pogrzeb nienarodzonego dziecka...

20.01.04, 17:28
Witajcie!
Nie sadzilam, ze bede kiedykolwiek pisac taki list...
I szukac pomocy w tak trudnej sprawie...
Jestem w 27 tygodniu ciazy - od dwoch tygodni wiem ze dziecko ma powazna wade
mozgu, dzis lekarze wiedza juz z cala pewnoscia, ze nie wyksztalcila sie cala
polowa mozgu, w tym osrodek odpowiadajacy za oddychanie.
Nie ma nadziei - natychmiast po porodzie dziecko umrze.
Zastanawiam sie zatem nad tym, aby wczesniej przerwac ta ciaze - zegnam sie z
moja coreczka juz od tygodnia i nie mam sily i lez czekac az do rozwiazania.
Ale nie wiem jak to jest - czy moge sprawic jej pogrzeb?
Czy do tego wymagany jest akt urodzin dziecka?
Rejestrowanie martwego maluszka wydaje mi sie ponad sily...
Czy ktos z was wie, jak to wyglada? Czy gdzies moglabym uzyskac takie
informacje?
Bede wdzieczna za wszelkie informacje.
Anka
    • mamaadama4 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 20.01.04, 18:15
      Żeby mógł sie odbyc pogrzeb musi być akt zgonu. Załatwia się go w USC na
      podstawie zaświadczenia ze szpitala. Problem jest tylko jeden - do któregos
      tygodnia (chyba 32) jeżeli dojdzie do zakończenia ciązy - bez względu na sposób
      czy powód - takiego zaświadczenia się nie dostaje. Ale najlepiej zapytaj w USC,
      bo dokładnie tego terminu nie pamietam. Nie musisz załatwiać tego sama, może to
      zrobic twój mąż. Bardzo ci współczuję.
      danka
    • benka7 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 20.01.04, 19:15
      Witaj! Bardzo mnie poruszył Twój post. Chciałabym Ci napisać co ja o tym
      myślę. Wiem, że to bardzo trudne doświadczenie, ale skoro Bóg dał życie
      Twojemu dziecku to pozwól Mu decydować o tym jak długo to dziecko będzie miało
      żyć. A dopóki ono żyje możesz dawać mu swoją miłość i możesz modlić się za
      nie, bo tylko Bóg jest Panem życia i śmierci i może zachować Twoje dziecko
      przy życiu. Dopóki ono żyje jest nadzieja...
      • jan33 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 20.01.04, 19:49
        aniao
        bede od dzisiaj myslami i modlitwa przy tobie. Moze jestem zbyt przyziemny i
        pragmatyczny, ale mysle ze tak samo jak oswajasz sie z mysla o najgorszym co
        moze cie spotkac trzeba rowniez przemyslec czego oczekujesz i jak powinien
        wygladac pogrzeb.
        Jesli jestes katoliczka to moze trafic na nieprzychylnego ksiedza, ktory jesli
        coreczka nie bedzie ochrzczona, odmowi spelnienia ostatniej poslugi. Niestety
        KK ciagle jeszcze nie moze wypracowac oficjalnej wykladni dla takich maluszkow.
        jan33
        • sion2 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 31.01.04, 12:52
          Kochana,
          ja także jestem pełna współczucia dla Ciebie i męża. Powiem Ci jako
          absolwentka teologii na UKSW: żaden ksiądz NIE MA PRAWA odmówić Ci pogrzebu
          dziecka!!! Są księża, którzy słabo się przykładają do nauki w seminarium, albo
          są "starej daty" i wydaje im się że mogą odmawiać, ale to niezgodne z prawem
          kanonicznym!
          Druga sprawa to taka, że wiedz, że możesz już teraz "ochrzcić" swoje dziecko.
          Jeżeli wiadomo,że dziecko umrze przed chrztem to wystarczy, ze rodzice wzbudzą
          w sobie takie pragnienie, aby było ochrzczone i pomodlą się o to do Boga w
          kościele. I takie dziecko staje się ochrzczone tzw. "pragnieniem Kościoła",
          który pragnie zbawienia dal wszystkich ludzi. Jezus przyjmie Twoje dzieciątko.

          Najlepiej byłoby gdybyś jednak pozwoliła mu umrzeć w tedy, gdy Bóg będzie tego
          chciał... Nie przerywaj tego życia, choć wiadomo, że nie mam szans na zycie
          poza Toba , ale ono teraz żyje naprawdę i nie cierpi!!!

          Sion.
    • kim11 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 20.01.04, 21:52
      Bede sie modlic za Twoja coreczke, za Ciebie, abys miala sily i wytrwala w tej
      trudnej sytuacji. Moze jeszcze raz przemysl decyzje o zakonczeniu ciazy. Bog
      dal zycie, wiec niech On decyduje kiedy je zakonczy.
      Jeszcze raz, duzo, duzo sil i zycze.
      • anatewka Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 20.01.04, 22:49
        aniao, to bardzo bardzo smutne. Przykro mi, że twoje dzieciątko jest tak chore.
        Sama straciłam synka, żył tylko 9 dni, ale o jego chorobie dowiedziałam się po
        jego narodzinach, więc nie wiem jak trudno jest żyć z taką świadomością jak ty.
        aniao, wierzę że znajdziesz siły aby twoje dziecko mogło żyć w tobie i urodzić
        się kiedy przyjdzie jego czas. Będę się o to modlić.
        Jeśli chodzi o chrzest dziecka, to w kosciele katolickim chrzci się z wody, w
        szpitalu również dzieci które umierają w łonie matki.
    • alina1 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 20.01.04, 22:58
      Aniu ja ci pomogę.
      Pochowałam dwoje dzieci i niestety już troszkę wiem jak to się odbywa.
      Moja córka urodziła się martwa. Na podstawie zaświadczenia ze szpitala w USC
      wystawiono mi akt urodzenia z adnotacją "dziecko urodziło się martwe".
      Pogrzebem zajmował się mąż, ale wszystko odbywa się bardzo podobnie.
      Z tym, że nie ma mszy tylko krótkie nabożeństwo i ksiądz ceremonię nazywa
      pochówkiem.
      Syn urodził się w 21 tygodniu, żył minutę. Szpital wystawił mi zaświadczenie o
      urodzeniu i śmierci. Na tej podstawie w USC wystawiono mi 2 dokumenty.
      Akt urodzenia i akt zgonu. Dzieciom nadaje się imionka, wpisywane są nasze
      pełne dane.
      Szpital proponuje ci wybór, czy chcesz zabrać maleństwo czy mają je skremować.
      Przepraszam cię bardzo za tak suche, rzeczowe informacje, ale wierz mi
      doskonale wiem co czujesz i bardzo bardzo mi smutno.
      Myślę jednak, że tylko ktoś tak na spokojnie może podpowiedzieć co robić.
      Ja bardzo żałuję, że nikt nie był przy mnie, że nikt mi wtedy nie pomógł.
      Moje dzieci miały wady genetyczne i odeszły. W chwili porodu byłam albo uśpiona
      albo na tak silnych lekach, że nie pożegnałam się z nimi. Są to chwile, których
      tak brak mojemu sercu.
      Pamiętaj, że masz prawo zobaczyć swoje dziecko, masz prawo je pożegnać.
      Ty masz zdecydować, że je zabierasz. Ma ono prawo do pochówku.
      To są twoje decyzje. Jeśli nie będziesz miała sił, możesz zdecydować się na
      kremację.
      Jeśli masz jakieś pytania, pisz do mnie.
      Przytulam cię i łączę się z toba w smutku.
      Alina
    • marzek2 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 21.01.04, 00:31
      Witaj aniao!
      Ja nie mam takich doswiadczen, stad tez nie podam Ci zadnych informacji (zreszta
      poprzedni post jest chyba wystarczajaco konkretny). Mysle jednak, ze ja w takiej
      sytuacji, gdyby nie stanowilo to dla mnie zagrozenia, poczekalabym na Bozy czas,
      kiedy to dzieciatko ma przyjsc na swiat. Rozumiem, ze ono jeszcze zyje, wiec
      mozesz mu dac teraz maksimum milosci i czulosci gdy jeszcze jest tam. Z jakichs
      powodow BOg daje Ci takie doswiadczenie. Moze kiedys bedziesz wiedziec po co to
      bylo, moze dowiesz sie dopiero w niebie. Twoja coreczka jest kochana przez Boga
      i wyglada na to, ze chce ja miec u siebie bardzo szybko... Na pewno ja wcale nie
      mam pojecia, przez co przechodzisz , ale przemysl to jeszcze raz. Wtedy bedziesz
      mogla ja zobaczyc... Jednego jestem pewna, Bog kocha ja i Ciebie, chocby nie
      wiem jak okropnie to wygladalo. Bede sie o Ciebie modlic.
      marzek
    • isma Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 21.01.04, 09:43
      Ania,
      moge powiedziec tylko tyle: jest Ktos, kto o Tobie pamieta. Ja tez sie postaram.
    • pysio8 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 21.01.04, 10:13
      Aniu witaj, modlę się za Was, za to, zebys miała siłę przejśc przez to
      doswiadczenie.
      Ania.
      • sewerynki Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 21.01.04, 10:37
        aniu
        lzy leca same z oczu. nie da sie zrozumiec Pana Boga ale nasze lzy nie sa mu
        obojetne. moze on placze razem z toba.twoj dzidzius bedzie z nim w bezpiecznych
        rekach. nie wiem dlaczego musi tak byc i dlaczego tak jest lepiej. nikt nie
        pojmie cierpienia mamy takiej jak ty. po smutku kiedys przyjdzie radosc.
        sprobuj przejsc przez to z podniesiona glowa i nie porzucaj nadziei. zobaczysz
        kiedys wszystko bedzie dobrze.
    • grrrrw Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 21.01.04, 15:05
      I ja miałam podobne problemy. Opisałam to na watku "Poronienie". Niestety
      szpital potraktował nas (dziecko 600 g) paskudnie, nie dano nam ciała. Szkoda
      po raz drugi opisywać. Sa jakies przepisy, które to reguluja, podobnie jak
      przepisy okreslające czy miał miejsce poród, czy tylko poronienie oraz czy
      dziecko mozna rejestrować w USC.Jesli dziecko osiagnie odpowiednia wagę,
      szpital sam wystawi i przesle do USC odpowiednie papiery, a potem resztezałatwi
      mąz. Dalej ida przepsy ZUS i prywatnego ubezpieczyciela, który zdecyduje czy
      należą się Wam pieniądze z tytułu narodzenia i smierci członka rodziny, czy
      nie. Co do ciała i pogrzebu, myslę, ze zawsze da się postawic na swoim, co
      najwyzej bez zezwolenia zarzadu cmentarza np. w swoim rodzinnym grobie (teraz
      bym tak własnie postapiła, nie dała się otumanic lekarzowi ). Co do chrztu -
      moje dziecko urodziło sie martwe, ale zawsze możesz poprosić połozną, by
      dziecko ochrzciła zaraz po urodzeniu, zanim pepowina będzie przecieta. W KK
      ochrzcić może każdy, aby tylko miał faktyczna intencję działania w tej
      intencji. Przemysl wszystko dokładnie.
      • grrrrw Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 21.01.04, 19:10
        Acha, jeszcze przypomniało mi się, ze ważna jest nie tylko waga dziecka, ale
        czas jaki przezyło. Czyli wynika z tego, że można dostac akt urodzenia i zgonu
        nawet na dziecko, które wazyło mało, ale przezyło wymagany przepisami czas.
    • aniao3 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 21.01.04, 17:55
      Kochani!
      bardzo wam dziekuje za wszystkie cieple slowa i modlitwe.
      Byc moze ona to sprawila, ze na dzisiejszym konsylium lekarze uznali, ze jednak
      jest odrobina nadziei.
      Wiec choc psychicznie nastawiam sie na najgorsze, to wierze, ze moze jednak Bog
      pozwoli nam sie cieszyc nasza Kruszynka.
      dziekuje ze jestescie ze mna
      Ania
      • isma Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 22.01.04, 09:53
        Ania, Ania, Ania.
        Wczoraj maz pokazal mi katalog pewnego zakonnego wydawnictwa, w ktorym
        prezentowano ksiazke "podajaca naukowe dowody na istnienie Boga", oprawa
        twarda, stron iles-tam-set.
        Po co komu takie ksiazki?
        Trzymaj sie.
      • kim11 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 22.01.04, 10:57
        Bogu dzieki za ten promyczek nadzieji. Ogromnie sie ciesze. Bede sie dalej
        modlic. I w miare mozliwosci pisz jak sie sprawy dalej beda toczyc.
        • magdalena_76 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 22.01.04, 12:36
          Aniu kochana
          będę się bardzo modlić za Was
          jesteś bardzo dzielna, ufaj Panu Bogu bo On przecież wie, co najlepsze...
          trudno mi sobie nawet wyobrazić Twój ból ale dawaj swojemu dzieciątku tyle
          miłości ile tylko możesz...
          nie bardzo potrafię coś napisać, ale chciałabym, żebys wiedziała, że nie
          jesteś sama
          Trzymaj się cieplutko
          Magda
          • skrzynka3 Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 22.01.04, 23:29
            Aniu tylko tyle zebys wiedziala ze kolejna osoba bedzie o Tobie i Twoim
            malenstwie pamietac i modklic sie za Was. Trzymaj sie Skrzynka
    • addria Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 23.01.04, 09:21
      Droga Aniu,
      Właśnie przeczytałam Twój list na "Ciąża i poród" i strasznie się wzruszyłam.
      Nie wiem co mogłabym Ci napisać, ale jestem całym sercem z Wami i obiecuję
      modlitwę. Mam głęboką nadzieję, że jednak się Wam uda, że Małgorzatka będzie
      mogła być z Tobą, że wszystko będzie dobrze.... Życzę Ci tego i trzymam mocno
      kciuki.
    • audita Re: pogrzeb nienarodzonego dziecka... 23.01.04, 10:49
      Aniu, ja też modlę się za ciebie i twoją córeczkę. Jesteś bardzo, bardzo
      dzielna. Cień nadziei... to już jest coś. Jestem pewna, że malutka czuje całą
      tę miłość, którą do niej masz - czuje, że mamusia jest z nią. Póki możesz,
      chroń ją. To przecież jedyna szansa na to, żeby okazało się, że może być
      dobrze. Jeszcze raz chciałam ci powiedzieć: jesteś wspaniałą, dzielną mamą, i
      ogromnie ważne jest to, co TERAZ robisz dla swojej córeczki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja