izazdo
26.11.09, 10:45
Jest pewien mezczyzna, ktorego matka do 25 r.z. chronila przed ponoszeniem
jakichkolwiek konsekwencji wlasnego zachowania. Co gorsze, chwile pozniej
ozenil sie i pojawily sie dzieci, wiec zona - by chronic dzieci - znow nie
pozwalala, by maz odczul konsekwencje wlasnych decyzji, poniewaz moglo by to
zaszkodzic rodzinie. 25 lat pozniej dzieci dorosly, a wyczyny owego mezczyzny
doprowadzyly malzenstwo do rozpadu i firme do bankructwa, a rodzine wpedzily w
dlugi. By ratowac matke (jej zdrowie fizyczne i psychiczne, pensje i dom przed
komornikiem), dzieci musza sprawic, by ojciec po raz pierwszy w zycoi poniosl
konsekwencje (finansowe, prawne, zyciowe) swojego zachowania. Czy jest jakas
granica, ktorej na miejscu tych dzieci nigdy byscie nie przekroczyli?