Dodaj do ulubionych

solidarność z prześladowanymi chrześcijanami

08.11.09, 19:47
W jaki sposób obchodzono w Waszych wspólnotach dzisiejszy dzień?
Co możemy robić, by wyrazić swoją solidarność z męczennikami XXI
wieku?
W liście czytano u nas, że oprócz modlitwy trzeba mówić.
Czy można coś jeszcze?
Obserwuj wątek
    • budzikowa Re: solidarność z prześladowanymi chrześcijanami 09.11.09, 11:44
      Co można zrobić?

      Można poczytać o Pomocy Kościołowi w Potrzebie (Kirche in Not) tu:
      www.pkwp.pl/
      Można zamówić darmowy biuletyn. Albo zamówić go więcej i rozłożyć w parafii.

      Można kupić od nich książki i rękodzieła z Ziemi Świętej. Polecam zwłaszcza
      wyroby z drzewa oliwnego - mój ulubiony różaniec pochodzi właśnie stąd. A skoro
      idą święta, to polecam ozdoby choinkowe, bardzo ładnie się prezentują.

      Można się zaangażować w wolontariat - potrzebni są tłumacze z rozmaitych języków
      obcych na polski (szczegóły na stronie). Sama się tym zajmuję i bardzo polecam -
      pracy nie jest dużo, a w zamian otrzymuję bezcenne poczucie bycia częścią
      Kościoła. Kościoła, który jest jeden, powszechny, a tyle ma odcieni, bo składa
      się zarówno z wielu zadowolonych biskupów i roszczeniowych wiernych żyjących
      spokojnie w chrześcijańskich krajach, jak i z wiernych wypędzonych z własnych
      domów i biskupów własnymi rękami odbudowujących spalone kościoły. I kocham ten
      Kościół.

      Jak ktoś włada językiem angielskim, to polecam możliwość zamówienia intencji
      mszalnych na brytyjskiej stronie Kirche in Not www.acnuk.org/mass.php
      Intencja i złożone stypendium mszalne idzie do jakiegoś księdza w prześladowanym
      kraju. Często te stypendia to jedyne źródło utrzymania dla księży daleko-gdzieś-tam.
    • otryt Afryka 30.11.09, 12:39
      mamalgosia napisała:

      > W liście czytano u nas, że oprócz modlitwy trzeba mówić.


      Cytat z Rzepy:

      „Jedziemy drogą z Yambio na wschód. Mijamy miejscowość Rimenze około
      35 kilometrów od Yambio i trafiamy do obozu uchodźców Makpandu.
      Mieszka tu kilka tysięcy Kongijczyków z plemienia Zande. Wszyscy
      pochodzą z okolic miasta Doruma w DR Kongo, jakieś 80 kilometrów
      stąd. Trafiali do obozu grupami, pierwsza uciekła przed LRA z
      parafii Duru 7 września 2008 roku. To właśnie wtedy żołnierze
      Kony’ego przyszli do Duru, spalili misję katolicką, spalili domy,
      porwali też wiele dzieci ze wsi. Weszli do szkoły i po prostu
      zabrali je ze sobą. Niektórym do tego czasu udało się uciec, wielu
      ciągle znajduje się w ich rękach.

      Ci pierwsi uciekinierzy z Dorumy to byli szczęściarze. Pozostali
      mieli paść ofiarą jednej z największych zbrodni Armii Oporu Pana w
      historii. 25 grudnia 2008 roku, w Boże Narodzenie, oddział LRA
      wszedł do kościoła w miejscowości Faradje i po prostu pociął
      maczetami na kawałki 150 osób. W tym samym czasie inne oddziały
      Kony’ego zamordowały 75 osób w kościele niedaleko Dungu, spaliły
      kościół i zabiły 48 osób w Bagandi oraz 213 osób w Gurba. Takie są
      dane Caritasu, ONZ podaje nieco niższe, twierdząc, że w
      trakcie „masakr bożonarodzeniowych” w Demokratycznej Republice Konga
      przy granicy w Sudanem LRA zabiła w sumie 189 osób. Uchodźcy w
      Makpandu to między innymi ludzie, którym udało się wtedy ujść z
      życiem.”


      www.rp.pl/artykul/61991,398373_Az_nadejda_opetani.html

      pl.wikipedia.org/wiki/Lord's_Resistance_Army

      Ostatnio czytam wszystko o Afryce, co mi wpadnie w ręce. Zbrodnicza
      Armia Oporu Pana napada na misje katolickie i wioski. Porywa dzieci
      ze szkół i wiosek, które potem zmusza do zabijania. Nastolatkowie
      tak przyuczeni są niezwykle okrutni. Dziewczynki są gwałcone i
      dawane w nagrodę, dla najokrutniejszych nieletnich żołnierzy.
      Porwano około 30 000 dzieci. Ta wojna trwa ponad 20 lat Obejmuje
      Sudan, Kongo, Rwandę i Ugandę a także kilka innych państw. To są
      tereny bardzo bogate w kopaliny. Południowy Sudan to ropa naftowa,
      Kongo nazywane bywa anomalią geologiczną, tak nieprawdopodobne
      ilości bogactw. I tam gdzie jest najwięcej bogactw, tam najwięcej
      konfliktów, prowadzonych cudzymi rękami. W tym wypadku rękami
      porwanych dzieci. Nawet nie wiadomo, kto pociąga za te sznurki,
      wszystkie tropy starannie zamazane. Koncerny światowe i lokalni
      zbrodniarze korzystają z zamieszania i rabują ile wlezie. W ciągu 20
      lat zginęło 4 miliony ludzi, najwięcej w Kongo. 100 lat temu, gdy
      rabował król Belgów Leopold II zginęło 10 milionów mieszkańców
      Wolnego Państwa Konga. Zwróćcie uwagę na kłamliwą nazwę państwa i
      zbrodniczej armii. Zarówno wtedy jak i teraz świat niewiele wie, że
      ginie aż tyle ludzi. Ktoś tych zbrodniarzy wyposaża w nowoczesną
      broń. Trudno nawet dociec kto? Komuś bardzo zależy na destabilizacji
      regionu. A obrońcy w wioskach mają tylko łuki.

      Panie daj pokój Afryce. Nie pozwól by przemoc, zbrodnie,
      niesprawiedliwość i rabunek były nadal doświadczeniem Afrykanów,
      misjonarzy i kościołów, do których należą. Pamiętajmy o nich w
      naszych modlitwach.

      Moja córka też pracuje w takiej misji, w szkole. Na szczęście w
      bezpiecznym kraju. Ale Tomek, którego poznałem pracuje jako
      wolontariusz właśnie w Ugandzie. Poznałem misjonarzy z Ugandy i
      dzieciaki stamtąd. Dlatego te sprawy stały się mi jakoś bliskie.

      PS. W Rzepie (wydanie sobotnie) co tydzień są obszerne artykuly o
      Afryce pióra Dariusza Rosiaka.



      • maadzik3 Re: Afryka 30.11.09, 13:11
        Otrycie,
        Afryka od wielu lat jest moja pasja. Konflikty w Kongo i Darfurze trwaja od lat,
        konflikt w Ruandzie nawarstwial sie ok. 50 lat zanim wybuchl w postaci tak
        bezwzglednego ludobojstwa. Ale najsmutniejsze jest, ze jest to zaprojektowane
        przez zupelnie nieafrykanskie sily, a Afryka stanowi tylko teatr pewnych
        rozgrywek politycznych. Kiedys bardzo angazowal sie tam ZSRR (vide przyslanie
        wojsk kubanskich do Angoli ok. roku przed wycofaniem sie Portugalczykow i
        nastepujaca po tym wieloletnia wojna, obozy szkoleniowe i transporty broni do
        Rodezji, obecnosc w Sudanie)- byla to jedna z mniej znanych odslon zimnej wojny;
        teraz w Afryce bardzo angazuja sie politycznie Chinczycy. W konfliktach w Kongo
        a jeszcze bardziej w Ruandzie i Burundi pierwszorzedna role odegrali Francuzi
        (to na zaproszenie prezydenta Ruandy pojawil sie tam oddzial specjalny armii
        francuskiej, ktory po zestrzeleniu tegoz prezydenta poparl dazenia do wladzy
        Hutu i oslonil poczatki masakry Tutsi w 1994 r.). I mozna tak dlugo, jak sie
        interesujesz, sam wiesz. Trudno nawet mowic ze jest to konflikt religijny -
        gdzieniegdzie bywa, ale przede wszystkim jest to czysty przyklad
        instrumentalnego i przedmiotowego traktowania innych ludzi, myslenia kategoriami
        geopolitycznymi itp. bez liczenia sie z ofiarami, ani czy beda, ani kto nimi
        bedzie ani ile ich bedzie. W efekcie ten kontynent ktory byl (naprawde!) dosc
        spokojny i w momencie uzyskiwania niepodleglosci przez kolejne panstwa bogatszy
        niz poludniowo-wschodnia Azja jest dzis tak zrujnowany.
        • maadzik3 Re: Afryka 30.11.09, 13:15
          Jeszcze dopisek:jedynym rynkiem na ktorym panstwa afrykanskie w wiekszej ilosci
          moglyby zaistniec jest rynek zywnosci. Stosunkowo malym nakladem moga miec
          nadwyzki i ich brak czesciowo wynika z fatalnej polityki a czesciowo z braku
          rynkow zbytu. I tu wlasnie noge podstawia im swiat rozwiniety. Dotowane
          europejskie i (w ciut mniejszym stopniu) amerykanskie rolnictwo musi produkowac
          taniej - bo jest dotowane. Rolnicy w Unii maja zagwarantowane ze zywnosc od nich
          kupia, zagwarantowane ceny i doplaty, niesprzedana zywnosc magazynuje sie a po
          10 latach niszczy. Tym samym dotujac tak wlasny rynek nie wpuszcza sie na
          swiatowe rynki zywnosci krajow ktore nic innego na dzien dzisiejszy nie sa w
          stanie na tych rynkach zaoferowac, ale moglyby zaczac budowac swoj potencjal w
          oparciu o rynki zywnosci, i bylyby konkurencyjne, gdyby nie dotacje.
        • otryt Re: Afryka 30.11.09, 13:46
          maadzik3 napisała:

          >Ale najsmutniejsze jest, ze jest to zaprojektowane
          >przez zupelnie nieafrykanskie sily, a Afryka stanowi
          >tylko teatr pewnych rozgrywek politycznych.

          No właśnie. Dariusz Rosiak pisał we wcześniejszych artykułach, że
          koncerny podsycają i prowokują konflikty plemienne. Plemiona się
          wyżynają, a koncerny rabują bogactwa. Paradoksalnie, tam gdzie jest
          najwięcej bogactw, tam ludzie najbiedniej żyją. Warto przyjrzeć się
          korupcji i nepotyzmowi, który ma monstrualne rozmiary. Dużo łatwiej
          niż na przykład w Polsce zaobserwować pewne mechanizmy. Amerykańska
          slawistka Ewa Thompson postawiła dość kontrowersyjną tezę, że kraje
          Europy środkowo-wschodniej wykazują duże podobieństwa do krajów
          postkolonialnych. Czy zgodziłabyś się z tezą, że Polska również
          stanowi teatr pewnych rozgrywek politycznych zaprojektowanych gdzie
          indziej? Jesteśmy bogatym krajem, ale tak biednym jednocześnie,
          żremy się jak te plemiona, itd. Może warto poznawać historię i
          współczesność Afryki?
          • maadzik3 Re: Afryka 30.11.09, 14:01
            Historie i wspolczesnosc Afryki na pewno warto poznawac. Natomiast co do
            syndromu postkolonialnego (przynajmniej w Polsce) to uwazam ze jezeli jest to
            bardzo sladowy i generalnie sie z teoria nie zgadzam (a czytalam). Troche
            inaczej juz odnosnie bylych republik radzieckich, zwlaszcza "niebaltyckich".
            Polska jest w Unii (podobnie jak czesc innych krajow Europy
            srodkowo-wschodniej), daje nam to swobode przeplywu kapitalu, dobr i pracy.
            Korzystamy z tego (platnikiem netto nie bylismy i szybko sie nie zanosi). Tak,
            zremy sie czasem miedzy soba, konia z rzedem za pokazanie panstwa gdzie w ogole
            sie nie zra. Moze takie sa? Jedyne w czym syndrom postkolonialny odrobine
            dostrzegam to w zalu za straconymi 50 powojennymi latami i zalem do okupantow i
            losow ktore zmienily nam ustroj, granice, zafalszowaly historie, najlepszych
            ludzi wziely i strukture etniczna odmienily (tu najrzadziej, choc osobiscie nad
            tym boleje). No i to wszystko jacys "oni" a my jestesmy skrzywdzeni. I bez
            wzgledu na obiektywna ocene tego polwiecza (a nie wszystko bylo przez onych w
            teczkach przyniesione wszak) taki syndrom na pewno jest. Co do reszty - miescimy
            sie w 50 najbogatszych krajach swiata i mimo ze zadna z nas Szwajcaria to juz
            dawno powinnismy przestac myslec o sobie jak o kraju biednym, takim nie jestesmy.
            Mysle ze byle republiki (Moldawia, cale Zakaukazie, Ukraina, Bialorus) moga byc
            lepsza probka tej mentalnosci postkolonialnej, ale po rpostu nie wiem - za malo
            znam tamte tereny, za malo sledze zeby sie wypowiadac. Jak ktos zna chetnie
            posluchamsmile
    • mamalgosia intencja 01.12.09, 19:17
      01.12.2009 Indie: Modlitwa Arcybiskupa Cheenatha za ofiary pogromów


      Katolicki arcybiskup Cuttack-Bhubaneswar w stanie Orisa apeluje do
      Kościoła na całym świecie o modlitwę za ofiary antychrześcijańskiej
      przemocy w 2007 i 2008 roku podczas świąt Bożego Narodzenia.


      Tekst modlitwy arcybiskupa umieszczamy poniżej:


      „Łaskawy Ojcze, Panie całej ziemi, wychwalamy cię za dar Jezusa
      Chrystusa wysłanego na świat, by rozbić dzielące go mury wrogości.
      Miej miłosierdzie nad tymi w stanie Orisa, którzy cierpią za to, że
      noszą twoje Imię.

      Daj im pokój i sprawiedliwość, o którą błagają i spraw, by mury
      goryczy i nienawiści w Orisie zostały zburzone.

      Pociesz tych, którzy zostali pogrążeni w smutku, wesprzyj tych,
      którzy doznali traumatycznych przeżyć, zaopatrz tych, którzy
      stracili wszystko.

      Daj im siłę i zdolności do wybaczenia oraz pewność twojej Łaski. Nie
      pozwól nam o nich zapomnieć, o naszych braciach i siostrach w
      Chrystusie, kiedy świętujemy przyjście Księcia Pokoju i czekamy na
      Jego powtórne przyjście w chwale".


      Pomoc Kościołowi w Potrzebie zachęca wszystkich wiernych i
      Przyjaciół naszego Stowarzyszenia do podjęcia tej modlitwy w okresie
      Adwentu i podczas zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia.
    • otryt Agnieszka Dzieduszycka 09.12.09, 09:26
      Dzisiejsza Rzepa pisze o milczeniu o zbrodniach dokonywanych na
      chrześcijanach w kontekście odbywającego się teraz w Warszawie
      festiwalu filmów fabularnych o łamaniu praw człowieka.
      To garść linków:


      www.rp.pl/artykul/2,403414_Zabijanie_chrzescijan_to_nie_jest_modny_temat.html

      www.rp.pl/artykul/118849,403455_Te_tragedie_telewizje_pomijaja.html

      www.rp.pl/artykul/9158,403411_Zdort__Czy_chrzescijanie_zasluguja_na_obrone_.html


      Cytat:
      „W „szeroko pojętej problematyce” nie zmieściło się łamanie praw
      chrześcijan w świecie. – Nie znam takich filmów. To znaczy widziałem
      film o prześladowaniach chrześcijan w Indonezji w końcu lat 90. –
      mówi dyrektor festiwalu Maciej Nowicki z Helsińskiej Fundacji Praw
      Człowieka. Zapewnia, że wśród 1500 dokumentów zgłoszonych na
      festiwal nie było żadnego o tej tematyce.

      Tylko w ubiegłym roku z powodów religijnych zabito na świecie blisko
      170 tys. chrześcijan. Według organizacji Pomoc Kościołowi w
      Potrzebie oraz ekumenicznej fundacji Pro Oriente wyznawcy Chrystusa
      stanowią 80 – 90 proc. prześladowanych z przyczyn religijnych,
      głównie w krajach komunistycznych i islamskich.”


      W tekście pada nazwisko Agnieszki Dzieduszyckiej, które zrobiła dwa
      filmy o prześladowaniach chrześcijan w Sudanie: „Płacz w ciszy” i „A
      wy nie płaczecie razem z nami”. Na 1500 zgłoszonych filmów na
      festiwal filmów nie ma ani jednego o prześladowaniach chrześcijan,
      których zginęło w 2008 roku 170 000.

      kmdm.pl/art.php?id=200712181103c6cb81b4a2a1c3cd
      Warto promować nazwiska ludzi uczciwych, warto słuchać, co mają do
      powiedzenia. Powyżej link do wywiadu z Agnieszką Dzieduszycką, w
      którym opowiada o Afryce, a szczególnie o Sudanie.

      Trzeba się modlić za prześladowanych, trzeba rownież zdobywać wiedzę
      o tych prześladowaniach, nawet wbrew glownym mediom.


        • otryt Re: Agnieszka Dzieduszycka 09.12.09, 11:43
          Obawiam się, że Agnieszka Dzieduszycka nie napisała jeszcze żadnej
          książki. W tej chwili studiuję historię i współczesność Tanzanii i
          Zanzibaru. Zarówno Sudan jak i Tanzania mają duże ilości muzułmanów
          i chrześcijan. Podobnie Nigeria. Nigeria i Sudan mają poza tym
          bardzo dużo ropy naftowej. I okazuje się, ze właśnie w tych krajach
          są silne konflikty religijne i etniczne. Tanzania, która żyje
          głównie z turystyki to przykład zgodnego współżycia chrześcijan i
          muzułmanów. Ich hymn zaczyna się od słów „Boże błogosław Afrykę” a
          były prezydent Julius Nyerere jest kandydatem na ołtarza. Watykan
          przygotowuje proces beatyfikacyjny. Okazuje się, że jednak można
          zgodnie współżyć, że to nie religia jest głównym zapalnikiem.

          Dariusz Rosiak w cotygodniowej relacji z Afryki pisze o odkryciu
          naukowców z Uniwersytetu w Berkeley, jakoby globalne ocieplenie było
          przyczyną konfliktów a Afryce. Naukowcy z Berkeley mówią dokładnie
          coś innego niż Agnieszka Dzieduszycka i Dariusz Rosiak. Kto ma rację?


          www.rp.pl/artykul/61991,401583_Za_brednie_przyjdzie_zaplacic.html



          Cytaty z artykułu Rosiaka:

          „Szczerze mówiąc, też jestem zaskoczony. Do tej pory wydawało mi
          się, że głównymi przyczynami wojen w Afryce są walka o władzę,
          dostęp do surowców i pól uprawnych. Myślałem, że np. w Ghanie,
          Senegalu, Botswanie, a nawet rozrywanej przemocą RPA nie ma
          otwartych wojen, ponieważ tamtejsze władze państwowe choćby w
          minimalnym stopniu zapewniają ludziom bezpieczeństwo i warunki
          rozwoju.

          Zakładałem stereotypowo, że nieszczęściem grabionego od ponad 100
          lat Konga – najpierw przez białych kolonizatorów, potem przez
          czarnych prezydentów, dziś przez jednych i drugich na spółkę – nie
          jest zły klimat, tylko brak uczciwych rządów i woli wspólnoty
          międzynarodowej, by takie powołać. Wydawało mi się, że Hutu
          wymordowali w Rwandzie prawie milion Tutsich realizując ludobójczy
          plan przejęcia władzy, a nie w związku ze skróceniem pory
          deszczowej.”


          „Pierwszym i najbardziej tragicznym skutkiem odejścia przez
          naukowców od zasad dociekliwości, neutralności i bezinteresowności w
          badaniach będzie utrata zaufania szerokiej opinii publicznej. Ludzie
          traktowani dotąd jako autorytety kształtujące nasze rozumienie
          rzeczywistości staną się zwykłymi gadającymi głowami, których
          wiarygodność będzie na poziomie partyjnych polityków. A może już
          jest?”



      • otryt „Rz” grzmi: A czemu nie ma filmu o niedoli chrześc 09.12.09, 13:16
        „Rz” grzmi: A czemu na festiwalu nie ma filmu o niedoli chrześcijan –
        taki szyderczy tytuł był dziś na głównej stronie GW(szybko zdjęty).

        Skoro nawet w Polsce, gdzie 90% deklaruje się jako chrześcijanie,
        główny opiniotwórczy dziennik uważa za stosowne kpić sobie z
        męczeństwa chrześcijan zamiast pochylić się nad problemem, to czegóż
        możemy oczekiwać? Komentarzy internautów pod artykułem w GW nawet
        nie ma co komentować.
        • otryt Re: „Rz” grzmi: A czemu nie ma filmu 10.12.09, 11:40
          Wczoraj Rzepa pisała o obojętności świata i mediów wobec
          prześladowań chrześcijan. GW z szyderczym tytułem omawiała tekst
          Rzepy. Zarówno w jednej, jak i drugiej gazecie były dyskusje na
          forum. I muszę przyznać, że te dyskusje były najbardziej przykre. W
          Rzepie gdzieś 60% broniło chrześcijan, 40% atakowało. W GW proporcje
          były odwrotne. Artykuł zamiast przyczynić się do refleksji nad
          hekatombą niewinnych ofiar gdzieś w świecie, sprawił, że wielu
          zaczęło usprawiedliwiać te zbrodnie, grzechami Kościoła sprzed 1000
          czy 500 lat albo takimi działaniami jak dzisiejsza dyskusja o in
          vitro lub wliczanie do średniej oceny z religii. Poważne osoby
          (widać, ze ładnie piszą) potrafią zestawiać ze sobą krew 170 000
          zabitych tylko w jednym roku ludzi, gdzieś w Sudanie lub innym
          miejscu, ze sposobem liczenia średniej w Polsce. Co w tych ludziach
          siedzi, że ich umysł jest tak bardzo zaślepiony? Mówię im, że papież
          przeprosił w 2000 roku za wyprawy krzyżowe i inkwizycje. "To
          nieważne, Kościół dalej działa tak samo." – słyszę.

          Czy to osobiste historie każą ludziom tak myśleć? Czy w konfesjonale
          coś ich spotkało? Czy pogrzebu komuś bliskiego nie dali? Czy ksiądz
          powiedział, że żyć bez ślubu jest niedobrze? Przychodzą mi na myśl
          postacie Jana Chrzciciela i Stanisława biskupa męczennika. Oni też
          tylko upominali, mówili, że tak nie należy żyć. Ktoś tak bardzo tych
          słów nie mógł ścierpieć, że musiał zabić i uciszyć głos sumienia.
          Dlaczego ludzie reagują tak nieproporcjonalnie mocno?
    • budzikowa Filmy dokumentalne - Warszawa 03.03.10, 12:58
      IV Katolickie Dni Filmowe na Mokotowie. 6-7 marca 2010

      W dniach 6 - 7 marca 2010 roku w Centrum Łowicka w Warszawie odbędą się IV Katolickie Dni Filmowe. Podczas tegorocznego przeglądu zostanie zaprezentowanych 12 filmów o różnorodnej tematyce.
      Zapraszamy!

      W programie m.in.:

      Niedziela, 7 marca

      Prześladowania chrześcijan na świecie
      Filmy dokumentalne Agnieszki Dzieduszyckiej; Pomoc Kościołowi w Potrzebie
      14.15 „Łzy milczenia"
      14.55 „W cieniu półksiężyca"
      Po projekcji spotkanie z autorką filmów.

      Film organizacji Głos Prześladowanych Chrześcijan
      16.00 „Wiara wypróbowana w ogniu"

      Filmy organizacji „Open Doors - W służbie prześladowanym Chrześcijanom"
      16.20 „World Watch - India"
      16.45 „Po drugiej stronie Słońca (Behind the Sun)" - film fab.
      Po projekcji spotkanie z „Open Doors - W służbie prześladowanym Chrześcijanom"

      Mokotowski Dom Kultury "Centrum Łowicka", ul. Łowicka 21, Warszawa
      Wstęp na projekcje jest bezpłatny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka