irmaaa
12.02.10, 22:33
Witam wszystkich uczestników Forum i dziękuję za przyjęcie mnie do Grona.
Chciałabym z Wami porozmawiać na temat uczestnictwa w niedzielnej mszy
świętej.Ostatnio musiałam problem rozwiązać po "swojemu", ale całkiem dobrze
się z tym nie czuję. Zależy mi bardzo na tym,żeby iść dobrą drogą, ale fakt,że
trochę elastycznie podchodzę do przykazań. Przykazań kościelnych, bo dekalog
to dla mnie fundament.
Niedziela w moim domu: mąż w pracy, albo szczęśliwie ma wolny dzień, wtedy
wraca z sobotniego dyżuru przed południem (kończy rano, ale po drodze wstępuje
do kościoła, czasem musi zrobić po drodze jakieś zakupy).
Mamy dwójkę dzieci, z których młodsze byłoby utrapieniem dla innych
uczestników mszy, więc zimą, kiedy wychodzenie z maluszkiem na dwór nie
wchodzi w grę zostajemy w domu: ja i dzieciaki.Ponadto dzieci dość często
chorują. Nie mamy babć, dyspozycyjnych cioć, a niania w weekendy też nie jest
w stanie nam pomóc. Tak więc od kilku tygodni nie chodzimy do
kościoła.Włączamy tv, staramy się słuchać mszy, ze starszą pociechą rozmawiamy
na temat czytań. Przez większość dnia religijna atmosferę pomaga stworzyć
katolickie radio.
Mogłabym iść do Kościoła po powrocie męża. Zostawić ze zmęczonym, niewyspanym
młodsze dziecko i pędzić na mszę. W takich sytuacjach robi się nerwowo:
spieszę się, poganiam starsze dziecko, obiad na szybko.
Gonitwa i nerwówka taka sama jak przez resztę tygodnia.
Zastanawiam się, czy pozostanie w domu, zapewnienie rodzinie spokojnego dnia,
msza w tv, modlitwa z dziećmi nie jest większym uświęceniem Tego Dnia niż
gonienie do Kościoła za wszelką cenę.
Pewnie się ze mną nie zgodzicie. Chętnie Was wysłucham