dyscyplina

19.02.04, 14:11
Rozpoczynam nowy watek jako kontynuacje watku o agresji, troszke sie to laczy,
ale jednak osobny temat. Watek o agresji troszke "depta mi po odciskach"
poniewaz dotyczy troszke dyscypliny dzieci w ogole. Jeszcze raz podreslam ze
nie uwazam, ze TRZEBA bic dzieci kiedy tylko zrobia cos nie tak. Nie uwazam
jednak ze nie wolno tego robic W OGOLE. Ale... lanie jest tylko jednym ze
sposobow dyscypliny wobec dziecka i stad tez ten watek. Dlaczego ciagle widze
wokol tylu niekonsenwentnych rodzicow, ktorzy w szale obiecuja dzieciom "jak
nie, to..." i wszyscy (a najlepiej dziecko) wiedza doskonale, ze tego nie
zrobia. A potem dziwia sie, ze dzieci "wychodza z siebie". Pamietajcie watek
dotyczy dyscypliny a nie kar fizycznych. Co o tym myslicie? Jak radzicie sobie
ze swoimi dziecmi?
    • mumin_ek Re: dyscyplina 19.02.04, 15:01
      A klapsom mowie stanowcze 'nie'.

      Rozmawiam i tlumacze stosownie do wieku, zeby nie zanudzac (nie ma jeszcze 1,5
      roku), stosuje zasade NUR (nieustepliwej upierdliwosci rodzicielskiej).
      Oczywiscie wszystko w granicach rozsadku.

      Powtarzam 'nie' do skutku i zabieram zakazane rzeczy. Nie ustepuje, gdy
      zaczynaja sie ryki. Przytulam, ale nie ustepuje i ryki oslably.

      Napisz mi, ze przestaniesz dawac klapsy, prosze, bo naprawde mnie zestresowalas.

      Kasia
      • marzek2 Re: dyscyplina 19.02.04, 15:37
        Zasada NUR baaardzo mi się podoba! Niniejszym przejmuję nazwę (bo stosowałam już
        wiele razy). Ze wszystkim się zgadzam oczywiście z wyjątkiem klapsów, please nie
        stresuj się, stosowanych zasad nie wymyśliłam ja i wierz mi, że staram się mieć
        umiar we wszystkim co dotyczy dyscypliny.
      • svistak Re: dyscyplina 19.02.04, 16:23
        >stosuje zasade NUR (nieustepliwej upierdliwosci rodzicielskiej).

        Owszem, ja też- i to nie tylko, gdy czegoś ZAKAZUJĘ, ale i NAKAZUJĘ!

        > A klapsom mowie stanowcze 'nie'.
        Zawodowo: tak, nie moge tknąć cudzego dziecka niezależnie od wykroczenia i
        wieku. Wiem, że niektórzy wychowawcy stosują w trudnych sytuacjach przemoc
        słowną (to niby ma być lepsze?) lub zastraszają wychowanków... ale przeważnie
        kończy sie na "gadaniu" i nicnierobieniu.
        Prywatnie: nie jestem aż tak ortodoksyjna- są dzieci, na które wystarczy
        groźniej popatrzeć, czasem powiedzieć, że zasmuciło mamę swoim zachowaniem i
        to wystarczy. Ale są i takie, które próbują być przywódcami rodziców. Wciąż
        walczą o władzę..."włażą na głowę"...i jeśli trafi im się słaby psychicznie
        rodzic- wygrywają kolejne sytuacje i w końcu... mamy "wychowanego bezstresowo
        terrorystę" (którego nota bene rodzic często broni wbrew negatywnym faktom).
        Czasem trzeba podniesć głos... czasem trzeba użyć wzmocnienia-klapsa...
        svistak
        • addria Re: dyscyplina 20.02.04, 07:51
          Svistak, nie myl wychowania bezstresowego (heh, ciekawe czy ktoś wogóle dokonał
          takiego czegoś?) z wychowaniem bez bicia. Nikt, kto świadomie i odpowiedzialnie
          wychowuje swoje dzieci bez bicia, nie uważa, że jest to wychowanie bezstresowe.
        • addria Re: dyscyplina 20.02.04, 07:58
          svistak napisała:

          > Zawodowo: tak, nie moge tknąć cudzego dziecka niezależnie od wykroczenia i
          > wieku. Wiem, że niektórzy wychowawcy stosują w trudnych sytuacjach przemoc
          > słowną (to niby ma być lepsze?) lub zastraszają wychowanków...

          Nie jest wcale lepsze i nie należy wkładać takich zachowań do jednego wora z
          pewnym konkretnym i świadomym działaniem rodziców, którzy nie chcą uczyć i
          karać dziecka za pomocą bicia.
          Ludzie, nie upraszczajcie i nie mylcie pojęć.
          Jest trochę cennej literatury na ten temat, a jeśli nie książki, to poczytajcie
          chociaż podany poniżej przeze mnie wątek.
          Howgh!
    • isma Re: wole "konsekwencja" 19.02.04, 15:12
      O wychowanu wlasnych dzieci wypowiadam sie z koniecznosci w sposob ograniczony,
      bo dziecie ma, jak Muminkowe, poltora roku. Mysle, ze na razie jestesmy
      konsekwentni, nieliczne wyjatki dotycza sytuacji typu zabiegi medyczne.

      Natomiast ja bylam wychowywana konsekwentnie, chociaz liberalnie. Od kiedy
      pamietam, pokazywano mi alternatywe, i konsekwencje kazdego wyboru. Najlepsza
      byla w tym moja babcia (rodzice czaaasem, bardzo czaaasem robili wyjatek dla
      chorowitej). Pamietam - nie moglam wtedy miec chyba nawet trzech lat - jak
      upieralam sie, ze chce isc daleko na spacer, no i szlysmy z babcia, mimo jej
      tlumaczen, az zaczely mnie bolec nogi. Oczywiscie zazadalam wziecia na rece, na
      co babcia bez pudla skomentowala "sama chcialas". No i wracalam noga za noga,
      trwalo to chyba ze sto lat.
      Mozna zatem powiedziec, ze karano mnie fizycznie, chociaz nigdy nie bito wink)))

      A powaznie, to chyba sami sobie nie zdajemy sprawy, jak wazny jest model
      wyniesiony z domu. Jesli ktos uwaza sie za osobe szczesliwa, spelniona i, last
      but not least, dobrze wychowana, to mysle, ze stosuje, mniej lub bardziej
      swiadomie, takie same zasady wychowawcze, jak jego rodzina - i mniejsze ma tu
      znaczenie, czy byla to klasyczna dyscyplina, czy "duza wolnosc plus duza
      odpowiedzialnosc".
      • marzek2 Re: wole "konsekwencja" 19.02.04, 15:41
        Masz racje isma, konsekwencja przede wszystkim. Choć nie zgadzam się w
        podejściem do wychowywania dzieci tak jak samym było się wychowanym, faktem
        jest, że czasem zachowuję się jak moja mama (ach te geny...) ale niestety raczej
        z tych akurat zachowań nie jestem dumna... Jestem bardziej stanowcza niż ona,
        bardziej konsekwentna, przede wszystkim przepraszam moje dzieci, kiedy nie mam
        racji, bo to najbardziej bolało mnie w dzieciństwie to czynienie z siebie
        nieomylnych istot przez rodziców i brak odwagi do przyznania się do błędu.
        Czasem myślę, że gdyby moja mama umiała "postawić na swoim" nie popełniłabym
        paru rzeczy, których żałuję - choć kto wie, ona czasem powtarzała, że ja "i tak
        zrobić co zechcę" więc może kiedyś po prostu dała sobie ze mną spokój? Ale i tak
        jestem jej wdzięczna - nie wiem jak udało jej się mnie wychować, a uważam, że
        zrobiła to najlepiej jak umiała. A było jej trudno w życiu.
    • darcia73 Re: dyscyplina 19.02.04, 15:18
      Mój synek w styczniu skończył 2 latka i mam problemy ze stosowaniem wobec niego
      dyscypliny. Powodów jest kilka:
      - jestem samotna matką
      - pracuję a dzieckiem przez większa część dnia zajmują się dziadkowie, którzy
      pozwalają wnukowi na wszystko. Niestety moi rodzice (którzy mnie i moja siostrę
      trzymali w ostrej dyscyplinie) maja za nic moje zdanie i twierdza, ze to ja
      jestem wyrodną matka dla słodkiego Przemusia. Nie stać mnie nawet na żłobek
      (nie mówiąc już o marzeniu ściętej głowy czyli urlopie wychowawczym) wiec mam
      szczęście , ze rodzice chcą mi pomoc, abym mogłam pracować i zarabiać na nasze
      utrzymanie dziękując Bogu , ze mam jeszcze pracę
      - moje dziecko jest bardzo nerwowe (moja nerwowość i ciężkie przeżycia w czasie
      ciąży) oraz nadpobudliwe, w większości przypadków nic do niego nie trafia, nie
      potrafi się skoncentrować, strasznie przezywa niepowodzenia i to, ze nie może
      się z nikim porozumieć, bo nikt nie rozumie jego języka (ma kłopoty z
      mówieniem), lekarz rodzinny nie daje skierowania do państwowego logopedy a na
      prywatnego mnie nie stać sad , w moim mieście nie ma nawet psychologa
      dziecięcego dla tak małych dzieci...
      Dziewczyny poradźcie co robić.
      • svistak Re: dyscyplina 19.02.04, 16:36
        > Mój synek w styczniu skończył 2 latka (...)nie może > się z nikim porozumieć,
        bo nikt nie rozumie jego języka (ma kłopoty z > mówieniem), ), lekarz rodzinny
        nie daje skierowania do państwowego logopedy a na > prywatnego mnie nie stać sad

        Dziecko dwuletnie MA PRAWO mówić "niewyraźnie" i być rozumiane jedynie przez
        najbliższych. Jeśli coś w jego mowie cię niepokoi napisz konkretnie co- może na
        forum jest jakiś logopeda? Chociaż... może za szybko chcesz diagnozować u niego
        jakieś wady wymowy... Jeśli zgryz, wędzidełko, migdałki, sprawnosć narządów
        mowy jest ok...

        > - moje dziecko jest bardzo nerwowe (moja nerwowość i ciężkie przeżycia w
        czasie > ciąży) oraz nadpobudliwe, w większości przypadków nic do niego nie
        trafia, nie > potrafi się skoncentrować, strasznie przezywa niepowodzenia

        Nadpobudliwość- opisz konkretne zachowania i sytuacje, kochana, bo może to nie
        to? Dzieci przeważnie skupiaja uwagę maksymalnie na tyle minut, ile mają lat...
        nerwowość zaś może być... odbiciem napiecia wyczuwalnego w relacjach
        dorosłych.. Można próbować go "wyciszać", ograniczac negatywne bodźce itp. itd.
        Może i tobie potrzebny jest odpoczynek? Przecież całe życie nie bedziesz chyba
        uzalezniona od rodziców- to przejściowa sytuacja, prawda? Nadzieję trzeba mieć,
        warto wink
        Możesz pisać na priv.
        Pozdrawiam
        svistak
    • justyna.ada Re: dyscyplina 19.02.04, 15:37
      Oj...

      Chcę podkreślić (a propos wzorców) że uważam, iż moi rodzice bardzo kochają
      swoje dzieci, (czasem zdarzyło mi się niestety oberwać klapsa, uważam że
      niepotrzebnie, bo byłam w sumie grzeczną dziewczynką ...) Uważam że wychowali
      mnie dobrze, jestem im za to wdzięczna i są w ogóle kochani.
      Ale to nie ma chyba bezpośredniego związku. Ja zawsze byłam spokojna...dokąd
      nie miałam dzieci! I odkryłam w sobie straszne pokłady nerwów. Zwłaszcza Jasiek
      (pierwszoklasista) jest zarazem źródłem i adresatem moich nerwów. Tyle razy
      sobie powtarzam, żeby jego różne zachowania traktować na spokojnie. Ale czasem
      się nie udaje i się wściekam.(pewnie dziwnie wyglądam) No i wiem że przecież go
      uczę w ten sposób. Ja wiem że dyscypliny się nie osiąga przez gniewanie się.
      Ale to tak niestety czasem wygląda. Jak to jest, że człowiek (=ja) jest
      spokojny, ugodowy, spolegliwy, dopóki nie ma do czynienia z własnymi dziećmi?
      (mój kochany skądinąd małżonek dogaduje mi czasem że zachowuję się dziwacznie i
      może ma rację) A może do psychiatry? (tak, tak, jesteśmy na forum o wierze, i
      raczej należałoby zwrócić się do Wyższej Instancji....smile. Taki jest mój
      krzyżyk.

      justyna
    • addria Re: dyscyplina 20.02.04, 07:20
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=8974375
      Polecam powyższy wątek i mądre argumenty osób, które się tam tłumnie
      wypowiedziały.
      Wątek dotyczy sposobów wychowywania dzieci z uciekaniem sie do bicia i bez
      uciekania się do tego. Dla mnie konsekwencja rodzica, to również zastanowienie
      się nad tym, czy wychowujemy dziecko kładąc mu "do głowy, czy na tyłek", a
      często tych dwóch rzeczy nie da się pogodzić. Wnioski z lektury niech wyciągnie
      każdy sam.

      Darcia, Tobie też polecam, polecam również wiele innych wątków na temat
      wychowywania dzieci. Z tego co piszesz Twój szkrab naprawdę jest "w normie" smile

      Pozdrawiam,
    • adzia_a Re: dyscyplina 20.02.04, 08:35
      Na początek, zaznaczę, że klapsów tak w ogóle nie potępiam, ale też nie uważam
      ich za metodę wychowaewczą - co najwyżej jest to sposób na szybkie
      spacyfikowanie dziecka, z którego nagle wyszedł Mr. Hyde wink))

      A co do dyscypliny, to pochwalę się, że zaczynamy zbierać pierwsze owoce
      upierdliwości rodzicielskiej połączonej z nauką konsekwencji. Wczoraj ku memu
      osłupieniu moje dziecię o godzinie 20:30 samo poskładało zabawki i zażądało
      wykonania kapieli smile Miód na me serce. Ale to wymagało miesięcy codzinnego
      przypominania wśród wrzasków i rzucania się na podłogę - bo czemu niby miałaby
      sprzątać po sobie, skoro jest zmęczona, a tak w ogóle to jej specjalnie na
      porządku nie zależy...

      Jeśli chodzi o tę konsekwencję, rzeczywiście dopiero w pewnym wieku dziecko
      jest w stanie pokojarzyć pewne zalezności. Przykładowo - "jesli nie załozysz
      butków, to się rozchorujesz i znowu będzie trzeba dać czopka" wink)) - działa
      bez pudła na moją 3,5 latkę, na dwulatka raczej by nie podziałało.

      Generalnie, ja nie widzę jedynie słusznej drogi - w przeciwieństwie do pewnej
      gwiazdy produkującej się onegdaj na forum "Wychowanie", która lansowała
      zasadę "dać klapa i po wszystkim". To by było proste i fajne. Osobiście myslę,
      że trzeba być bardzo elastycznym, obserwować dziecko, stosować podstępy
      ("Mamusiu jesteś niedobra, wyrzucę cię" - "Tak? A kto ci wtedy ściagnie
      puzzelki z szafy" ) i kombinować, kombinować... Ja się strasznie cieszę, że
      moje dziecię (starsze) wyrasta już z wieku, kiedy nie docierają żadne
      argumenty - teraz tak łątwo ją podejść wink))
      • addria Re: dyscyplina 20.02.04, 09:04
        Adziu, a propos butów.
        Dwulatek nie zrozumie, to fakt. I jak się butuje i ucieka, to zamiast klapsa,
        birę go na ręce - a jakże, siłą mych mięśni wink i siłą tychże mięśni zakładam
        mu obuwie. Jest wtedy spacyfikowany jak przystało smile))

        Mój mąż opanował do perfekcji konsekwencję w kwestii zakładania kapci, ilekroć
        synek zdejmował, on natychmiast mu je z powrotem zakładał (nawet kilkanaście
        razy dziennie - nikt nie obiecywał, że będzie łatwo wink, mówiąc: "kapcie, synu,
        musisz nosić i koniec!".
        Teraz jak synkowi się zdarzy je zjąć i usłyszy mężowskie lub moje: "A gdzie
        kapcie?", od razu ja znajduje i biegnie do nas bez słowa sprzeciwu, nawet sam
        próbuje założyć i czeka aż mu je zapniemy na nóżkach smile
        • adzia_a Re: dyscyplina 20.02.04, 09:42
          Dokładnie tak jak piszesz. Dwulatkowi nie byłam w stanie wytłumaczyc
          konieczności zakładanie kapci, więc brałam na ręce., etc. A teraz mam argument -
          zagrożenie chorobą, a więc tym, czego tygrysy nie lubią najbardziej - gorzkie
          syropki, ból głowy no i te straszliwe czopki przeciwgorączkowe (jesteśmy
          niedawno po grypie, więc wspomnienia są aż nazbyt bolesne).

          miło patrzeć, jak dziecko dojrzewa do partnerstwa wink Coraz mniej rzeczy
          trzeba jej wmuszać wink
        • mumin_ek Re: dyscyplina 20.02.04, 10:51
          Tez tak robie, tyle ze nie z kapciami, ale z innymi rzeczami. I to dziala nawet
          na maluszka. Zaczyna rozumiec, ze jak mama cos mowi, to tak naprawde zrobi.
    • mamamonika Re: dyscyplina 20.02.04, 14:46
      Hej,
      u nas jest tak:
      - Zasady muszą być ogólnie znane i zrozumiałe, nie uznaję czegoś w stylu "bo ja
      tak mówię i tak ma być". Oczywiście w granicach rozsądku - dwulatkowi nie bedę
      przez godzinę wyjaśniać skutków zabawy nożem - po prostu go zabiorę
      - tyle ponoszonych konsekwencji, ile świadomości i wyrachowania
      w "przestępstwie"
      - nie zależy mi absolutnie na takiej "grzeczności", której celem
      jest "niewidoczne" dziecko, które nie przeszkadza dorosłym. Szacunek się mu jak
      najbardziej nalezy jak każdemu innemu człowiekowi
      - tak jak już przy jakiejś okazji wspominałam, chcę, żeby nasze dzieciaki
      wyniosły z domu poczucie własnej wartości i umiejętność rozwiązywania problemów
      - o laniu jakoś mi się już nie chce wink

      To tyle w skrócie i zarysie. I działa super, nawet na nie byle jakiego urwisa,
      jakim jest nasz synek.

      Monika
Pełna wersja