ewa_anna2
30.04.10, 10:41
Wczoraj wybrałam się na zakupy, między innymi po jedzenie dla zwierzaków.
Przechodziłam obok dworca PKS. Tam jest taki skwerek, gdzie można usiąść -
jest trochę drzew, ławek. Młodzież z tego korzysta. Dużo młodych dojeżdża do
mego miasta. Tego dnia było tam sporo młodzieży. Siedzieli, uczyli się...
Nie wiem, może część była na wagarach, może mieli wolne (egzamin gimnazjalny w
tym dniu był). Ale byli grzeczni. Chyba nawet papierosa w ustach nie mieli.
Nie o młodzieży chcę napisać. Przeszła tam rodzinka - dwie kobiety i dziecko.
Jedna z nich była matką, druga pewnie babcią. Dziecko w wieku około lat
trzech. I jedna z tych pań patrząc na siedzącą młodzież mówi do drugiej:
"patrz, siedzą sobie krowy jeb...". Jakoś przykro mi się zrobiło.
Szkoda, że to dziecko tego słucha. Szkoda, że są takie rodziny, gdzie dziecko
częściej niż słowo mama słyszy "k...".
Spotkałam się z przypadkiem, że 4-latek potrafi do wychowawcy powiedzieć "ku..
je...".
A jakby się prali - pewnie byłoby niewiele reakcji...