proszę o modlitwę

    • nati1011 wspólna modlitwa o 21 02.10.09, 13:48
      A ja ponownie proponuję taka zjednoczoną forumową modlitwę o 21.
      Przynajmniej ci co mogą.
      • kasiagleb Re: wspólna modlitwa o 21 02.10.09, 13:59
        nati1011 napisała:

        > A ja ponownie proponuję taka zjednoczoną forumową modlitwę o 21.
        > Przynajmniej ci co mogą.
        >

        czytasz w myślach nati? chodzi mi to po głowie od wczoraj
        dołączam z całą rodziną o 21

        Kasia
        • mamalgosia Re: wspólna modlitwa o 21 02.10.09, 18:49
          Dziękuję.
          Przyznam, że jakoś od czasu, gdy ten pomysł wpadł mi do głowy, nie
          zapomniałam ani jednego dnia. Czasowo różnie to wygląda-raz dłużej,
          raz króciutko. Ale zawsze
    • malgog Re: proszę o modlitwę 02.10.09, 14:17
      pomodlę się, ostatnio prosiłam Św. Ojca Pio o wstawiennictwo i
      pomogło
    • pieskuba Re: proszę o modlitwę 02.10.09, 16:49
      i ja
    • mamalgosia Re: proszę o modlitwę 02.10.09, 18:50
      Niesamowici jesteście - tyle osób...
      Odwdzięczam się modlitwą jak mogę i jak potrafię
    • elwinga Re: proszę o modlitwę 02.10.09, 20:56
      i ja jestem
    • tonika80 Re: proszę o modlitwę 02.10.09, 22:48
      Będę o Was pamiętać w modlitwie!
      • wiesia140 Re: mamalgosia 02.10.09, 23:32
        Napisałam do ciebie na priv. Wysłałam modlitwę , którą sama napisałam.
        • mamachlopca1 Re: mamalgosia 03.10.09, 23:09
          i ja jestem
    • ula27121 Re: proszę o modlitwę 04.10.09, 07:34
      • azile.oli Re: proszę o modlitwę 04.10.09, 12:09
        Modlę się za Was. Bedzie dobrze.
        • wiesia140 Re: proszę o modlitwę 04.10.09, 16:17
          W środę poproszę moją wspólnotę o modlitwę w waszej intencji
    • 11.jula Re: proszę o modlitwę 14.10.09, 15:54
      Trzymaj się
      • agab51 Re: proszę o modlitwę 14.10.09, 19:56
        Mamalgosiu, trzymaj się, jestem z Tobą
    • kasiagleb modlitwa nadal bardzo potrzebna 15.10.09, 19:07
      w imieniu Mamalgosi, która chwilowo straciła dostęp
      do internetu chciałam przekazać, że Jej Syn jest już
      po pierwszych badanich. Złych wyników na dzień dzisiejszy
      nie ma, ale nie ma również tych, które mogą uspokoić.
      Trzeba będzie na nie poczekać aż do poniedziałku.
      Od tego co wyjdzie będzie zależało dalsze leczenie.

      Zapraszam do wspólnej modlitwy o 21

      Kasia
      • mamalgosia Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 18.10.09, 17:10
        Dziękuję Kasi za napisanie tego postu.
        Już mam internet.

        Czekanie wydłuża się do wtorku - bo kartoteki są w jednym miejscu,
        wyniki w drugim, a pani doktor w trzecim. Zejdzie się to wszystko
        razem we wtorek. Czy oni nie wiedzą, co czują osoby, które na to
        czekają...
        • kim5 Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 18.10.09, 17:28
          Przytulam i pamiętam o Was.
        • felixa05 Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 18.10.09, 18:11
          Jestem z Wami. Modlę się za Was. Trzymaj się.
        • anngal Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 18.10.09, 20:37
          Kasiu, dlatego że tyle czekasz, to będzie dobrze. Już swoje
          przeszłaś tym czekaniem. Modlę się i pamiętam codziennie
        • liliana22 Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 19.10.09, 08:10
          cały czas jestem...
          • verdana Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 19.10.09, 15:11
            Pamietam, pamietam i współczuje. Nie ma nic gorszego od czekania..
            • marzek2 Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 20.10.09, 09:41
              pamiętam i modlę się
            • mamalgosia Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 20.10.09, 10:06
              verdana napisała:

              > Nie ma nic gorszego od czekania..
              Czekanie jest straszne. Ale są rzeczy gorsze od czekaniasad W
              czekaniu jest nadzieja
              • atama Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 20.10.09, 10:11
                jestem i modlę się Mamalgosiu
              • anndelumester Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 20.10.09, 11:32
                Myślę o Was stale.
                • aka21 Re: modlitwa nadal bardzo potrzebna 20.10.09, 11:56
                  pamiętam
        • maadzik3 wtorek 20.10.09, 13:43
          Mamalgosiu, myslami i modlitwa jestem z Wami.
    • anik801 Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 14:45
      Modlę się za Was.Musi być dobrze.
    • mamalgosia wtorek 20.10.09, 19:41
      Trzeba badać dalej. Synek idzie na oddział onkologiczny 50 km od nas.
      Będę z nim, nie wiem jak, w szpitalu umierają resztki mojego
      rozsądku, poddaję się depresji całkowicie. Nie wiem, co z Młodszym,
      nic nie wiem.
      Do dziś bałam się i drżałam, ale szliśmy do przodu.
      Dziś mnie zabrakło. Nie daję rady. Jestem najsłabsza w naszej
      rodzinie, a najwięcej na mnie spadło. I teraz już po prostu nie mogę.
      Nie mogę, nie mogę, nie mogę!!!!!
      Już nie potrafię nawet dla innych jakoś się trzymać
      • godiva1 Re: wtorek 20.10.09, 20:15
        Mamalgosiu, serce mi sie lamie jak Ciebie czytam. Musisz sie
        trzymac, dla swojego synka i dla swojej rodziny. Pamietaj, teraz
        medycyna czyni cuda, z roku na rok szanse, ze wszystko sie dobrze
        skonczy sa coraz wieksze.
      • brucha Re: wtorek 20.10.09, 20:38
        pamiętam w modlitwie
      • mama_kasia Re: wtorek 20.10.09, 20:54
        jestem z modlitwą
      • maadzik3 Re: wtorek 20.10.09, 22:41
        Mamalgosiu, nie wiem dlaczego jestes tak ciezko doswiadczana, ale mimo wszystko
        to jeszcze nie werdykt choroby, w dodatku w coraz wiekszym stopniu uleczalnej.
        Wiem, latwo sie pisze, ale ja tak bardzo jestem z Wami mysla! Daj znac czego
        potrzebujesz. Te 50 km to pewnie Katowice albo Gliwice, co? Jezeli potrzebujesz
        jakiegos lokum w Katowicach albo pomocy w czymkolwiek pisz - co bede mogla to
        zrobie!
      • atama Re: wtorek 21.10.09, 06:55
        Mamałgosiu! Tak bym Cię chciała przytulić teraz... Płaczę razem z
        Tobą.
        Nie przestanę się modlić za Was!
      • liliana22 Re: wtorek 21.10.09, 11:17
        Jestem z tobą, pamiętam w modlitwie. Na pociechę mój ulubiony
        fragment na trudne chwile:
        Mądrość Syracha 2:1-18, Biblia Tysiąclecia

        1. Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na
        doświadczenie!
        2. Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi
        w czasie utrapienia!
        3. Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w
        twoim dniu ostatnim.
        4. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych
        losach utrapienia bądź wytrzymały!
        5. Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w
        piecu utrapienia.
        6. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i
        Jemu zaufaj!
        7. Którzy boicie się Pana, oczekujcie Jego zmiłowania, nie
        zbaczajcie z drogi, abyście nie upadli.
        8. Którzy boicie się Pana, zawierzcie Mu, a nie przepadnie
        wasza zapłata.
        9. Którzy boicie się Pana, spodziewajcie się dobra, wiecznego
        wesela i zmiłowania!
        10. Popatrzcie na dawne pokolenia i zobaczcie: któż zaufał Panu,
        a został zawstydzony? Albo któż trwał w bojaźni Pańskiej i był
        opuszczony? Albo któż wzywał Go, a On nim wzgardził?
        11. Dlatego że Pan jest litościwy i miłosierny, odpuszcza
        grzechy i zbawia w czasie utrapienia.
        12. Biada sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym i grzesznikowi
        chodzącemu dwiema ścieżkami.
        13. Biada sercu zniechęconemu: ponieważ nie ma ufności, nie
        dozna opieki.
        14. Biada wam, którzy straciliście cierpliwość: cóż uczynicie,
        kiedy Pan nawiedzi?
        15. Którzy się Pana boją, będą posłuszni Jego słowom, a miłujący
        Go pójdą Jego drogami.
        16. Którzy się Pana boją, będą szukać Jego upodobania, a
        miłujący Go w Prawie znajdą nasycenie.
        17. Którzy się Pana boją, przygotują swe serca, a przed obliczem
        Jego uniżą swe dusze.
        18. Wpadnijmy raczej w ręce Pana niż w ręce ludzi: jaka jest
        bowiem Jego wielkość, takie też i miłosierdzie.
      • nati1011 Re: wtorek 21.10.09, 13:03
        Mamalgosiu, póki życia puty nadzieji.

        wiem, ze świat wali ci się na głowę. Swoje trudy człowiek jakoś
        znosi bo musi, ale gdy kłopoty dotykają najbliższych, a w
        szczególnosci dzieci, bezradność wręcz zabija. Ja dosłownie umieram
        przy każdej powazniejszej chorobie dzieciaków. Chyba nikt kto nie
        przyżył strachu o dziecko nie jest w stanie zrozumieć. ALe musisz
        pamietać, że skierowanie do szpitala to nie wyrok. Nawet
        stwierdzenie choroby najcześciej nie oznacza wyroku. Oznacza
        oczywiście trud i cierpienie, którego każdemu chcielibyśmy
        oszczędzić, ale niemal zawsze jest wręcz pewność wyleczenia.

        To normalne, ze nie jesteś silna i już nie chcesz wiecej. Wcale nie
        musisz być silna. Płacz, krzycz, wykłócaj sie z Bogiem. Masz do tego
        prawo. Masz też prawo poddać sie, tak po ludzku, i powiedziec Bogu,
        ze skoro wpakował cie w takie problemy, to niech cie teraz z nich
        wyciaga. Bo ty nie masz już sił i nie potrafisz.

        Zawsze jesteście w mojej pamięci, a w ostatnich tygodniach wyjatkowo
        intensywnie. Pamietaj, ze jeżeli czegoś bedziesz potrzebować po
        prostu pisz.
    • anngal Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 20:06
      Nic dziwnego. Chyba każdy by tak się czuł. Ale to tylko chwilowe.
      Zobaczysz. Na miejscu się sprężysz. Tam będzie wiele osób w podobnej
      sytuacji. Odnajdziesz się. To nie przypadek,że akurat Ciebie to
      wszystko spotyka. Cały czas wierzę, że wszystko będzie dobrze. Wiem,
      że Ci trudno, bo w tej chwili nic innego do Ciebie nie dociera poza
      tym, że Synek idzie do szpitala. Ale to pierwszy szok, minie.
      Wszystko będzie dobrze. Jestem z Tobą, modlę się. Bóg jest z Tobą.
      Na pewno
      • anngal Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 20:09
        I jeszce jedno. Nie musisz się trzymać. Masz prawo do płaczu,
        zwątpienia, strachu. To minie
      • marzek2 Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 20:11
        Oj Mamalgosiu, niech Bóg będzie tam z Wami wszystkimi, niech ukryje Was pod
        skrzydłami Jego miłości...
        • verdana Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 20:34
          małgosiu, mysle caly czas o Tobie. Rozumiem Twoje uczucia, ale gdyby
          synka po prostu skierowano na badania, albo polozono w szpitalu o
          nie tak przerażajacej nazwie - to pewnie nie bylabys az tak
          zrozpaczona. Tymczasem w tej chwili najwazniejsza jest diagnoza. I
          zareczam Ci, ze diagnoza nawet w szpitalu onkologicznym nie musi
          oznaczac raka. Ale za to jest najbardziej wiarygodna.
          Sadze, ze masz do siebie pretensje, ze myslisz tez o sobie, nie
          tylko o synku. Ale tak po prostu musi być, nie powinnaś uwazac,że
          masz być zawsze silna i ze nie masz prawa do współczucia dla samej
          siebie.
          jaka by diagnoza nie byla, lepsze to niz brak diagnozy. Poza tym
          Twoj syn choruje juz dawno - gdyby to było cos dramatycznego, to
          byloby juz zupelnie oczywite, co mu jest i diagnoza bylaby o wiele
          latwiejsza.
          • mamachlopca1 Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 21:00
            nie wiem co podejrzewaja u Twojego Synka ale ja-wlasciwie to my-przeszlismy
            przez ten oddział i ja znam te wszystkie emocje...ta bezsilnosc,lek, wyparcie,
            niemoznosc ochrony dziecka ktore nie wiadomo ile bedzie zylo-wszystko.oby u Was
            diagnoza ostateczna byla dobra.choc napatrzycie sie co nie miara.a te obrazki
            zostaja w glowie i w sercu juz na zawsze. gdybys czegos potrzebowala, chciala o
            cos zapytac, czy po prostu sie wygadac to pisz-mi to wszystko jest bliskie.a o
            modlitwie pamietamy
          • mary_ann Re: proszę o modlitwę 20.10.09, 22:32
            Podpisuję się "obiema ręcami" pod każdym zdaniem z postu Verdany. Mamałgosiu,
            pamiętam o Tobie. Nie zapominaj, że "nawet góry mogą ustąpić i pagórki się
            zachwiać, ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie - mówi Pan"...
    • sion2 jutro o 8 rano 21.10.09, 13:59
      Bedzie odprawiona msza o zdrowie i blogoslawienstwo Boże dla Karolka, prosimy o
      duchowa łącznosc kto może. Chlopiec idzie do szpitala po niedzieli ale nie wiemy
      jeszcze kiedy.
      • 11.jula Re: jutro o 8 rano 21.10.09, 16:46
        będę
    • krysiastach Re: proszę o modlitwę 21.10.09, 20:02
      Jestem z Wami! Wiem, że jest Ci teraz ciężko, ale chcę Cię choć trochę pocieszyć. Byłam z dzieckiem na oddziale onkologii trzykrotnie: i na diagnostyce i na operacji. To nie jest wyrok! Modlitwa ma wielką moc i działa prawdziwe cuda, a modlitwą jesteście przez nas otoczeni. Jeżeli macie skierowanie do GCZMID w Katowicach-Ligocie a masz jakieś pytania to pisz na priva.
      Jezu ufam Tobie.
    • twoj_aniol_stroz Re: proszę o modlitwę 22.10.09, 11:19
      Jestem Mamałgosiu z Tobą.
    • sion2 jutro rano tomografia 27.10.09, 20:21
      Jutro ok 10 rano Karolek bedzie mial tomografie, od ktorej zalezy wszystko. Jest
      im bardzo ciezko na tej dzieciecej onkologii.
      • nati1011 Re: jutro rano tomografia 27.10.09, 20:39
        pamiętam.

        Czekam niecierpliwie na wyniki.
        • k_j_z Re: jutro rano tomografia 27.10.09, 20:47
          ja tez pamiętam
          • verdana Re: jutro rano tomografia 27.10.09, 21:00
            Mysle o nich cały czas.
            • skrzynka-3 Re: jutro rano tomografia 27.10.09, 22:30
              i ja pamietam.
              • atama Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 13:30
                Oby byli w dobrych rękach
                • liliana22 Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 13:48
                  i ja pamiętam...
      • pieskuba Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 14:50
        Kasiu, napisz jak będziesz coś wiedziała, ta niepewność jest okropna.
        • marzek2 Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 14:52
          I ja pamiętam i czekam na jakiekolwiek wieści...
      • mary_ann Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 15:27
        Przekaż, proszę, że pamiętam i czekam na wieści.
        • sion2 Re: jutro rano tomografia 28.10.09, 15:43
          Wynik mial byc dzis a bedzie jutro, jutro tez bedzie usg, nie wiem czego ale
          pewnie jamy brzusznej.
    • nati1011 czy coś już wiadomo? 29.10.09, 11:14

    • sion2 Karol zdrowy! 29.10.09, 14:43
      Tomografia nic nie wykazala, wypisuja ich dzis do domu smile. Bo Bóg jest dobry.
      • franula Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 14:46
        Bogu dziękować!
        Amen.
        Ufffff
      • justyna.ada Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 14:55
        Oby już przestał chorować smile
        Modlitwa grzeszników ma wielką moc smile))))
        • verdana Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 15:14
          No i się poryczałam - cały dzień o nich myślałam.
          Pozdrowienia dla obojga!!!!!
      • madziaq Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 15:20
        Ufff, świetne wieści smile Chyba z 50 razy tu dziś wchodziłam w oczekiwaniu na
        takie własnie informacje smile Mam nadzieję, że Mały już się wychorował i co
        najmniej do osiemnastki da mamie w tej sprawie spokój wink
      • sunday :)))))))))))))) 29.10.09, 15:55
        • skrzynka-3 Re: :)))))))))))))) 29.10.09, 16:02
          Bogu Wielkiemu dzięki!!!!!
      • felixa05 Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 17:39
        Wspaniała wiadomość. Bogu niech będa dzięki.
      • nati1011 Re: Karol zdrowy! 29.10.09, 18:11
        Bogu niech bedą dzieki smile)

        Przypomniała mi się nasza batalia z córkę sprzed 2 lat. Też już cuda
        podejrzewali. A potem okazało się, ze wszystkie objawy same minęły i
        od ponad roku nic sie nie dzieje. Może te dziecaki po prostu tak
        mają, ze czasem ich dorastanie wymyka się z ustalonych medycznie
        granic smile)
    • anngal Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 15:30
      Nareszcie. Pozdrowienia dla Obojgasmile
      • malgog Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 15:37
        Bogu dzięki smile
        • kim5 Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 15:47
          Dzięki Bogusmile Wspaniała wiadomość.
    • 11.jula Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 16:13
      Tak się bardzo cieszę smile smile
      Mamałgosiu ściskam cię mocno.
      • tonika80 Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 16:15
        bardzo, bardzo się cieszę!!!
        • godiva1 Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 16:44
          Cudownie!!
          • marzek2 Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 17:20
            Jaka dobra wiadomość!!!!! Bogu dzięki!!!
            • mamachlopca1 Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 17:50
              bardzo sie cieszewink))
              • atama Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 18:13
                Alleluja!!!
                Ogromna radość, chociaż przeszli swoje. I się napatrzyli.
                Dziękuję za dobre wieści. Czekałam bardzo smile
            • leluchow1 Re: proszę o modlitwę 29.10.09, 18:10
              Dzięki Bogu. Ja ze swoją nerwicą nie byłam w stanie nic wczesniej napisać, ale
              bardzo mocno myślałam o chłopczykui modliłam sie o niego. Cieszę , się no kurcze
              straaasznie się cieszę .
    • mamalgosia "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 18:41
      smile Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas.
      Tak to jakoś głęboko czuję.

      Oczy mi się kleją, bo już nie wiem, ile nocy zawalonych. Ale choć
      trochę chciałam napisać.
      Oddział bardzo ciężki. Serce się kraje, nie wiem nawet czy pisać...
      Wiem, że to co tam widziałam i przeżyłam, zostanie we mnie już na
      zawsze. I mam nadzieję, że coś dobrego z tą pamięcią zrobię.
      Główkuję teraz mocno, co by to mogło być, jak przekuć swoją własną
      wdzięczność w pomoc innym.
      Jestem osobą, która na dowolnym oddziale w szpitalu dostaje
      głębokiej depresji (potrafię nic nie zjeść przez 8 dni), głupota,
      ale tak jest i wiem, że to się nie zmieni. I z taką predyspozycją
      trzeba było wejść w ten szczególny oddział - dla mnie to oddział
      ludzi świętych. Jakkolwiek on by wyglądał z zewnątrz, to święte są
      dzieci i święci rodzice. Lekarze i pielęgniarki pewnie często też.
      Niestety nie byłam osobą z zewnątrz, niezaangażowaną osobiście - jak
      np cudowne panie świetliczanki. Nigdy tak się nie bałam, choć
      cierpię na nerwicę lękową od lat. Wielokrotnie odczułam, co oznacza
      wyrażenie "trząść się ze strachu".
      Synek zachowywał się różnie. Czasem pogodnie, a czasem smutno.
      Płakał praktycznie przy wszystkich zabiegach, a przecież miał ich
      kilkudziesięciokrotnie mniej niż dzieci, które tam były od dłuższego
      czasu. Czasem płakał ze szczęścia (jak wtedy gdy zobaczył mnie po
      wybudzeniu z narkozy), czasem z bezsilności. Raz nawet wpadł w
      histerię, że nie wiedział, że to tak będzie, że nikt mu nie
      powiedział, że chce do domu, do domu, do domu. Nie znajdował we mnie
      wsparcia, bo byłam o wiele bardziej rozsypana niż on. Nic na to nie
      poradzę, że nie jestem dobrą matką, po prostu nie potrafię pewnych
      rzeczy, nie potrafię.
      Najbardziej wytrzęsłam się ze strachu pod salą do tomografii - Synek
      pierwszy raz miał narkozę, jakoś mnie to dobiło, że będzie to
      konieczne. Potem wyczekiwanie, czy lekarka zmierza do mnie, czy do
      kogoś innego, czy są już wyniki... wgapianie się w minę lekarza
      robiącego usg, wsłuchiwanie się intonację jego głosu... Krok pani
      ordynator na korytarzu i jej słowa "informacji nie udzielamy przy
      łóżku, zapraszam do gabinetu".
      Obiektywnie oddział nie wygląda źle. Co prawda niespecjalnie jest
      się gdzie umyć, ale dla dzieci jest kuchenka, świetlica, a w
      świetlicy wspaniałe panie świetliczanki. Starające się żeby dzieciom
      było choć trochę milej. Wycinanki, malowanki, masa solna, budowle z
      zapałek, gry... wszystko łagodnym i cierpliwym głosem, wszystko z
      życzliwością, sercem, uśmiechem. Niestety dzieci rzadko korzystały -
      odmawiały, przygaszone i smutne. Do chłopczyka, z którym byliśmy
      na sali przyjechali dziadkowie, a on nawet nie chciał do nich wyjść.
      Dziewczynka z paluszkami chudziutkimi jak zapałki (pod cieniutką
      skórą było widac każdą żyłkę) nie chciała iść na weekend do domu...
      Patrząc na niektóre dzieci miałam wrażenie, że one są zupełnie gdzie
      indziej. Że będąc tam, w rzeczywistości odchodzą.
      Były też i takie, które po korytarzu goniły się ze stojakami z
      kapiącą w nich chemią, tak, były i takie.

      Chcę powiedzieć, że doświadczyłam obecności Boga. "Ukojenie" jest za
      dużym słowem, bo ukojenia nie znajdowałam nigdzie, lęk wypełniał
      najmniejsze zakamarki duszy i ciała. Ale ta nadzieja, która była,
      pochodziła od Niego. Wiem to na pewno.
      I od Ludzi, którzy tym razem byli Jego Aniołami.
      Mój Mąż - w którym odkryłam coś na nowo. Mama, która opiekowała się
      Młodszym (a Młodszy się rozchorował, nie chciał się bawić, siedział
      na tapczanie i gapił się w okno).
      Przyjaciel, który wspierał stałą obecnością i modlitwą.
      Przyjaciółka, która wszystko rozumie, choć sama nie ma dzieci.
      Forumianka z ciągłym słowem pocieszenia, nadzieją i modlitwą.
      Inna Forumianka - z modlitwą i fachową poradą.
      A modlitwa... Siostry zakonne w Katowicach i Rzymie. Ksiądz
      proboszcz i dwóch jego wikarych. Kolega z całą rodziną, koleżanka z
      rodziną, dwie koleżanki z pracy (nawet tam są życzliwi), dwie
      katechetki w szkole, koleżanka z podstawówki z rodziną, osoby dalsze
      i bliższe... no cóż, nawet dwie wojujące antyklerykałki do kościoła
      na Mszę poszłysmile Serdeczności doznałam od osób, po których się tego
      spodziewałam, i od takich, po których w ogóle. Wszystkim dziekuję.

      I Wy.
      Chcę Wam powiedzieć, że czułam się otoczona Waszą modlitwą i
      zainteresowaniem, i dawały mi one wsparcie. Nie potrafię tego
      określić słowami, bo naprawdę nie było lżej, a było lżej. To nie do
      wytłumaczenia. Nie potrafie wyrazić wdzięczności inaczej, jak słowem
      dziękuję. Jest ono z najgłębszej warstwy mojego serca. Odwdzięczę
      się dozgonną modlitwą za Was i w Waszych intencjach.

      W każdym razie póki co: żyjemysmile

      A jeśli wpadliście w "ciąg modlitewny", to polecam Waszej pamięci
      wszystkich tych, którzy nie mają takiego szczęścia jak my, którzy
      walczą w Katowickiej Ligocie. Weroniczkę, Mateuszka, Oskara, Gosię,
      Kingę, Oleńkę, Julitkę, Kacperka, Nikodema, wielu, wielu innych. I
      za ich rodziców, rodzeństwo, dziadków... Niech Bóg pomoże im nieść
      ich krzyż i niech ześle uzdrowienie...
      • 11.jula Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 19:10
        nie mogę zbytnio pisać, bo łzy mi kapią na klawiaturę, domyślam się,
        że sporo się nacierpałaś, ty i cała twoja rodzina. Bogu wielkie
        dzięki, że wszystko skończyło się dobrze. A z twojego cierpienia
        płynie wielka lekcja dla mnie. Mam przestać ciągle narzekać na swoje
        dzieci i zacząć dziękować Bogu, że są zdrowe.
        • mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 20:53
          Dla mnie trochę inna lekcja wypłynęła, bo raczej na dzieci często
          nie narzekam - narzekam za to na całe mnóstwo innych spraw.

          Ta końcówka dała nam mocno popalić, ale stres właściwie ciągnął się
          od początku czerwca, kiedy lekarka zauważyła ten węzeł, ale dodała
          (tak na pocieszenie?): "to na razie nie wyrok"
      • krysiastach Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 19:15
        Amen
        • verdana Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 19:49
          Bardzo współczuje przezyć - pamietam siebie sama sprzed półtora
          roku. I nie dzw się, jesli za pare dni, zamiast wielkiej radosci,
          moze przyjść zalamanie. Mnie, prawde mowiąć, pół roku potrzeba bylo
          na dojscie do siebie i zabranie się znowu do normalnej pracy.
          I naprawdę, pisanie w takim wypadku, ze się jest "złą mama" to
          bzdura. Jestem przekonana, ze sam fakt, ze potrafilas byc wtedy z
          dzieckiem, mimo takiej reakcji na szpitale, swiadczy o tym, ze
          jesteś bardzo dobrą matką. Sama obecność mamy jest wsparciem, nie
          wiem, czy dziecku tak naprawde dużo więcej potrzeba.
          • a000000 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 20:08
            Kto się w opiekę odda Panu Swemu,

            A całym sercem szczerze ufa Jemu,

            Śmiele rzec może: Mam obrońcę Boga,

            Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga.

            =====

            mamałgosiu, powiem tylko tyle: Bogu niech będą dzięki... cały czas tu zaglądam w
            oczekiwaniu na dobre wieści....
            • mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 20:41
              Ty tutaj?

              Psalmy stały się moim chlebem powszednim, a właściwie bułką, bo
              bułki jem codziennie, a chleb rzadko. Psalmy są na każdą, naprawdę
              każdą życiową sytuację.
              Dziś rano o 7mej jechałam do Katowic (na noc byłam w domu, Młodszy
              chory i trzeba było choć trochę go ukochać - ze Starszym w szpitalu
              Mąż) i jakoś mi przyszła do głowy piosenka "złożyłem w Panu całą
              nadzieję, On schylił się nade mną i wysłuchał wołania mego". I tak
              mi się śpiewała, jakoś sama. W szpitalu oczywiście nic mi się już
              nie śpiewało, ale gdy panie świetliczanki do lepienia z masy solnę
              włączyły płytę i z niej popłynęło "złożyłem w Panu całą na-dzie-ję",
              to aż mnie zatchnęło, jakie to wszystko niesamowite.

              Będziesz się tutaj odzywała?
              • a000000 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 23:43
                mamalgosia napisała:

                > Będziesz się tutaj odzywała?

                moje dziecko już wychowane, więc nie mam co tu robić...
                • mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 11:21
                  Akurat Ciebie uważam za osobę, która ma wiele mądrego do
                  powiedzenia. I cennego. A że Dziecko już wychowane... nie widzę
                  żadnego związku
          • mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 20:51
            verdana napisała:

            > Bardzo współczuje przezyć - pamietam siebie sama sprzed półtora
            > roku. I nie dzw się, jesli za pare dni, zamiast wielkiej radosci,
            > moze przyjść zalamanie. Mnie, prawde mowiąć, pół roku potrzeba
            bylo
            > na dojscie do siebie i zabranie się znowu do normalnej pracy.
            Bardzo zaskakuje mnie to co piszesz.
            Nie chodzi mi o jakiś wstrząs cierpieniem ludzkim - bo ten jest
            jakby oczywisty w tej sytuacji. Ale czuję coś takiego dziwnego,
            jakby tęsknotę za tymi dziećmi, które tam zostały. Których twarze
            mam mocno pod powiekami. Coś takiego, że gdyby nie różne "ale", to
            chciałabym móc tam z nimi być czasem. Jak te świetliczanki może?

            >Sama obecność mamy jest wsparciem, nie
            > wiem, czy dziecku tak naprawde dużo więcej potrzeba.
            Ale wiesz, jak dziecko płacze, to matka powinna pocieszyć. A tu
            matka sama płacze. Wydaje mi się, że matka powinna dawać poczucie
            bezpieczeństwa. Ale już się nie szarpię, wiem, że tego nie potrafię
            dawać. Może inne dzieci mają lepsze matki, moje mają takie. Wierzę,
            że Bóg wiedział, kogo Chłopcom na matkę wybrał
            • verdana Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 29.10.09, 21:41
              W szpitalu, gdzie lezał moj syn (ale byl to odddzial onkologiczny
              dla doroslych), byli wolontariusze. Ich zadaniem bylo porozmawiać z
              chorym po przyjeciu do szpitala, pobyc z nimi przed operacją. Moj
              syn stwierdzil, ze to rewelacyjny pomysl. Zupelnie inaczej się czuł,
              gdy wiedział, ze ma z kim porozmawiać.
              Tez się zastanawialam nad tym, czy się ie zgłosic, ale nie jestem
              dosyć silna psychicznie.
              Mnie pociesza trochę to, ze moi znajomi maja już zdrowe dzieci,
              ktore kiedys tez długo przelezaly sie w takim szpitalu, z bardzo
              marnymi rokowaniami. Czyli bywa, ze wszystko konczy się dobrze.
              • stukotek Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 07:45
                Bogu nie będą dzięki smile
              • mamalgosia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 11:08
                Tak, myślę, że to ważne.
                Na tym oddziale dziecięcym jest pani psycholog - rozmawia z
                rodzicami i z dziećmi, ale podobno jest jakaś nie za bardzo, bo
                bardziej dołuje, szczególnie dzieci. Mnie sie wydaje, że w takich
                sytuacjach (sądzę po własnych odczuciach w jakichś skrajnych
                momentach, ale oczywiście każdy może odczuwać inaczej niekoniecznie
                jest potrzebny psycholog ze swoją mądrością i poradami. Ważniejsze
                jest bycie i zwyczajna rozmowa. Dlatego wydaje mi się, że
                wolontariusze byliby lepsi niż ta pani.
                A najlepiej Przyjaciel.
      • sunday Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 07:56
        Mamałgosiu, reszty nie umiem skomentować. Tylko to jedno:

        > Nic na to nie poradzę, że nie jestem dobrą matką,
        > po prostu nie potrafię pewnych rzeczy, nie potrafię.

        Ze szpitala, w którym jakiś czas temu byliśmy z naszym maluszkiem (innego
        szpitala), pamiętam półtorarocznego chłopca, chorego na atopowe zapalenie skóry.
        Zaawansowane, zaniedbane, więc wszystko go bolało, wciąż się szamotał w
        łóżeczku. Matka przychodziła do niego tak raz-dwa razy na tydzień. Na pół
        godziny. Siedziała na stołku i pisała sms'y.
      • milka_milka Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 08:22
        Popłakałam się z ulgi. Nie pisałam, bo nie mogłam - emocje we mnie kipią. Ale
        pamiętałam o Tobie i Twoim synku. Dobrze, że już macie to za sobą.
      • nordynka1 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 08:47
        poryczałam się
        siedze w pracy i ryczę
        niech Bogu Najwyzszemu będa dzięki za Mamałgosię i jej rodzinę i za
        jej wielgachne serce co kocha jak szalone
      • mama_kasia Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 08:53
        dobrze, że dobrze smile
      • mary_ann Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 09:09
        Wie;ka radość! Sciskam i podskakuję!
        Bogu niech będą dzięki!
        • k_j_z Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 09:32
          mamałgosiu jak się cieszę.
          Wiesz, taka spokojan radośc na mnie spłynęła.
          A w Twoich postach tyle spokoju
          Cieszę się.
          Ściskam
      • aka21 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 10:07
        Chwała Panu!!!!!!
        Kasiu! Tak bardzo się cieszę, że macie te diagnozy już za sobą. Odpocznijcie
        choć trochęsmile)
        Chwała Panu!smile
      • twoj_aniol_stroz Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 10:29
        Dzięuję Mamałosiu za ten piękny tekst, dziękuję Bogu za diagnozę
        Karolka, ale także za Twoje słowa wdzięczności skierowane do ludzi,
        którzy byli przy Tobie i za słowa o obecności Boga w tym trudnym
        czasie. Bo Bóg istnieje,jest zawsze blisko nas, nawet gdy nam wydaje
        się , że zostaliśmy sami...
      • liliana22 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 11:14
        Chwała Panu, poryczałam się ze szczęścia...
      • maadzik3 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 11:48
        Mamalgosiu, ajk cudownie!!!!! Jak przecudownie!!!! Tak o Was myslalam. Tak
        jeszcze bardziej zalowalam ze nie jestem w domu zeby byc przy Tobie. Bylam
        modlitwa. Strasznie, strasznie sie ciesze!!!!
        • ruda110 Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 13:50
          Chwała Panu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • anndelumester Re: "wykluczono proces nowotworowy":) 30.10.09, 14:01
        Bardzo się cieszę , że już po ....
Pełna wersja