tynia3
27.01.04, 18:47
17 stycznia o godz 12:00 urodził nam się syn. Piszę o tym, bo czuję ogromną
radość i wdzięczność, że jest z nami zdrowy, spokojny i taki, że czujemy, iż
spadł nam prosto z Nieba

. Myślę sobie, że narodziny Dziecka są
jednocześnie narodzinami tak ogromnej Miłości, że trudno ją mierzyć ziemską
miarą. Takiego uczucia nie da się po prostu z niczym porównać. I chyba nie
da się go wyzwolić, pielęgnować i przeżywać bez pomocy Tego, który jest jego
źródłem, bez Boga. Życzę każdemu wieeele Miłości, która, choć czasem trudna,
nigdy przecież nie ustaje. Pozdrawiamy.
Marta, Grzegorz i maleńki Bartłomiej.