Roczniak na mszy

15.01.04, 10:49
Czy zabieracie/zabieralyscie roczne dzieci na msze? Czy chadzacie calymi
rodzinami, czy na zmiany?

Dla mnie niedziela to dzien swiety (staram sie jak moge) i w jej plan mamy
wpisane pojscie do kosciola cala rodzina. Bo my jako wspolnota idziemy na
spotkanie z wieksza wspolnota. I aby te nasza wiez zaciesniac, idziemy razem
albo nie idziemy wogole. Tyle ze msza jest dla Muminka za dluga, rzadko
wytrzymuje, a i ksieza nie zawsze patrza na niego z sympatia (inni ludzie z
usmiechem szczerym i szerokim smile Aha, chodzimy tylko na msze dla dzieci,
zeby nie przeszkadzal na innych.

I juz nie wiem, moze sie myle, ale tak bardzo chcemy, zeby niedziele spedzac
razem, zeby cala rodzina, zeby nie bylo tak, ze kazdy sobie...

Czasem chodzimy osobno, ale wtedy na chwile, zeby sie pomodlic.

Nigdy nie uciszam Muminkowych krzykow w kosciele. Jak dokazuje za bardzo,
wychodzimy. Dlaczego? Bo to moze byc jego modlitwa, zeby sie nie bal spiewac
i modlic na glos w kosciele. Co o tym myslicie? Oczywiscie, o ile nie
przeszkadza innym i krzyczy ze zloscia na caly glos. A spiewac lubismile

A moze tu jest inny problem, zeby nie rozdzielac rodzin w niedziele, moze
powinny byc specjalne krotkie msze dla rodzicow z malutkimi dziecmi? Bo
przeciez przyciegali na chrzcie, ze dziecie w wierze wychowaja.

Czekam na opinie.
Pozdrawiam,
Muminkowa Mama
    • isma Re: Roczniak na mszy 15.01.04, 11:18
      Oj, to jest problem. Od zawsze chodzilismy z mezem do kosciola w niedziele
      razem. Jak latorosl byla malutka, czytaj "nie umiala chodzic", to bylo super,
      bo ona bardzo lubi muzyke i organy ja zachwycaly, nie plakala, nie krzyczala,
      tylko wytrzeszczala slepka, ew. zasypiala.
      Ale od kiedy chodzi, to jest, przepraszam, przyspiesza jak odrzutowiec, nie
      sposob jej w miejscu utrzymac. Latem wybieralismy duze koscioly, najlepiej z
      bocznymi kaplicami, zeby sie tam mogla pokrecic.
      Ale w zimie jestesmy zdani na nasza parafie. Probowalismy chodzic z mala - bez
      szans, nawet na mszy dla dzieci, ona chciala biegac, a my skupialismy sie na
      pilnowaniu jej a nie na anbozenstwie. Chodzilismy tez "na zmiany" - bez sensu.
      Teraz "podrzucamy" ja dziadkom i chodzimy do kosciola we dwoje.
    • cz.wrona Re: Roczniak na mszy 15.01.04, 11:20
      A ja bardzo lubię jak w kościele są dzieci i my one wcale nie przeszkadzają,
      wręcz przeciwnie... Jak jeszcze byłam w ciąży to uwielbiałam chodzić z mężem na
      11stą-mszę dla dzieci.

      A i jest jeszcze coś bardzo fajnego i wzruszającego! Na wsi dzieci ZAWSZE
      siedzą na pierwszym schodku przed ołtarzem, one są pierwsze. Czemu w Warszawie
      ( a może się mylę, jak jest w innych miastach) jest inaczej?
    • adzia_a Re: Roczniak na mszy 15.01.04, 21:52
      A ja z kolei nie zabierałam Dominiki do kościoła w tym wieku. Nie moglibysmy
      się skupić mając pod opieką roczne dziecko - dodam, że dość zywe. Podobnie było
      z dwulatkiem - dopiero od niedawna regularnie zabieramy małą do kościoła, bo
      jest w stanie wytrzymać całą mszę bez marudzenia. I świetnie potrafię sobie
      wyobrazić, że komuś moze moje dziecko przeszkadzać...
    • skrzynka3 Re: Roczniak na mszy 15.01.04, 23:29
      Hej! My tez bardzo cenimy sobie wspolne niedzielne Msze a poniewaz mamy juz
      trojeczke maluchow (najmlodsza corcia nie dawno skonczyla roczek) musielibysmy
      zrezygnowac ze wspolnej niedzielnej modlitwy na kilka lat! Dlatego zabieramy
      dzieciaki ze soba. Jak jest mozliwosc wybieramy Kosciol z boczna Kaplica dla
      rodzin z dziecmi (w Warszawie ma taka np SW Anna na Krakowskim) a jak nie to
      wybieramy Msze dla dzieci najwyzej ktores z nas wychodzi jak juz temperament
      za bardzo ponosi ktoregos malego Chrzescijanina wink)A po za tym zauwazylismy ze
      cierpliwe prowadzanie maluchow do Kosciola i obserwacja przez nich innych
      ludzi daje efekty i dosc szybko nasze dzieciaczki nie sprawialy klopotu w
      Kosciele -no na razie tyczy sie starszej dwojki wink) Bardzo pomogl nam w tym
      nasz wspanialy Proboszcz ktory przy kazdej okazji podkresla ze naturalne
      miejsce dzieci jest w Kosciele z Rodzicami i trzeba tez uszanowac ich sposob
      modlitwy Pozdrawiam Skrzynka
      • mumin_ek Re: Roczniak na mszy 16.01.04, 08:20
        Podoba mi sie Twoje podejscie smile Tak, maly Chrzescijanin tez sie powinien
        pomodlic, chociazby po swojemu. Zeby tylko jeszcze ksiadz to zrozumial...

        A Muminek nie krzyczy i nie biega, a jak dokazuje to wychodzimy.

        Moim marzeniem jest, zeby cotygodniowa msza byla dla niego normalnym stanem
        rzeczy i radosna wyprawa do Domu Bozego.

        Pozdrawiam,
        Kasia
    • ashan Re: Roczniak na mszy 16.01.04, 10:56
      witaj muminku, kolejne forum, na którym się spotykamy smile))
      My też chodzimy wszyscy, ale... No właśnie. Kiedy mały był naprawdę mały,
      czyt. miał rok, z jego bytnością w kościele nie było zbyt wiele zamieszania.
      Może dlatego, że nie chodziliśmy do naszego parafialnego kościoła (nowy, duży,
      zimny i pusty), tylko jeździliśmy do o wiele mniejszego kościółka, na Nowym
      Mieście, w którym braliśmy ślub. A ze msza dla rodzin, to takich szkrabów było
      multum i nikomu to nie przeszkadzało.Teraz synek ma prawie trzy lata i dopiero
      zaczyna dokazywać! NIe pomagają prośby, przykład innych dzieci. On musi
      chodzić i oglądać i już. Wspólnota jest niewielka (w porównaniu z naszą
      parafiąsmile), wszyscy znają się z widzenia i może dlatego patrzą ciepło na nie
      zawsze spokojne dzieci - i te większe i te mniejsze. Problem jest wtedy, gdy
      mój m. zachoruje, bo to on piastuje zaszczytną funkcję rodzinnego kierowcy (ja
      robię prawko kolejny m-c i nie mogą się zebrać, żeby pójść na egzamin smile). No
      i wtedy wybieram się z dziećmi do pobliskiego kościoła. Właściwie teraz to już
      tylko ze starszym ,dziesięcioletnim, bo z młodszym sobie nie radzę sad, no i
      szkoda mi innych wiernych, którzy byliby narażeni na jego pomysły. Ale może ma
      to i dobre strony, bo dla małego pójście "do kociółka" stało się nagrodą - jak
      będziesz grzeczny, to pójdziemy. Motywacji starcza mu co prawda na pierwsze
      dwadzieści min, ale to już coś smile.
      myslę, że najlepsze jest wspólne chodzenie do kościoła. Pamiętam te syt, gdy
      musiałam wychodzić z młodym w trakcie mszy - czułam się wtedy taka... nie
      wiem, nienasycona? tak, jakby ta msza nie była pełna. Gdy jesteśmy na mszy
      razem z m. to jakoś łatwiej, naturalniej przychodzi nam okiełznanie małego, no
      i jest to poczucie prawdziwej wspólnoty
      pozdrawiam
      ps przepraszam za chaotycznego maila, ale wiercący się prawie-trzylatek na
      kolanach skutecznie rozprasza smile)
      • mumin_ek Re: Roczniak na mszy 16.01.04, 11:15
        Mam nadzieje, ze tu tak gorzko nie bedzie...
        No to sie zgadzamy w jakiejs kwestii, bo ja tez czuje niedosyt, jak wychodze.

        Gdzie jest ten kosciol, do ktorego chadzacie, jesli mozna wiedziec, oczywiscie.
        Jak nie chcesz, to spoko, rozumiem.

        A chodzicie do kosciola w okresach grypowo-przezibieniowych? Tzn wtedy, gdy Wy
        zdrowi, a wszyscy dookola kaszla i kichaja. Ja nie chodze i rodziny nie
        puszczam. Boje sie zarazkow.

        Kasia
        • ashan Re: Roczniak na mszy 16.01.04, 11:56
          No problem. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. My chadzamy, jeśli tylko nam
          zdrowie pozwoli. ALe zarazków i innych grypopodobnych się tak nie boję, bo
          starszy co i rusz coś ze szkoły przywlecze. A i tak do tej pory najwięcej
          choruje i niedomaga mój m.-już od m-ca sad, a dzieciaki tylko od czasu do
          czasu mają lekki katar smile. I dzięki Bogu, chciałoby się powiedzieć smile)).
          joanna
          • mumin_ek Re: Roczniak na mszy 16.01.04, 12:12
            Dziekuje smile Moze sie kiedys wybierzemy.
    • audita Re: Roczniak na mszy - Warszawa Mokotów:) 16.01.04, 11:59
      Nieustająco polecam wszystkim warszawskim mamom mszę "dla przedszkolaków" w
      kościele p.w. Św. Andrzeja Boboli (róg Rakowieckiej) - godz. 10.45, wejście nie
      do głównego kościoła, ale przez dom parafialny po lewej stronie(nie sposób
      przeoczyć, bo ciągnie tam tłumek nieletnich). "Dla przedszkolaków" jest ona z
      nazwy, treści i formy, ale przychodzą tam rodzice z niemowlakami, roczniakami i
      co tam popadnie wink)))) Ksiądz jest cuuuudowny, świętej cierpliwości, zawsze
      tłumek maleńtasów kłębi mu się pod nogami i pod ołtarzem, a on tylko kątem oka
      kontroluje, żeby nikt sobie nie wywalił paschału na łepetynę albo nie ściągnął
      z ołtarza obrusu z zawartością - ale wszystko z kamienym spokojem i życzliwym
      uśmiechem. Jest mnóstwo śpiewów, pokazywania, nikt się nie nudzi (a dorośli też
      nie, bo kazania - mimo że krótkie i dostosowane do wieku "klientów" - lepsze,
      niż na niejednej mszy dla dorosłych).
      Do tej pory z rozczuleniem wspominam, jak moja córka, wówczas 2 lata z
      kawałkiem, w czasie komunijnych śpiewów roztańczyła się pod ołtarzem (krokiem
      raczej dyskotekowym niż kościelnym wink)))) - ja, speszona, usiłowałam ją
      ściągnąć przynajmniej z eksponowanego miejsca - a ksiądz na to: "No przecież
      chwali Pana Boga jak król Dawid smile)))))
    • kramla Re: Roczniak na mszy 16.01.04, 14:05
      To u nas było tak:kiedy Marta była mała i była jeszcze jedynaczką zawsze
      zabieraliśmy ją ze sobą na Msze.Jakoś nie wyobrażalismy sobie inaczej mimo,że
      nasza pierworodna od samego początku miała trudny charakterek i jako niemowlak
      więcej przepłakała(byliśmy troche tym umęczeni) a potem jako już dziecko
      biegające była stale ujarzmiana.Nasza sytuacja jest trochę inna ponieważ
      niedzielne Eucharystie przeżywamy w małej 20 osobowej wspólnocie
      neokatechumenalnej i taki biegający dzieciak sieje czasami niezłe
      spustoszenie.Ponieważ Msze mamy w jakichś odpowiednio mniejszych salach, w
      związku z tym nie uzywamy mikrofonów i taki gadjący(dla mam zawsze uroczy)
      dzieciaczek czy placzący dzidziuś-zwłaszcza,że generalnie w naszych
      wspólnotach jest wiele dzieci- potrafi być jednak męczący.My jako rodzice
      jedynaczki nie odczuwaliśmy tego wtedy jakoś szczególnie i teraz z perspektywy
      czasu wiem, że bardziej zachwycała mnie moja rezolutna biegająca pod ołtarz
      Marta niż to co się na Nim działo.To moje dziecko było wtedy w centrum tym
      bardziej, że była jednym z pierwszych dzieci we wspólnocie.Kiedy Marta biegła
      do paschału wszyscy się zrywali z krzeseł, kiedy zaczynała tańczyć i klaskać
      to wszyscy na nią patrzyli a nie na Jezusa Eucharystycznego.Ja zakochana w
      córce matka interweniowałam tyle o ile- w końcu to dziecko-myślałam- ma prawo
      wysławiać Boga jak chce.Tak na prawdę nawet nie zauważyłam,że to ona stała się
      dla mnie ważniejsza od sedna Eucharystii, od Jezusa,Jego Słowa...Na szczęście
      czego nie zauważyłam ja zauważyli inni.Usłyszałam,że aby pokochać córcię we
      właściwym wymiarze nie może byc sama (nie powinna być jedynaczką) nie może
      być moim idolem.Dlatego gdy urodziła się Dominika tylko jako niemowlak
      chodziła z nami na Msze.Na szczęście była o wiele spokojniejszym dzieckiem i
      nie płakała tyle co Marta.Póżniej kiedy zaczęła być wszędobylskim roczniakiem-
      mocno już nie jedynym rozrabiakiem w naszej wspólnocie- zafundowaliśmy sobie
      niańkę.Dla nas było to o tyle ważne,że nazse Eucharystie zacyynają się
      wieczorem i trwają dłużej nią godzinę.Jest to pora kiedy młodsze dzieciaki
      zazwyczaj chodzą już spać.I tak w przyjażni z nianią spędziliśmy 2 rok życia
      Dominiki.Obecnie coraz częściej zabieramy Dominikę-dla niej jest to prawdiwe
      święto i radość.Wbrew naszym lękom Dominika doskonale(jak na swój wiek 2,5
      roku) uczestniczy w Mszy ,nie zauważyłam żeby jakoś straciła coś przez ten rok
      nieobacności na Eucharystii.Ja zyskałam.Odpoczywałam i w pełni adorowałam Boga
      obecnego w Słowie i Chlebie.Razem z mężem i moją coraz mądrzejszą i starszą
      Martusią.
      • mumin_ek Re: Roczniak na mszy 16.01.04, 14:14
        Dziekuje, dalas mi do myslenia smile
        Faktycznie, bez dziecka mozna sie lepiej skoncentrowac na nabozenstwie, ale z
        drugiej strony po tygodniu prracy chce sie isc cala rodzina na msze.

        Idealem wiec bylyby specjalne msze (krotsze) dla rodzicow z malymi dziecmi i
        specjalne kazania, dotyczace problemow i zagadnien budowania rodziny i
        wychowania dzieci.

        Pozdrawiam,
        Kasia
        • zuzulek Re: Roczniak na mszy 19.01.04, 10:07
          Hej, my chadzamy właśnie na taką mszę - w Warszawie na Kabatach, w maleńkim i -
          uwaga! - cieplutkim kościele pw. O. Pio. Jest to z założenia masza dla rodzin z
          malutkimi dziećmi. Jest kazanie, ale b. krótkie, nie ma śpiewów i cała msza
          trwa góra 40 minut.
          Również w tym samym kościele są świetne msze dla maluchów (od przedszkola do II
          klasy). Nawet naszej prawie trzylatce się podobają.
          Myślę, że warto włożyć wysiłek i poszukać w swojej okolicy czegoś
          odpowiedniego dla naszej rodziny. Jak czasem z lenistwa idziemy na "zwykłą"
          mszę do naszej parafii, to zawsze się kończy jednym wielkim narzekaniem z
          naszej strony, a znudzeniem i zniechęceniem ze strony naszej starszej córeczki.

          Pozdrawiam,
          Zuza
Inne wątki na temat:
Pełna wersja