żeby przechodnie przystawali i czytali metki.

            Pozdrawiam
            adam8711
    • jeruba Re: Nasi ukochani sąsiedzi 19.03.07, 22:26
      mam swoje ulubione typy smile
      pieskuba z smoootkiem smile
      pewna pani z psem big_grin
      wesołe sąsiadki z sąsiadem smile

      mila pani co mówi dzień dobry,
      wogole masa ludzi, która mówi dzień dobry, żona się dziwi zawsze, ze tyla osób mówi dzień dobry smile
      lubię naszych międzynarodowych sąsiadów smile

      a na minus big_grin
      mam takich jednych "gentelmenów" , ale szkoda pisać o buractwie
Pełna wersja