nati1011 wspólna modlitwa o 21 02.10.09, 13:48 A ja ponownie proponuję taka zjednoczoną forumową modlitwę o 21. Przynajmniej ci co mogą. Odpowiedz Link
kasiagleb Re: wspólna modlitwa o 21 02.10.09, 13:59 nati1011 napisała: > A ja ponownie proponuję taka zjednoczoną forumową modlitwę o 21. > Przynajmniej ci co mogą. > czytasz w myślach nati? chodzi mi to po głowie od wczoraj dołączam z całą rodziną o 21 Kasia Odpowiedz Link
mamalgosia Re: wspólna modlitwa o 21 02.10.09, 18:49 Dziękuję. Przyznam, że jakoś od czasu, gdy ten pomysł wpadł mi do głowy, nie zapomniałam ani jednego dnia. Czasowo różnie to wygląda-raz dłużej, raz króciutko. Ale zawsze Odpowiedz Link
malgog Re: proszę o modlitwę 02.10.09, 14:17 pomodlę się, ostatnio prosiłam Św. Ojca Pio o wstawiennictwo i pomogło Odpowiedz Link
mamalgosia Re: proszę o modlitwę 02.10.09, 18:50 Niesamowici jesteście - tyle osób... Odwdzięczam się modlitwą jak mogę i jak potrafię Odpowiedz Link
wiesia140 Re: mamalgosia 02.10.09, 23:32 Napisałam do ciebie na priv. Wysłałam modlitwę , którą sama napisałam. Odpowiedz Link
wiesia140 Re: proszę o modlitwę 04.10.09, 16:17 W środę poproszę moją wspólnotę o modlitwę w waszej intencji Odpowiedz Link
kasiagleb modlitwa nadal bardzo potrzebna 15.10.09, 19:07 w imieniu Mamalgosi, która chwilowo straciła dostęp do internetu chciałam przekazać, że Jej Syn jest już po pierwszych badanich. Złych wyników na dzień dzisiejszy nie ma, ale nie ma również tych, które mogą uspokoić. Trzeba będzie na nie poczekać aż do poniedziałku. Od tego co wyjdzie będzie zależało dalsze leczenie. Zapraszam do wspólnej modlitwy o 21 Kasia Odpowiedz Link
mamalgosia Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 18.10.09, 17:10 Dziękuję Kasi za napisanie tego postu. Już mam internet. Czekanie wydłuża się do wtorku - bo kartoteki są w jednym miejscu, wyniki w drugim, a pani doktor w trzecim. Zejdzie się to wszystko razem we wtorek. Czy oni nie wiedzą, co czują osoby, które na to czekają... Odpowiedz Link
felixa05 Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 18.10.09, 18:11 Jestem z Wami. Modlę się za Was. Trzymaj się. Odpowiedz Link
anngal Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 18.10.09, 20:37 Kasiu, dlatego że tyle czekasz, to będzie dobrze. Już swoje przeszłaś tym czekaniem. Modlę się i pamiętam codziennie Odpowiedz Link
verdana Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 19.10.09, 15:11 Pamietam, pamietam i współczuje. Nie ma nic gorszego od czekania.. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 20.10.09, 10:06 verdana napisała: > Nie ma nic gorszego od czekania.. Czekanie jest straszne. Ale są rzeczy gorsze od czekania W czekaniu jest nadzieja Odpowiedz Link
atama Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 20.10.09, 10:11 jestem i modlę się Mamalgosiu Odpowiedz Link
mamalgosia wtorek 20.10.09, 19:41 Trzeba badać dalej. Synek idzie na oddział onkologiczny 50 km od nas. Będę z nim, nie wiem jak, w szpitalu umierają resztki mojego rozsądku, poddaję się depresji całkowicie. Nie wiem, co z Młodszym, nic nie wiem. Do dziś bałam się i drżałam, ale szliśmy do przodu. Dziś mnie zabrakło. Nie daję rady. Jestem najsłabsza w naszej rodzinie, a najwięcej na mnie spadło. I teraz już po prostu nie mogę. Nie mogę, nie mogę, nie mogę!!!!! Już nie potrafię nawet dla innych jakoś się trzymać Odpowiedz Link
godiva1 Re: wtorek 20.10.09, 20:15 Mamalgosiu, serce mi sie lamie jak Ciebie czytam. Musisz sie trzymac, dla swojego synka i dla swojej rodziny. Pamietaj, teraz medycyna czyni cuda, z roku na rok szanse, ze wszystko sie dobrze skonczy sa coraz wieksze. Odpowiedz Link
maadzik3 Re: wtorek 20.10.09, 22:41 Mamalgosiu, nie wiem dlaczego jestes tak ciezko doswiadczana, ale mimo wszystko to jeszcze nie werdykt choroby, w dodatku w coraz wiekszym stopniu uleczalnej. Wiem, latwo sie pisze, ale ja tak bardzo jestem z Wami mysla! Daj znac czego potrzebujesz. Te 50 km to pewnie Katowice albo Gliwice, co? Jezeli potrzebujesz jakiegos lokum w Katowicach albo pomocy w czymkolwiek pisz - co bede mogla to zrobie! Odpowiedz Link
atama Re: wtorek 21.10.09, 06:55 Mamałgosiu! Tak bym Cię chciała przytulić teraz... Płaczę razem z Tobą. Nie przestanę się modlić za Was! Odpowiedz Link
liliana22 Re: wtorek 21.10.09, 11:17 Jestem z tobą, pamiętam w modlitwie. Na pociechę mój ulubiony fragment na trudne chwile: Mądrość Syracha 2:1-18, Biblia Tysiąclecia 1. Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! 2. Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! 3. Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. 4. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! 5. Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. 6. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj! 7. Którzy boicie się Pana, oczekujcie Jego zmiłowania, nie zbaczajcie z drogi, abyście nie upadli. 8. Którzy boicie się Pana, zawierzcie Mu, a nie przepadnie wasza zapłata. 9. Którzy boicie się Pana, spodziewajcie się dobra, wiecznego wesela i zmiłowania! 10. Popatrzcie na dawne pokolenia i zobaczcie: któż zaufał Panu, a został zawstydzony? Albo któż trwał w bojaźni Pańskiej i był opuszczony? Albo któż wzywał Go, a On nim wzgardził? 11. Dlatego że Pan jest litościwy i miłosierny, odpuszcza grzechy i zbawia w czasie utrapienia. 12. Biada sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym i grzesznikowi chodzącemu dwiema ścieżkami. 13. Biada sercu zniechęconemu: ponieważ nie ma ufności, nie dozna opieki. 14. Biada wam, którzy straciliście cierpliwość: cóż uczynicie, kiedy Pan nawiedzi? 15. Którzy się Pana boją, będą posłuszni Jego słowom, a miłujący Go pójdą Jego drogami. 16. Którzy się Pana boją, będą szukać Jego upodobania, a miłujący Go w Prawie znajdą nasycenie. 17. Którzy się Pana boją, przygotują swe serca, a przed obliczem Jego uniżą swe dusze. 18. Wpadnijmy raczej w ręce Pana niż w ręce ludzi: jaka jest bowiem Jego wielkość, takie też i miłosierdzie. Odpowiedz Link
nati1011 Re: wtorek 21.10.09, 13:03 Mamalgosiu, póki życia puty nadzieji. wiem, ze świat wali ci się na głowę. Swoje trudy człowiek jakoś znosi bo musi, ale gdy kłopoty dotykają najbliższych, a w szczególnosci dzieci, bezradność wręcz zabija. Ja dosłownie umieram przy każdej powazniejszej chorobie dzieciaków. Chyba nikt kto nie przyżył strachu o dziecko nie jest w stanie zrozumieć. ALe musisz pamietać, że skierowanie do szpitala to nie wyrok. Nawet stwierdzenie choroby najcześciej nie oznacza wyroku. Oznacza oczywiście trud i cierpienie, którego każdemu chcielibyśmy oszczędzić, ale niemal zawsze jest wręcz pewność wyleczenia. To normalne, ze nie jesteś silna i już nie chcesz wiecej. Wcale nie musisz być silna. Płacz, krzycz, wykłócaj sie z Bogiem. Masz do tego prawo. Masz też prawo poddać sie, tak po ludzku, i powiedziec Bogu, ze skoro wpakował cie w takie problemy, to niech cie teraz z nich wyciaga. Bo ty nie masz już sił i nie potrafisz. Zawsze jesteście w mojej pamięci, a w ostatnich tygodniach wyjatkowo intensywnie. Pamietaj, ze jeżeli czegoś bedziesz potrzebować po prostu pisz. Odpowiedz Link
anngal Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 20:06 Nic dziwnego. Chyba każdy by tak się czuł. Ale to tylko chwilowe. Zobaczysz. Na miejscu się sprężysz. Tam będzie wiele osób w podobnej sytuacji. Odnajdziesz się. To nie przypadek,że akurat Ciebie to wszystko spotyka. Cały czas wierzę, że wszystko będzie dobrze. Wiem, że Ci trudno, bo w tej chwili nic innego do Ciebie nie dociera poza tym, że Synek idzie do szpitala. Ale to pierwszy szok, minie. Wszystko będzie dobrze. Jestem z Tobą, modlę się. Bóg jest z Tobą. Na pewno Odpowiedz Link
anngal Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 20:09 I jeszce jedno. Nie musisz się trzymać. Masz prawo do płaczu, zwątpienia, strachu. To minie Odpowiedz Link
marzek2 Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 20:11 Oj Mamalgosiu, niech Bóg będzie tam z Wami wszystkimi, niech ukryje Was pod skrzydłami Jego miłości... Odpowiedz Link
verdana Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 20:34 małgosiu, mysle caly czas o Tobie. Rozumiem Twoje uczucia, ale gdyby synka po prostu skierowano na badania, albo polozono w szpitalu o nie tak przerażajacej nazwie - to pewnie nie bylabys az tak zrozpaczona. Tymczasem w tej chwili najwazniejsza jest diagnoza. I zareczam Ci, ze diagnoza nawet w szpitalu onkologicznym nie musi oznaczac raka. Ale za to jest najbardziej wiarygodna. Sadze, ze masz do siebie pretensje, ze myslisz tez o sobie, nie tylko o synku. Ale tak po prostu musi być, nie powinnaś uwazac,że masz być zawsze silna i ze nie masz prawa do współczucia dla samej siebie. jaka by diagnoza nie byla, lepsze to niz brak diagnozy. Poza tym Twoj syn choruje juz dawno - gdyby to było cos dramatycznego, to byloby juz zupelnie oczywite, co mu jest i diagnoza bylaby o wiele latwiejsza. Odpowiedz Link
mamachlopca1 Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 21:00 nie wiem co podejrzewaja u Twojego Synka ale ja-wlasciwie to my-przeszlismy przez ten oddział i ja znam te wszystkie emocje...ta bezsilnosc,lek, wyparcie, niemoznosc ochrony dziecka ktore nie wiadomo ile bedzie zylo-wszystko.oby u Was diagnoza ostateczna byla dobra.choc napatrzycie sie co nie miara.a te obrazki zostaja w glowie i w sercu juz na zawsze. gdybys czegos potrzebowala, chciala o cos zapytac, czy po prostu sie wygadac to pisz-mi to wszystko jest bliskie.a o modlitwie pamietamy Odpowiedz Link
mary_ann Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 22:32 Podpisuję się "obiema ręcami" pod każdym zdaniem z postu Verdany. Mamałgosiu, pamiętam o Tobie. Nie zapominaj, że "nawet góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie - mówi Pan"... Odpowiedz Link
sion2 jutro o 8 rano 21.10.09, 13:59 Bedzie odprawiona msza o zdrowie i blogoslawienstwo Boże dla Karolka, prosimy o duchowa łącznosc kto może. Chlopiec idzie do szpitala po niedzieli ale nie wiemy jeszcze kiedy. Odpowiedz Link
krysiastach Re: proszę o modlitwę 21.10.09, 20:02 Jestem z Wami! Wiem, że jest Ci teraz ciężko, ale chcę Cię choć trochę pocieszyć. Byłam z dzieckiem na oddziale onkologii trzykrotnie: i na diagnostyce i na operacji. To nie jest wyrok! Modlitwa ma wielką moc i działa prawdziwe cuda, a modlitwą jesteście przez nas otoczeni. Jeżeli macie skierowanie do GCZMID w Katowicach-Ligocie a masz jakieś pytania to pisz na priva. Jezu ufam Tobie. Odpowiedz Link
sion2 jutro rano tomografia 27.10.09, 20:21 Jutro ok 10 rano Karolek bedzie mial tomografie, od ktorej zalezy wszystko. Jest im bardzo ciezko na tej dzieciecej onkologii. Odpowiedz Link
nati1011 Re: jutro rano tomografia 27.10.09, 20:39 pamiętam. Czekam niecierpliwie na wyniki. Odpowiedz Link
pieskuba Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 14:50 Kasiu, napisz jak będziesz coś wiedziała, ta niepewność jest okropna. Odpowiedz Link
marzek2 Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 14:52 I ja pamiętam i czekam na jakiekolwiek wieści... Odpowiedz Link
mary_ann Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 15:27 Przekaż, proszę, że pamiętam i czekam na wieści. Odpowiedz Link
sion2 Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 15:43 Wynik mial byc dzis a bedzie jutro, jutro tez bedzie usg, nie wiem czego ale pewnie jamy brzusznej. Odpowiedz Link
sion2 Karol zdrowy! 29.10.09, 14:43 Tomografia nic nie wykazala, wypisuja ich dzis do domu . Bo Bóg jest dobry. Odpowiedz Link
justyna.ada Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 14:55 Oby już przestał chorować Modlitwa grzeszników ma wielką moc )))) Odpowiedz Link
verdana Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 15:14 No i się poryczałam - cały dzień o nich myślałam. Pozdrowienia dla obojga!!!!! Odpowiedz Link
madziaq Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 15:20 Ufff, świetne wieści Chyba z 50 razy tu dziś wchodziłam w oczekiwaniu na takie własnie informacje Mam nadzieję, że Mały już się wychorował i co najmniej do osiemnastki da mamie w tej sprawie spokój Odpowiedz Link
felixa05 Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 17:39 Wspaniała wiadomość. Bogu niech będa dzięki. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 18:11 Bogu niech bedą dzieki ) Przypomniała mi się nasza batalia z córkę sprzed 2 lat. Też już cuda podejrzewali. A potem okazało się, ze wszystkie objawy same minęły i od ponad roku nic sie nie dzieje. Może te dziecaki po prostu tak mają, ze czasem ich dorastanie wymyka się z ustalonych medycznie granic ) Odpowiedz Link
11.jula Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 16:13 Tak się bardzo cieszę Mamałgosiu ściskam cię mocno. Odpowiedz Link
marzek2 Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 17:20 Jaka dobra wiadomość!!!!! Bogu dzięki!!! Odpowiedz Link
atama Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 18:13 Alleluja!!! Ogromna radość, chociaż przeszli swoje. I się napatrzyli. Dziękuję za dobre wieści. Czekałam bardzo Odpowiedz Link
leluchow1 Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 18:10 Dzięki Bogu. Ja ze swoją nerwicą nie byłam w stanie nic wczesniej napisać, ale bardzo mocno myślałam o chłopczykui modliłam sie o niego. Cieszę , się no kurcze straaasznie się cieszę . Odpowiedz Link
mamalgosia "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 18:41 Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas. Tak to jakoś głęboko czuję. Oczy mi się kleją, bo już nie wiem, ile nocy zawalonych. Ale choć trochę chciałam napisać. Oddział bardzo ciężki. Serce się kraje, nie wiem nawet czy pisać... Wiem, że to co tam widziałam i przeżyłam, zostanie we mnie już na zawsze. I mam nadzieję, że coś dobrego z tą pamięcią zrobię. Główkuję teraz mocno, co by to mogło być, jak przekuć swoją własną wdzięczność w pomoc innym. Jestem osobą, która na dowolnym oddziale w szpitalu dostaje głębokiej depresji (potrafię nic nie zjeść przez 8 dni), głupota, ale tak jest i wiem, że to się nie zmieni. I z taką predyspozycją trzeba było wejść w ten szczególny oddział - dla mnie to oddział ludzi świętych. Jakkolwiek on by wyglądał z zewnątrz, to święte są dzieci i święci rodzice. Lekarze i pielęgniarki pewnie często też. Niestety nie byłam osobą z zewnątrz, niezaangażowaną osobiście - jak np cudowne panie świetliczanki. Nigdy tak się nie bałam, choć cierpię na nerwicę lękową od lat. Wielokrotnie odczułam, co oznacza wyrażenie "trząść się ze strachu". Synek zachowywał się różnie. Czasem pogodnie, a czasem smutno. Płakał praktycznie przy wszystkich zabiegach, a przecież miał ich kilkudziesięciokrotnie mniej niż dzieci, które tam były od dłuższego czasu. Czasem płakał ze szczęścia (jak wtedy gdy zobaczył mnie po wybudzeniu z narkozy), czasem z bezsilności. Raz nawet wpadł w histerię, że nie wiedział, że to tak będzie, że nikt mu nie powiedział, że chce do domu, do domu, do domu. Nie znajdował we mnie wsparcia, bo byłam o wiele bardziej rozsypana niż on. Nic na to nie poradzę, że nie jestem dobrą matką, po prostu nie potrafię pewnych rzeczy, nie potrafię. Najbardziej wytrzęsłam się ze strachu pod salą do tomografii - Synek pierwszy raz miał narkozę, jakoś mnie to dobiło, że będzie to konieczne. Potem wyczekiwanie, czy lekarka zmierza do mnie, czy do kogoś innego, czy są już wyniki... wgapianie się w minę lekarza robiącego usg, wsłuchiwanie się intonację jego głosu... Krok pani ordynator na korytarzu i jej słowa "informacji nie udzielamy przy łóżku, zapraszam do gabinetu". Obiektywnie oddział nie wygląda źle. Co prawda niespecjalnie jest się gdzie umyć, ale dla dzieci jest kuchenka, świetlica, a w świetlicy wspaniałe panie świetliczanki. Starające się żeby dzieciom było choć trochę milej. Wycinanki, malowanki, masa solna, budowle z zapałek, gry... wszystko łagodnym i cierpliwym głosem, wszystko z życzliwością, sercem, uśmiechem. Niestety dzieci rzadko korzystały - odmawiały, przygaszone i smutne. Do chłopczyka, z którym byliśmy na sali przyjechali dziadkowie, a on nawet nie chciał do nich wyjść. Dziewczynka z paluszkami chudziutkimi jak zapałki (pod cieniutką skórą było widac każdą żyłkę) nie chciała iść na weekend do domu... Patrząc na niektóre dzieci miałam wrażenie, że one są zupełnie gdzie indziej. Że będąc tam, w rzeczywistości odchodzą. Były też i takie, które po korytarzu goniły się ze stojakami z kapiącą w nich chemią, tak, były i takie. Chcę powiedzieć, że doświadczyłam obecności Boga. "Ukojenie" jest za dużym słowem, bo ukojenia nie znajdowałam nigdzie, lęk wypełniał najmniejsze zakamarki duszy i ciała. Ale ta nadzieja, która była, pochodziła od Niego. Wiem to na pewno. I od Ludzi, którzy tym razem byli Jego Aniołami. Mój Mąż - w którym odkryłam coś na nowo. Mama, która opiekowała się Młodszym (a Młodszy się rozchorował, nie chciał się bawić, siedział na tapczanie i gapił się w okno). Przyjaciel, który wspierał stałą obecnością i modlitwą. Przyjaciółka, która wszystko rozumie, choć sama nie ma dzieci. Forumianka z ciągłym słowem pocieszenia, nadzieją i modlitwą. Inna Forumianka - z modlitwą i fachową poradą. A modlitwa... Siostry zakonne w Katowicach i Rzymie. Ksiądz proboszcz i dwóch jego wikarych. Kolega z całą rodziną, koleżanka z rodziną, dwie koleżanki z pracy (nawet tam są życzliwi), dwie katechetki w szkole, koleżanka z podstawówki z rodziną, osoby dalsze i bliższe... no cóż, nawet dwie wojujące antyklerykałki do kościoła na Mszę poszły Serdeczności doznałam od osób, po których się tego spodziewałam, i od takich, po których w ogóle. Wszystkim dziekuję. I Wy. Chcę Wam powiedzieć, że czułam się otoczona Waszą modlitwą i zainteresowaniem, i dawały mi one wsparcie. Nie potrafię tego określić słowami, bo naprawdę nie było lżej, a było lżej. To nie do wytłumaczenia. Nie potrafie wyrazić wdzięczności inaczej, jak słowem dziękuję. Jest ono z najgłębszej warstwy mojego serca. Odwdzięczę się dozgonną modlitwą za Was i w Waszych intencjach. W każdym razie póki co: żyjemy A jeśli wpadliście w "ciąg modlitewny", to polecam Waszej pamięci wszystkich tych, którzy nie mają takiego szczęścia jak my, którzy walczą w Katowickiej Ligocie. Weroniczkę, Mateuszka, Oskara, Gosię, Kingę, Oleńkę, Julitkę, Kacperka, Nikodema, wielu, wielu innych. I za ich rodziców, rodzeństwo, dziadków... Niech Bóg pomoże im nieść ich krzyż i niech ześle uzdrowienie... Odpowiedz Link
11.jula Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 19:10 nie mogę zbytnio pisać, bo łzy mi kapią na klawiaturę, domyślam się, że sporo się nacierpałaś, ty i cała twoja rodzina. Bogu wielkie dzięki, że wszystko skończyło się dobrze. A z twojego cierpienia płynie wielka lekcja dla mnie. Mam przestać ciągle narzekać na swoje dzieci i zacząć dziękować Bogu, że są zdrowe. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 20:53 Dla mnie trochę inna lekcja wypłynęła, bo raczej na dzieci często nie narzekam - narzekam za to na całe mnóstwo innych spraw. Ta końcówka dała nam mocno popalić, ale stres właściwie ciągnął się od początku czerwca, kiedy lekarka zauważyła ten węzeł, ale dodała (tak na pocieszenie?): "to na razie nie wyrok" Odpowiedz Link
verdana Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 19:49 Bardzo współczuje przezyć - pamietam siebie sama sprzed półtora roku. I nie dzw się, jesli za pare dni, zamiast wielkiej radosci, moze przyjść zalamanie. Mnie, prawde mowiąć, pół roku potrzeba bylo na dojscie do siebie i zabranie się znowu do normalnej pracy. I naprawdę, pisanie w takim wypadku, ze się jest "złą mama" to bzdura. Jestem przekonana, ze sam fakt, ze potrafilas byc wtedy z dzieckiem, mimo takiej reakcji na szpitale, swiadczy o tym, ze jesteś bardzo dobrą matką. Sama obecność mamy jest wsparciem, nie wiem, czy dziecku tak naprawde dużo więcej potrzeba. Odpowiedz Link
a000000 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 20:08 Kto się w opiekę odda Panu Swemu, A całym sercem szczerze ufa Jemu, Śmiele rzec może: Mam obrońcę Boga, Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga. ===== mamałgosiu, powiem tylko tyle: Bogu niech będą dzięki... cały czas tu zaglądam w oczekiwaniu na dobre wieści.... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 20:41 Ty tutaj? Psalmy stały się moim chlebem powszednim, a właściwie bułką, bo bułki jem codziennie, a chleb rzadko. Psalmy są na każdą, naprawdę każdą życiową sytuację. Dziś rano o 7mej jechałam do Katowic (na noc byłam w domu, Młodszy chory i trzeba było choć trochę go ukochać - ze Starszym w szpitalu Mąż) i jakoś mi przyszła do głowy piosenka "złożyłem w Panu całą nadzieję, On schylił się nade mną i wysłuchał wołania mego". I tak mi się śpiewała, jakoś sama. W szpitalu oczywiście nic mi się już nie śpiewało, ale gdy panie świetliczanki do lepienia z masy solnę włączyły płytę i z niej popłynęło "złożyłem w Panu całą na-dzie-ję", to aż mnie zatchnęło, jakie to wszystko niesamowite. Będziesz się tutaj odzywała? Odpowiedz Link
a000000 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 23:43 mamalgosia napisała: > Będziesz się tutaj odzywała? moje dziecko już wychowane, więc nie mam co tu robić... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 11:21 Akurat Ciebie uważam za osobę, która ma wiele mądrego do powiedzenia. I cennego. A że Dziecko już wychowane... nie widzę żadnego związku Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 20:51 verdana napisała: > Bardzo współczuje przezyć - pamietam siebie sama sprzed półtora > roku. I nie dzw się, jesli za pare dni, zamiast wielkiej radosci, > moze przyjść zalamanie. Mnie, prawde mowiąć, pół roku potrzeba bylo > na dojscie do siebie i zabranie się znowu do normalnej pracy. Bardzo zaskakuje mnie to co piszesz. Nie chodzi mi o jakiś wstrząs cierpieniem ludzkim - bo ten jest jakby oczywisty w tej sytuacji. Ale czuję coś takiego dziwnego, jakby tęsknotę za tymi dziećmi, które tam zostały. Których twarze mam mocno pod powiekami. Coś takiego, że gdyby nie różne "ale", to chciałabym móc tam z nimi być czasem. Jak te świetliczanki może? >Sama obecność mamy jest wsparciem, nie > wiem, czy dziecku tak naprawde dużo więcej potrzeba. Ale wiesz, jak dziecko płacze, to matka powinna pocieszyć. A tu matka sama płacze. Wydaje mi się, że matka powinna dawać poczucie bezpieczeństwa. Ale już się nie szarpię, wiem, że tego nie potrafię dawać. Może inne dzieci mają lepsze matki, moje mają takie. Wierzę, że Bóg wiedział, kogo Chłopcom na matkę wybrał Odpowiedz Link
verdana Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 21:41 W szpitalu, gdzie lezał moj syn (ale byl to odddzial onkologiczny dla doroslych), byli wolontariusze. Ich zadaniem bylo porozmawiać z chorym po przyjeciu do szpitala, pobyc z nimi przed operacją. Moj syn stwierdzil, ze to rewelacyjny pomysl. Zupelnie inaczej się czuł, gdy wiedział, ze ma z kim porozmawiać. Tez się zastanawialam nad tym, czy się ie zgłosic, ale nie jestem dosyć silna psychicznie. Mnie pociesza trochę to, ze moi znajomi maja już zdrowe dzieci, ktore kiedys tez długo przelezaly sie w takim szpitalu, z bardzo marnymi rokowaniami. Czyli bywa, ze wszystko konczy się dobrze. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 11:08 Tak, myślę, że to ważne. Na tym oddziale dziecięcym jest pani psycholog - rozmawia z rodzicami i z dziećmi, ale podobno jest jakaś nie za bardzo, bo bardziej dołuje, szczególnie dzieci. Mnie sie wydaje, że w takich sytuacjach (sądzę po własnych odczuciach w jakichś skrajnych momentach, ale oczywiście każdy może odczuwać inaczej niekoniecznie jest potrzebny psycholog ze swoją mądrością i poradami. Ważniejsze jest bycie i zwyczajna rozmowa. Dlatego wydaje mi się, że wolontariusze byliby lepsi niż ta pani. A najlepiej Przyjaciel. Odpowiedz Link
sunday Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 07:56 Mamałgosiu, reszty nie umiem skomentować. Tylko to jedno: > Nic na to nie poradzę, że nie jestem dobrą matką, > po prostu nie potrafię pewnych rzeczy, nie potrafię. Ze szpitala, w którym jakiś czas temu byliśmy z naszym maluszkiem (innego szpitala), pamiętam półtorarocznego chłopca, chorego na atopowe zapalenie skóry. Zaawansowane, zaniedbane, więc wszystko go bolało, wciąż się szamotał w łóżeczku. Matka przychodziła do niego tak raz-dwa razy na tydzień. Na pół godziny. Siedziała na stołku i pisała sms'y. Odpowiedz Link
milka_milka Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 08:22 Popłakałam się z ulgi. Nie pisałam, bo nie mogłam - emocje we mnie kipią. Ale pamiętałam o Tobie i Twoim synku. Dobrze, że już macie to za sobą. Odpowiedz Link
nordynka1 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 08:47 poryczałam się siedze w pracy i ryczę niech Bogu Najwyzszemu będa dzięki za Mamałgosię i jej rodzinę i za jej wielgachne serce co kocha jak szalone Odpowiedz Link
mary_ann Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 09:09 Wie;ka radość! Sciskam i podskakuję! Bogu niech będą dzięki! Odpowiedz Link
k_j_z Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 09:32 mamałgosiu jak się cieszę. Wiesz, taka spokojan radośc na mnie spłynęła. A w Twoich postach tyle spokoju Cieszę się. Ściskam Odpowiedz Link
aka21 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 10:07 Chwała Panu!!!!!! Kasiu! Tak bardzo się cieszę, że macie te diagnozy już za sobą. Odpocznijcie choć trochę) Chwała Panu! Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 10:29 Dzięuję Mamałosiu za ten piękny tekst, dziękuję Bogu za diagnozę Karolka, ale także za Twoje słowa wdzięczności skierowane do ludzi, którzy byli przy Tobie i za słowa o obecności Boga w tym trudnym czasie. Bo Bóg istnieje,jest zawsze blisko nas, nawet gdy nam wydaje się , że zostaliśmy sami... Odpowiedz Link
liliana22 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 11:14 Chwała Panu, poryczałam się ze szczęścia... Odpowiedz Link
maadzik3 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 11:48 Mamalgosiu, ajk cudownie!!!!! Jak przecudownie!!!! Tak o Was myslalam. Tak jeszcze bardziej zalowalam ze nie jestem w domu zeby byc przy Tobie. Bylam modlitwa. Strasznie, strasznie sie ciesze!!!! Odpowiedz Link
ruda110 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 13:50 Chwała Panu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
anndelumester Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 14:01 Bardzo się cieszę , że już po .... Odpowiedz Link