kramla
07.02.04, 00:18
Myślałam początkowo, żeby dołączyć to do wątku o planowaniu rodziny, ale tam
już chyba się wyeksploatowano, więc może tytuł tego wątku trochę przyciągnie
Waszą uwagę

Mianowicie chciałam się z Wami podzielić miłą lekturą, która została nam
polecona przez księdza na naukach przedmałżeńskich.Chodzi mi o książkę
pt."Być kobietą".Książka cudowna, bardzo dobrze napisana, jedna z niewielu
tego typu, którą w całości przeczytał mój małżonek (fakt, że nie jest gruba,
a Gobbo broni się od poradników jak może

).
Z wprowadzenia do wydania polskiego:
"Autorka ukazuje miejsce kobiety w małżeństwie, które ma być'jednym
ciałem'(...)Jest to książka zupełnie nietypowa: zadziwi tych,
którzy 'odkrywają seksualizm wyzwolony, zbuntowany, a tak na prawdę-przede
wszystkim zdepersonalizowany; z drugiej strony zgorsy tych, dla których
ludzki seksualizm nie bardzo mieści się w sferze religii i przeżyć z nią
związanych i nie wzbudza większego zaufania.(...)
Tak otwarcie i zarazem tak czysto o przeżywaniu swej płci mogła napisać
tylko osoba, która w swym życiu postawiła Boga na pierwszym miejscu.(...)
Z książki tej wiele mogą się nauczyć tekże ginekolodzy i seksuolodzy.W moim
odczuciu jest to najwartościowsza i najpożyteczniejsza książka wśród tych
jakie są mi na ten temat znane."
Włodzimierz Fijałkowski
Tak oto napisał katolicki lekarz ginekolog do wydania ksiżki Ingrid
Trobisch żony protestanckiego pastora.Wspólnie odkryli podobny teren
zainteresowań:naturalne planowanie rodziny, naturalny poród i naturalne
karmienie.
Książki tej protestanckiej autorki(również 2 część omawianej)kształtowały
naszą postawę otwarcia na życie, akceptacji płodności, u mnie pomagała
odnajdować się w roli chrześcijańskiej matki i żony.To z jej książęk zaczęłam
czerpać pierwszą wiedzę na temat cyklu kobiety i nauczyłam się NPR(zwłaszcza
2 część dokładnie traktuje na ten temat).
Moje pytanie brzmi: co myślicie na temat akceptacji płciowości w pełnym
jej wymiarze.Czy macie poczucie, że jest darem Boga i nie należy jej niszczyć?
Stanowiska oficjalne naszych wyznań już znamy.A jak czujecie osobiście?
Wiem, że nawet wielu katolików ma z tym problemy...